mayankow
07.07.09, 23:08
Witam wszystkich,
od jakiegoś czasu przeglądam to forum i wreszcie postanowiłem się uzewnętrznić i trochę nad sobą poużalać
Ale od początku: w wieku 20 lat (2 lata temu) przyjechałem do Warszawy do pracy. Nie żałuję tej decyzji bo pracę mam ciekawą i cały czas się w niej rozwijam. Wyjazd do obcego miasta ma jednak swoje minusy. Jednym z nich jest to, że na początku nikogo się tu nie zna. Oczywiście po jakimś czasie zbiera się grono osób z którymi można wyskoczyć na piwko czy gdzieś się zabawić, ale mi ciągle brakuje bratniej duszy z którą można szczerze porozmawiać na każdy temat, wyjść do kina lub na spacer; po prostu z nią być. Kiedyś nie zwracałem na to zbyt wielkiej uwagi, ale ostatnio samotność ostro daje o sobie znać. Do tego stopnia, że aż znalazłem sobie hobby: w wolnych chwilach latam po mieście z aparatem i strzelam fotki żeby nie siedzieć w domu

Zaraz napiszecie, że jestem jeszcze młody itp. Ale ja czuję, że brakuje mi czegoś bardzo ważnego, że życie toczy się gdzieś obok.
Wiem, że to wszystko brzmi strasznie melodramatycznie, ale musiałem to z siebie wyrzucić. I wiecie co? Jakoś mi lepiej

Czego oczekuję po tym wpisie? Tak szczerze to sam nie wiem. Może tego, że odezwie się ktoś w podobnej sytuacji z kim będzie można pogadać (a może i coś więcej - kto wie?

). Nie krępujcie się
Widzę, że post zrobił się trochę długawy. Wszystkim, którzy dotrwali do końca dziękuję i pozdrawiam