proszę o delikatnego kopa

16.05.08, 21:20
broń Boże na rozpęd, raczej na wstrzymanie, zanim znów rozegram coś nie tak
jak trzeba sad
    • salsa13 Re: proszę o delikatnego kopa 16.05.08, 21:23
      nie daję kopa
      przytulam na wyciszenie i opamiętaniesmile
      • aga.andro Re: proszę o delikatnego kopa 16.05.08, 21:31
        Dzięki Salsa, opamiętanie powinno przyjść - nie chcę popełniać wciąż tych samych błędów... potrzebny jest mi złoty środek - ani za dużo, ani za mało - żeby nie stracić a zyskać, kto wie może nawet przyjaciela
        • salsa13 Re: proszę o delikatnego kopa 16.05.08, 21:36
          zrób wszystko abyście zaprzyjaźnili się
          to dobre na początek, czysta znajomość bez podtekstów czy zezowatych myśli,
          czyli pogaduchy fajne i tym podobnesmile
          a potem działajsmile))
          • aga.andro Re: proszę o delikatnego kopa 16.05.08, 21:47
            Salsa, ja zawsze robię wszystko, czasem myślę, że nawet za dużo i tego się
            właśnie boję - że przegnę w niewłaściwą stronę... Nie chcę się narzucać, szukam
            w sobie siły na to, zeby nie wyjść na upierdliwą wariatkę big_grin tylko dlatego, ze
            nie chcę, aby ta przypadkowa znajomość skończyła się ot tak...
        • limoo NIECH MNIE KTOŚ PRZYTULI.... 16.05.08, 21:37
          • salsa13 Re: NIECH MNIE KTOŚ PRZYTULI.... 16.05.08, 21:39
            no to Ciebie też przytulamsmile
            a co złego sie dzieje?
            • limoo Re: NIECH MNIE KTOŚ PRZYTULI.... 16.05.08, 21:44
              Dzięki smile żeby tylko jedno....ale przeżyję, tylko od paru dni ta
              parszywa, rosnąca ósemka jest jak przysłowiowy gwóźdź do trumny
              • salsa13 Re: NIECH MNIE KTOŚ PRZYTULI.... 16.05.08, 21:46
                oj to boli
                od jednaj uczestniczki z forum też wczoraj coś słyszałam o rosnącej ósemcesmile))
                • limoo Re: NIECH MNIE KTOŚ PRZYTULI.... 16.05.08, 21:47
                  łączę się z Nią w bólu.
                  • gapuchna Re: NIECH MNIE KTOŚ PRZYTULI.... 17.05.08, 10:02
                    A o to jest ta rosnąca ósemka? Moze mnie ktoś wtajemniczyć?
          • aga.andro Re: NIECH MNIE KTOŚ PRZYTULI.... 16.05.08, 21:42
            Przytulam także
    • sauber1 Re: proszę o delikatnego kopa 17.05.08, 08:46
      aga.andro napisała:

      > broń Boże na rozpęd, raczej na wstrzymanie, zanim znów rozegram coś
      > nie tak jak trzeba sad

      Aż mnie ręka swędzi by coś Ci tu dopisać, ale nie wiem o co chodzi i nie wiem
      czy na własnych odczuciach mogę polegać?smile
      • aga.andro Re: proszę o delikatnego kopa 17.05.08, 16:58
        sauber, jestem bardzo ciekawa, tego co chcesz mi dopisać... smile a o co chodzi? -
        boję się znów coś spaprać w delikatnej kwestii stosunków międzyludzkich, tylko
        dlatego, że będzie mi zależeć odrobinę za bardzo...
        • sauber1 Re: proszę o delikatnego kopa 17.05.08, 17:20
          aga.andro napisała:

          > sauber, jestem bardzo ciekawa, tego co chcesz mi dopisać... smile

          Nie, nic... tak tylko się uśmiechnąłem do Ciebie z samego rana smile))
          • marekfk Re: proszę o delikatnego kopa 17.05.08, 17:35
            A co to ,ta cała ósemka ??
            Zaraz , moment coś sprawdzę.....
            Raz , dwa , trzy , cztery....
            A z drugiej strony do trzech doliczyłem
            Dziwne ( teraz się dziwię smile
            O ząb "mądrości" chodzi czy co ?
            Dlaczego wiec ósemka? Mnie wychodzi piątka....
            W dodatku nie z każdej strony!!!!

            Pewnie jednak o co innego , jakieś kobiece sprawy smile)
            Te Wasze tajemnice
            • jesiennapani Re: proszę o delikatnego kopa 17.05.08, 19:06
              egzamin zaliczony na piątkę
              gratulujęsmile
            • gapuchna Re: proszę o delikatnego kopa 17.05.08, 19:28
              Marku, jeszcze bardziej mnie zaciekawiłeś!!!! I po co to zrobiłeś! bo ja palce
              gryzę a nikt nie chce się ulitować i gapuchnie wytłumaczyć.
          • aga.andro Re: proszę o delikatnego kopa 17.05.08, 19:03
            to dziękuję i oddaję na dobry wieczór smile) Pozdrawiam big_grin
            • aga.andro Re: proszę o delikatnego kopa 29.05.08, 08:53
              a teraz to już naprawdę przytulanie nie pomoże - tylko drastyczne rozwiązania !
              śmiało, nie jestem ze szkła wink
              • aga.andro Re: proszę o delikatnego kopa 29.05.08, 11:36
                to już nie mały dołek... skoro nie cieszy mnie perspektywa odwiedzenia Pragi, o
                której zawsze marzyłam sad
                • aga.andro Nikt nie zechciał kopnać 08.06.08, 11:10
                  a sama nie dałam rady i mam teraz - wisielczy humor od samego rana...
                  • szyszkasosny Re: Nikt nie zechciał kopnać 08.06.08, 12:02
                    Ago - łączę się z Tobą i przytulam. A tak dla ciekawości - wstrzymywałaś się czy
                    pędziłaś? Bo ciągle nie wiem ( a stara już jestem)- czy okazywać, że mi zależy
                    czy udawać dystans? W poszukiwaniach dane nam są zawody, odmowy przerost
                    oczekiwań nad rzeczywistością. Może trzeba wypracować w sobie brak oczekiwań,
                    przestać marzyć, wyobrażać sobie?
                    • aga.andro Re: Nikt nie zechciał kopnać 08.06.08, 12:10
                      Dziękuję! Ja też wciąż nie wypracowałam żadnego schematu i stąd wszystkie moje
                      kłopoty. Popędziłam niestety sad
                      Chora wyobraźnia jest niestety moim naczelnym problemem. Przestać marzyć? -
                      chyba nie chcę. Teraz jest taki moment, że chcę po prostu przyjaźni, ale on
                      chyba nawet na to nie jest gotowy...
                      Musze przestać sie tak przywiązywać do ludzi sad
                      • anirat Re: Nikt nie zechciał kopnać 08.06.08, 12:20
                        Mogłabym to skopiować i się podpisać!
                        Cóz trzeba przeżyc i z podniesiona głową znowu próbować. Wiem, ze
                        łatwo dusze karmić marzeniami, ale to nic nie daje, trzeba realnie
                        ocenić sytuacje i przestać marzyć,to tylko strata czasu.
                        Ktoś mi napisał, że lepiej wcześniej wiedzieć, źe NIE, bo
                        oszczędzasz czas, siebie, swoje emocje. Nie wiem co o tym myśleć,
                        ale pewnie jest w tym okrutna prawda. Nie warto nazywać czegos
                        przyjażnią a liczyć na coś więcej, bo to oszukiwanie siebie. Jesli
                        on Cię nie oszukuje, to plus dla niego, jeśli ma cywilna odwage
                        powiedzieć , Ci, że to nie to to brawa dla Niego. Naprawde,
                        uwierzmi, lepsza najgorsza prawda niz najsłodsza niepewnośc.
                        Tak ja myśle smile
                  • anirat Re: Nikt nie zechciał kopnać 08.06.08, 12:08
                    Jak Ci to pomoże, to posiedze z Tobą, ale nie zaradze, bo sama nie
                    wiem jak. Dobre rady , to raczej nie maja specjalnośc smile
                    • aga.andro Re: Nikt nie zechciał kopnać 08.06.08, 12:29
                      Dzięki anirat smile chodzi właśnie o to, że nie uslyszałam wprost , ze dla niego to
                      nie to- nawet prowokowany mi tego nie powiedział sad
                      On nie ufa kobietom, obrywa mi się za jakąś inną... nie wierzy w to że mogłabym
                      go zrozumiec - jest tego pewien - ze nie zrozumiem, bo jestem dziewczyną ...
                      Jakby nie docierało do niego, że przede wszystkim jestem człowiekiem, pełnym
                      dobrej woli i starającym się smile
                      Smutne to wszystko - za słaba jestem, zeby sobie z tym poradzic sad
                      • anirat Re: Nikt nie zechciał kopnać 08.06.08, 12:46
                        Nie wiem jak Ty Ago, ale ja nie lubie być lekiem na całe zło, nie
                        chcę leczyć kogos z zawiedzionej przeszłości, wtedy nigdy nie wiem z
                        Kim jest bardziej z byłą dziewczyną ( żoną) czy ze mną chciałby być.
                        Ja nie wiem, on pewnie też nie. Dlatego unikam juz relacji z ludzmi,
                        którzy wloką za soba przeszłość i jeszcze się z nią nie pożegnali na
                        dobre.
                        Nie mówie, ze mam racje, mówie co wiem, bo spróbowałam i u mnie tak
                        to działa.
                        • aga.andro Re: Nikt nie zechciał kopnać 08.06.08, 12:51
                          Anirat - ja tam nie wiem nic o związkach, bo jeszcze nie miałam szczęścia,
                          ewentualnie nieszczęścia być w takowym sad Jednego się obawiam tylko - czy
                          czasem to moje poszukiwanie drugiej połowy nie jest próbą ucieczki od samej
                          siebie - boję się zwyczajnie być sama, bo to takie przygnębiające być tak
                          zupełnie niechcianą sad
                          • anirat Re: Nikt nie zechciał kopnać 08.06.08, 14:01
                            Zatem witam w klubie smile
                            Nie uważam, że jestem gorsza, bo nie zaznałam prawdziwej miłości. W
                            każdym wieku, jesli przyjdzie prawdziwa, będzie wspanialesmile Jestm
                            jakieś kilka lat od Ciebie starsza, a zrozumiałam, że jestem sama
                            trochę więcej jak rok temu. Nie czuje się samotna, ale trak tego
                            jednego jedynego do przytulania się i tyle. Ale może będzie?
                            Zobaczymy. Lepiej pózno niż wcale i lepiej wcale niż żle smile tak ja
                            mysle. Czasem czytając to i inne fora , to co piszą ludzie po tzw.
                            przejściach mysle sobie, że w ten oto sposób zaoszczędzone zostało
                            mi wiele cierpień. To tez jakiś pozytyw. Prawda? Nie uważam się w
                            związku z tym ani lepsza, ani gorsza.
                            • aga.andro Re: Nikt nie zechciał kopnać 08.06.08, 14:23
                              Lepiej pózno niż wcale i lepiej wcale niż żle - to powinno stać sie moim mottem smile
                              Brakuje przytulenia, oj brakuje, nawet potrzymania za rękę niekiedy...
                              Zazdroszczę ci tej pewności - co do tego, czego chcesz, a czego w żadnym razie
                              nie smile I w sumie gratuluję tej wiedzy... Ja wciąż jeszcze do niej dochodzę, ale
                              tak brakuje mi ludzi, ze staję się łatwym celem.
                              A skoro obie jesteśmy w podobnej sytuacji to zawsze możemy sie po przyjacielsku
                              uścisnąć, dla dodania otuchy, odwagi albo czego tam każdej z nas potrzeba wink -
                              co też niniejszym czynię - przytulam i dziękuję za rozmowę- pomogła troszkę smile
                              • anirat Re: Nikt nie zechciał kopnać 08.06.08, 15:51
                                Tak to już jest, że życie uczy nas pokory i nie tylko wobec siebie,
                                innych, własnych pragnień i marzeń.
                                Pozdrawiam. U mnie burza.
                                • aga.andro Re: Nikt nie zechciał kopnać 08.06.08, 17:49
                                  u mnie w sumie też burza, tyle tylko że w środku wink gorsza niż ta z gromami,
                                  błyskami i ciemnymi chmurami
                                  Za dobrą pamiec mam i za dużo chce rozumieć sad
                                  Pozdrawiam
                                  • z-e-u-s Re: Nikt nie zechciał kopnać 08.06.08, 18:24
                                    Cześćsmile Wchodzenie w związki, czy ogólnie w realacje z innymi z
                                    desperacji nigdy nie jest dobra metodą. Traci sie wtedy umiejętność
                                    realnej oceny sytuacji i intencji drugiej osoby, traci się
                                    pewną "wybredność" w doborze partnera czy kandydata na przyjaciela.
                                    Druga strona to oczywiscie dobrze wyczuwa i wychodzimy na desperatasmile
                                    Co nie wroży zbyt dobrze rozpoczętej właśnie znajomości. Co jednak
                                    zrobić, jeżeli faktycznie jesteśmy w desperacji? Najlepiej chyba to,
                                    o czym już wielokrotnie tutaj wspominano, zająć sie czymś, rozwinąć
                                    hobby, nie skupiać całej uwagi na nowej znajomości i w ten sposób
                                    zyskać niezbędny dystans i luz.
                                    • aga.andro Re: Nikt nie zechciał kopnać 08.06.08, 19:07
                                      desperacja - nie lubię tego słowa sad Może dlatego, że całkiem nieźle opisuje mój
                                      stan umysłu... przynajmniej niekiedy...
                                      • z-e-u-s Re: Nikt nie zechciał kopnać 08.06.08, 22:42
                                        A skąd w Tobie ta desperacja? Całe życie przed nami przecieżsmile
                                        • aga.andro Re: Nikt nie zechciał kopnać 08.06.08, 22:47
                                          Desperacja pojawiła się nie wiadomo skąd tuż po poprzednich urodzinach, a
                                          nasiliła się ostatnio, bo kolejne urodziny za pasem... coraz blizej trzydziestki
                                          - jeszcze kilka lat temu wydawało mi się że tej trzydziestki nawet nie dożyję
                                          i pojawila się presja - przeżyc jak najwięcej w jak najkrótszym czasie, nadrobić
                                          zaległości wieku szczenięco- nastoletniego, bo wtedy byłam ... szkoda gadać ...
                                          • z-e-u-s Re: Nikt nie zechciał kopnać 08.06.08, 22:54
                                            Czyli obecnie przeżywasz etap nastoletnich szaleństw typu imprezy,
                                            wyjazdy i nieprzespane noce?smile A za rok, dwa, zamierzasz sie
                                            ustatkowac i poszukac partnera na całe życie?
                                            Tez troche tak mam z tym, że daje sobie wiecej czasu na nadrabianie
                                            pewnych etapów, a niektórych po prostu nadrobic sie juz nie da. Bo
                                            gdzie trzydziestoletni np facet znajdzie towarzystwo do wypadów pod
                                            namiot czy całonocnych balang, jezeli rano praca itp.
                                            Ale skoro jesteś przed trzydziestką, to czasu masz jeszcze sporo,
                                            wiec spokojnie i do przodusmile
                                            • aga.andro Re: Nikt nie zechciał kopnać 08.06.08, 22:59
                                              aż tak nie szaleję, całonocne imprezki już nie dla mnie - ostatnio zrobilam
                                              wyjątek... chodzi mi raczej o to, czego chyba rzeczywiście nie da się nadrobić -
                                              bo nawet jeżeli uda mi się zakochać z wzajemnością, to to już nie będzie
                                              "nastoletnia miłość" - a taka mnie ominęła sad A ustatkowac się - też bym
                                              chciała, jeśli znalazłby się odpowiedni kandydat- taki dla mnie ...
                                              • z-e-u-s Re: Nikt nie zechciał kopnać 09.06.08, 20:37
                                                Sporo zależy od towarzystwa, w jakim sie obracasz, znajdź takie,
                                                które Cie "odmłodzi". A może i jakiś uroczy student się tam trafi i
                                                przeżyjesz miłość może nie nastoletnią, ale studencką, szaloną i
                                                młodzieńczą?smile
                                                • aga.andro Re: Nikt nie zechciał kopnać 09.06.08, 20:45
                                                  co do uroczych studentów, to w mojej pracy jest ich absolutnie pod dostatkiem smile
                                                  dzikie tłumy wrzeszczą mi pod drzwiami, utrudniając wykonywanie obowiązków wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja