fatum...??

27.03.07, 01:16
Co jakiś czas w moim życiu pojawia się taki okres, kiedy to zostaję sam. Odwracają się znajomi, przyjaciele, nawet rodzina już za mną nie przepada.
Tak jest właśnie teraz. Powód...? Wszystko zaczęło się psuć gdy pojawiły się u mnie problemy i już nie mogłem być tak oddanym przyjacielem jakim zawsze byłem. Bo tym razem sam potrzebowałem takiej przyjaźni. Niestety, wyszło na to, że co po niektóre osoby stwierdziły, że próbuję wzbudzić litość. I że mam zbyt pesymistyczne nastawienie. Przyjaciółka, ktora wiele razy mi pomagała, której sam nie raz pomogłem już nie chce ze mną rozmawiać. Dziewczyna, którą poznałem olała mnie, i nagle wszystko we mnie zaczęło działać jej na nerwy. A reszta... szkoda gadać. No ale puki co zostaje mi jeszcze jedna serdeczna przyjaźń, niestety na nie małą odległość. Mam 22 lata, a od 11 już lat czuję się wyobcowany, niepotrzebnym i zbędnym bagażem. W końcu zacząłem sobie wyrabiać zasadę: Nie przywiązuj się do czegoś, czego nie możesz zostawić w ciągu 5 sekund. Ciężko jest być samotnym, ale jeszcze ciężej jest wtedy, gdy po kolei zostawiają Ci, którym zależało.
Nie liczę tu na żadną litość. Musiałem się poprostu wygadać. A lepszy taki sposób niż tłumienie tego w sobie. Pozdrawiam wszystkich którzy zaglądają na forum.
    • kruz7 Re: fatum...?? 27.03.07, 18:25
      "Nie przywiązuj się do czegoś, czego nie możesz zostawić w ciągu 5 sekund". Tak
      samo podchodziłem do życia i prawie cały czas byłem sam. Nie związałem się
      jeszcze ani razu tak poważnie, abym nie mógł nagle wyjechać. W końcu budzisz się
      z ręką w nocniku i Jesteś sam jak kołek. Kiepska perspektywa czeka Cię z takim
      podejściem.
      GG 2416450, Skype tomkruz1540
    • boszka5 Re: Super recepta-OPTYMIZM......... 27.03.07, 19:41
      Nie jesteś jedyny,któremu życie ciągle rzuca kłody pod nogi.Pesymizm ogarnia
      wielu,ale możesz wyleczyć sie odrobiną OPTYMIZMU-spróbuj.Zacznij od
      uśmiechu,pomyśl"inni mają gorzej",szukaj ludzi radosnych,rozmawiaj z napotkanymi
      osobami(z uśmiechem na twarzy),a zobaczysz,że odpłacą Ci uśmiechem.Takich jak ty
      jest wielu,ale możesz nad tym popracować.Jesteś bardzo młodym facetem.
      Czarny=black. To ładny kolor,ale smutny.
    • crazy231 Re: fatum...?? 12.04.07, 23:14
      Witaj! Nie jesteś jedyny z takim problemem. Ja przechodze skrajne okresy w swoim
      zyciu - kiedy rodzinka, znajomi, przyjaciele są ciągle w pobliżu i takie kiedy
      zostaję zupełnie sama. Nie czuje się opuszczona przez przyjaciół, ale czasem mam
      wrażenie, że nie wszystko są w stanie zrozumieć. Jakiś czas temu poznałam
      świetnego chłopaka, niewiele osób o tym wiedziało, że sie spotykaliśmy, zreszta
      nie chciałam by wiedzieli. Poczatkowo miałam spore wątpliwości, obawy i ogromny
      dystans. Po wcześnieszych znajomościach, związkach itd. stałam się strasznie
      wątpiąca, ostrożna, oschła, bałam się okazywać uczucia, by ta druga osoba nie
      wykorzystała potem tego przeciwko mnie. Coś mnie jednak skłoniło by nie
      zakończyć znajomości na jednym spotkaniu, chociaż miałam mieszane uczucia. On
      chciał się spotykać. I tak to trwało, po kilku spotkaniach i ja sie przekonałam
      do jego osoby i na każde kolejne juz oboje czekaliśmy z niecierpliwością. On
      sobie zaplanował kolejne dnie, miesiące ze mną, co mnie dziwiło z jednej strony
      a z drugiej cieszyło. I nagle pojawiła się jego dziewczyna sprzed miesięcy lub
      lat, namieszała w jego głowie i między nami. On podobno potrzebuje czasu na
      przemyślenia, ale ja czuje, że to koniec. Sam fakt, ze to co zrobiła lub
      powiedziała tamta dziewczyna taki na niego wplyw wywarło, że sie wacha -
      swiadczy na moja niekorzyść. Przykro mi cholernie- to był pierwszy facet,
      którego potraktowałam poważnie od 3 lat, do którego sie przekonałam i na którym
      mi zależało. Mam mnóstwo kumpli, kolegów bliszych i dalszych, ale do tej pory to
      nie było "to". A teraz... nio coz czas sie chyba pogodzic, ze to koniec.
      Najgorsze jest to, ze kiedy on sie pojawil w moim zyciu, ja rowniez stalam przed
      wyborem, mialam powazne obawy, dylematy, ale postanowilam sie przekonac i wybrac
      nio i podjelam decyzje na jego korzysc i bylam pewna tej decyzji i zadowolona z
      niej, szczesliwa. Po tym wszystkim i jeszcze kilku sytuacjach z przeszlosci
      odechciewa mi sie jakiegokolwiek zwiazku - lepiej sie chyba nie przywiazywac, bo
      i po co??? Pozdrawiam
      Odczuwalam potrzebe wyrzucenia tego z siebie, wiec napisalam. Chociaz o tym co
      sie wydarzylo mozna by pisac cale epopeje, bo moje podejscie do zwiazku i
      facetow ma podloze znacznie glebiej siegajac w przeszlosc.
      • kameleo Re: fatum...?? 13.04.07, 00:17
        cześć crazy231!
        doskonale Cie rozumiem, ja ktez poznałam faceta, który wydawał sie spełnieniem moich marzen. mimo iz na początku mi powiedział, ze nie chce się wiązac, bo potzrebuje czasu, to ja jednak sie nie poddawałam. było nawet miło, ale zaczeło mi zależec na jakiejs stabilizacji, to znaczy chciałam, zeby okreslic nasza relacje. i tu z pomoca przyszła jego była, o której on jednak nie może zapomniec i przyjął zaproszenie do niej na wielkanocna kawe, mnie totalnie olewając. potem sie okazało,ze ja nic nie rozumiem, bo on był z nia 2 lata i nie potrafi spalic mostów, bo mimo iz ona mu zrobiła krzywde, on jednak jest przywiazany do jej rodziców i nie potrai spalic mostów.
        wiec juz wiem, ze nade mna ciązy jej fatum. a najgorsze jest to, ze mimo iz ona go oszukiwała, on nie potrafi sie od tego odciąć. tłumaczy sie róznie, ale ja juz wiem, ze raczej z naszej znajomości nic wielkiego nie wyjdzie.
        a mamy wiosne i to bedzie koleja wiosna, która spedze w samotności, cierpiąc ogromne męki na widok zakochanych i szczesliwych par.
        pozdrawiam,
        kameleo
Pełna wersja