chyba nie rozumiem kobiet....

08.10.05, 13:05
Witam serdecznie.
Bardzo ciekawe i myślę że potrzebne forum....
Mam 26 lat, mieszkam we Wrocławiu i mam ten sam problem co większość na tym
forum. Ale nie o tym chciałem. Zastanawiam się od dłuższego czasu jakie jest
najlepsze podejście do kobiet, bo ja niestety chyba takowego nie posiadam. Mam
sporo znajomych płci żeńskiej (nawet chyba więcej jak kumpli) ale brak mi tej
jedynej. Owszem miałem w swoim życiu partnerki, ale zawsze związki kończyły
się dziwnie. Chciałbym jednak, na przykładzie jednego z moich związków zapytać
Panie jak to jest.
Otóż jakis czas temu poznałem dziewczynę, jakoś tak się złożyło że od razu
wpadliśmy sobie w oko, zakochałem się naprawdę mocno. Wydaje mi się że Ona
także. Było na razem cudownie. Dużo czasu spędzaliśmy razem, kupowałem róże,
które tak bardzo do Niej pasowały, tańczyliśmy całą noc tango nad brzegiem
Odry. No było cudownie. Ale do czasu. Po pewnym czasie zaczęłą się nieco ode
mnie odsuwać. Nie wiedziałem co się dzieje. Odczuwałem pewien chłód. Gdy
spytałem o co chodzi powiedziała mi tylko zagadkowo że zaczęła mysleć. Nie
wiedziałem wtedy co to znaczyło. Potem powiedziała mi że jest ciężko chora, że
nie chce mi psuć życia i odsunęła się zupełnie. Bardzo mi było źle, próbowałem
się zbliżyć bo w końcu miłość powinna być silniejsza niż problemy, ale nic z
tego nie wyszło. Gdy już nieco zastygły rany, porozmawialiśmy sobie (ale już
nie osobiście, zdaje się że na GG) i okazało się że nie była wcale chora tylko
szukała pretekstu do odejścia. Uważam że było to zagranie poniżej pasa. Ale
nie to mnie najbardziej zabolało. Najbardziej zabolał mnie prawdziwy powód Jej
odejścia. Otóż powiedziała mi że na początku było Jej dobrze bo nie myślała za
dużo. Potemstwierdziła że jest Jej za dobrze, a więc jest to podejrzane.
Stwierdziła że pewnie gram i to przejdzie z czasem. Wtedy stwierdziłem że nie
rozumiem kobiet. Kumple, którzy poniewierają swoje partnerki, piją na umór,
nawet biją, mają partnerki i się z nimi żenią, a mnie spotkało takie coś.
Niech ktoś mi wyjaśni czego kobieta oczekuje od mężczyzny? Dystansu? Braku
zaangażowania? No bo już sam nie wiem. Pisze o tym ponieważ sprawa juz
przyschła i nie boli. Czas uleczył ranę...
Pozdrawiam wszystkich, którzy jeszcze nie zaznali radości znalezienia drugiej
połowki.
    • joannesp Re: chyba nie rozumiem kobiet.... 08.10.05, 13:28
      Krzysiu a może ona potrzebowała po prostu więcej luzu. Nie wiem jak często sie
      spotykaliście, ale kto wie... Ja właśnie przez to zerwałam chociaż było nam
      dobrze ze sobą. Nie mogłam znieść ograniczania mnie.
      • kristoff26 Re: chyba nie rozumiem kobiet.... 08.10.05, 13:40
        Też tak myślałem. W pierwszej kolejności szukam zawsze winy po swojej stronie.
        Ale wydaje mi się że nie było przesady. Jak chciała się uczyć, czy ja również to
        nie było problemu. Spotkania były aranżowane na zmianę przez jedną lub drugą
        stronę. Nawet nie codziennie i przeważnie wieczorami. Zastanawiam się do tej
        pory żeby w przyszłości nie popełnić tego błędu. Niemniej po zakończeniu, które
        uważam że było już nie fair z Jej strony bo mogła się zmusić do normalnej
        rozmowy, a nie uskuteczniać dziecinne podchody nie moge jakoś odzyskać w sobie
        płengo zufania do kobiet. Boję się kolejnej rany. Niestety ale moją największą
        wada jak się już zaangażuję jest to że oddaję się bez reszty...A potem to
        baaaardzo boli.
        Pozdrawiam
    • autumn_mist Re: chyba nie rozumiem kobiet.... 08.10.05, 13:45
      Witam rowniesnika z tego samego miasta. No coz, mniej wiecej wiem, o czym
      piszesz. Wydaje mi sie, ze mamy pewne podobne cechy charatkeru, ktore nie
      ulatwiaja nam zycia. Niestety zaobserwowalem, ze wiekszoscia ludzi rzadza
      atawizmy, troche tylko przetworzone przez tysiaclecia. Ludzie, ktorzy nie
      kieryja sie nimi, maja ogolnie rzecz biorac przerabane. Po prostu nie pasuja do
      reszty i musza szukac swojej drugiej polowki wsrod im podobnycn, a ze jest ich
      malo, zadanie to jest trudne. Niestety dla nas kobiety oceniaja mezczyzn i na
      odwrot nie po tych cechach, ktore wudawalyby sie rozsadnym wyborem, lecz po
      calkiem innych. Nawet osoby, ktore deklaruja, ze tak nie robia, czesto tez
      ulegaja takiej atawistycznej postawie, nieraz zupelnie nieswiadomie. A
      konkretnie: jesli chodzi o nasza meska plec, to musimy przyznac, ze bardzo
      zwracamy uwage na wyglad, praktycznie zawsze to liczy sie bardziej niz
      osobowosc kobiety. Nieliczne wyjatki uwazane sa za kobiety za dziwadla albo
      oszustow. Tworzy sie bledne kolo, bo kobiety (niby) szukaja takich idealow
      mezczyzny, a jak sie juz taki bliski idealowi trafi, to nie wzbudza w nich
      wiekszego zainteresowania. Czemu? Bo tak naprawde wiekszosc kobiet nie szuka
      idealnego mezczyzny. Lubia sobie o nim pomarzyc. Kobiety zwracaja uwage na
      facetow, ktorych charaktery sa dalekie od wzoru. Uwagi wiekszosci kobiet nie
      przyciagaja rozsadni, zrownowazeni, odpowiedzialni faceci (mimo, ze wiekszosc
      Pan tak opisze swoj ideal). Podbaja sie za to faceci wygadani (chocby klamali
      za kazdym razem), towarzyscy, z "jajami" (czyli najczesciej totalnie
      nieodpowiedzialni). No i oczywiscie Panie bardzo zwracaja uwage na wyglad.
      Dobrze zbudowany facet na pewno wygra konkury z chuderlakiem. Podobnie typek z
      duza iloscia kasy jest atrakcyjniejszy od biedaka, chocby z nieskazitelnym
      charakterem. Faceci tacy, jak ja i pewnie Ty wg kobiet nadaja sie niestety
      tylko na "dobrego meza", ale nie na partnera, ktory bedzie je pociagal. W moim
      pierwszym zwiazku przekonalem sie o tym az za dobrze. Mozesz robic cuda dla
      kobiety, a ona wykorzysta Cie, zdradzi i odejdzie, jak znajdzie ciekawszego...
      Wiec nie dziw sie, ze Twoi imprezowi kumple nie moga sie opedzic od dziewczyn.
      Tacy jak oni zawsze beda mieli powodzenie, bo taki jest ten swiat. Jedynym
      wyjsciem dla nas jest cierpliwie szukac kobiety, ktora bedzie podobna do nas. A
      i tak zwiazek taki musi przejsc kilkutelni okres probny, zeby miec chociaz cien
      pewnosci, ze sie dobrze trafilo. A co do dziewczyny, ktora Cie porzucila? Nie
      znam jej, ale mialem podobnie, wiec mysle, ze opowiada Ci bajeczki, ze bylo jej
      tak dobrze, ze nie wierzyla w swoje szczescie. Po prostu znudziles jej sie, bo
      byles "za porzadny" i pewnie zbyt "nudny".
      • joannesp Re: chyba nie rozumiem kobiet.... 08.10.05, 13:52
        Wiecie co, to ja chyba jestem inna, bo mi sie właśnie podobają sie tacy jak Wy.
        Nie szukam kogoś kto jest imprezowiczem, tylko kogoś z kim można porozmawiać.
        Widze że zbierają się tu sami Wrocławianie smile)
      • satmean Re: chyba nie rozumiem kobiet.... 08.10.05, 16:23
        Swiete slowa. Trafiles w samo sedno...
        Pozdrawiam
      • milkaa_23 Re: chyba nie rozumiem kobiet.... 10.10.05, 18:06
        Przeczytałam Twoja wypowiedz o kobietach... Jestem kobieta. I musze powiedziec,
        ze masz racje z tym co napisales. Dziwnie to brzmi, ale trzeba przyznac racje.
        Kobiety marza o idealnych facetach, a ostatecznie wybieraja zupelnie innych..
        Marza o tym, ze chca takiego cudwonego Księcia z Bajki - kochanego, dobrego,
        odpowiedzialnego, troskliwego itp. a kiedy takiego spotykaja to nie potrafia
        tego docenic.. Tego, ze udalo im sie spotkać kogos takiego... I wtedy pojawia
        sie stwierdzenie "Jest za pieknie zeby mogło być prawdziwie" ..i odwracaja
        sie.. Poznaja faceta, ktory jest przeciwienstwem tego poprzedniego (wariat z
        lekka czarnym charakterkiem - tu mozna by duzo pisac) ...W sumie..tacy faceci
        bardzo pociagaja..ale do pewnego momentu.. Pozniej okazuje sie ze ten "cool"
        facet tak badzo odbiega od marzen tej kobiety..i zaczyna ona znow marzyc o tym
        swoim ideale. ...To pokrecone strasznie smile Nawet ja, jako kobieta czasem sie w
        tym gubie smile
        Pozdrawiam cieplutko smile
        M.
      • nina310 Re: chyba nie rozumiem kobiet.... 19.11.05, 20:42
        No cóż, muszę przyznać, że masz niestety rację. Mimo, że ja nie należę do tego
        typu kobiet to jednak widzę co robią moje "koleżanki. A jeśli chodzi o
        pieniądze mężczyzny, to dla mnie osobiście nadmiar kasy jest raczej przeszkodą
        w związku niż pomocą, więc nadmiernie kasiastych nie lubię. Z drugiej strony
        kobiety szukają mężczyzn może nie tyle bardzo zamożnych, co w pewnym sensie
        zaradnych. Takich co w każdej sytuacji potrafią zarobić na przyszłą rodzinę.
        Żadna z nas nie chce fajtłapy, czy lenia, na którego będzie musiała pracować,
        sama utrzymać dzieci itp. A pewny dorobek finansowy świadczy już o jakiejś
        zaradności, prawda? (choć oczywicie nie zawsze bo mógł go np. zdobyć
        nieuczciwie czy dostać w spadkusmile
    • shreve Re: chyba nie rozumiem kobiet.... 08.10.05, 14:03
      Ciekawy temat... Nie chcę się teraz zbyt dużo rozwodzić nad tym, co mnie
      spotkało. Nie tak dawno (choć obiektywnie to pewnie dawno, ale ja nadal nie
      umiem się pozbierać), gdy odchodziła ode mnie moja ukochana A., jako zarzut
      usłyszałem, że jestem zbyt idealny. Teraz dochodzę do wniosku, że jednak
      nadspodziewanie dużo prawdy jest w powiedzeniu, że szanuje się za zalety ale
      kocha za wady... No i co mam zrobić? Może zostanę alkoholikiem, złoczyńcą czy
      jakimś gangsterem?
      A wogóle może to przez ten klimat smile.
      Bo ja też z Wrocławia jestem smile))
      • maria107 Re: chyba nie rozumiem kobiet.... 10.10.05, 16:17
        Mam wrażenie że od strony meżczyzn też tak jest, Ciche i porządne są za nudne,
        a za mąż wychodzą, te zołzy. Potem facet narzeka , ża żona go nie kocha i
        zawraca w głowie tej cichej i spokojnej, ale oczywiście, po czym jak mu się
        znudzi to wraca do żony. Może ja też zacznę wybiore sobie jakiś "nawyk" i
        zaczne twardo facetów traktować to może zakocha się we mnie taki spokojny i
        romantyczny facet (taki jakich lubie) - na zasadzie przyciągania
        przeciwieństw...
    • kristoff26 Re: chyba nie rozumiem kobiet.... 08.10.05, 14:09
      autumn_mist
      Właściwie to mogę się podpisac obydwoma rękami pod tym co napisałeś. Choć sam
      nie moge powiedzieć żebym nie lubił imprez to po zakończeniu studiów trochę
      odpuściłęm ten temat smile Nie należę za to do facetów, którzy potrafiliby
      zaciągnąć dziewczynę do łóżka na piewrszym spotkaniu. I szczerze powiedziawszy
      tak samo mam w drugą stronę. Jakiś czas temu w jednym z klubów przyssała się do
      mnie jakaś blondi, której jak mi się wydaje zależało tylko na jednym smile No i
      szybko ją spławiłem choć kumple pukali mi po głowie smile Po prostu nie szukam
      czegoś na jedna noc, nie bawi mnie to.
      Natomiast co do związku , o którym pisałem to trudno mi powiedziec czy mówiła
      prawdę czy nie. Jedno jest pewne. Bardzo mi na niej zależało mniędzy innymi
      dlatego że była (tak mi się wydawało) naprawdę porządną dziewczyną. Taką
      spokojną. Na pewno nie imprezowiczką, czy kimś takim, więc nie wydaje mi się
      żeby szukała jakiegoś dresika z BMW smile Ale cóż. Tak się jakoś głupio skończyło.
      I od tamtej pory pustka. Natomiast od moich kumpli słyszałem nieraz teksty,
      które mnie jako faceta zniesmaczają, a dziewczyny się ich trzymają. Np. żeby
      wykorzystać ile tylko się da i abolutnie się nie przywiązywać, dziś ta, jutro
      inna. Mój kumpel (zresztą mulat - tylę że bogaty) miał na każdą noc inna
      panienkę !! A ta oficjalna tylko mu gotowała (i chyba była na soboty, albo
      niedziele). Jak takie zachowania obserwuję to coraz mniej rozumiem.

      joannesp
      Cieszę się że są na tym świecie kobiety, które nie tylko na samochody (choć u
      mnie tez jakies maleństwo stoi pod domem tongue_out ) patrzą, ale na coś zupełnie
      innego. Pozdrawiam

      hehe, obudziłęm Wrocław big_grin
      Ale jaja.
      Dobra, dośc komputera narazie. Rowerek zrobiony, ładna pogoda, jadę do Ólawy,
      albo gdzie mnie oczy poniosą big_grin Trzeba zgubić obiadek wink
    • jkobuu Re: chyba nie rozumiem kobiet.... 08.10.05, 14:39
      Hej Wrocławianie (tak przy okazji Wroclaw to piekne miasto ..i nie podlizuję
      sie wink)) dlaczego nie spotkacie sie razem..jak widze juz uzbieralo sie kilka
      osob..
      Pozdro dla Wrocka smile
      • joannesp Re: chyba nie rozumiem kobiet.... 08.10.05, 14:42
        Wrocław jest najpiękniejszym miastem smile)) jkobuu dobry pomysł, tylko ja jestem
        jedna a ich trzech smile
        • jkobuu Re: chyba nie rozumiem kobiet.... 08.10.05, 20:10
          co to szkodzi ? tym lepiej,bo nie bedziesz miała konkurencji hihi wink)
          • joannesp Re: chyba nie rozumiem kobiet.... 08.10.05, 20:21
            a o tym nie pomyślałam hihi smile)
    • niczegose Re: chyba nie rozumiem kobiet.... 08.10.05, 17:35
      Wydaje mi się, że tego typu zachowania można rownież spotkać u mężczyzn.
      Spotkałam kogoś-jak sądziłam-wyjątkowego i po jakimś czasie potraktował mnie
      rzeczywiście wyjątkowo podle. Nie chcę przytaczać całej historii. Najgorsze z
      tego wszystkiego było to, że pozbierałam się dopiero po dwóch latach. Do tej
      pory boje się komukolwiek zaufać. Życie nie pieści, co zrobić i tak staram się
      być optymistką (czego wszystkim życzęsmile
      • kristoff26 Re: chyba nie rozumiem kobiet.... 08.10.05, 17:49
        Witam ponownie. Wróćiłem, obolały nieco, ale rozruszany big_grin
        Możliwe że u mężczyzn też występują takie zachowania, nie mam doświadczenia wink
        Ja napisałem jak to wyglądało z mojej perspektywy, zwłaszcza że nie było to raz.
        Co do spotkania które ktoś tu zaproponował to może jest to i dobry pomysł, ale
        to pewnie kwestia czasu smile Ja np jestem na forum cały jeden dzień tongue_out
        Niczegose pisze że trzeba być optymistą. Tak to prawda. To jedyne sensowne
        rozwiązania. Akurat optymizmu to mi nie brakuje smile Było minęło, żyje się dalej.
        Sport, przyjaciele i pomału do przodu. Najgorsze co można zrobić to szukać
        ucieczki w alkoholu, czy udawać np. zagorzałą feministkę, albo samotnego (tną) z
        wyboru. Apropo tego ostatniego to uważam że nie ma czegos takiego. Człowiek jest
        istota stadną i każdy marzy chyba o ustatkowaniu, czy np. w pewnym wieku domu
        czy bachorku smile Dobra tyle na razie.
        Pozdrawiam
    • avador Re: chyba nie rozumiem kobiet.... 08.10.05, 18:14
      Witam,mam troche wiecej lat i pewnie dlatego wiem,czego chce kobieta,a czego
      przede wszystkim nie chce.Jestem kobietą.Bardzo cenię romantyczność u
      mężczyzn,ale nie chcę mieć codziennie romantycznego partnera,chcę mieć i
      romantyzm i tajemnicę,i trochę szaleństwa.Jednak chyba tajemnica jest
      najbardziej wabiąca.Wydaje mi się,że odkryłeś w tym związku wszystkie swoje
      karty.Karty z tej samej puli.I nie zostało nic,czego partnerka mogłaby sie
      tylko domyslać.Nie zostało nic,czego nie byłaby pewna.Nie mogłeś jej juz niczym
      zaskoczyć.Poza tym przesada jest bardzo niedobra,taniec nad brzegiem rzeki
      sprawdza sie tylko raz, róże pasują do kobiety tylko jednego wieczoru,innego
      pasują kwiaty kalafiora.Troche więcej nieobliczalności,troche więcej
      niedopowiedzeń i będzie bardzo dobrze,bo mało jest romantycznych mężczyzn,więc
      niech Ci nie przychodzi do głowy tego zmieniać w sobie.Potraktuj swój romantyzm
      jak rzadki klejnot.Ale nie nosi sie klejnotów do dżinsów.Pozdrawiam.
      • kristoff26 Re: chyba nie rozumiem kobiet.... 08.10.05, 18:19
        Dzięki avador za ciekawą wypowiedź. Bardzo cenne wskazówki. Wiem też że czasem
        trudno jest samego siebie powstrzymać przed okazaniem uczuć bo tego chce
        kobieta. Co do tańca nad rzeką to było rzeczywiście raz, różyczki także były
        raczej z zaskoczenia. Ale faktycznie muszę przemyśleć to cop napisałaś. Dziękuję.
      • autumn_mist Re: chyba nie rozumiem kobiet.... 08.10.05, 18:58
        Avador napisala sama prawde... niestety dla niektorych gorzka. Malo jest
        kobiet, ktore cenia sobie ustatkowane zycie bez niespodzianek, szalenstw i
        nieobliczalnosci. Rzeczy te pociagaja je do tego stopnia, ze angazuja sie
        nieraz w zwiazki z mezczyznami, ktorzy wrecz je rania i krzywdza, ale z dugiej
        strony daja te "nieobliczalnosc". I sytuacje takie to wcale nie margines.
        Jesli o mnie chodzi, naleze wlasnie do ludzi przewidywalnych, nie robiacych
        niczego nie zaplanowanego, nie przemyslanego. Lubie tez, kiedy wszystkie karty
        sa odkryte. Ale nie uwazam sie za nudziarza, poimprezowac tez od czasu do czasu
        lubie, w domu nie siedze. W tej chwili jestem z kobieta, ktorej moj charakter
        sie podoba (tak twierdzi). Mam nadzieje, ze tym razem wreszcie to bedzie to. smile
    • joannesp Re: chyba nie rozumiem kobiet.... 08.10.05, 18:33
      Widzę kristoff26, że Twój wątek się rozwija smile) Ja też wybyłam na trochę z domu
      i dobrze mi to zrobiło smile) Dla mnie najlepsze po rozstaniu było właśnie
      wrócenie do codzienności tak jak by nic się nie stało. Trochę to trudne, ale
      jeśli człowiek się czymś zajmie to przestaje rozmyślać. Niestety osoba, z którą
      byłam związana jakoś nie może się pozbierać i eh w dalszym ciągu otrzymuje od
      niej jakieś wiadomości. A avador ma całkowitą racje smile Zgadzam się z nią w
      zupełności. Kobiety lubią być zarówno „uwielbiane” jak i zaskakiwane. Po tym
      wszystkim co tu przeczytałam zaczynam się zastanawiać czego tak naprawdę ja
      chce. Czego szukam u mężczyzn. Miłego wieczoru wszystkim. smile)
      • avador Re: chyba nie rozumiem kobiet.... 08.10.05, 18:58
        Jeszcze jedna sprawa mnie męczy:samotni ludzie często robia jeden błąd,próbują
        za wszelką cenę przypodobać sie partnerowi/partnerce,w pewien sposób
        ogdgadywać,wymyślać,co może im się spodobać i natychmiast realizować
        swoje "pomysły",udaje im się właściwie tylko jedno-tak bardzo się starają,że ta
        druga strona wcale nie musi nic robić,jest tylko biorcą,po jakimś czasie się
        przyzwyczaja,a później ucieka.Bo albo chce jeszcze więcej dostać,albo po prostu
        chce dawać.Długo sie uczyłam,aby stopniować dawanie,jeszcze dłużej uczyłam sie
        przyjmować;brak zaufania do ludzi,sceptycyzm,kiedy za długo jest się samotnym
        to najgorsze zagrożenie.Ale dopada właściwie wszystkich samotnych.Summa sumarum-
        sprawdza się zasada-"tego pół i tego",ewentualnie-"równowaga musi być
        zachowana"smile))Spadających gwiazd życzęsmile
        • joannesp Re: chyba nie rozumiem kobiet.... 08.10.05, 19:40
          Avator, niestety sa też tacy, którzy tylko biorą i to im odpowiada. Bawia się
          kimś po prostu, nie zwacajac uwagi na to, że ta druga osoba jest
          zaangażonawana. I tacy co nie umią przyjmować tego co im się daje. Najbardziej
          denerwuja mnie osoby, które za wszelką cenę szukają tej swojej połówki.Nie jest
          miło być samym, ale jeśli już tak sie stało ... Na wszystko przyjdzie czas.
          • avador Re: chyba nie rozumiem kobiet.... 08.10.05, 20:06
            Masz całkowitą racje.We wszystkim.Poza tym,im bardziej czegoś chcesz,tym masz
            mniejsze szanse na dostanie tego.Ponieważ skupiamy sie tylko na sobie,na swoich
            pragnieniach,a nie na rzeczywistości.
          • kristoff26 Re: chyba nie rozumiem kobiet.... 08.10.05, 20:28
            Po raz kolejny się z Tobą zgadzam joannesp. Dziwne smile Ale wracając do tego co
            chciałem napisać. Chodzi mi o ostatni temat, który poruszyłaś. Przychodzi taki
            czas, że człowiek zaczyna rozumieć że na statku zwanym "życie" płynie sam i
            chciałby to zmienić. Chyba kobiety dochodzą do tego wcześniej. Zwłaszcza że
            takie są uwarunkowania środowiskowe. Przykładowo 28-30 letnia samotna kobieta
            ciągle słyszy jakieś głupawe teksty, natomiast samotny facet w tym wieku jest po
            prostu "łowcą". Ja się z tym nie zgadzam ale tak jest. jak przychodzi pewien
            etap w życiu to zaczyna mieć człowiek "ciśnienia" na nie bycie singlem i jest w
            stanie poświęcić siebie byle tylko mieć partnera (partnerkę). Poświęca swoje
            hobby, odwraca się od przyjaciół, rodziny i cały poświęca się związkowi. Jest to
            sytuacja niezdrowa bo jeśli z tego nic nie wyjdzie, a przeciez może się tak
            zdażyć to nie dość że nie ma się partnera (partnerki) to straciło się to co
            miało sie wcześniej. Znam takie przypadki. Więc nawet jeśli ma się już "słuszny"
            wiek a nadal nie ma się lepszej połówki to i tak nie ma raczej sensu łapać
            pierwszej (pierwszego) z brzegu i wyciskać jak cytrynę. Tą drugą osobę trzeba
            poznać i podchodzić z pewnym dystansem bo inaczej może się to skończyć bardzo źle.
            Pozdrawiam
            • joannesp Re: chyba nie rozumiem kobiet.... 08.10.05, 20:41
              E tam dziwne smile) Chociaż ... No ale być z kimś żeby po prostu być, żeby nie być
              samemu? To bez sensu. Nie potrafiłąbym być z kimś tylko dlatego żeby nie
              uważali mnie za tą przysłowiową "starą panne". Niestey już raz usłysząła te
              głupawe teksty uncertain Mężczyźni to chyba już duuużo wcześniej zaczynają być łowcami
              Krzysiu smile Bycie singlem bywa czasem "uciążliwe", np. jak się idzie gdzieś a
              wokół tyle par. Ale ma też swoje zalety smile
              • kristoff26 Re: chyba nie rozumiem kobiet.... 08.10.05, 20:55
                Tak to rzeczywiście bez sensu. Stąd tyle rozwodów, separacji, nieudanych
                związków. Chyba rzeczywiście lepiej być samemu niż marnowac życie sobie i komuś,
                a co gorsza....dzieciom jakie mogą się pojawić. To uważam za największe
                przestępstwo. Ztymi "łowcami" to troszku co innego miałem na myśli, a co innego
                wyszło smile) Chodziło mi o to że znacznie wcześniej poajwaiają się określenia typu
                "stara panna" w stosunku do samotnych pań niż "stary kawaler" w stosunku do
                samotnych panów. Po prostu np. 30-letni samotny pan jest bardziej poprawny
                politycznie niż 30-letnia samotna pani. Zwłaszcza w mieście. I nie pytajcie
                dlaczego, nie wiem.

                P.S.
                Dawno nikt mnie tak ładnie nie tytułował po imieniu smile) Joasiu ?? (czy się mylę? smile)
                • joannesp Re: chyba nie rozumiem kobiet.... 08.10.05, 21:07
                  U kobiet to już wiek 25 lat (tak mi się wydaje na podtawie obserwacji moich
                  znajomych) oznacza bycie "starą panną". O zgrozo zbiżam się do tego wieku ... wink
                  Zgadłeś, ale to i tak nie było trudne smile
    • doma22 Re: chyba nie rozumiem kobiet.... 08.10.05, 21:35
      NIe ma co- poprostu jeszcze nie znalaześ swojej połówki i już.Odeszła niech
      idzie i szuka dla siebie kogoś bardziej.Też długo szukałam i w pewnym momencie
      się załamałam myślałam, że nie ma nikogo dla mnie.Zaczęłam szukać przez
      internet i znalazłam.Co do rozumienia i analizowania powodów to poprostu nie ma
      to sensu i już.Najważniejszy jest fakt że nie chciała być z Tobą. Jeśli
      znajdziesz odpowiednią zostanie przy Tobie.Na jak długo też tego nie
      wiadomo.Pozdrawiam i życzę owocnych poszukiwań
      • kristoff26 Re: chyba nie rozumiem kobiet.... 09.10.05, 12:13
        Kurcze cos mi się wcisnęło i poszła wiadomość niedokończona smile Więc będą dwie,
        jedna po drugiej wink
        A więc CDN...
        Temat założyłem dlatego żeby wysłuchać (na
        przykładzie) wskazówek i rad. Chodzi mi o to żeby znaleźć to co było źle z mojej
        strony i żeby nie powtarzać tego w przyszłości. Ot tak na zapas wink A to że przy
        okazji okazało się że jest tutaj sporo wartościowych i dobrze życzących innym
        osób to bardzo mnie cieszy.
        Pozdrawiam i idę spędzić niedzielę na łonie przyrody, któą uwielbiam smile Do
        usłyszenia wieczorem.
    • lili120675 Re: chyba nie rozumiem kobiet.... 09.10.05, 11:25
      Kobiety sa zmienne, ale faceci tez. Moze miala zle doswiadczenia z poprzednimi
      i przeniosla je na ciebie, a moze po prostu wiekszosc z nas lubi bardzo gonic
      kroliczka, a jak go juz zlapie to robi sie jakos zwyczajnie...To chyba kwestia
      dojrzalosci emocjonalnej, ze w pewnym momencie nawet jak jest zwyczajnie, nawet
      jak sie kogos bardzo dobrze poznalao z dobrej i zlej strony, to sie to
      akceptuje i zyje razem dalej starajac sie by najpiekniejszych chwil bylo jak
      najwiecej. Mysle ze cos jej nie pasowalo ale nie umiala ci tego powiedziec,
      bala sie ze ciebie zrani(a to juz dobrze bo znaczy ze cie szanowala). Glowa do
      gory, gdzies tam czeka na ciebie ta jedyna, tylko jej poszukajsmile)
      I na pocieszenie: Don't cry because it's over, smile because it happenedsmile
      • kristoff26 Re: chyba nie rozumiem kobiet.... 09.10.05, 12:09
        lili120675 i doma22
        W momencie kiedy rozpocząłem ten wątek sprawa już jest dawno zaschnięta i nie
        boli. Choć czasem człowiek lubi powspominać to jednak już zupełnie bez emocji.
        Nie napisałem tego po to żeby Ją oczernić, czy też żeby się nad sobą rozczulać.
        Nie, nie. Akurat tak się składa że jestem naprawdę optymistą i ciężko mnie
        złamać. Trochę pobolało i przeszło. Temat założyłem dlatego żeby wysłucha
    • joannesp Re: chyba nie rozumiem kobiet.... 09.10.05, 19:51
      Kristoff26, nie wiem czy to tak do końca dobry pomysł szukania tego co było źle
      z Twoje strony. To co było źle w tym związku może być dobre w następnym ale
      może być już za późno. A wina może leżeć równie dobrze po jej stronie, albo po
      obu. Nie znajdziesz jednego rozwiązania. Ciągle będą do głowy przychodzić nowe
      powody... Jedno jest pewne, nie zmieniaj się tylko dlatego żeby przypodobać się
      komuś. Bądź sobą.
      • kristoff26 Re: chyba nie rozumiem kobiet.... 10.10.05, 00:30
        A miałem już iść spać, ale jeszcze napiszę dwa słowa. Mnie się wydaje że
        naturalnym jest szukanie swoich słabostek i walka z nimi. Ja przynajmniej tak to
        rozumiem choć to niekoniecznie musi być proste. Z tym zmienianiem siebie to może
        nie do końca jest tak. Już wielu próbowało i się im nie udało smile Trzeba mieć
        jakieś swoje "ja", którego nie da się formować jak ludzika z plasteliny w
        zależności od sytuacji. Nie mniej pewne jak napisałem wcześniej słabostki można
        eliminować, zwłaszcza ucząc się na własnych błędach. I właśnie taki był mój
        zamysł gdy zakładałem tutaj konto i tworzyłem ten wątek.
        Wracając jeszcze raz do opisanej sytuacji to wiem że nie ma na to prostego
        rozwiązania. Zapewne gdyby można było wysłuchać relacji drugiej strony to wersja
        pewnie byłaby zupełnie inna, ale z przyczyn technicznych jest to niemożliwe wink
        Ja jednak nie chcę się skupiac na tym co było (to miał byc tylko pewien
        przykład) ale na tym co będzie i nie powielać błędów przeszłości.
        pozdrawiam
        • 123andzia Re: chyba nie rozumiem kobiet.... 10.10.05, 18:55
          Witaj Krzysiu,
          przyznaję nie czytałam wszystkich odpowiedzi więc mogę się dublować...Wydaje mi
          się, że wina nie leży po Twojej stronie. Wg. mnie ona po prostu nie mogła
          uwierzyć w to szczęście które ją spotkało z góry załozyła że to fikcja (a może
          po prostu się przestraszyła albo nie była gotowa na taki zwiazek i...uciekła).
          Nikogo tu nie winię. Mam wrażenie, że często szukamy ideału napotykając na
          ludzi róznej 'maści' i kiedy w końcu spotykamy kogoś z kim jest naprawdę
          dobrze - po pewnym czasie zaczynamy szukać drugiego dna,iracjonalnie bojąc się
          utraty tej osoby. Niektórzy ludzie boją się angażować bo boją się zranienia.
          Każdy kto kochał 'nieszczęśliwie' wie o czym mówię.
          Jesteś młody - Krzysiu, poważnie,..Twoje doświadczenia są niezbedne abyś mógł
          poznać, docenić i pokochać Tą, która jest Ci przeznaczona - i vice versa....
    • fiore11 Re: chyba nie rozumiem kobiet.... 18.10.05, 12:19
      Z uwagą przeczytałam Twoją wypowiedź. Trudno cokolwiek powiedzieć. Może ona
      widziała, że byłeś bardzo zaangażowany a ona jeszcze nie wiedziała czego chce?
      W każdym razie powinna to powiedzieć uczciwie a nie w taki pokrętny sposób, bo
      w tym momencie Cię upokorzyła. Z tego co piszesz, to ona chyba tak nie do końca
      była emocjonalnie dojrzała. Może nie okazuj od razu całej głębi Twojego
      zaangażowania, zanim nie będziesz pewny drugiej osoby. Tego typu sytuacje
      sprawiły, że ja dzisiaj nie potrafię się otworzyć przed ludźmi, dopóki dobrze
      ich nie poznam i raczej sprawiam wrażenie osoby chłodnej i nieprzystępnej, bo
      nie chcę, żeby ktoś znowy zranił moje uczucia.
    • proliberalista Re: chyba nie rozumiem kobiet.... 03.11.05, 10:49
      wiesz co kolego - to o czym piszesz jest dla mnie jesne jak otwarta ksiazka .
      Jasne dlatego ze wiele przezylem i jestem (chyba) starszy niz wiekszosc ludzi
      tutaj na forum (na marginesie: nie jestem samotny od dawna). Przestalem miec
      tego typu klopoty z kobietami jak zmienilem stosunek i pewne schematy
      zachowania - mowie na serio.

      Jak chcesz sie dowiedziec wiecej, napisz maila....
    • mamalgosia Re: chyba nie rozumiem kobiet.... 03.11.05, 11:29
      Ja też nie rozumiem kobietsmile
      A tak w ogóle to chyba nikt nigdy nikogo do końca nie zrozumie - bez wzgledu na
      płeć.
      Nie wiem, o co chodziło Twojej dziewczynie i nie sądzę, aby wiedział to
      ktokolwiek z forum. Nie tylko słabo znamy całą sytuację, to jeszcze tylko z
      jednej strony.
      Mogę tylko powiedzieć coś od siebie (ale bardzo Cię prosze, abyś się nie
      obraził, bo nie jest moją intencją sprawienie komukolwiek przykrości). Gdybym ja
      osobiście Cię poznała i opowiedziałbyś mi to, co nam tu napisałećś, to mnie by
      zraziło to zdanie o tym, że miałeś w zyciu partnerki. Nie lubię być jedną z
      wielu, taką jak inne itp.
      To oczywiście ma sie nijak do historii przez Ciebie opisanej. Ale tak mi sie
      nasunęło, więc napisałam. Jesli głup[io, to przepraszam.
      Życzę powodzenia!
    • nina310 Re: chyba nie rozumiem kobiet.... 19.11.05, 20:29
      Bardzo przykro słyszeć, że isnieją kobiety, które tak podle igrają z uczuciami
      innych. Niestety tak jak zdarzają się podli mężczyźni, tak też i takie kobiety,
      które nie potrafią docenić prawdziwego mężczyzny. Po prostu źle trafiłeś.
      Zaręczam jednak, że nie wszystkie są takiesmile Tylko proszę nie zmieniaj taktyki
      postępowania z kobietami tylko dlatego, że jedna z nas tego nie doceniła. Bądź
      taki nadal, a w końcu znajdziesz taką, która to doceni. Życzę powodzenia w
      poszukiwaniachsmile
Pełna wersja