kristoff26
08.10.05, 13:05
Witam serdecznie.
Bardzo ciekawe i myślę że potrzebne forum....
Mam 26 lat, mieszkam we Wrocławiu i mam ten sam problem co większość na tym
forum. Ale nie o tym chciałem. Zastanawiam się od dłuższego czasu jakie jest
najlepsze podejście do kobiet, bo ja niestety chyba takowego nie posiadam. Mam
sporo znajomych płci żeńskiej (nawet chyba więcej jak kumpli) ale brak mi tej
jedynej. Owszem miałem w swoim życiu partnerki, ale zawsze związki kończyły
się dziwnie. Chciałbym jednak, na przykładzie jednego z moich związków zapytać
Panie jak to jest.
Otóż jakis czas temu poznałem dziewczynę, jakoś tak się złożyło że od razu
wpadliśmy sobie w oko, zakochałem się naprawdę mocno. Wydaje mi się że Ona
także. Było na razem cudownie. Dużo czasu spędzaliśmy razem, kupowałem róże,
które tak bardzo do Niej pasowały, tańczyliśmy całą noc tango nad brzegiem
Odry. No było cudownie. Ale do czasu. Po pewnym czasie zaczęłą się nieco ode
mnie odsuwać. Nie wiedziałem co się dzieje. Odczuwałem pewien chłód. Gdy
spytałem o co chodzi powiedziała mi tylko zagadkowo że zaczęła mysleć. Nie
wiedziałem wtedy co to znaczyło. Potem powiedziała mi że jest ciężko chora, że
nie chce mi psuć życia i odsunęła się zupełnie. Bardzo mi było źle, próbowałem
się zbliżyć bo w końcu miłość powinna być silniejsza niż problemy, ale nic z
tego nie wyszło. Gdy już nieco zastygły rany, porozmawialiśmy sobie (ale już
nie osobiście, zdaje się że na GG) i okazało się że nie była wcale chora tylko
szukała pretekstu do odejścia. Uważam że było to zagranie poniżej pasa. Ale
nie to mnie najbardziej zabolało. Najbardziej zabolał mnie prawdziwy powód Jej
odejścia. Otóż powiedziała mi że na początku było Jej dobrze bo nie myślała za
dużo. Potemstwierdziła że jest Jej za dobrze, a więc jest to podejrzane.
Stwierdziła że pewnie gram i to przejdzie z czasem. Wtedy stwierdziłem że nie
rozumiem kobiet. Kumple, którzy poniewierają swoje partnerki, piją na umór,
nawet biją, mają partnerki i się z nimi żenią, a mnie spotkało takie coś.
Niech ktoś mi wyjaśni czego kobieta oczekuje od mężczyzny? Dystansu? Braku
zaangażowania? No bo już sam nie wiem. Pisze o tym ponieważ sprawa juz
przyschła i nie boli. Czas uleczył ranę...
Pozdrawiam wszystkich, którzy jeszcze nie zaznali radości znalezienia drugiej
połowki.