jenny_curran 04.10.07, 13:52 zainteresowanie moją osobą natychmiast znika? Czy naprawdę dziecko jest az takim problemem dla faceta, hm? Taka tam, melancholia mnie dopadła. Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
mruczek77 Re: Dlaczego kiedy mówię, że mam 2-letniego synka 04.10.07, 15:10 jenny_curran napisała: > zainteresowanie moją osobą natychmiast znika? > Czy naprawdę dziecko jest az takim problemem dla faceta, hm? > Taka tam, melancholia mnie dopadła. istnieje teoria jakoby inwestowanie w nie-swojego biologicznego potomka bylo zwyczajnie nieoplacalne. inna teoria glosi, ze faceci traktuja dziecko jako "przeszkadzajke". I jest pewnie z kilka innych teorii. i tak naprawde zalezy to od konkretnego modelu faceta Odpowiedz Link
jenny_curran Re: Dlaczego kiedy mówię, że mam 2-letniego synka 04.10.07, 20:19 Hm ... mój synek ma swojego tatę i dobry kontakt z nim. Tylko, że tego akurat zazwyczaj nei ma już komu tłumaczyć. Pzdr Odpowiedz Link
antygen Re: Dlaczego kiedy mówię, że mam 2-letniego synka 04.10.07, 20:33 Nie masz w takim razie czego żałować. Faceci nie byli warci zainteresowania. Po co angazowac uczucia i czas w kogos, kogo raczej obchodzi twoja cielesność. Odpowiedz Link
racz31 Re: Dlaczego kiedy mówię, że mam 2-letniego synka 05.10.07, 00:26 Moim zdaniem wynika to często (choć nie musi być zawsze regułą czego ci życze) z tego że facet jest zazdrosny o geny, o to że nie jest to jego biologiczne dziecko, a co za tym idzie że zawsze gdzieś w jego tle będzie krążyl biologiczny ojciec dziecka, który zawsze gdzieś tam będzie się pojawial.Wiele kobiet tego nie potrafi zrozumieć ale taki jest wlasnie męski punkt widzenia. Pozdrawiam i życze spotkania wartosciowego oraz odpowiedzialnego mężczyzny dla ktorego nie będzie przeszkodą twoje dziecko. Odpowiedz Link
jenny_curran Re: Dlaczego kiedy mówię, że mam 2-letniego synka 05.10.07, 08:27 Dziękuję. To miłe. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
racz31 Re: Dlaczego kiedy mówię, że mam 2-letniego synka 05.10.07, 14:49 Poza tym jeszcze jedna taka moja refleksja. Jeśli potencjalny facet słyszy o tym że masz 2-letnie dziecko to zazwyczaj od razu zapala mu się czerwona lampka "ona jest ograniczona czasowo" w tym sensie że z wiadomych względów nie będziesz mu mogła poświęcać tyle czasu ile on by chciał z tobą spędzać, mam tu na myśli głównie takie rozrywki jak dyskoteka, kino, wyjścia na kolacje we dwoje itd.Jednak jak to mówią miłość nie wybiera i mam nadzieje że ciebie wybierze już wkrótce Pozdrawiam Odpowiedz Link
mruczek77 Re: Dlaczego kiedy mówię, że mam 2-letniego synka 05.10.07, 15:56 Male piwo. Sun bedzie dorastac, a ze ma kontakt z biologicznym ojcem (i chyba dobry) to bedzie musial konkurowac z nim o wzgledy. W koncu dzieci chowamy po to, by na starosc mial sie nami kto opiekowac, nieprawdaz? Nie kazdy facet jest przekonany do sluchania gadek dziecka "moj tata to by zrobil to a to" etc. W dodatku, jak kazdy samiec, lubi jasno wyznaczone granice prywatnosci i wyraznie zaznaczona granice moje-cudze, a dziecko to zaburza. Nie osadzajcie od gory, to nie tak ze wszyscy faceci to egoistyczne swinie. Po prostu nie kazdy facet umie byc ojcem cudzego dziecka. W mojej rodzinie moi dwaj bracia maja nie swoje dzieci i nie jest to dla nich problem, ale nie znaczy to, ze nie maja z tego powodu watpliwosci, bo maja i to jak cholera. Tyle ze na ile ich znam to o tym, ze sie zaangazowali byla jasna sytuacja ze strony kobiet - stad mysle iz mniej tu ma wplyw sam fakt dziecka ile postawa kobiety w stosunku do ojca oraz tzw. okolicznosci. Odpowiedz Link
jenny_curran Re: A rzeczywistość czasem jest taka, że 05.10.07, 19:01 przybranego ojca kocha się bardziej niż biologicznego. I m h o: kwestia zaufania. Dzięks. Odpowiedz Link
jenny_curran Re: Dlaczego kiedy mówię, że mam 2-letniego synka 05.10.07, 19:03 Też prawda. Odpowiedz Link
kruz7 Re: Dlaczego kiedy mówię, że mam 2-letniego synka 05.10.07, 20:06 Kobieta bardzo bliska memu sercu i nie tylko ma córeczkę, nie ze mną. Dowiedziałem się o Niej poprzez SMS, kiedy chciałem wyjść razem. Był wielki szok na początku. Postanowiłem zaopiekować się nimi podczas pobytu w Polsce. Chciałem spędzić trochę czasu we trójke. Nie przeszkadzało mi to, że to nie moje dziecko. Kochałem ją i chyba nadal coś tam jeszcze czuję. Nie nasze dziecko jest na pewno jakaś przeszkodą. Zwyciężyło uczucie, na krótko. Nie jesteśmy razem. Nie jest powodem tutaj na pewno córeczka. To jeszcze bardziej nas zbliżyło. Chciałem mieć córeczkę z nią. Jest inny ojciec, to fakt. Najważniejsze, że to dziecko urodziła kochana przeze mnie kobieta. Odpowiedz Link
jenny_curran Re: Dlaczego kiedy mówię, że mam 2-letniego synka 05.10.07, 20:27 hm ... jakoś tak nostalgicznie mi się zrobiło, ale ładnie napisałeś, a raczej - napisałes to, co chciałam przeczytać. dzięks. Odpowiedz Link
kruz7 Re: Dlaczego kiedy mówię, że mam 2-letniego synka 05.10.07, 21:18 To nie ja napisałem, tylko moje życie. Odpowiedz Link
boszka5 Re: Wydaje MI się,że... 08.10.07, 11:13 Wydaje Mi się,że z tym zainteresowaniem jest tak jak z budowaniem domu.Zaczynamy od DACHU zamiast od PIWNICY(przenośnia).Piwnica to:cechy charakteru,wartości,dobroc,wszystko to co jest najpiękniejsze w naszym wnętrzu.Dach to:wady, przeszkody,niedomówienia,niejasności,rezygnacja.Znam ten problem z własnego życia.łatwiej jest pisać,gorzej wprowadzić to w życie.Tutaj nie widać reakcji osób,nie ujawniają się EMOCJE,które ciągle nam towarzyszą przez całe życie.Nie ma życia bez problemów,tylko to w jaki sposób je rozwiążemy decyduje o tym,czy jesteśmy "RAZEM CZY OSOBNO"Odpowiedzialnych mężczyzn nie brakuje na tym świecie,tylko jak ich rozpoznać!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link
samysliciel Re: Dlaczego kiedy mówię, że mam 2-letniego synka 10.10.07, 00:42 Najwyraźniej ci, z którymi się spotykałaś nie byli tobą tak naprawdę zainteresowani. Jeśli komuś by na Tobie naprawdę zależało dziecko nie byłoby przeszkodą. Z drugiej strony nie ma co się dziwić takim reakcjom. Jeśli spotyka się dwoje ludzi to chcą gdzieś wyjść, zabawić się, nacieszyć się sobą a dziecko raczej w tym nie pomaga. Poza tym jeśli taka znajomość miałaby się później zacieśnić mężczyzna miałby jednak świadomość że to nie jego dziecko, obawiać mógłby się że nie zostanie zaakceptowany przez syna jak i ciągłych porównań do biologicznego ojca wypadających na jego niekorzyść. A nawiązując do drugiego pytania jestem pewien, że także niejedna pani "nie skusiłaby się" na bliższą znajomość z już szczęśliwym tatusiem ... Odpowiedz Link
mruczek77 Re: Dlaczego kiedy mówię, że mam 2-letniego synka 10.10.07, 10:39 samysliciel napisał: > A nawiązując do drugiego pytania jestem pewien, że także niejedna pani "nie > skusiłaby się" na bliższą znajomość z już szczęśliwym tatusiem ... W przeciwienstwie od "mamy z dzieckiem" ktora musi zajmowac sie nim codziennie, "tatus z dzieckiem" ma te dziecko albo na weekend albo wogole. Warto o tym pamietac. Odpowiedz Link
samysliciel Re: Dlaczego kiedy mówię, że mam 2-letniego synka 10.10.07, 12:56 Używając słowa tatuś miałem tutaj na myśli sytuację analogiczną do sytuacji zawartej w tym temacie, czyli faceta który z jakiś powodów musiałby się sam zaopiekować dzieckiem a nie "tatusia" który tyle że jest ... Odpowiedz Link
mruczek77 Re: Dlaczego kiedy mówię, że mam 2-letniego synka 10.10.07, 17:09 samysliciel napisał: > Używając słowa tatuś miałem tutaj na myśli sytuację analogiczną do sytuacji > zawartej w tym temacie, czyli faceta który z jakiś powodów musiałby się sam > zaopiekować dzieckiem a nie "tatusia" który tyle że jest ... No ok, ale takie cos to raczej nie w tym kraju Odpowiedz Link
jenny_curran Re: Dlaczego kiedy mówię, że mam 2-letniego synka 13.10.07, 08:45 hm ... tatuś z dzieckiem jest atrakcyjnym osobnikiem. Jawi się jako opiekuńczy, zaradny itp. Odpowiedz Link
samotne_miau_miau Re: Dlaczego kiedy mówię, że mam 2-letniego synka 23.11.07, 13:04 Faceci znikają bo na świecie jest mnóstwo takich kobiet bez obciążeń, bo dziecko jest obiążeniem. Nie chcę nikogo dołować ale fakty są faktami.Zauważyłam, że wiele osób rozwiedzionych czy też dziećmi zapomina o fakcie, że to jednak ich ustawia w szeregu za osobami bez rozwodu i dzieci na koncie życiowym. Ja nie weszłabym w znajomość z facetem który ma dziecko, bo jest mnóstwo facetów bez tego typu obciążeń. Odpowiedz Link
tapatik Samotne Miau Miau 30.11.07, 08:36 Nie masz racji. Jak się zakochasz, to nie będziesz zwracać uwagi na te "obciążenia". Córka koleżanki z pracy była taką samotną mamą. Piszę "była", bo poznała kogoś i kiedy Jej synek miał 2 lata wyszła za mąż. Kilka dni temu rozmawiałem z "wirtualnym kolegą" poznanym dawno temu na pewnym portalu randkowym. Chłopak jest szczęśliwy, że ma wspaniałą żonę i syna. Tak, On na dziecko swojej żony mówi "mój syn". On tego dzieciaka wychowuje, siedzi z Nim nad lekcjami, martwi się, kiedy jest chory. Krótko mówiąc - miłość wszystko zwycięży )) Odpowiedz Link
mmarrta Re: Samotne Miau Miau 07.12.07, 16:17 Dlaczego piszesz z taka pewnoscia, ze nie ma racji? Dla jednej osoby dziecko partnera nie bedzie przeszkoda dla innej jak najbardziej. I zakochanie sie to nie wszystko, bo potem przychodzi proza zycia i pewnych spraw nie da sie przeskoczyc. Przykladowo ojciec sie spotyka z dziecmi w weekendy, wiec nie moze spedzac tych weekendow ze swoja partnerka. A dla partenrki weekend z dziecmi faceta (o ile one w ogole ja zaakceptuja) to nie jest najatrakcyjniejsze rozwiazanie i na pewno nie oznacza beztroskiego odpoczynku po calym tygodniu pracy. Facet musi tez placic alimenty, a jesli sa one wysokie, to nie jest w stanie pozwolic sobie na wiele rzeczy, na ktore pozwolic sobie moze parnterka np wspolne wyjazdy, kupno mieszkania, itd. Kolejna sprawa to fakt, ze facet, ktory ma dziecko/dzieci niekoniecznie bedzie chcial miec nastepne. A moze po prostu nie bedzie go juz na nie stac. Pisze to wszystko z doswiadczenia. Bylam w zwiazku z rozwodnikiem z dziecmi, szwankowalo wiele rzeczy, glownie jego notoryczny brak czasu, ktory spedzal z dziecmi, zwiazek zakonczylam na dobre jak facet w koncu sie przyznal, ze on wiecej dzieci nie chce miec, a ja sobie nie wyobrazam nie posiadania swoich. Reasumujac w takim zwiazku osoba bez dziecka jest poszkodowana na starcie, ona musi wiecznie isc na kompromisy, itd. Ja sobie postanowilam "nigdy wiecej faceta z dziecmi". Mysle, ze dla osoby z dzieckiem najlepszy jest partner w takiej samej sytuacji. Wiec autorce watku sugeruje rozejrzenie sie za jakims rozwodnikiem z dzieckiem) Odpowiedz Link
samotne_miau_miau Re: Samotne Miau Miau 10.12.07, 10:00 Tapatiku, to już nie ten wiek, że człowiek zakochuje się bez opamiętania, bez względu na to, że on ma dziecko,żone itd. Poza tym ja nie wyrażam racji a jedynie swoje zdanie. A to jest różnica. Jak pisałam wcześniej, znam taki układ od podszewki i to ja byłam dzieckiem w takim układzie. Chciałabym spędzać weekendy z moim facetem, a jego dzieci by to utrudniały. Nie umiałabym odciągać go od dzieci, rywalizować z nimi bo tez znam to z autopsji jako dziecko. Odpowiedz Link
tapatik Re: Samotne Miau Miau 21.12.07, 08:12 samotne_miau_miau napisała: > Tapatiku, to już nie ten wiek, że człowiek zakochuje się bez > opamiętania, bez względu na to, że on ma dziecko,żone itd. W każdym wieku można się zakochać bez opamiętania. Natomiast zakochiwanie się w kimś zajętym jest bez sensu. > Poza tym ja nie wyrażam racji a jedynie swoje zdanie. > A to jest różnica. Sugerujesz tutaj, że ja wyrażam rację, a nie swoje zdanie? Możesz mi to wytłumaczyć czym się różni jedno od drugiego? > Jak pisałam wcześniej, znam taki układ od podszewki i to ja byłam > dzieckiem w takim układzie. Ja znam to tylko z opisów jak wyżej. > Chciałabym spędzać weekendy z moim facetem, a jego dzieci by to > utrudniały. Nie umiałabym odciągać go od dzieci, rywalizować z nimi > bo tez znam to z autopsji jako dziecko. Zaraz, zaraz.... Ja pisałem o sytuacji, kiedy kobieta ma dziecko (dzieci). Taką sytuację opisała dziewczyna zakładającą wątek. I o takiej sytuacji piszę. Odpowiedz Link
mrockata Re: Samotne Miau Miau 09.01.08, 14:12 mam podobnie jak jenny ta rozmowa podnosi mnie na duchu... Odpowiedz Link
samotne_miau_miau Re: Samotne Miau Miau 10.01.08, 11:26 > Sugerujesz tutaj, że ja wyrażam rację, a nie swoje zdanie? > Możesz mi to wytłumaczyć czym się różni jedno od drugiego? Tapatiku, już Ci wyjaśniam. Otóż można nie mieć racji mając własne zdanie. Kapujesz? > Zaraz, zaraz.... Ja pisałem o sytuacji, kiedy kobieta ma dziecko (dzieci). Taką > sytuację opisała dziewczyna zakładającą wątek. Ja odnoszę się do tej samej sytuacji. Odpowiedz Link