co o tym sądziecie?

13.11.08, 13:30
jestem ciekawa waszej opinii wink)
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=87150646
    • salsa13 Re: co o tym sądziecie? 13.11.08, 13:45
      szczerze
      po połowie
      oczywiście jeśli tylko kawa, to zazwyczaj płaci On
      ale jeśli kino, knajpa i tańce to już po połowie
      • adik.01 Re: co o tym sądziecie? 13.11.08, 14:18
        hehe na takiej prawdziwej randce z dziewczyną to ja dawno nie byłem
        powiecie zapewne frajer ale zawsze to ja płaciłem, po prostu to naturalne ze
        jezeli ja zapraszam to ja płacę. Zdarzyło mi się bodajże raz kiedy moja ex
        zaprosiła mnie do kina i tyle, ale nie placze z tego powodusmile. Prezenty to
        naturalne kupić po jakimś czasie kwiaty, chociażby dlatego że spacerując czulem
        sie hmm no nie ukrywam...szczesliwysmile, kupić jakiś drobiazg jako niespodziankę,
        czy jak było w moim przypadku narysować portret. W końcu są prezenty które bez
        płacenia sprawiają przyjemność drugiej stronie prawda dziewczyny?. Miłe są
        osobiste prezenty od serca..A w ogóle czemu zawsze ta kasa..smile. wiecej inwencji
        chlopakismile
        >
        • ona26_pabianice Re: co o tym sądziecie? 13.11.08, 14:27
          W końcu są prezenty które bez
          > płacenia sprawiają przyjemność drugiej stronie prawda dziewczyny?.
          Miłe są
          > osobiste prezenty od serca..

          Zgadzam się, ale niestety mało kto to dostrzega... panuje
          wszędobylski materializm uncertain
          >
    • constelacja Re: co o tym sądziecie? 13.11.08, 14:13
      Jeżeli sprawa jest rozwojowa to mozna przejsć na "raz ja , raz ty"..
      jeżeli to jednorazowy wybryk i strony się "umówiły na spotkanie" a
      nie ktoś , kogoś zaprosił na randkę - to jestem za 50/50.. Jeżeli
      zaś to randka..(taka pierwsza, ą, ę , kwiatuszki ) to jestem za tym,
      żeby zapłacił zapraszający... No ale rzecz jasna życie weryfikuje
      poglądy
    • spajd Re: co o tym sądziecie? 13.11.08, 14:42
      W zasadzie odpowiedziałem w tamtym wątku.
      Jeśli zapraszam to płacę potulnie ( wink ) za wszystko. Jedynie na prośbę kobiety
      mogę odejść od tej reguły i to raczej w sytuacji gdy to ona zaprosiła.
      Innymi słowy, jeśli sobie tego życzy, może zapłacić za siebie. Bądź też, jeśli
      już chce za siebie płacić to po prostu można później się rozliczyć. Czemu psuć
      nastrój sprawami przyziemnymi. Wiadomo, trzeba kiedyś wrócić do rzeczywistości
      (spraw przyziemnych), ale spierać się o rachunek? Dla mnie jest to po prostu
      niepoważne.
    • venilina Re: co o tym sądziecie? 13.11.08, 19:42
      A ja mam podejście odwrotne, niż Księzniczka suspicious Jak dla mnie to na początku znajomości facet nie może za mnie płacić. Dopóki nie jest oczywiste, że to jest *randka* (tzw.), to nie pozwalam na to. Facet może płacić dopiero wtedy, kiedy 'znaczy terytorium' (;P), chce odegrać rolę męskiego, podkreślić, że traktuje mnie jako kobietę, a nie aseksualną koleżankę itd. Wtedy okej. Moi kumple za mnie nie płacą (chyba, że na zasadzie 'dziś ty masz kasę, jutro ja stawiam').
      Na dłuższą metę jednak nie uznaję jednostronnego płacenia. Chyba to wszystko po prostu zależy - jeśli kobieta zarabia lepiej niż facet (albo on w ogóle nie zarabia, a ona owszem), to oczywiście byłoby to jawną niesprawiedliwością, natomiast jeżeli on ma finansową przewagę, to wydaje mi się dość naturalne stawianie jakichś tam kaw czy innych piw (ale nie litrami tongue_out). Ona dla odmiany raz na jakiś czas może się zrewanżować kupując bilety do teatru albo co.. No. smile
      Przy okazji podpisuję się przy wypowiedzi dotyczącej prezentów adika smile
      • rumunska_ksiezniczka Re: co o tym sądziecie? 13.11.08, 20:00
        jeżeli chodzi o relacje kumplowskie, to oczywiście, płaci kazdy za siebie.
        kiedyś poszam z kolega na browarka i jakież było moje zdziwienie, miła
        niespodzianka, kiedy wróciłam z toalety i sięgnęłam do portfela, a on oznajmił,
        ze już uregulował należność i że 'nie ma sprawy'. i nie było to znaczenie przez
        niego żadnego terytorium, tylko tzw. szarmanckość wink)) tak rzadko spotykana w
        dzisiejszej rzeczywistości wink
        • marianinho Re: co o tym sądziecie? 13.11.08, 20:23
          A powiedz Mi o to kobiety walczyly zeby teraz mezczyzni za nie placili big_grin? Albo
          chce sie rownouprawnienia w kazdej sferze zycia albo zyc staroswiecko...bo
          niestety pewne zachowania moga zakrawac na hipokryzje. Ja nigdy nie zaplacilem
          za dziewczyne na 1 randce...a druga tez byla...
          • rumunska_ksiezniczka Re: co o tym sądziecie? 13.11.08, 20:30
            wypowiadasz się w imieniu wszystkich kobiet, w moim również? ja sobie nie
            przypominam, żebym o coś walczyła. a równouprawnienie, to jak sama nazwa
            wskazuje równe prawa, a nie jakieś nakazy, czy obowiązki. ergo: mam prawo
            zapłacić za faceta, jeśli zechcę wink nic więcej.
            a że przeciwieństwem równouprawnienia jest staroświeckość, to jeszcze nie
            słyszałam wink
            a co jest wg ciebie hipokryzją?
            • marianinho Re: co o tym sądziecie? 13.11.08, 20:34
              Hipokryzja ? wymaganie zeby facet placil za kobiete w tych czasach na
              randce...podkreslam w tych czasachsmile
            • venilina Re: co o tym sądziecie? 13.11.08, 20:36
              Pewnie chodzi mu o to, że 'z jednej strony chcecie pracować, ale z drugiej niech facet wydaje na was własną kasę' i 'z jednej nie chcecie mieć obowiązków domowych, ale z drugiej żądacie takich samych przywilejów, jak w starym porządku'. Tere fere. Ja właśnie też sobie jakoś nie przypominam, żebym o coś walczyła. Mało tego: ja uważam równouprawnienie za głupi pomysł. Dwie płcie nigdy nie będą takie same, zatem nie uważam, żeby powinny być sobie równe. Coś za coś, cholera. My rodzimy w bólu, mamy miesiączki, bóle owulacyjne i inne huśtawki nastrojów, to niech oni - którzy w życiu cierpią znacznie mniej - przynajmniej zapewnią nam delikatniejsze traktowanie. Nigdy nie przyznam racji komuś, kto uważa puszczanie kobiet przodem za coś przestarzałego. Imo tylko cham i prostak tego nie robi. C'est tout. smile
              • marianinho Re: co o tym sądziecie? 13.11.08, 20:47
                1. Nikt nie zmusza kobiety do porodu czy dziecka...jest to jej dobrowolna
                decyzja badz konsekwencja czynow..
                2. A skad Ty wiesz jak cierpi mezczyzna i czy mniej jesli nim nie jestes? nie
                znasz na to pytanie odpowiedzi..co najwyzej ja moge znac i sie wypowiedziec...
                3. Ja nie przepuszczam kobiet przodem...smile na pewno nie wszystkie. To nie ma byc
                pusty gest wobec kobiety ale gest cos znaczacy....chcialabys aby kazdy
                przepuszczal Cie w drzwiach bo jestes kobieta? ...
                Ja mialem taka sytuacje....kiedys wychodzac z uczelni nauczony ze najpierw sie
                wychodzi aby mozna bylo wejsc tak tez postapilem. Jakie bylo moje zdziwienia
                kiedy pewna bardzo atrakcyjna dziewczyna zechciala zmienic ta zasade i wejsc
                zanim wyszedlem. Skonczylo sie tak ze bolal ja po tym wszystkim bark bo ja NIE
                bede ustepowal jej dla zasady jesli sa inne normy spoleczne. Puenta sama sie
                nasuwa...
                • rumunska_ksiezniczka Re: co o tym sądziecie? 13.11.08, 20:53
                  pointa jest taka, że grunt to dobre wychowanie mój drogi, a nie seksistowskie
                  poglądy wink
                  • arktur Re: co o tym sądziecie? 13.11.08, 22:50
                    co racja to racja wpierw sie ustepuje osobom wychodzacym
                • adik.01 Re: co o tym sądziecie? 13.11.08, 21:11
                  marianinho napisał:

                  > 1. Nikt nie zmusza kobiety do porodu czy dziecka...jest to jej dobrowolna
                  > decyzja badz konsekwencja czynow..
                  > 2. A skad Ty wiesz jak cierpi mezczyzna i czy mniej jesli nim nie jestes? nie
                  > znasz na to pytanie odpowiedzi..co najwyzej ja moge znac i sie wypowiedziec...
                  > 3. Ja nie przepuszczam kobiet przodem...smile na pewno nie wszystkie. To nie ma by
                  > c
                  > pusty gest wobec kobiety ale gest cos znaczacy....chcialabys aby kazdy
                  > przepuszczal Cie w drzwiach bo jestes kobieta? ...
                  > Ja mialem taka sytuacje....kiedys wychodzac z uczelni nauczony ze najpierw sie
                  > wychodzi aby mozna bylo wejsc tak tez postapilem. Jakie bylo moje zdziwienia
                  > kiedy pewna bardzo atrakcyjna dziewczyna zechciala zmienic ta zasade i wejsc
                  > zanim wyszedlem. Skonczylo sie tak ze bolal ja po tym wszystkim bark bo ja NIE
                  > bede ustepowal jej dla zasady jesli sa inne normy spoleczne. Puenta sama sie
                  > nasuwa...
                  >

                  spokojnie marianinho i o co ostrzyć miecz o 7,50 zł za jakąś kawinę czy o
                  przepuszczenie dziewczyny w drzwiach.
                  chcialbys zmaskrowac kiedys jakas dziewczyne w autobusie tylko dlatego ze nie
                  przepuszczasz, czy nie pomóc kobiecie ktora jedzie w tym autobusie z wozkiem w
                  ktorym jest dziecko jest tlok i ty jestes blisko i masz okazje pomoc
                  Kiedys bylem swiadkiem jak taka drobną dziewczyne przy wysiadaniu z zatloczonego
                  autobusu grupa chlopakow napierajac wypchnela ze schodów - śpieszyło im sie.
                  dziewczyna upadla pobily sie okulary potlukla sobie czolo rozplakala sie. A
                  chlopcy co wsiąkli

                  Wiec spokojnie z ta walka tu akurat nie ma o co.

                  Supermarkety działają na kobiety, a na mężczyzn mielone kotlety

                  What can I do to make you love me?
          • venilina Re: co o tym sądziecie? 13.11.08, 20:32
            To ja nie wiem, czy jest się czym chwalić.. "nigdy nie zapłaciłem za dziewczynę na pierwszej randce" brzmi mi podobnie do "nigdy nie płacę za seks" wink Te męskie wypowiedzi.. suspicious
            A tak serio, to nie chodziło mi o to, że zawsze musi to być znaczenie terenu, noo. Bez czepiania, księżniczko - pewnie, że takie zachowanie ze strony kolegi jest miłe. Chodziło mi o podkreślenie czego innego - w relacjach, powiedzmy, damsko-męskich (a nie aseksualnych) takie traktowanie idzie w parze z adoracją często.
            • rumunska_ksiezniczka Re: co o tym sądziecie? 13.11.08, 20:41
              wszystko jasne wink
              czyli chodzi po prostu o dobry ton, szarmanckie zachowanie, które NADAL robi
              wrażenie. można tak pisać w nieskończoność i dyskutować o zdejmowaniu płaszcza,
              odsuwania krzesła, przepuszczania pierwszą, otwieraniu drzwi. ja nie piszę, że
              tego bezwzględnie wymagam. akceptuję równouprawnienie i nie dziwię się, że są
              faceci, którzy nie robią powyższego. ale pan, który tak się zachowuje, mam u
              mnie dużego plusa na starcie.
              • venilina Re: co o tym sądziecie? 13.11.08, 20:46
                Dokładnie. Ja również nie patrzę z pogardą na kogoś, kto się tak nie zachowa - ale co pomyślę o kolesiu pchającym się przede mnie, to moje ;>
                Chciałam jeszcze dorzucić, że oczywiście równe prawa w zakresie pracy, wynagrodzeń, stanowisk itd. to oczywistość i sprawiedliwe traktowanie dla mnie, a nie jakieś tam równouprawnienie smile
                • rumunska_ksiezniczka Re: co o tym sądziecie? 13.11.08, 20:51
                  dokładnie też tak uważam wink
                  • marianinho Re: co o tym sądziecie? 13.11.08, 20:57
                    ehs...w ogole sie z Wami nie zgadzam ale dla mnie to zbyt duzo pisania jest abym
                    przedstawil moj punkt widzenia. Raz mi to zajelo pol godziny monologu stad
                    wybaczcie...nie zgadzam sie z tym ale pisac tyle tez nie mam ochoty smile
                    • rumunska_ksiezniczka Re: co o tym sądziecie? 13.11.08, 21:18
                      spoko, fajnie, że ktoś się nie zgadza, przynajmniej można się czegoś ciekawego i
                      nowego dowiedzieć o innych punktach widzenia wink)
                      • venilina Re: co o tym sądziecie? 13.11.08, 21:36
                        ...albo nie można, bo koledze się nie chce pisać suspicious A szkoda ;\
                        Myślę, że i tak znam jego podejście - większość wyznaje to, co wygodne.. smile
                        • marianinho Re: co o tym sądziecie? 14.11.08, 06:43
                          mam powazne problemy z racji tego ze mowie nie to co wygodne tylko co czuje i
                          ..od paru dni chodze mocno rozbity stad zrozum prosze ze nie mam ochoty pisac
                          duzo......
Inne wątki na temat:
Pełna wersja