miserabilis
11.11.08, 10:01
Witam serdecznie,
Byćmoże ktoś jeszcze mnie tutaj pamięta, a jeśli nie to nie stanowi problemu. Otóż- tytułowy frajer to ja. Taka jest teza, ankieta ma to udowodnić (lub nie).
Do rzeczy.
Rozdział 1. You've got a new message
Internet to jednak dzieło sejtana. Nie tak dawno poznałem naprawdę pasjonującą dziewczynę...niestety nie jak normalny, pewny siebie, przebojowy facet ale jak...ja...czyli przez neta. Żeby nie rozpisywać się za dużo (nikt nie lubi elaboratów), powiem tylko tyle-może się kompletnie mylę, ale byłem pewny, że nie tylko ja się ucieszyłem kiedy się wreszcie umówiliśmy.
Rozdział 2. Runaway date
I byłoby pięknie...ale na (wiem, zę naciągam znaczenie tego słowa) randce sprawiała wrażenie nieco nieswojej (co prawda widzieliśmy się tylko na fotkach, ale było coś w jej głosie). Podobno czekała na bardzo ważny telefon (koleżanka miała mieć poważne problem i pilnie jej potrzebowała). Doczekała się. Koniec. W sumie to nawet szkoda to coś nazywać randką.
Rozdział 3. What do you think?
a) jestem frajer jakich mało (telefon to kit, a ja muszę być nieźle odrażający, że sie biedaczka musiała salwować ucieczką)-ergo, absolutnie nie powinienem do niej dzwonić,
b) jestem diotą, nic nie rozumiem i tym bardziej nie powinienem dzwonić
c) ona naprawdę musiała iść (no chyba nie wybierzecie tej opcji?) i powinienem się z nią znowu umówić
d) <tu wstaw własną wypowiedź obelżywą>
Pozdrawiam,
nieco przybity (ale nie ukrzyżowany) J.