hexegihra
17.03.09, 18:50
To taka za przeproszeniem cholerna bariera psychiczna przez którą
czuję, że ci, z którymi widuje się na codzień mnie tak jakby mnie
nie rozumieją, mam wrażenie, że nie potrafię normalnie rozmawiać o
tym, co dzieje się wokoło. Owszem, mam bliską osobę, która rozumie
mnie doskonale, sama zresztą jest taki typem jak ja, cud że udało mi
sie ją spotkać,ale mimo wszystko rzadko się spotykamy, a w swoim że
tak powiem egzyście czuję się totalnie osamotniona. Zastanawia mnie
czy istnieją jeszcze takie osoby, dla których przyziemność jest
totalnie oczywista i przez to zamykają się, bo nie potrafią o niej
rozmawiać... Może i cenią siebie za jakieś tam umiejętności, ale są
potrzegani jako wariaci, którzy nie mają "nic sensownego" do
powiedzenia...