Jestem załamany

30.12.07, 09:47
Nie powinienem tego pisać, bo przecież od tego forum rozpoczęły się
moje problemy, ale... Powiedzcie mi, kobiety, czy jest wśród Was
chociaż jedna, która wie, co to miłość, poświęcenie i oddanie? Czy
jest wśród Was taka, która mówiąc mi o miłości nie powie parę dni
później, że jej się tak tylko zdawało? Czy jest taka, dla której
szczęście znaczy tyle, co szczęście we dwoje? Która doceni uczucie,
które daje jej mężczyzna, odpowiadając mu swoją miłością? Kobieta,
która nie będzie się pokrętnie tłumaczyć, tylko doceni zaufanie,
jakim mężczyzna ją obdarza? Pytań jest jeszcze więcej...
Zaufałem po raz drugi komuś, komu nie powinienem. Jestem załamany,
bo to, co miało być dobrem, obróciło się w zło. Próbowałem dać
wszystko, co tylko mogłem kobiecie; chciałem żeby była szczęśliwa -
bo tylko to może uczynić szczęśliwym mnie. W zamian dostałem nagły
brak kontaktu, pokrętne tłumaczenia i wycofanie się ze wszystkiego,
co było powiedziane. A użyte zostały słowa, które nigdy nie powinny
być bezczeszczone...
Piszę to w dniu moich 27 urodzin. Jednym z prezentów, które
otrzymałem, jest chyba dowód na to, że nie ma kobiety, która gdzieś
na mnie czeka. Tylko kogo to obchodzi...
Miłość jest piękną bajką, ale ja chyba żyję w innej opowieści...

Tomek, gg 6937729
    • aretah Re: Jestem załamany 30.12.07, 10:06
      A moze do kazdej nowej znajomości podchodzisz zbyt ufnie? A moze
      miłość to zbyt wielkie słowo? Myślę, ze aby powiedziec komus
      szczerze, ze się kocha wymaga nieco dłuzszego czasu. Owszem, uzywamy
      tego słowa często. Kwestia tylko tego czy szczerze?
      Myślę, ze nie powinienes się poddawac. Po raz drugi zaufałes?
      Dopiero po raz drugi się zawiodłes? To naprawde jestes
      szczesciarzem. Tak niewiele. Myślę, ze wskazane jest aby spróbowac
      po raz kolejny. Powodzenia!
    • aaannniiiaaa333 Re: Jestem załamany 31.12.07, 14:08
      Myślę, że są jeszcze prawsziwe uczucia, miłość. Tylko jest tez coraz
      więcej konsumpcjonizmu , powierzchowności. Ja tez szukam uczucia. Mam
      22 lata, jestem z Bydgoszczy. A Ty skad?
    • zawszeaniolek1979 Re: Jestem załamany 31.12.07, 17:24
      Tomku nie załamuj się, głowa do góry wszystko przed Tobą. Ja
      zawiodłam się 3 razy w tym raz solidnie, nawet bardzo. Najważniejsze
      jest jednak to żeby probować dalej, nie poddawać się bo wreszcie
      trafi się na właściwą osobę która Cię doceni i pokocha. Ja mam 28
      lat - nie załamuję się, chociaż zdarzają się trudnie dni, jak np
      dzisiaj. Staram się iść do przodu,z szeroko otwrtymi oczami, żeby
      nie przegapić miłoścismile)) Tej miłości właśnie życzę Ci w Nowym
      Roku!!!

      ami28@interia.eu
      • sanders82 Re: Jestem załamany 31.12.07, 18:29
        zawszeaniolek1979 napisała:
        > Staram się iść do przodu,z szeroko otwrtymi oczami, żeby
        > nie przegapić miłoścismile))

        Prawda, prawda smile
        A propos, taki cytacik z pewnego filmu mi się przypomniał:
        "Miłość jest w miejscu, w którym chcesz, aby była. Musisz tylko
        dostrzec, że jest owinięta przez piękno i ukryta pomiędzy mijającymi
        sekundami twego życia. Jeśli nie zatrzymasz się na chwilkę, możesz
        ją przegapić."
    • zarovich Re: Jestem załamany 01.01.08, 17:04
      Nie można za bardzo chcieć bo wtedy źle się kończy. Nie można też oddawać całego
      siebie i zanadto się poświęcać. Nie można dać wszystkiego i całkowicie się od
      kogoś uzależnić. I wreszcie - trzeba zachować odrobinę dystansu i zanadto się
      nie angażować.
      Wiem że to może nieprzyjemnie brzmi ale na to by wskazywały moje doświadczenia i
      obserwacje. Sam kiedyś byłem za dobry i poświęcałem się....a potem dostawałem po
      nosie.
      Kobiety są tylko ludźmi, nie można od nich zbyt wiele oczekiwać. To nie są
      anioły ani istoty doskonałe.
      • kruz7 Re: Jestem załamany 03.01.08, 00:01
        Mieszane mam odczucia po przeczytaniu Tego co napisałeś tomhudds. Jestem w
        kropce, kręcę się dookoła i nie wiem co mam napisać. Przeżyłeś ciężkie chwile
        podobne do moich a najtrudniej doradzać samemu sobie. w trakcie czytania
        dotknęło mnie coś szczególnie. Chciałeś dać kobiecie zbyt wiele może, nie biorąc
        niczego w zamian dla siebie? Związek dwojga ludzi w/g Ciebie, to szczęście we
        dwoje. Jak kobieta ma czuć się szczęśliwa, kiedy mężczyzna nie bierze tego, co
        ona mu daje? Wówczas może poczuć się odtrącona, niechciana, nie akceptowana,
        zupełnie niepotrzebna. Jest bardzo ciężko nauczyć się brać. Nie przyjdzie to z
        dnia na dzień. Przez kilka lat uczyłem się sam tego. Traktowałem kobietę
        interesującą mnie jak anioła, najchętniej oprawiłbym w ramki i tak pozostawił
        nie ruszając. Zrozumiałem jednak, że tak nie zbuduję żadnego poważnego związku.
        Zrozumiałem to jednak zbyt późno, może tak samo zbyt późno jak Ty. Chciałem
        nieba przychylić kobiecie, jeśli naprawdę zainteresowała mnie. Potrzeba na to
        wszystko ogromnych pokładów sił niezmierzonych. Jak długo tak można żyć?
        Przychodzi dzień kiedy opadamy z sił. Kobiety nie są aniołami, ani istotami
        doskonałymi jak napisał zarovich. Przywyczaić je do pewnego jest bardzo łatwo,
        potem natomiast trudno odzwyczaić. Madrze pisze ponownie zarovich, że "Nie można
        za bardzo chcieć bo wtedy źle się kończy. Nie można też oddawać całego siebie i
        zanadto się poświęcać. Nie można dać wszystkiego i całkowicie się od kogoś
        uzależnić". Zapomniałeś chyba a raczej straciłeś głowę i zdrowy rozsądek. Dalej
        pisze "I wreszcie - trzeba zachować odrobinę dystansu i zanadto się nie
        angażować." Tego według mnie odrobinę zabrakło u Ciebie. Coś czuję, że szybko
        zaangażowałeś się na początku, chciałeś aby wszystko było dobrze. Pośpiech
        czasami ne popłaca. Może powinieneś postąpić jak napisała aretah "A moze do
        kazdej nowej znajomości podchodzisz zbyt ufnie?" Byłem taki sam. Szybko, zbyt
        szybko angażowałem się uczuciowo. Nie przejechałem się dwa razy, dużo więcej
        razy. Dużo więcej razy postąpiłem za każdym prawie razem tak samo. Winiłem tylko
        siebie za taki stan rzeczy. Z upływem czasu narósł poważny problem, zwany przeze
        mnie "balastem przeszłości". To ciąży na naszej psychice, my udajemy, że
        wszystko już zapomnieliśmy. Kolejny związek, kolejna nadzieja i kolejna porażka.
        Prowadzi to do awersji do kobiet. Możesz nabrać wstrętu do nich, winić potem
        inną kobietę za wszystkie niepowodzenia w Twoim życiu. Mam nadzieję, że
        podniesiesz się w sobie, poznasz właściwą kobietę i będziesz szczęśliwy.
        Pamiętaj o takich kobietach jak aaannniiiaaa333. Mimo kilku niepowodzeń nie
        Jesteś sam. Kobiety również mają za sobą nieudane związki. Niech towarzyszą
        Tobie słowa napisane przez zawszeaniolek1979 "Najważniejsze jest jednak to żeby
        probować dalej, nie poddawać się bo wreszcie trafi się na właściwą osobę która
        Cię doceni i pokocha".
    • comedia_finita Re: Jestem załamany 03.01.08, 14:21
      Powiedzcie mi, kobiety, czy jest wśród Was
      > chociaż jedna, która wie, co to miłość, poświęcenie i oddanie? Czy
      > jest wśród Was taka, która mówiąc mi o miłości nie powie parę dni
      > później, że jej się tak tylko zdawało? Czy jest taka, dla której
      > szczęście znaczy tyle, co szczęście we dwoje? Która doceni uczucie,
      > które daje jej mężczyzna, odpowiadając mu swoją miłością? Kobieta,
      > która nie będzie się pokrętnie tłumaczyć, tylko doceni zaufanie,
      > jakim mężczyzna ją obdarza? Pytań jest jeszcze więcej...

      jest na pewno i to niejedna


      > Zaufałem po raz drugi komuś, komu nie powinienem. Jestem załamany,
      > bo to, co miało być dobrem, obróciło się w zło. Próbowałem dać
      > wszystko, co tylko mogłem kobiecie; chciałem żeby była szczęśliwa -
      > bo tylko to może uczynić szczęśliwym mnie. W zamian dostałem nagły
      > brak kontaktu, pokrętne tłumaczenia i wycofanie się ze wszystkiego,
      > co było powiedziane. A użyte zostały słowa, które nigdy nie powinny
      > być bezczeszczone...

      naprawdę mi przykro, że Cię to spotkało
      ale cieszę się, że tacy faceci, tzn z takim podejściem, jeszcze nie wyginęli...


      > Piszę to w dniu moich 27 urodzin. Jednym z prezentów, które
      > otrzymałem, jest chyba dowód na to, że nie ma kobiety, która gdzieś
      > na mnie czeka. Tylko kogo to obchodzi...
      > Miłość jest piękną bajką, ale ja chyba żyję w innej opowieści...


      no.. życie to nie bajka
      szczęście zdarza się rzadko, ale sie zdarza
      uwierz!

      właściwie to o tym wszystkim chyba najpierw sama siebie powinnam przekonać
    • moniks_2 Re: Jestem załamany 03.01.08, 15:52
      Dlaczego dziewczyny myślą że faceci są draniami, a faceci że panny
      są tamkie same. Wiem że rozstania bolą, sam to nie dawno
      przechodziłam. Ale dziś jest dobrze, poprostu jeszcze nie trafiłeś
      na ta właściwą, jak wielu ludzi na tym świecie.Nie możemy żyć ciągle
      przeszłością, bo to to niczego nie prowadzi. I nie możemy wszystkich
      wkładać do jednego worka, a na tą właściwą miłość warto poczekać
      dłużej. Mam nadzieje że sama ją znajdę.Pozdrawiam
    • wietrzna-panna Są kobiety umiejące kochać!!! 05.01.08, 19:42
      hej!
      są kobiety, które umieją prawdziwie kochać-przykład to ja smile
      ostatnio pokochałam faceta właściwie za nic, za to, że się o mnie
      nie starał, wymagał cały czas, zwracał uwagi, że te ciuchy, które
      noszę to niekoniecznie są fajne, że maluję paznokcie
      itp...pokochałam go mimo, że nie pracował, był na utrzymaniu mamy,
      więc mogłam się go przestraszyć na początku...
      oddałam się mu cała, z troską, bo wiedziałam, że sam z sobą ma
      kłopoty, chciałam mu pomóc i tak w konsekwncji zostałam oskarżona o
      jakąś agresję, mniemam też, że chęć przejęcia nad nim
      władzy..wypaczył rzeczywistość krzywdząc mnie strasznie..
      ostatecznie mnie porzucił, choć nadal daje syganły smsem.. a ja
      nadal też go kocham i życzę mu jak najlepiej... współczuję mu też,
      że się boi życia..rozumiem go i właściwie czasem się modlę za niego
      taka to moja Miłość prawdziwa
      smile
      dodam, że ufam jeszcze w dobrą przyszłość...teraz chyba już wiem
      jakiego partnera szukać..
      a ufać drugiemu człowiekowi należy, ale z dystansem i trzeźwą oceną
      rzeczywistości wink
      • kruz7 Re: Są kobiety umiejące kochać!!! 06.01.08, 20:07
        Kochałem kobietę, która była dla mnie praktycznie niedostępna, mieszka za
        granicą. Rzadko widywalismy się, dzwoniła do mnie i sprawdzała co robię. Stałym
        tekstem było "znowu pojechałeś na panienki?" Mimo ciągłych oskarżeń o pewne
        czyny, brak poszanowania mnie oraz brak poczucia bliskości - kochałem ją.
        Uwiodła mnie swoją osobą, niedostępnością do pewnego czasu. Sprawiła, że
        płakałem kiedy odlatywała z Polski. Przeszło mi jakiś czas temu. Teraz już wiem
        jakiej ja potrzebuję kobiety. Nie może zbyt wiele okazywać uczucia, powinna
        oszczędzać czułości na resztę życia. Takie umiarkowane podejście po części
        gwarantuje tą więź jak najdłużej. Nie wypali się po kilku latach bycia razem,
        nie doprowadzi do rozpadu związku. Nie będzie przecież to oznaczało, że kogoś
        uczucie jest mniejsze. Nie będzie samotnych, przybędzie natomiast szczęśliwych i
        bardziej zakochanych w sobie.
        • boszka5 Re: Są kobiety umiejące kochać!!! 07.01.08, 22:12
          Człowiek istota myśląca,ale z prawem do popełniania błędów!!Oby ten ból smutek i
          żal nie zalał twego serca goryczą,bo nigdy tak naprawdę nie pokochasz szczerze i
          ufnie.Nikt z nas nie cofnie czasu i nie zmieni tego co już się stało.Dużo
          ostatnimi czasy słyszę słowo"NADZIEJA".Wierzę w przeznaczenie a nadzieja dodaje
          Mi skrzydeł.
          • kruz7 Re: Są kobiety umiejące kochać!!! 07.01.08, 22:57
            Mam nadzieję, że potrafię jeszcze obdarzyć kobietę uczuciem prawdziwym.
Pełna wersja