co ze mna

27.06.09, 23:23
Po polsku czy angielsku, co za roznica.... potrzebuej pomocy, bo
jest ze mna coraz gorzej... Niezla babka , mam dobra prace, jestem
niezalezna finansowo i ..... kochalam niewlasciwego faceta.
Niewalsciwego, bo udawal , klamal i potraktowal per noga... Bylam
tak zakochana ze az zaslepiona. To gdzies lezy na serca
dnie ,spotykalam sie nawet z kims, ale ..... znow trafilam na
eoiste ktory udawal aniola. Po co? bo mu sie podobalam, bo bylam jak
tabletka na bol glowy a potem mi powiedzial ze jest zmeczony zyciem.
No tak, bo okazalo sie ze ma zone i nie rozwiedzie sie, szkoda ze
wczesniej nie wiedzialam....
.....ale jest cos gorszego. Mijaja kolejne msiesiace, jakos
zaklepalam te milosne wpadki, rzucialam sie w wir pracy, hobby i
pozornie bylo dobrze. Do czasu...Od jakeis 3 miesiecy nie daje
sobie rady...ogladam film o rodzinie i placze, widze spacerujace po
praku pary i placze....wracam do pustego mieszkania i placze...Coraz
mneij radze sobie z samotnoscia.... Kolezanki mysla o wakacjach,
ostatnio bylo spotkanie, wszystkie radosne, opowiadaja o rodzinie,
mezach ktorzy o nie dbaja, dzieciach itp....A ja nawet nei ma z kim
na wakacje , na kilka dni wyjechac.....Nie mam z kim pojsc na
tenisa, do kina...Nie potrafie wszystkiego robic sama....Potrzebuje
bliskosci, przytulenia, ......
dlaczego jest coraz gorzej??????
    • gretaharbol Re: co ze mna 28.06.09, 00:05
      Może ty to przemysl, jakieś ciągoty do niewłaściwych facetów masz, cały problem
      napewno leży w tobie....Najpierw przestań się użalać nad sobą, bo jakikolwiek
      byłby powód do łez zawsze trzeba wytrzeć nos.
      Pocieszyłam?
      • mar.i.ka Re: co ze mna 28.06.09, 11:38
        Moze to prawda ze ze mna cos nei tak? Kolezanka mowi ze za dobra
        jestem dla innych to tak mam, ze zozla to jest idela meski...No i
        najwidoczniej ma racje....
    • maluszek800 Re: co ze mna 28.06.09, 01:11
      Doskonale wiem co czujesz bo odczuwam to samo. Leżę zapłakana i piszę do Ciebie.
      Nie ma pojęcia co jest z Nami nie tak. Zaczynamy coraz bardziej odczuwać tą
      samotność chyba z wiekiem, choć nie wiem ile masz lat.Ostatnio nie radzę sobie z
      samotnością. Mam wszystkiego dosyć. Czuje się zawiedziona, tracę zaufanie do
      ludzi. Nie wiem co robić , bo tak nie da się żyć.

      • mar.i.ka Re: co ze mna 28.06.09, 11:39
        Tez plakalm cala noc, oczy mnie bola, glow ai serce , bo mysle ze
        nie zrobilam nikomu nic zlego a zawsze los mi daje kopa w
        tylek....Ufam, wierze i daje sie nabrac jak gowniarz a mam prawie 40
        lat...W znajopmosciah ci przyjazniach tez tak jest, po prostu
        naiwne jestesmy.
      • 2oki Re: co ze mna 02.07.09, 22:29
        maluszek800 napisała:

        > Doskonale wiem co czujesz bo odczuwam to samo. Leżę zapłakana i piszę do Ciebie
        > .
        > Nie ma pojęcia co jest z Nami nie tak. Zaczynamy coraz bardziej odczuwać tą
        > samotność chyba z wiekiem, choć nie wiem ile masz lat.Ostatnio nie radzę sobie
        > z
        > samotnością. Mam wszystkiego dosyć. Czuje się zawiedziona, tracę zaufanie do
        > ludzi. Nie wiem co robić , bo tak nie da się żyć.
        >


        Ja też.
    • thomasseyr W życiu nie można mieć wszystkiego 28.06.09, 01:56
      Takie już ono jest, dość brutalne. Jak masz dobrą pracą, kasę,
      niezależność, miłości brak. Odwrotnie, jak jest "druga połowa"
      chcesz być bardziej niezależna, lepiej zarabiać itp. itd. Zawsze
      wybierazsz jakąś ścieżkę, której poświęcasz więcej uwagi,
      zaniedbując inne rzeczy. A skąd wiesz, że Twoje koleżanki są
      szczęśliwe ? Przecież to może być maska. Kiedyś wystarczyło odnaleźć
      miłość i jakoś to szło do przodu. Teraz jest tysiące innych spraw,
      które muszą zagrać aby stworzyć trwały związek. To dzisiejsze
      pokolenie 25-30 latków, do którego się zaliczam nie za bardzo
      rozróżnia zauroczenie od czegoś prawdziwego. Trochę niedojrzałe jest
      emocjonalnie. Rodzina, związek nie kojarzy się z czymś pięknym ale z
      utratą wolności. Rzeczywiście czasem jest ciężko znieść brak tej
      drugiej osoby ale da się przyzwyczaić z czasem. Ja przez sporo czasu
      jestem sam i prawie nie wiem jak to jest być w związku, kochać. Może
      to i lepiej, bo byłoby mi trudniej.
      • mar.i.ka Re: W życiu nie można mieć wszystkiego 28.06.09, 11:41
        Wiem, wiele w tym prawdy co piszesz, ale ja jednak nie ejstem typem
        kobiety karierowiczki li tylko. Lubie prace, neizaleznosc, ale
        potrzebuje normalnego domu, rodizny, pewnei dlatego ze tego sama
        nigdy nie mialam.
      • niedzisiejsza5 Re: W życiu nie można mieć wszystkiego 06.07.09, 23:01
        Zgadzam się,mnie też jest łatwiej pogodzić się ze swoją samotnością,bo nigdy tak
        naprawde nie byłam w poważnym związku...
        • mar.i.ka Re: W życiu nie można mieć wszystkiego 07.07.09, 09:56
          Pewnie tak jest, a ja bylam i chyba dlatego jest mi duzo
          trudniej....
      • endywia-44 Re: W życiu nie można mieć wszystkiego 06.07.09, 23:14

        Wszystko, dla każdego oznacz cos innego, dla jednych najważniejsza
        jest praca, dla innych pieniądze, dla innych najważniejsza jest
        rodzina. Wszystkiego nie można mieć, ale warto sobie odpowiedzieć na
        pytanie " co dla mnie jest najważniejsze" i o to walczyć.
        • mesgo Re: W życiu nie można mieć wszystkiego 07.07.09, 09:55
          dla mnie najwzniejsza jest rodzina, a tej nie mam
          • mar.i.ka Re: W życiu nie można mieć wszystkiego 07.07.09, 09:57
            To tak, jak dla mnie
        • mar.i.ka Re: W życiu nie można mieć wszystkiego 07.07.09, 09:57
          Ja wiem , co, ale zwiazku znikad nie wywalcze, o poprzedniw
          alczyczylma, ale tylko ja walczylam, on nie.
    • biwer1 Re: co ze mna 28.06.09, 14:18
      Drogie Panie...Wiek około 40 jest najgorszym czasem do spotkania wielkiego
      uczucia, bo np,można trafić na: Faceta który ma dwoje dzieci np 17 i 19 lat i
      nijak z domu odejść bo pozostają kontakty i nie załatwione sprawy. Faceta który
      nie był żonaty, jest sam, ma mieszkanie ,auto i prace, ale to przeważnie
      dupek(przepraszam wszystkich) i egoista bo sam dla siebie gromadził. Faceta
      wdowca, ale tu pozostają dzieci, nie w pełni dorosłe emocjonalnie, które nie
      zawsze są w stanie zaakceptować nowy związek Tatusia. t Tu radził bym poszperać
      w młodszych rocznikach, jeżeli macie temperament na poziomie 70%, a jeśli dużo
      mniejszy, proponuję zajrzeć do starszych roczników. Ci jak sobie uświadomią,że
      młodsza Kobieta darzy ich uczuciem , sami odmłodnieją i uszanują to. Ponieważ
      dzięki młodszej partnerce wydłuża się życie faceta. Ps. nie traktujcie życia tak
      poważnie, bo wpędzicie się w lata i kompleksy. Troszkę fantazji i będzie ok."
      szczęście to piórko na dłoni ,bo zjawia się gdy samo chce i gdy się za nim nie
      goni" Powodzenia. Grzesiek
      • maluszek800 Re: co ze mna 28.06.09, 15:38
        Grzesiu super to napisałeś. To jest najbardziej trafiająca do mnie wypowiedź.
        Dała mi wiele do myślenia. Nie wiem ile masz lat ale to bardzo mądre rady. Nie
        trzeba brać wszystkiego tak poważnie, troszkę wyluzuję i chyba "wezmę się"
        hahaha za te młodsze roczniki, bo nie czuję się na swoje lata. A gdy się nie uda
        to druga rada też jest OK. Trzeba coś działać , nie mogę już dłużej siedzieć z
        założonymi rękoma i użalać się nad sobą bo dni mijają. Piękny cytat z tym
        piórkiem-zapamiętam go. Tym bardziej , że zaobserwowałam w swoim życiu, że ja
        tak właśnie mam jak mi na czymś nie zależy to przychodzi mi to z łatwością a jak
        mi na czym bardzo zależy to nigdy tego nie mam-wtedy układa się wszystko na
        odwrót. Twoja wypowiedź podniosłą mnie troszkę na duchu i dodała sił do życia.
        Dziękuję. Pozdrawiam. Gdańsk
      • zagloba48 Re: co ze mna 01.07.09, 17:14
        Ja mam lat 52, mieszkanie, samochód, z jednym zastrzeżeniem, byłem
        żonaty. I co z tego wynika???
        Akurat tak trafiłem, że moja "była" nie była do końca zdecydowana,
        jak znalazła innego to jej się odmieniło, no cóż zabolało bardzo...
        próby pojednania, ale wyszło, że z jej rodzicami, bo nie miała
        czasu, bo coś jej wypadło... rozwód, szybko sprawnie. I życie
        samemu, 1/2 roku prawie alkoholizm, siedzenie w pracy, żeby nie
        myśleć. Olśnienie - nie rób z siebie łajzy bo udowodnisz jej, że
        miała rację.
        Kilka lat - nieufność do kobiet, wreszcie spotkałem spoza Warszawy,
        8 lat wsparcia jej, załatwiania tu spraw - no i??? okazało się, że
        kariera jest ważniejsza, długo nie mogłem dojść do siebie.
        Znów minęło kilka lat, fajna miła dziewczyna, jeszcze dalej od
        Warszawy, ale po 5 latach wyszło że nie jest nam razem po drodze.
        Mam 52 lata i co dalej? Jak zaufać KOBIECIE? Mamy w pewnym wieku
        życie lepsze gorsze ale poukładane (lepiej, gorzej), jak się
        dostosowć do drugiej osoby? Jak się przekonać do niej??
        POzdrawiam wszystkich, co niektórych nazwanych dupkami.
        • ulmani Re: co ze mna 01.07.09, 17:37
          A jak bobieta ma zaufać mężczyźnie? Tak już jest w życiu że musimy
          zaufać w ciemno. A czas pokaże czy było warto. Myślę, że jeżeli jest
          choć iskierka nadziei, że będzie dobrze to trzeba to wykorzystać, bo
          być może stracimy szansę na wielkie uczucie.
    • romano35.72 Re: co ze mna 28.06.09, 14:20
      No coz tak czasami jest ladna dziewczyna a facet lajdak.Tak bywa,ze trafiamy na
      nieodpowiednie osoby i to chyba bez wyjatku facet czy kobieta.Poruszam sie na
      wozku i zostawila mnie kobieta ostatnio mi napisala ze jestem egoista bo ja
      bardzo kochalem ale nie zaakceptowalem jej psa a ja nie pozwalalem by to zwierze
      spalo z nami w lozku.Szkoda ze milosc trwa tylko na poczatku a kochana osoba nas
      rani.Wiem co to jest samotnosc jestem sam sam mieszkam a wieczory sa
      okropne.Pozdrawiam
      • lura35 Re: co ze mna 28.06.09, 16:28
        Bardzo ci romano współczuję,ale pomyśl,że wiele osób ma gorzej. Po
        czterech latach, zostawił mnie facet. Jak poszłam do pracy zabrał
        wszystkie swoje rzeczy, nawet brudną bieliznę z kosza na pranie. Nie
        rozumiem mężczyzn i nie wiem czemu nie chciał sypiać z moimi dwoma
        psami. Wieczorem wysłał smsa " cholernie cię kocham". Nie wiem co o
        tym myśleć, czy wy nie jesteście dziwni? Powinieneś koniecznie
        akceptować jej psa.
        • romano35.72 Re: co ze mna 28.06.09, 16:47
          Do laury.Pies powinien miec swoje miejsce a nie spanie razem z nami
          w lozku jedzenie z talerzy to jest dziwne traktowanie psa jak
          czlowieka.Calowanie psa w pysk i ja mam calowac pozniej
          dziewczyne.Popswiecanie i mowienie do psa o psie tak sie zastanawiam
          to po co takim kobieta facet?Moja byla wybrala psa nie mnie nie moja
          milosc do niej.
          • lura35 Re: co ze mna 28.06.09, 17:00
            Nie dziwię się ,że cię zostawiła, typowo wiejskie podejście do zwierząt.Gdzie
            niby jest to miejsce dla psa? W zimnej budzie czy na łańcuchu? Jedzenie ze
            wspólnych talerzy i całowanie to przesada ale spanie w łóżku nie jest niczym
            złym. Pies też człowiek tylko bardziej obrośniętysmile
        • romano35.72 Re: co ze mna 28.06.09, 17:03
          Lauro ja nie narzekam.ze jestem na wozku niestety miale wypadek
          samochodowy i dla tego na nim siedze.Mieszkam sam i daje sobie
          niezle radetylko ze samotnosc wieczorami dobija.Ale wole byc sam niz
          byc w domu z psem i po nim sprzatac i wychodzic z nim na dwor.Moja
          dziewczyna pracowala a gdy przychodzila zasjmowala sie psem to jest
          chore mialem dosc.Lauro zastanow siwe czy psy sa dla ciebie
          najwarzniejsze niz twoj facet i jego milosc do ciebie bo pisze ze
          cie Kocha.Pozdrawiam
          • lura35 Re: co ze mna 28.06.09, 17:50
            Cieszę się ,że zachowujesz pogodę ducha mimo iż los cię tak ciężko doświadczył.
            Uważam, że każdy związek to sztuka kompromisów. Ludzie jak się kochają, to
            akceptują swoje wady, zalety i upodobania. Ja nie uważam aby psy były ważniejsze
            ale skoro dla mnie są ważne, to on powinien nauczyć się je akceptować. Przy czym
            ja byłam gotowa zaakceptować rzeczy, które dla niego są ważne. No cóż psy nas
            rozdzieliły, jakie to smutne...
          • maluszek800 Re: co ze mna 28.06.09, 18:07
            DO Romana!!! Przepraszam, że się wtrącam w Waszą dyskusję z Laurą. Ja rozumiem
            sztukę kompromisów, staram się rozumieć wszystko ale spanie z psami uznaję za
            lekką przesadę.Znakiem tego Twoja dziewczyna kochała bardziej psa niż Ciebie.
            • romano35.72 Re: co ze mna 28.06.09, 19:25
              Do maluszek.Tak masz racje a powiedziala mi,ze traktuje psa jak dziecko i kazdy
              normalny facet bedzie mial takiej sytuacji dosc kazdy facet.Wyobraz sobie jak
              pies jest wypuszczony na dwor i po zalatwieniu sie wskakuje do lozka.Raz zaczol
              zwracac na lozko w srodku nocy na sama mysl mam dosyc.
            • biwer1 Re: co ze mna 01.07.09, 09:21
              I tu do Maluszka dołożę moje trzy grosze. Zwierzęta, zwłaszcza psy, mają
              horyzont odczuć i spostrzeżeń zbliżony do ludzkiego. Jeśli jesteś z partnerem w
              pościeli, w nie dwu znacznej sytuacji, Pies zaczyna dostrzegać w kobiecie
              konkurentkę, a jeszcze kiedy jest duży, to uwierzcie mi ,że to się źle
              kończy.Psy są bardzo zazdrosne i mają tylko jednego z domowników za "wodza"-
              Może przyjść taki dzień,że to drugie zostanie dotkliwie pogryzione. Pies może
              być ze mną wszędzie i zawsze, ale spanie zalecam w ogóle w odrębnym
              pomieszczeniu. Zaufajcie mi . To są fakty.......Pozdrawiam
    • mat7518 Re: co ze mna 02.07.09, 19:10
      może się poznamy??????????????
      • mar.i.ka Re: co ze mna 02.07.09, 19:54
        mozemym skad jestes
Inne wątki na temat:
Pełna wersja