Meżczyźni - z nimi źle bez nich jeszcze gorzej :-)

16.03.08, 13:48
Kochani
Pytanie, które tu padnie zapewne jest stare jak świat i zapewne
niejedna (niejeden) z nas sie nad tym wiele razy zastanawiala lub
tez stwierdzila ze juz nie ma ochoty w to wnikać.
Pytanie: czego pragną mężczyźni?? (kobiety tez - tylko ze bardziej
interesują mnie faceci smile))
Dlaczego pytam - oto historyjka (z życia wzięte). Po rozstaniu z
mężem i jako takim pozbieraniu się (a że jestem wciąż niepoprawną
optymistką to jakoś to poszło)zaczęłam znów normalnie patrzeć na
facetów. Stwierdziłam, ach tam nie można mierzyć wszystkich jedną
miarą więc warto próbować, ryzykować, czuć. Jakieś 1,5 miesiąca temu
odezwał się do mnie znajomy sprzed lat (oczywiście winny - portal
nk). Myśli i słowa wymienialiśmy tylko poprzez internet i telefon bo
on jest na Wyspach. Nie umiem tego wyjaśnić ale zawiązała się
pewnego rodzaju więź emocjonalna - często rozmawialiśmy, pisalismy
sms-y i takie tam drobne ale miłe i ciepłe gesty. W pewnym momencie
on przestał się odzywać - totalne NIC. Napisalam do niego maila
(hmmm...moze trzy) - co sie stalo, czy u niego wszystko ok - NIC.
Przyznaje sie, że troche mnie to rozzłościło i palnęłam coś na temat
ignorowania ludzi i obojętności (wiem, wiem klasyczne zachowanie
zezłoszczonej kobiety). Reakacja byla dosc piorunująca: "nie masz
prawa mnie oceniac...nikomu nie bede sie tlumaczyl...nie znasz
mnie...czuje sie osaczony" no mniej wiecej cos w tym rodzaju. Przy
najmniej dowiedzialam sie ze nic mu nie jest i ze jest caly i
zdrowy. Przeprosilam go. Nie chce zeby po swiecie chodzili ludzie,
ktorzy noszą w stosunku do mnie złość w sercu. Zastanowilo mnie
jednak to dlaczego mężczyźni pragną i szukają kobiet, które niczego
nie pragną i niczego nie wymagaja? Nic takiego nie zrobilam,
zalezalo mi, martwilam sie, tesknilam ... wystarczyl malutki sms. A
gdy chcialam cos wiecej zostalam dosc brutalnie odepchnieta. Nie
odzywa się do tej pory.
Najsmieszniejsze jest to, ze miedzy nami byla tylko fajna, ciepla,
emocjonalna znajomosc - zero wznioslych słow, deklaracji itp.
Czy w takim razie jesli znow spotkam fajnego faceta to mam niczego
nie chciec, niczego nie pragnac, siedziec cicho i cieszyc sie ze
sobie o mnie przypomnial i odezwal sie...kurcze ja juz z tego
totalnie nic nie rozumiem. A moze to jednak ze mna jest cos nie
tak...hmmmm. Chyba juz za stara na to jestem smile))
Acha i broń Boże nie chce tu wsadzac kija w mrowisko - ja sie tylko
zastanawiam głośno ...o co tu kurcze chodzi?? Wiem, że takich
tematów już było wiele, ale czy gdzies w koncu jest odpowiedz...
czego pragniemy i czy jeżeli pragniemy to jest to dobre czy nie? Czy
powinnysmy pokazywac swoje odczucia, czy tez chowac je na dnie serca
i milczec?
Pozdrawiam. Joasia
    • bozenia_2012 Re: Meżczyźni - z nimi źle bez nich jeszcze gorze 16.03.08, 18:46
      Witam Cie Libra!
      Nielicha wiadomość! wiesz przeczytałam ja i tak se pomyslałam, skąd
      się w kobietach bierze to uzaleznienie od mężczyzn? On może w każdej
      dowolnej chwili powiedzieć: Nie osaczaj! Nic nie obiecywałem! A
      kobieta? Tak, czuje sie winna. Tylko czego??????? Czy to kobiecie
      tak baaaaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo zalezy na facecie, ze sa w stanie
      zapomnieć o sobie, o swoich uczuciach, o swoich pragnieniach?????
      Chyba, ze ja tez nic z tego nie rozumiem. Wiesz, tez chciałabym mieć
      kogoś obok, tzn. faceta, ale nie za wszelką cenę, mam swoje
      wymagania i nie mam zamiaru rezygnować z siebie tylko dlatego, aby
      jakiś koleś zaspokoił swoje chore ego.
      • libra_123 Re: Meżczyźni - z nimi źle bez nich jeszcze gorze 16.03.08, 18:58
        I jak najbardziej się z Tobą zgadzam...nie za wszelką cenę. Zresztą
        w moim charakterze chyba nie leży bycie niewymagającą. Raz chodzę po
        tym padole i chyba jednak warto zawalczyć o swoje życie. Jednym
        słowem...CARPE DIEM smile)) ....a że samodzielnie no cóż smile))
        • bozenia_2012 Re: Meżczyźni - z nimi źle bez nich jeszcze gorze 16.03.08, 19:04
          Wiesz co Droga Libra, a własnie, dlaczego pozbawić się uroków zycia
          tylko dlatego, że obok nie ma faceta? Nie! Wiesz, przeciez kazdy
          dzien mija bezpowrotnie, nigdy sie nie powtórzy. I tak jak
          napisałaś, "chwytaj dzień" bo on jest tylko jeden, jedyny i
          niepowarzalny, tak jak kazda z nas....
          • libra_123 Re: Meżczyźni - z nimi źle bez nich jeszcze gorze 16.03.08, 19:17
            Myślę, że wiele kobiet tak myśli, tak czuje.
            A z tą niepowtarzalnością to hmmm....no coś w tym jest smile)
            Ciekawa jestem czy jakiś (nie-) śmiały pan tu zajrzy i napisze co na
            ten temat myśli. Bo jak słowo daję temat "osaczania" bardzo mnie
            nurtuje smile))
            • bozenia_2012 Re: Meżczyźni - z nimi źle bez nich jeszcze gorze 16.03.08, 19:22
              Droga Libro, przytocze tu słowa pewnej pisenki..."Nigdy nie bedzie
              nikoga takiego jak Ty..." Dlaczego niektórym kobietom tak trudno
              uwierzyc lub inaczej, przyjąc do swojej wiadomości, ze sa jedyne i
              niepowtarzalne! Kazdy człowiek taki jest!
              I tak, fajnie by było poznac zdanie Panów. Bo przecież oni tez sa
              jedyni i niepowtarzalni...
            • bozenia_2012 Re: Meżczyźni - z nimi źle bez nich jeszcze gorze 16.03.08, 19:23
              Ojej, nie zapytałam Cię, czy moge Cie prosic o wyjasnienie co
              rozumiesz przez temat osaczenia?
              • libra_123 Re: Meżczyźni - z nimi źle bez nich jeszcze gorze 16.03.08, 19:37
                No własnie w tym jest pies pogrzebany: dla mnie osaczenie to słowo,
                które kojarzy się z pułapką, to coś bez wyjścia... a w rozumowaniu
                mężczyzn, z którym miałam do czynienia - osaczenie to dla nich
                hmm....prośba o sms'a czy tez maila, prośba o to by pamiętał -
                zwłaszcza gdy jest daleko. Dlatego właśnie ten temat mnie nurtuje -
                szczególnie z punktu widzenia faceta. Bo może jeśli choć trochę uda
                mi się zrozumieć to może nie bedzie mnie tak wkurzało to ich
                zachowanie "zaszczutego zwierzaka"...czyli jednym słowem odwrócenie
                kota ogonem i w nogi.
                • bozenia_2012 Re: Meżczyźni - z nimi źle bez nich jeszcze gorze 16.03.08, 19:44
                  Hm, to przyznam się, że nie za bardzo rozumiem. Twoja wypowedź w
                  pierwszej jej częsci jest dla mnie jasna. Osaczenie=pułapka. czy
                  mozna to interpretowac inaczej?z tego co piszesz, mozna, tylko dla
                  mnie jest to niejasne. Hm, nie miałam takiego związku więc może
                  dlatego. Tak obiektywnie patrząc, to chyba osaczenia nie mozna
                  odbierac inaczej jak własnie pułapke, ograniczenie swobody, czy
                  wręcz wolności.
                  A panowie milcza. No tak...
                • libra_123 Re: Meżczyźni - z nimi źle bez nich jeszcze gorze 16.03.08, 19:50
                  Acha no i jeszcze taka malutka myśl - w temacie facetów to tylko
                  Danuta Rinn "Gdzie Ci mężczyźni" smile))))))))

                  pl.youtube.com/watch?v=dZDvOPg5wYk
                  • bozenia_2012 Re: Meżczyźni - z nimi źle bez nich jeszcze gorze 16.03.08, 20:01
                    Droga Libro! mistrzostwo swiata! Załącznik też!
                    No cóz, podobno faceci boja się? czuja sie skrempowani? przy
                    prawdziwych kobietach! ale to oni tracą...
                    • libra_123 Re: Meżczyźni - z nimi źle bez nich jeszcze gorze 16.03.08, 20:33
                      Nie wiedzą chyba co tracą .... smile))
                      No widzisz i gdzie Ci mężczyźni...zaden nie podjął tematu smile)
    • kaisershozee Ten, co to nie lubią być osaczani i nie odpisuje. 16.03.08, 21:29
      > Pytanie: czego pragną mężczyźni??
      Zależy od faceta ale są pewne tendencje...wink
      PRZYGODY...KREATYWNOŚCI...RADOŚCI...OTWARTOŚCI...SEKSU...etc.
      Mnie najbardziej przeszkadza ta wyuczona poprawność polityczna 99%
      kobiet.
      -(PRZYGODY)największa przygoda jak Cię może spotkać, to rozlane wino
      na obrus, rozmowa na temat dzieciństwa, przyszłości, a w trzewiach
      czujesz że jesteś jej częścią...wrrr
      -(KREATYWNOŚCI)Najlepszy pomysł jaki ma na spędzenie wieczoru
      to, "nie wiem" lub "wymyśl coś przecież jesteś facetem..."- no i
      wymyślam idę gdzieś z kumplami...
      -(RADOŚCI)Oooo to jest klasyk, o którym nawet mi się gadać nie
      chce...Wszytko jest źle, i nie takie jak sobie wymarzyła
      księżniczka...
      -(OTWARTOŚCI)Nie wypada tego, nie wypada tamtego, ale po co? To
      głupie...A może jednak byś poszła na ten mecz i pokrzyczała trochę,
      pośpiewała, poddała instynktom stadnymwink Przynajmniej raz, żeby
      zobaczyć.
      -(SEKSU)Czekam na taką, co zamiast patrzeć z rozmarzonymi oczami
      wciągnie mnie w ciemny zaułek i zerżnie...
      CIEPŁYM KLUCHOM STANOWCZE NIE !!!
      Kurcze kto was nauczył być Matkami Teresami…
      - nie napisał, ja się martwiłam…bleeeee- nie napisał, bo nie miał
      ochoty. Gdyby coś mu się stało napisałby, „stało mi się coś…” gdyby
      mu zależało, a straciłby wszystkie palce poprosiłby kumpla żeby
      napisał w jego imieniu.
      Dlaczego notorycznie postrzegacie świat przez własne odczucia…np.
      -Ubrałbyś się będzie Ci cieplej…
      -A kto Ci powiedział że jest mi zimno?
      -Bo, mnie jest…
      Aż chce się wykrzyczeć, to się kur… ubierz, a nie zawracaj mi dupy.
      A jeśli w podtekście jest przytul mnie, to po prostu
      powiedz „przytul mnie” lub sama się przytul do mnie, a nie wmawiaj
      mi, że jest mi zimno, kiedy do chu… pana jest gorąco.
      Może dla was to inteligentna zagrywka, dla facetów denerwujące
      zakłamanie…wrrr
      Kurcze ja jestem bardziej sfrustrowany niż ty…wink
      • libra_123 Re: Ten, co to nie lubią być osaczani i nie odpis 16.03.08, 21:37
        Kurcze faktycznie jestes sfrustrowany - ale przy najmniej jest jakas
        reakcja smile)
        Moze i masz racje ze nie odzywal sie bo mu sie nie chcialo - tylko
        kurcze nie powiedzial mi tego. Wiesz ja raczej lubie jak cos jest
        biale albo czarne..wystarczy powiedziec - hejka nie mam teraz czasu
        odezwe sie kiedys...i sprawa jasna, a nie wciska mi najpierw
        farmazony o tym ze jestem jego marzeniem, ze nie moze przeze mnie
        spac bla, bla, bla a potem echo...kurcze.
        Ale wiesz co dzieki za wymienienie rzeczy które lubicie -
        hmm....tylko ich rozwiniecie, jakos do mnie nie pasuje ...ale znam
        takie zwiazki, wiem chyba co masz na mysli.
        Pozdrawiam. Dzieki. smile))
        • kaisershozee Re: Ten, co to nie lubią być osaczani i nie odpis 16.03.08, 22:07
          >"hejka nie mam teraz czasu odezwe sie kiedys"

          Czyli wolisz nadal wierzyć że kiedyś się odezwie??
          Czy po prostu wbrew temu co napisałas wolisz, żeby dał Ci "szarą"
          odpowiedz zamiast prostego "nie".
      • bozenia_2012 Re: Ten, co to nie lubią być osaczani i nie odpis 16.03.08, 21:39
        Rzeczywiscie, jesteś sfrustrowany! W tym co piszesz przewaga są
        słowa, niejednokrotnie obraźliwe. Co? Jesteś na świeżo po
        przejściach które opisujesz? Nie musisz sadzić wszystkich swoja
        własna miara. Jakos nasuneło mi się takie stwierdzenie -
        zgorzkniałość (może mało poprawne)Resztę pozostaię bez komentarza,
        bo i po cóż, sam przeciez wiesz lepiej jakie sa kobiety....
        • kaisershozee Re: Ten, co to nie lubią być osaczani i nie odpis 16.03.08, 22:02
          "zgorzkniałość"-och, o jejku o jejku, jakież to brzydkie słowo,
          czuje się urażony...;P Chciałem Ci pogratulować przynależności do
          99% nudnych księżniczek...
          >Jesteś na świeżo po przejściach które opisujesz?
          Taaaak na świeżo po raz nasty...
          >Resztę pozostawię bez komentarza,
          Komentuj na zdrowie...Wręcz na to czekam ;P
          • bozenia_2012 Re: Ten, co to nie lubią być osaczani i nie odpis 16.03.08, 22:09
            A kim Ty jesteś? co? Nie mam ochoty komentowc ani Ciebie ani tego co
            piszesz!99% jak to wyliczyłeś Panie doskonały ?
            • kaisershozee Re: Ten, co to nie lubią być osaczani i nie odpis 16.03.08, 22:32
              > A kim Ty jesteś? co?
              A ja jestem człowiekiem...
              >Nie mam ochoty komentowc ani Ciebie ani tego co
              > piszesz!
              To tego nie rób, lub rób nadal czym sprawisz mi przyjemność...
              >99% jak to wyliczyłeś Panie doskonały ?
              Długość włosów razy miseczka plus ilość dąsów na dobę podzielone
              przez miesięczne wydatki na kosmetyki wszystko pod pierwiastkiem
              razy logarytm z domysłów razy 100 procent. Czy jakoś tak... Nie
              pamiętam pijany byłem ;P Ale wynik zapisałem sprayem na ścianie w
              dużym pokoju...
              • bozenia_2012 Re: Ten, co to nie lubią być osaczani i nie odpis 16.03.08, 22:37
                Dobranoc!
                • kaisershozee Re: Ten, co to nie lubią być osaczani i nie odpis 16.03.08, 22:44
                  Nie wiem co mam robić, jeśli nie odpisze to będziesz się
                  zamartwiać ;P A jeśli odpisze, to może powstać między nami nić...;P
          • bozenia_2012 Re: Ten, co to nie lubią być osaczani i nie odpis 16.03.08, 22:15
            I jeszcze jedno matematyku od księżniczek, jak to mozliwe, że taki
            ktoś daje sie naciągac kolejnej księżniczce? Zacznij skupiac się na
            tym 1% nienudnych nieksiężniczek, książe złośliwości!

            • kaisershozee Re: Ten, co to nie lubią być osaczani i nie odpis 16.03.08, 22:36
              >jak to mozliwe, że taki ktoś daje sie naciągac kolejnej księżniczce?
              Nie wiem to chyba moja wrodzona troskliwość o nieporadnych ludzi ;P
              Zacznij skupiac się na tym 1% nienudnych nieksiężniczek, książe
              złośliwości!
              Problem w tym że te mnie nie chcą...bo wyglądam jak Harry Potter ;P
        • adasko240 Re: Ten, co to nie lubią być osaczani i nie odpis 16.03.08, 22:13
          witam. popieram wypowiedz kolegi. z tym ze n=mie jest mu właśnie
          zimno, albo np. zjadłybys cos-przecierz cały dzien ni nie jadłeś-ale
          ja nie jestem głodny itd itp. czy nie rozumiecie słowa nie.
          a dlaczego sie nie odzywał... myśle że odezwał sie dlatego że jest
          poza domem na wyspach i miał cheć porozmawiania z kimś bliskim z
          kims kogo zna a przestał sie odzywać bo niewiem żona dojechała albo
          dziewczyna i napewno słowa o tobie nie wspomniał że nawiązał z tobą
          kontakt. bo poco sie puzniej tłumaczyć ze to tylko znajoma. myśle że
          poprostu dmuchał na zimne. ja osobiście też jestem poza domem we
          francji i jedyna komunikacją z domem jest internet i przy okazji
          zaglądam na rużne fora i teraz z wami pisze narazie ogólnie ale jak
          bym nawiązał bliższe stosunki nawet tylko przez internet to nie
          wspomne o tym w domu bo nie chce niepotrzebnych pytan i wogule. tacy
          sa faceci. Tak myśle. Pozdr.
          • azimkaitd Re: Ten, co to nie lubią być osaczani i nie odpis 16.03.08, 22:23
            Zgadzam sie z panami,napewno chodziło tylko o jakaś odskocznie od dnia
            codziennego.Ale mimo wszystko powinien napisac,przeprosic,to zobowiązuje...ale
            skoro to jakis kołek,to nie zawracaj sobie głowy.Juz sie nie odezwie..oni tacy są.
            • libra_123 Re: Ten, co to nie lubią być osaczani i nie odpis 17.03.08, 08:20
              Dziękuje Wam za reakcję i uwagi. Zeby było śmieszniej ja też zgadzam
              się w pewien sposób z Panami smile); ja rozumiem, ze przyczyny
              nieodzywania sie jednego człowieka do drugiego mogą być różne, ale
              jeśli jest to tylko zasada "nie, bo ...zona, nie bo ... nie mam
              ochoty, nie, bo...przemyslalem i to nie ma sensu etc." to nie jest
              łatwiej to napisać, powiedzieć?! Kurcze ja jestem inteligentna
              zrozumiem (powiedz mi krótko a zrozumiem smile).
              My tutaj też sie ze sobą komunikujemy, wymieniamy mysli, ciągnięmy
              wątki, rozmawiamy...no bo gdybysmy milczeli to nigdy bysmy sie
              niczego o sobie nie dowiedzieli, nie nauczyli sie wzajemnie od
              siebie różnych dobrych i złych rzeczy. Milo przeciez jest jak sie do
              siebie odzywamy, przeciez po to wlasnie nauczono nas mowic, pisac i
              czytac smile)
              Jeszcze tak gwoli wyjasnienia - z tym Kims nic mnie nie łączyło i
              nie było opcji zebysmy byli ze soba jako para; ja mam swoje zycie,
              On w Anglii kupuje dom, jest z kims...i to w sobie wzajemnie
              szanowalismy. Potrafilismy gadac godzinami o zyciu, o szkolnych
              latach, o wszystkim i o niczym. Mila byla mysl ze jest Ktos gdzies
              tam z kim mozna "konie krasc" o kazdej porze dnia i nocy.
              Mimo ze zwiazalismy sie ze soba emocjonalnie to bardziej miedzy nami
              byla przyjazn niz dążenie do czegos wiecej. Dlatego przykro mi ze
              opuscil mnie przyjaciel, kumpel a nie kochanek. Po prostu szkoda. No
              ale cóz...ludzie sa rózni.
              Kurcze najgorsze jest to ze obiecal mi pomoc kupic ksiazke (na
              Wyspach zeby bylo taniej)..no i dupa bedzie trzeba bulic funciaki
              hihihi. Pozdrawiam Was cieplutko. Kawka i pędzę do pracy. Buzka.

              Acha i cos na wrazliwosc...na pewno znacie te slowa, poczatek na
              100% ale wczytajcie sie w reszte tego pieknego wiersza, powoli i w
              skupieniu - warto....wiec rozmawiajmy ze soba, usmiechajmy sie do
              siebie, pamietajmy o sobie i dajmy to sobie wzajemnie odczuć smile))
              Milego dnia smile)))

              "Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą
              zostaną po nich buty i telefon głuchy
              tylko to, co nieważne jak krowa się wlecze
              najważniejsze tak prędkie, że nagle się staje
              potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
              jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
              kiedy myślimy o kimś zostając bez niego

              Nie bądź pewny, że czas masz, bo pewność niepewna
              zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
              przychodzi jednocześnie jak patos i humor
              jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
              tak szybko stad odchodzą jak drozd milkną w lipcu
              jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon
              żeby widzieć naprawdę zamykają oczy
              chociaż większym ryzykiem rodzić się nie umierać
              kochamy wciąż za mało i stale za późno

              Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze
              a będziesz tak jak delfin łagodny i mocny

              Spieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
              i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
              i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
              czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą" J.Twardowski
              • zwatpienie Re: Ten, co to nie lubią być osaczani i nie odpis 18.03.08, 18:24
                Libro! Z zapartym tchem przeczytalam Twoja historie. Moze nie jest podobna do
                mojej, tylko to nagle milczenie sie zgadza, ale utwierdzila mnie w swoim
                postanowieniu - milczec, czekac, nie prosic. Tez jestem w tej chwili w sytuacji,
                kiedy moj ukochany czlowiek milczy. Czlowiek, ktory dlugo staral sie o moje
                serce, az w koncu je zdobyl, nagle, praktycznie z dnia na dzien, zmienil sie o
                180 stopni. Kiedys to on osaczal mnie - ale to wtedy nazywa sie "staraniem sie o
                kobiete", a kiedy my zaczynamy sie przyzwyczajac do tego, do czego oni sami nas
                przyzwyczaili, np. do codziennego smsowania, krzycza: nie osaczaj! Ja tego nie
                uslyszalam, ale sadze, ze jakbym dalej sie dobijala, to predzej, czy pozniej bym
                uslyszala. Postanowilam po ostatniej nieprzyjemnej rozmowie wiecej sie pierwsza
                nie odezwac. Oczywiscie, przechodze rozne fazy "nieodzywania sie" - czasami sie
                zalamuje i juz trzymam telefon w rece, ale dzieki Twojej historii wiem, ze mam
                milczec! Nie prosic, nie upokarzac sie! Coz, staram sie w nim znow obudzic
                instynkt mysliwego... A na przyszlosc chcialabym Ci polecic ksiazke Sherry Argov
                "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy" - amerykanska pseudopsychologia, ale wiele
                sie z niej mozna o samcach nauczyc. Instrukcja obslugi plci brzydkiej, z ktora
                zle, ale bez ktorej tez niedobrze.
                A propos, wiersza Twardowskiego - moze oni (mezczyzni) wlasnie musza poczuc, ze
                traca, by docenic to, co maja...
                Pozdrawiam Cie serdecznie! Zycze powodzenia, wytrwalosci i szczescia!
                M.
      • blyskotka82 Re: Ten, co to nie lubią być osaczani i nie odpis 17.03.08, 14:23
        Jestem pod absolutnym wrażeniem twojej opini... Mimo tego ze jestem kobietą to
        sie z Toba po części zgadzam ;P
        Bo ja taka jestem... taka księżniczka, bym chciała zeby facet wszystko za mnie
        robił... to on proponował no bo przecież "jest facetem"
        "Nie wypada tego, nie wypada tamtego" tez dokładnie tak mam!!! tak tłumaczyłam
        wszystko facetowi... nie wypada śpiewac na imperazch do pralki!! ale w sumie co
        w tym złego nie se chłopak pośpiewa jak mi bedzie przez to lepiej... smile
        Najgorsze jest to ze właśnie kobieta zawsze sobie wszytko tłumaczy zeby jej był
        łatwiej... nie stwierdzi... tak nie napisał bo ma mnie gdzieś!!
        tylko bedzie sobie zawsze to jakis sposób starała wytłumaczyc... nie napisałbo
        coc mu sie stało... bo telefon mu padł itd
        i tego najbardziej w sobie nienawidze tej beznadziejniej nadzieji. ..która nie
        wiadomo skąd sie pojawia i nia ma ku niej właściwie żadnych podstaw.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja