claire.ampres
09.07.09, 20:26
Wczoraj opisałam parę irytujacych spraw, które pojawiają się w styuacji szukania partnera w wirtualnym świecie. Dzisiaj o tym, co drażni w internetowych rozmówcach:
- nadmierne skracanie (jak dla mnie to zwykłe lenistwo), np. przy powitaniu: "cze", "cz", albo na dzień dobry: "skąd?"
- inna odmiana skracania - na pytanie: "skąd jesteś" prawie nigdy nie przeczytasz "z Krakowa" tylko "krakow" albo "ja krakow"
- podwójne lub potrójne znaki zapytania, nie, żeby wzmóc siłę pytania, czy zaznaczyć ogromne zdziwienie, tylko z przywyczajenia, bo tak na gg się uzywa
- brak jakichkolwiek znaków zapytania, np. facet rozpoczyna rozmowę: "poklikamy", gdy go pytam, czy to pytanie, on na to "to poklikamy czy nie"
- słowa typu: "niom", "cio" używane przez dorosłych facetów
- gdy dorośli faceci przedstawiają się per "grześ" lub "krzyś"
- gdy na czacie kobieta ma nick "samotna" albo "szukam drugiej połówki", za chwilę dostaje kilkadziesiąt propozycji seksu realnego lub wirtualnego
- gdy w pierwszym zdaniu facet mówi: "poznajmy się, tez szukam drugiej połówki", a w drugim: "a co masz teraz na sobie?"
- setki młodzieńców ledwo w okolicach dwudziestki zaczynających rozmowę z ponad trzydziestolatką: "a lubisz młodszych?"
- gdy kobieta nie godzi się na seks, delikwent przypomina sobie najbardziej obrzydliwe słowa, jakie w życiu poznał, robi z nich życiowy miks i rzuca wiązankę i w tej samej sekundzie wyłącza okno priva w strachu, że kobieta mu odpowie w podobnym tonie
- gdy kobieta zgodzi się na propozycję "poklikania", a facet wtedy mówi: "to zarzuć jakiś temat"
- samo słowo "klikanie" jako synonim rozmowy, przecież można kliknąć w jakiś przycisk, myszką, a jak się to ma do gadania na czacie...?
- "zkat klikasz" - na to jedyną odpowiedzią może być tylko: "s tąt"
- po podaniu imion facet rzuca: "to co, umówimy się?" albo "a bywasz w (dajmy na to) Łodzi? mogłabyś wpaść do mnie na miły wieczór"
- po przedstawieniu się facet od razu wali prosto z mostu: "opisz się" albo "wyślesz mi fotkę?"
- samo słowo "fotka" w "ustach" dorosłego faceta...
- na pytanie, czy może wysłać swoje zdjęcie, odpowiada: "wiesz, miałem właśnie reinstall systemu i wszystko poszło z dymem" / "wyślę Ci jak będę na swoim kompie, bo teraz używam służbowego" / "nie mam, bo unikam obiektywu" / "obiecuję, że wyślę jutro" (i nigdy nie wysyła
- na pytanie, czy możemy się przenieść na gg: "ale ja nie mam zainstalowanego gg, wolę do Ciebie od razu przyjechać" / "zapomniałem numer, jutro jak sobie przypomnę, to Ci podam"
Na razie tyle, co pamiętam, ale tego jest duuużo. A drażnią również dlatego, że każde wejście na czat oznacza spotkanie się z co najmniej połową wyżej opisanych przypadków.
Może to wszystko dla Was nudne, ale pozwalam sobie to opisywać, żeby sobie odrobinę ulżyć w złości na te czatowe "robaczywki"