brak tego czegos...

27.02.08, 00:27
Witam wszystkich. Mam pewien problem w moim zwiazku, chcialbym abyscie w miare
mozliwosci udzielili mi jakichs wskazowek... problem polega na tym ze bedac z
nia nie odczuwam tego czego powinienem a mianowice ciepla zaangazowania
potrzeby przebywania z nia... po prostu nic do niej nie czuje, jestem samotny
bedac z nia i nie wiem dlaczego tak jest, to chyba po prostu nie ta kobieta...
a problem jest taki ze ona jest bardzo wrazliwa, nie chce jej zranic ale nie
chce tez trwac w czyms co nie ma dla mnie sensu... doradzcie cos z gory dziekuje
    • sauber1 Re: brak tego czegos... 27.02.08, 01:52
      withoutfate napisał:

      > Witam wszystkich. Mam pewien problem w moim zwiazku, chcialbym
      > abyscie w miare mozliwosci udzielili mi jakichs wskazowek...
      > problem polega na tym ze bedac z nia nie odczuwam tego czego
      > powinienem ...

      Ja tam sie nie znam, ale wiem że niczym tak nie dotykasz kobiety, jak tym że jej
      nie dotykasz, to po co tam siedzisz jeszcze, wyjdź po papierosy do kiosku, czy
      coś lepszego wymyśl, przyjdź do nas, a nie zginiesz w tłumie. Tak na serio nie
      czytałem wszystkiego co piszesz wystarczy że mówisz że już nic Cię do niej nie
      ciągnie, to strata czasu, a tak przy okazji, to która już w tym sezonie?
      Zważywszy na to że jednak faceci bardziej są wrażliwi, sugeruję trzymać sie
      słusznych podpowiedzi i wskazań kobiet, co do tego jak, o te detale ...
      • withoutfate Re: brak tego czegos... 27.02.08, 13:39
        Kolega mnie chyba nie zrozumial do konca... wcale nie chodzi o "nastepny sezon",
        szukam kogos na dluzej ale nie moge byc z kims do kogo nic nie czuje, nawet
        zaangazowania. jestem z nia dosyc dlugo i tylko dlatego ze jej zalezy a ja nie
        chce jej ranic, ale musze to skonczyc bo nie czuje sie w tym zwiazku szczesliwy.
        • karola2325 Re: brak tego czegos... 28.02.08, 13:48
          najwazniejsza jest szczerosc w zwiazku jezeli jestescie tak dlugo a ty do niej
          nic nie czujesz to po co to ciagnac przez to ja jeszcze bardziej ranisz gdyz ona
          ma nadzieje na cos wiecej a po przez przyzwyczajnie ze jest sie z kims, ze jest
          ktos bliski nie znajdziesz milosci bedziesz cierpial i co raz bardziej jej
          nienawidzil, i robil sobie i jej krzywde zastanow sie czego chcesz i szanuj
          uczucia innych osob tych ktorym na Tobie zalezy, przeanalizuj wasz zwiazek i
          zasatnow sie czy potrafisz zyc bez niej jezeli odpowiedz bedzieie twierdzaca to
          zostaw ja bo przez to zmarnujesz swoje i jej zycie i zrob krok do przodu a jezli
          nie potrafisz bez niej zyc to to jest wlasnie milosc!!!!!!!!!!
    • sarri16 Re: brak tego czegos... 27.02.08, 15:26
      Jeżeli nie jesteś szczęśliwy w tym związku i nie masz zamiaru
      kontynuować znajomości,to po co ciągnąć coś na siłe.Napewno mniej
      zranisz dziewczyne rozstając się z Nią teraz.Im dłużej będziesz Ją
      utwierdzać w przekonaniu,że Ci na Niej zależy,tym bardziej będzie
      bolało rozstanie.Z upływem czasu będzie coraz trudniej powiedzieć
      prawde licząc na to,że dziewczyna przyjmie to spokojnie.Jak znam
      życie to Ona robi sobie jakieś plany na przyszłość,w których
      uwzględnia także Twoją osobe.
      Moim zdaniem,im wcześniej zakończysz tę znajomość tym lepiej.Ale nie
      licz na to,że nie zranisz tym tej dziewczyny-tym bardziej,że jest
      jak piszesz osobą wrażliwą.
      Powodzenia
    • jula_85 Re: brak tego czegos... 27.02.08, 16:07

      A ile jesteś z tą dziewczyną?
    • roza.bez.kolcow Re: brak tego czegos... 27.02.08, 17:42
      Skąd ja to znamsmile Ja mam taki sam "problem"!!! Jestem z moim facetem
      już ponad 5 lat, to naprawdę bardzo długo. Moje uczucia do niego są
      mieszane, raz wydaje mi się,że go kocham a czasem (teraz coraz
      częściej) myślę,że jednak niesad Teraz to jestem tego coraz bardziej
      pewna. Bardzo go lubię, ale chyba nic więcej. Już kilka razy
      chciałam to zakończyć,ale im dlużej z nim jestem tym bardziej jest
      mi trudno. Juz nie wiem co mam robić, zagubiłam się. On mnie bardzo
      kocha, chociaż....może jednak nie tak jak mi się wydaje. Ponieważ to
      jest związek na odleglość i po tylu latach ja nadal jestem TYLKO
      JEGO DZIEWCZYNĄ! Nie mieszkamy razem, teraz widujemy się w weekendy,
      choć nie zawsze. Ja za nim wogóle nie tęsknię, nie brakuje mi go i
      sama się tego boję. Nie wiem jaką podjąć decyzję, chciałabym
      sprobować z kimś innym, ale nie chcę go zranić. Nie chcę zeby
      cierpiał przeze mniesad Ale z drugiej strony to ja mogę cierpieć do
      końca życia z nim. To nie jest tylko tak,że już go nie kocham. Mam
      wiele obawsad Uderzył mnie kiedyś, już nie raz płakałam z jego
      powodu,ale że jestem nieśmiała i myślałam że jak nie on to już nikt
      i tak trwam w tym związku. Nie lubię też jego rodziny, tzn źle czuję
      się w ich towarzystwie. Czuję,że będzie mi z nim źle. Już nie
      raz "podpadł mi" ale ogólnie jest dobry, wrażliwy, zawsze mi
      pomagał... Ale ten związek jest chyba dla niego wygodny...
      Nie chcę się chwalić,ale podobno jestem ładną i mądrą dziewczyną,
      nie raz słyszałam,że zasługuję na kogoś wyjątkowego, I tak sobie
      myślę: DZIEWCZYNO TO NIE TEN!!!
      Co o tym sądzicie???
    • roza.bez.kolcow Re: brak tego czegos... 27.02.08, 17:45
      Może porozmawiamy o tym np na gg? Bardzo bym chciała, chcę poznać
      Twoje myśli, odczucia... Co Ty na to???
    • isha5 Re: brak tego czegos... 27.02.08, 18:06
      Najlepiej szczera rozmowa i to jak najszybciej.Nie odwlekaj
      tego,samo się nie rozwiąże a potem może być jeszcze trudniej.Czasami
      tak to juz jest,że myślimy,że to właśnie Ta osoba na którą
      czekaliśmy od zawsze a życie jednak pisze inny scenariusz.Co byś nie
      zrobił,jak się nie zachował Ona i tak będzie cierpieć,bo jak to
      można najdelikatniej powiedzieć komuś dla kogo Ty jesteś całym jego
      światem.Ja nie zatrzymywałam,nie miałam takiego prawa a walka
      jednoosobowa o uczucie,które się wypaliło nie ma sensu.Jeżeli się
      kogoś naprawdę kocha to chce się dla tej osoby jak najlepiej.Ja
      życzyłam szczęścia.Nie potrafiłam inaczej.
    • samysliciel Re: brak tego czegos... 27.02.08, 18:43
      Nie wiem ile jesteś w tym związku, ale wydaje mi się że przeszła ci tzw. "chemia" która na początku jest między dwojgiem zauroczonych sobą ludzi. Naturalną koleją rzeczy jest że fascynacja sobą maleje, z nosa spadają "różowe okulary". Może po prostu zbyt pochopnie zaczęliście wasz związek (chociaż pod tym pojęciem też wiele można rozumieć, nie wiem na ile jest on zaawansowany). Może poza zauroczeniem nie było (nie łączyło was) nic lub prawie nic. Pamiętaj tylko o tym, że jeśli zerwiesz z tą dziewczyną i zaczniesz z drugą, prędzej czy później i tak pojawią się jakieś wątpliwości. Wtedy też stwierdzisz, że już nic nie czujesz i zaczniesz od nowa? Sam musisz wiedzieć czego oczekujesz w związku - od siebie i od partnerki.
    • cogitoona Re: brak tego czegos... 27.02.08, 20:13
      Twoja sytuacja według mnie (niezależnienie od tego, ile z nią
      jesteś) jest beznadziejna. Nie pokochasz z rozsądku, nie zadrżysz z
      odpowiedzialności, nie zatęsksknisz, bo tak wypada. Przeanalizuj raz
      jeszcze swoje uczucia i zastanów się, co ona może czuć. Kobiety sa
      chyba z natury wrażliwsze, nie oszukasz jej na dłuższą metę. A
      właściwie po co? To delikatna sprawa, ale w moim przekonaniu nie ma
      nic gorszego od bycia z kimś z poczucia czegoś tam... Oczywiście, z
      punktu widzenia obojga. Ona Cię kocha, jest delikatna, wrażliwa, ale
      zapewne czuje Twoje "bezuczucie" i być może zastanawia się, co jest
      nie tak, i cierpi... Ty jesteś odpowiedzialny, także wrażliwy i nie
      chcesz sprawić jej zawodu. I cierpisz... To naprawdę błędne koło.
      Przez bardzo długi okres byłam z kimś w związku, wtedy nie
      rozumiałam wielu rzeczy, dziś wiem, że był ze mną, bo nie chciał
      mnie zranić. To było okrutne. Płakałam po nocach, że kocham faceta,
      który nie jest ... No właśnie. Myślisz, że kobieta nie wyczuwa, że
      będąc z nią nie "płoniesz" z miłości? Mam na myśli to, co napisałeś.
      Reasumując, to nie w porządku, tak czy inaczej. Przepraszam, jeśli
      byłam zbyt obcesowa.
      • withoutfate Re: brak tego czegos... 27.02.08, 22:18
        Dzieki Wam wszystkim za odpowiedzi, reasumujac musze zakonczyc ten zwiazek bo
        racja jest ze im dluzej w nim jestem tym gorzej dla Niej, z reszta dla mnie
        tez... Jestem z nia od roku mniej wiecej nie widujemy sie co prawda za czesto,
        oboje pracujemy ja dodatkowo sie edukuje ale tak czy siak nie chce jej juz
        dluzej ranic. roza.bez.kolcow jesli masz ochote pogadac pisz na maila gg
        wlasciwie nie uzywam c0mmun1st@o2.pl. Nie chce zeby ona poczula sie tak jak
        napisala to cogitoona, ona nie zasluguje na to. Ktos na pewno ja kiedys pokocha
        niestety ja nie moge byc tym kims.
      • single01 Re: brak tego czegos... 28.02.08, 06:16
        Lepszy uklad z rozsadku niz nic, bo wiecznie nie mozna grymasic.
    • jula_85 Re: brak tego czegos... 28.02.08, 00:01
      Kurcze tak sobie czytam tego posta i przypomina mi sie moja historia-
      dokładnie tak samo każdy szczegół jest taki sam tylko ja byłam
      tą "Oną" To jest przykre ;-( Nie rozumiem tego swiata;-( tak trudno
      dziś o miłość prawdziwą.Albo wszyscy biegniemy za tą kasą i mało
      gaci nie pogubimy albo natrafiamy na osoby które zaliczają panienki
      na raz...Wszystko jest takie puste, chce się zaufać komuś ale
      poprostu nie można;-(Czy to jets takie trudnie pogodzić pracę ,nauke
      i miłość...???Chyba nie jeżeli się czegoś chce to można mieć
      wszystko?A u Facetów jest tak że oni uciekają -i najczęściej to jest
      praca i więcej na swoje barki nie biorą...To poco udają ze są tacy
      silni?Beznadzieja ;-(
      • withoutfate Re: brak tego czegos... 28.02.08, 00:27
        Wiesz ja bardzo chce kogos pokochac i zaufac mu, jednak po prostu nie moge na
        sile starac sie poczuc cos do osoby do ktorej nie czuje nic od roku... Pogodzic
        te wszystkie sprawy owszem jest trudno, ale jesli sie chce to mozna, nie ma
        rzeczy niemozliwych jestesmy silni sila naszej drugiej polowki, jesli ma sie to
        szczescie i jest ten ktos przy boku to trzeba robic wszystko aby to pogodzic.
        I powiem Ci z wlasnego doswiadczenia ze nie tylko faceci "uciekaja", osobiscie
        kiedys bylem z kims kto ode mnie uciekl... bo sytuacja byla odwrotna ja chcialem
        bardzo ona nie...
        Przykro mi ze tez bylas w takiej sytuacji, wierze ze wszyscy tutaj znajdziemy
        swoje szczescia i to forum przestanie byc potrzebnewink
Pełna wersja