Nadzieja...

13.04.06, 18:33
Samotność...rzecz która nie omija chyba nikgo. Każdy dąży do jakis celów -
praca itp. A gdzie czas na miłość... Dojdzie do tego ze mając po lat 40
obudzimy się i dopiero dojdzie do nas ze jesteśmy samotni, ze nie mamy nikogo
kto mógłby nas przytulić, powiedzieć dobre słówo a co najważniejsze pokochać
nas. Co się dzieje...? Czy nie potrafimy już normalnie żyć, gdzie można mieć
czas na wszystko, nawet na prace. Czy nie mozna choć odrobinke się poświęcić?
Przeciesz każdy z nas chce być kochanym i kochać. Można zrobić wszystko,
jeśli tylko się chce!
Jeśli kogoś uraziłem to z góry przepraszam, ale widzac co się dzieje do
okoła, to aż mnie strach ogarnia...
    • sunny-day Re: Nadzieja... 13.04.06, 20:10
      Wydaje mi się, że po części życie układamy sobie sami. I też od naszej
      hierarchii wartości zależy, czy najpierw bedziemy sie realizować w pracy,gonić
      za kasą; czy w rodzinie. Doppiero wtedy człowiek jest najbardziej szczęśliwy,
      kiedy jego system wartości nie zostal zachwiany.
      Ja choć nie mam jeszcze 40 lat, nie czuje się osobą w pełni szczęśliwą,bo
      poprostu kogoś mi brakuje, I co z tego , że odnoszę jakieś tam
      sukcesy "zawodowo- uczelniane", skoro tak naprawde brak jest osoby, która by ze
      mną tę radość dzieliła. ( i nie tylko znajomi, przyjaciele, rodzina- ale ktoś
      naprawdę bliski). Dlatego też sądzę, że samorealizacja mnie aż tak nie
      pochłonie by zapomnieć o bozym świecie.
      Pozdrawiam M.
      • sweetassugar Re: Nadzieja... 14.04.06, 08:46
        to chyba tak do końca nie jest z tym systemem wartości
        mogę na pierwszym miejscu stawiać rodzinę ale
        przeciez nie wiem kiedy spotkam kogoś z kim ją założe więc nie mogę czekać całe
        życie i nic nie robić
        w między czasie przecież powinnam się realizować zawodowo, rozwijać swoje
        pasje, zainteresowania
        bo może się tak zdarzyć że mój system hierarchi wartości czyli rodzina na
        pierwszym miejscu się nie spełni i co wtedy
        trzeba się przewartościować a może być już za późńo
        • sunny-day Re: Nadzieja... 14.04.06, 16:29
          No tak masz po części rację, nie można stać w miejscu.Ale chodziło mi bardziej
          o to, że jeśli ktoś na 1 miejscu stawia miłość, to praca nie zaćmi mu drugiej
          osoby tak, ze nie znajdzie dla niej czasu.Wręcz przeciwnie poświęci nawet te
          nadgodziny żeby móc się z drugą osobą spotkać. A jesli ktoś ma na pierwszym
          miejscu prace i kariere to spotkanko z druga osoba bedize odkładał , kiedy
          będzie miał czas.. gorzej jak tego czasu zawsze będzie mało;/
    • o_kropka Re: Nadzieja... 13.04.06, 22:37
      A ja ciągle i mimo wszystko śpiewam sobie słowa...

      "Mimo że zgubiłem się
      Mimo że zabrnąłem w mrok
      (...)
      Trzeba uprzytomnić sobie że
      nawet kiedy wszystko straci sens
      znajdziesz przestrzeń gdzie
      wielka wiara tłumi lęk..." /Coma/

      smile
    • ametyst2 Re: Nadzieja... 08.06.06, 23:19
      andrzej-25 napisał:

      " Samotność...rzecz która nie omija chyba nikgo. Każdy dąży do jakis celów -
      > praca itp. A gdzie czas na miłość... Dojdzie do tego ze mając po lat 40
      > obudzimy się i dopiero dojdzie do nas ze jesteśmy samotni, ze nie mamy nikogo
      > kto mógłby nas przytulić, powiedzieć dobre słówo a co najważniejsze pokochać
      > nas. Co się dzieje...? Czy nie potrafimy już normalnie żyć, gdzie można mieć
      > czas na wszystko, nawet na prace. Czy nie mozna choć odrobinke się poświęcić?
      > Przeciesz każdy z nas chce być kochanym i kochać. Można zrobić wszystko,
      > jeśli tylko się chce!"



      Jeśli można to przytocze coś:

      "Dzwoni telefon:
      — Czy mogę z księdzem porozmawiać?
      Podobno ksiądz zajmuje się takimi sprawami... Chciałabym prosić o radę...
      Dlaczego mam zostać sama? Czy jestem jakaś inna?
      — Czy to pilne?
      — Nie, właściwie się nie spieszy. Może być za miesiąc albo dwa.
      Jestem taka zapracowana..."


      " Jeśli kogoś uraziłem to z góry przepraszam,"

      Ja także przepraszam


      "ale widzac co się dzieje do
      > okoła, to aż mnie strach ogarnia... "

      a mnie boli gdzieś w środkusad





Pełna wersja