zdravko_ziom
14.05.08, 16:37
Tym brudnym, zatłoczonym pkpie? Z jednej strony jest to dla mnie niezbyt romantyczne miejsce do miłosnych wojaży z drugiej strony smutna prawda jest taka że to chyba jedyne miejsce po za uczelnią gdzie mam kontakt z ludźmi na tyle duży by "wyrwać lachona" (nie obrażajcie się za ten zwrot moje kochane jędrne kawałeczki mięsa).
Wraz z nadejściem wiosny jestem coraz bliżej przemożenia się i zagadnięcia do którejś z uśmiechających się do mnie piękności - acha.
Właśnie wypadało by się najpierw przedstawić i opisać swoją sytuację (subiektywnie rzecz jasna).
Jestem sobie studentem informatyki w Wa-wy. Zadbany, przystojny, z poczuciem humoru, ładnym uśmiechem - do tego kurdupel. Może nie jakiś super niski, mało tego nawet jak na swój metr 70 jestem przystojny. Mimo wszystko zawsze to była moja bolączka i wiąże się z tym szereg życiowych problemów, ale mniejsza. Nie wyglądam źle i "nadaje się". Nawet do tego stopnia że można mnie zaklasyfikować do tych którzy potrafią zauroczyć bez wypowiadania ani jednego słowa. Kobiety mają łatwiej - wystarczy że posiadają odpowiednie "kwalifikację" i się schylą gdy coś upuszczą. Lubię czasem poczuć się jak mięso armatnie - mam takie hobby i widzę czasem po spojrzeniach że nim jestem.
Przypomina to może nieco wynurzenia małego zbokola-psychopaty:
"tak... jej patrzały na mnie okały i krzyczały 'fuck me, Fuck Me, FUCK ME FUCK MEE AAARGHHH"
Nie, nie to nie ten kaliber. Mam po prostu świadomość, że kobiety tak jak i ja czasem dla jakiejś drobnostki typu - noga, cyc, pośladek, usta - jakiejś jednej wyróżniającej cechy chciały by taki objekt wykorzystać i porzucić. Odnajduje się w tej roli szczególnie że chciałbym kobiet mieć w swoim życiu kilka, a nie miałem tak na prawdę żadnej. Pomijając drobne incydenty z brzydulą która się do mnie przykleiła - i... heh... pozwoliłem jej to dobre słowo. Pozwoliłem jej nieco pobawić się moim penisem.
Uff. Ale horror dla kogoś kto będzie to czytać. Trudno, nie ma litości chce jeszcze sprecyzować pytanie. Chciały byście by wcale nie taki kiepski chłopak siedzący na przeciwko, którego przyłapałyście kilka razy na lekkim zagapieniu się, zagadał kiedyś do was? Dopuszczacie w ogóle związek zaczynający się od uśmiechu zatopionego w morzu kilkudziesięciu twarzy, a kończący się na ostrym analu i wiązaniu? ;p
Nie głupio tak kiedyś powiedzieć dziecku że poznałaś tatusia w pociągu relacji Wawa wschodnia - Radom? Brzmi kiepsko, ale chyba lepiej od "a no wpadło nam się w clubie".
Acha i skoro jestem przy temacie dziwnych miejsc na miłość. Co z szukaniem chłopaka w centrum handlowym, albo hmm na odpuście- tak na odpuście. Przypomniałem sobie jak kiedyś uśmiechnęła się do mnie taka jedna i ja uśmiechałem się do niej i generalnie to pochwa ze mnie bo odrzuciła mnie okoliczność właśnie – a mogło się to zakończyć błogą, niezobowiązującą penetracją.
Proszę o kubeł zimnej wody. Czys