Jak pech to na całej linii

10.07.09, 22:18
Dzisiaj miałam koszmarny dzień. Rano ktoś (oczywiście złodziej)
ukradł mi portfel, popsuł mi się piekarnik, w domu w którym miałam
spędzić za tydzień wakacje była awaria i niestety musiałam szukać
czegoś innego. Najgorsze jest to, że ze wzystkim muszę borykać się
sama (wiem, że sobie poradzę, ale nie tak wyobrażałam sobie swoje
życie- smam, sama , ciągle sama). Więc zostało mi tylko zwinąć się w
kłębek, wcisnąć głowę w poduszkę, cichutko zapłakać i zasnąć. Z
każdym dniem tracę nadzieję, że mogę poznać kogoś wartościowego. Nie
bogatego i pięknego księcia z bajki a zwykłego uczciwego i dobrego
człowieka, z którym mogłabym porozmawiać, trzymać go za rękę, który
przytuliłby mnie czule i powiedział, że wszystko się dobrze ułoży.
    • jennie Re: Jak pech to na całej linii 10.07.09, 22:25
      ojjjj Basiu.basiu wspolczuje Ci! Mam nadzieje ze w tym portfelu nie bylo zbyt
      duzo waznych rzeczy... Dzisiaj masz z pewnoscia prawo do zwiniecia sie w klebek
      i rozpaczania nad dzisiejszym dniemsmile ale jutro bedzie nowy dzien i mam
      nadzieje, ze spojrzysz na to i powiesz "dam rade" smile wiem, ze to tak łatwo
      powiedziec, ale zobaczysz, ze rzeczywiscie sie ulozy. A na razie proponuje moze
      obejrzec cos smiesznego albo rzeczywiscie pójść spac bo to czasem najlepsze
      lekarstwo...
      przesylam internetowy uściskwink
      • basia.basia1 Re: Jak pech to na całej linii 10.07.09, 22:28
        Żal tylko portfela, bo zawoartość była niewielka. Ale sam fakt że
        coś się nie układa przez cały dzień (jak na złość) doprowadza mnie
        do płaczu z bezsilności.
        • jennie Re: Jak pech to na całej linii 10.07.09, 22:34
          basia.basia1 napisała:

          > Żal tylko portfela, bo zawoartość była niewielka. Ale sam fakt że
          > coś się nie układa przez cały dzień (jak na złość) doprowadza mnie
          > do płaczu z bezsilności.

          No jasne, kazdego by doprowadzilo. Czasami wystarcza o wiele mniej powazne
          wydarzenia niz te, ktore opisalas. A jak sie chce, to nalezy sobie poplakac i juz.
        • dreammaker Re: Jak pech to na całej linii 10.07.09, 22:37
          Hmmm... mam tu coś śmiesznego i działa natychmiastowosmile - oczywiście na mnie,ale
          może i na innych też podziała: www.youtube.com/watch?v=muHf10rVkZU
          • silene2409 Re: Jak pech to na całej linii 11.07.09, 23:09
            Droga Basiu ja tłumacze sobie stan wszystkich starych panien jako iż mądre
            kobiety te najbardziej wartosciowe są nimi a te zazwyczaj głupie żenią i
            zgarniają lepsze partie . Nie powinnaś się nad sobą użalać zrób coś dla siebie ,
            zacznij odkrywać nowe pasje , podróżuj , rób to co robiłabyś we dwoje zabierz
            koleżankę niezaleznie ile masz lat jeśli jesteś kobieta nawet po 50 to na nic
            nie jest za późno i są biura które pomagają znam wiele szczęśliwych par
            poznanych w ten sposob o swoje życie trzeba zawalczyć i mówi ci to również jak
            narazie singielka . Powinnyśmy znać swoją wartość i jak się hajtnąć to nawet po
            60 ale z odpowiednim czlowiekiem i zobaczysz rusz w swiat a go znajdziesz pzdr smile
            • vallenroad Re: Jak pech to na całej linii 11.07.09, 23:27

              przejaskrawiacie ten temat samotności kobiety,
              ja tam wolę być starym kawalerem, niż by mi miała jakaś
              tokować za uszami od świtu do nocy, a tak błogi spokój i cisza....



              Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem...
              • claire.ampres Re: Jak pech to na całej linii 11.07.09, 23:49
                Vallenroad, nie myl bycia samemu z wyboru, właśnie po to, żeby nikt Ci świętego
                spokoju nie zakłócał z samotnością, stanem, kiedy człowiek bardzo potrzebuje
                drugiego człowieka, ale go przy nim nie ma. To drugie to czasem naprawdę ból
                organiczny. Najwyraźniej go nigdy nie zaznałeś. Obyś nigdy nie zaznał.
                • dreammaker Re: Jak pech to na całej linii 12.07.09, 00:16
                  claire.ampres napisała:

                  >...kiedy człowiek bardzo potrzebuje
                  > drugiego człowieka, ale go przy nim nie ma.

                  Libido to jednak potężna siła,nieprawdaż? big_grin
                  • spiritussong Re: Jak pech to na całej linii 12.07.09, 07:56
                    dreammaker napisał:

                    > claire.ampres napisała:
                    >
                    > >...kiedy człowiek bardzo potrzebuje
                    > > drugiego człowieka, ale go przy nim nie ma.
                    >
                    > Libido to jednak potężna siła,nieprawdaż? big_grin

                    Kobieta pragnie jak najczęściej uprawiać seks z mężczyzną którego
                    kocha. Mężczyzna pragnie jak najczęściej uprawiać seks.
                    • dreammaker Re: Jak pech to na całej linii 12.07.09, 09:29
                      Stereotypy...

                      > Kobieta pragnie jak najczęściej uprawiać seks z mężczyzną którego
                      > kocha.

                      A czy kobiety nie fantazjują "o tym i o tamtym..."?smile

                      >Mężczyzna pragnie jak najczęściej uprawiać seks.

                      Myślę że wiele żon zdementowałoby tę pogłoskę.wink
                      • spiritussong Re: Jak pech to na całej linii 12.07.09, 09:46
                        dreammaker napisał:

                        > Stereotypy...
                        >
                        > > Kobieta pragnie jak najczęściej uprawiać seks z mężczyzną którego
                        > > kocha.
                        >
                        > A czy kobiety nie fantazjują "o tym i o tamtym..."?smile


                        Fantazjują, ale bardziej o "tym" niż o "tamtym".wink)
                        >
                        > >Mężczyzna pragnie jak najczęściej uprawiać seks.
                        >
                        > Myślę że wiele żon zdementowałoby tę pogłoskę.wink

                        Niekoniecznie z własną żoną, częściej z cudzą.
                        • dreammaker Re: Jak pech to na całej linii 12.07.09, 09:50

                          >Niekoniecznie z własną żoną, częściej z cudzą.

                          aHA! Więc jednak. smile
    • gaga2009 Re: Jak pech to na całej linii 12.07.09, 11:47
      mój pech trwa już 5-ty dzień,remont łazienki.Jakiś koleś(uważający
      się za fachowca)....coś tam dłubie,wszystko mu nie pasuje...wszystko
      w poprzek,miał dziś skończyć a nie jest nawet na półmetku.Wrrrrrr,a
      ja jutro muszę iść do pracy....tydzień urlopu zmarnowany ,robota w
      lesie,a ja kawkę robiłam,obiadkiem częstowałam,żeby jakoś
      zachęcić ...wszystko na nic........HELPPPPPPPsad((((
      • dreammaker Re: Jak pech to na całej linii 12.07.09, 12:04

        >Jakiś koleś(uważający
        > się za fachowca)....coś tam dłubie,wszystko mu nie pasuje...wszystko
        > w poprzek,miał dziś skończyć a nie jest nawet na półmetku.

        Przeważnie TACY ludzie(czyli niefachowcy) mówią co to oni nie potrafią,a
        potem... Współczuję

        >....tydzień urlopu zmarnowany ,robota w
        > lesie,a ja kawkę robiłam,obiadkiem częstowałam,żeby jakoś
        > zachęcić ...wszystko na nic........

        Dobra z Ciebie kobieta...wink

        >HELPPPPPPPsad((((

        Nie wiem czy to pomoże,ale pomyśl sobie że potrwa np z dwa tygodnie(chociaż...
        jak trwa to dopiero pięć dni to jeszcze nie tak strasznie długo).Jak oswoisz
        się z tą myślą może Ci przejdzie.

        Wytrwałości życzęwink
        • gaga2009 Re: Jak pech to na całej linii 12.07.09, 13:15
          dzięki dreammaker ,za słowa otuchy,5 dni to może nie długo,ale jak
          ktoś się umówił na tydzień(roboczy-czyli 5 dni),to moje w****nie
          jest zrozumiałe ........prawda?Nie cierpię niesolidności,i
          niepunktualności.Już niejednego "specjalistę"od remontów
          miałam......ale to co się dzieje teraz bije wszystko na
          łeb.Pozdrawiamsmile)
          • dreammaker Re: Jak pech to na całej linii 12.07.09, 13:29

            >...jak
            > ktoś się umówił na tydzień(roboczy-czyli 5 dni),to moje w****nie
            > jest zrozumiałe ........prawda?

            No to już zależy czy koleś rzeczywiście się obija,czy też wynikły jakieś
            nieprzewidziane komplikacje... wink ale owszem masz prawo się w***wić smile)

            Pozdrawiam również smile)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja