miłość, czy nienawiść

05.05.08, 00:49
hej! kurcze pierwszy raz jestem na takim forum. mam 25 lat, jestem
mężatką i mam cudownego 6 miesiecznego synka. mam nadzieje ze jest
mi ktoś w stanie doradzić, a moz ktoś z Was był w podobnej sytuacji.
powiedzcie mi czy mozna kogos zaraem kochac i nienawidzić? bardzo
kocham swojego męża ale boje sie ze to jest chora miłość. wiem ze on
mnie tez kocha ale są taie momenty ze mam wrazenie ze jest
odwrotnie. zdarzają nam sie kłótnie jak w kazdym małzeństwie
ale.... przemoc... i o to właśnie chodzi. nie zawsze ale zdarza sie
ze jak sie poklócimy to on podnosi na mnie reke. Wiem ja tez mam
bardzo wybuchowy charakter ale... to go nie upowarznia do tego.
zdarzało sie tak w czasie narzeczeństwa ( czasem ja prowokowałam)
ale i nawet gdy byłam w ciąży był w stanie mnie popchnąć.nie wiem co
robić , nie chce aby tak było( moze faktycznie ma racje ze to moja
wina?. doradzcie mi , co mam zrobić????????
    • dontyka Re: miłość, czy nienawiść 05.05.08, 01:14
      Cześć. Moim zdaniem nie ma prawa podnosić ręki na Ciebie, zwłaszcza jeżeli
      uważa, że Cię kocha. Nawet jeżeli w jakiś sposób go prowokujesz to nie uprawnia
      go to do stosowania przemocy. A z czasem może się tak zdarzyć, że bedzie gorzej.
      Uważaj na siebie i trzymaj sie Ciepło!
      • sauber1 Re: miłość, czy nienawiść 05.05.08, 01:24
        dontyka napisał:


        >... Uważaj na siebie i trzymaj sie Ciepło!

        Nie trzymaj się ciepło, tylko nie pozwól sobie na takie traktowanie, wszyscy
        ludzie są równi wobec Boga i prawa, no chyba że maja kasy w pip ...
    • konto_online Re: miłość, czy nienawiść 05.05.08, 11:43
      uaaa, ale nuda - może coś oryginalniejszego do dyskusji?
      a o historii narastania przemocy domowej to sobie wygooglaj coś po
      prostu
    • katt-ya Re: miłość, czy nienawiść 05.05.08, 13:17
      Kiedy zrozumiesz, że to toksyczna miłość? Kiedy pobije Ciebie do
      nieprzytomności czy kiedy pobije dziecko? A może jak już czworo
      dzieci będziesz miała? A wtedy będziesz w rozsypce psychofizycznej i
      będzie Tobie wszystko jedno. Pogodzisz się z popieprzonym życiem.
      Życzę rozsądnych rozwiązań!
      • sauber1 Re: miłość, czy nienawiść 05.05.08, 15:33
        katt-ya napisała:

        >... A wtedy będziesz w rozsypce psychofizycznej i
        > będzie Tobie wszystko jedno. Pogodzisz się z popieprzonym życiem.
        > Życzę rozsądnych rozwiązań!

        Jak często pokazuje życie, toksyczni ludzie jakoś dziwnie się odnajdują i łączą
        w pary, a może to SM
        • katt-ya Re: miłość, czy nienawiść 05.05.08, 22:23
          toksyczni ludzie jakoś dziwnie się odnajdują
          Niestety to jest przerażająco smutna prawda
    • szyszkasosny Re: miłość, czy nienawiść 05.05.08, 17:39
      Pytanie - Tłuczecie się nawzajem, czy on Ciebie? Znam udane związki o
      temperaturze wulkanu - gdzie wrze po prostu,a godzenie się jest wstępną grą
      miłosną. Czy masz wrażenie,że sprawuje nad Tobą kontrolę - wylicza kasę,
      kontroluje telefony i to gdzie idziesz. Jeśli tłuczecie się wzajemnie - to nie
      widzę w tym nic BARDZO niepokojącego - jeśli na Tobie wywierana jest przemoc,
      zapal czerwone światło. Postrasz policją, podejmij jakąś akcję odwetową.
      Moja babcia w czasach, kiedy nikomu nie śniło się o niebieskiej linii ( akcja
      policyjna przeciwko przemocy w rodzinie) postraszyła RAZ męża agresora (czyli
      mojego dziadka, który wykończył pierwszą żonę), że jeśli podniesie na nią rękę
      jeszcze raz, a była to pierwsza próba - wyleje na niego gorącą kaszę. Pomogło,
      powiedziane zostało z determinacją i stanowczo. Dziwne, ale typowe, że agresor
      staje się aktywny wobec słabej osoby. Jeśli pokaże się mu zdecydowanie i
      stanowczość - kurczy się jego agresja.
      Po ekscesie idź do lekarza- zrób obdukcję. Miłość miłością, ale lepiej mieć
      papier jako straszak na takiego męża. Agresor z reguły jest słabym człowiekiem i
      ma problemy z samym sobą.
      Zastanów się nad sobą - usiądź w spokoju i przeanalizuj sytuacje konfliktowe -
      co było powodem, kto zaczął - może faktycznie Ty? Choć w mechanizmach przemocy
      agresor zawsze winę widzi w swojej ofierze - ZUPA BYŁA ZA SŁONA.
      Nie lekceważmy takich głosów - trzeba traktować je poważnie.
Pełna wersja