Życie rodzinne...?

13.07.09, 17:03
Chwilowo jestem daleka od stanu równowagi psychiczno-emocjonalnej, a to za
sprawą mojej dzisiejszej wizyty u przyjaciółki.
Jako osoba długo samotna, zawsze zazdroszczę (ale nie w taki zaborczy czy
jadowity sposób) koleżankom rodzin, mężów, dzieci. Sama czasem wariuję, tak mi
źle samej. Ale po paru takich wizytach w domach koleżanek, zastanawiam się,
czy jest czego zazdrościć...
Od przekroczenia progu domu słyszałam głównie wrzask dwójki dzieci, walenie we
wszystko, co się da, płacz, krzyk koleżanki-matki, awantura z mężem, obrażanie
się... Potem znów wyciąganie swoich małżeńskich brudków przy mnie, on wyszedł,
ona zdenerwowana opowiada z prędkością karabinu, jaki z niego beznadziejny mąż
- lekceważy ją, "nie pomyśli, żeby mi pomóc, a sam na dupie tylko siedzi". Ona
- kobieta wykształcona, inteligentna, na poziomie - od rana do nocy albo
pracuje zawodowo albo haruje w domu przy dzieciach, w kuchni, sprząta, pierze,
prasuje itd. I te nerwy, to napięcie w domu. A potem słyszę, że takie jest
życie, że nie ma się co łudzić, że któryś facet jest inny, bo mamuśki tak ich
wychowują, a kobiety mają za zadanie wytrzymać to wszystko.
Hmmm... Chcę mieć męża, dziecko, ale czy o to mi w życiu chodzi, by żyć tak,
jak większość moich koleżanek? Czy taki model życia w rodzinie jest
nieunikniony...?
Odechciało mi się chcieć... muszę w samotności wrócić do równowagi indifferent

Uprzedzając Wasze uwagi, chciałam się ewakuować stamtąd w miarę szybko, ale
byłam zdana na nich, bo mieszkają daleko od najbliższego autobusu.
    • chrupeks Re: Życie rodzinne...? 13.07.09, 17:48
      To, że w powiedzmy 70% rodzin są spięcia, nerwowa atmosfera to nie znaczy, że u
      wszystkich. Wrzaski dzieci, uderzanie w co popadnie, no cóż, takie już dzieci
      są, raz potrafią sprawiać wiele radości i dumy, a raz doprowadzać do rozstroju
      nerwów. Niby każdy jest kowalem swojego losu, ale akurat w sprawie
      dzieci/małżeństwa to do tanga trzeba dwojga. W niektórych sprawach lepiej by
      kobieta się zajęła, ale w niektórych mężczyzna, a najlepiej oboje ;> Ja
      twierdzę, że wychowywanie dzieci to obowiązek obu rodziców, a nie tylko
      matki/ojca. Wiadomo, nie każdy facet umie przewijać/kąpać dziecko bo to wiąże
      się z byciem delikatnym, a faceci z reguły tacy nie są.
      • jennie Re: Życie rodzinne...? 13.07.09, 18:27
        chrupeks napisał:

        > matki/ojca. Wiadomo, nie każdy facet umie przewijać/kąpać dziecko bo to wiąże
        > się z byciem delikatnym, a faceci z reguły tacy nie są.

        o bez przesady, jak chca to potrafia. potencjalna tania wymowka.
        • chrupeks Re: Życie rodzinne...? 13.07.09, 19:48
          Ja tu nikogo nie usprawiedliwiam. Owszem trochę przesadziłem, masz racje co do
          tego, że jak się chce to się potrafi. Jednak, nie każdy facet ma tyle chęci by
          to robić. Tutaj akurat mówimy o niemowlakach, a przecież są jeszcze kolejne
          etapy, mniej lub bardziej potrzebujące pomocy, w których nie zawsze facet jest
          odpowiednim "materiałem" na pomocnika. Np: facet nie pójdzie z dziewczynką
          zrobić siku(bo zaraz będzie uważany za pedofila), ojciec nie będzie rozmawiał o
          sprawach intymnych z córką(bo to ją krępuje).
          • jennie Re: Życie rodzinne...? 13.07.09, 19:51
            rozumiem, po prostu rzucilo mi sie to w oczy. a brak chęci to juz zupelnie inna
            sprawawink
    • dreammaker Re: Życie rodzinne...? 13.07.09, 21:05

      Przeciętna polska,kochająca się rodzina smile

      > ...awantura z mężem, obrażanie
      > się... Potem znów wyciąganie swoich małżeńskich brudków przy mnie, on wyszedł,
      > ona zdenerwowana opowiada z prędkością karabinu, jaki z niego beznadziejny mąż
      > - lekceważy ją, "nie pomyśli, żeby mi pomóc, a sam na dupie tylko siedzi"

      Za to późnym wieczorem,kiedy dzieci pójdą już spać, będą się mocno "przepraszać" ;D

      >...Chcę mieć męża, dziecko.

      I na tym zatrzymaj wink
    • sliczna_okragla Będzie :) 14.07.09, 09:46
      I wkońcu będzie ten mąż i to dziecko, chociaż jedne czekaja na to
      krócej, inne dłużej smile. A to jak będzie między Wami zależy od tego
      na ile poznacie się i zaakceptujecie. Czerp z życia ile wlezie big_grin,
      ale tego na stałe znjadź "idealnego" wg Twoich wymagań smile.
      Ciesz się, że go jeszcze nie masz, bo to wszystko co wspaniałe
      jeszcze przed tobąsmile.
      • claire.ampres Re: Będzie :) 14.07.09, 10:45
        Ileż można czerpać z życia, kiedy kolejny rok jest się samemu? Obcy mi jest tego
        typu optymizm. Tysięczny samotny spacer? Samotne podróżowanie? Wydawanie kasy
        wyłącznie na siebie? Faktycznie, czerpanie z życia pełną gębą wink Wszystkie moje
        koleżanki zajęły się mężami i dziećmi, więc naprawdę trudno mi czerpać z życia.
        I część jednak osób nie znajduje nigdy partnera na życie, nie ma się co łudzić.
        • mesgo Re: Będzie :) 14.07.09, 18:54
          Znam to, bo doskwiera Ci to samo co mnie, a dzisiaj mam ....
          szczegolnego dola ;/
          I wkurza mnei jak mi wszyscy zzdroszcza tzw swietego spokoju... A ja
          sobie nie zazdroszcze,tlko mnie on po prostu wkurza sad
    • ghghadrian Re: Życie rodzinne...? 14.07.09, 19:16
      Człowiek jest jak zwierzątko . Zyje po to żeby znależć drugą osobe ,
      założyć rodzine, mieć dzieci (podtrzymać gatunek) , a czy to
      małużeństwo będzie udane czy nie to już wszystko zalezy od was
      dwoje , jeżeli obie osoby chcą i dążą do zrozumienie to tak będzie ,
      wiedomo małych sprzeczek się ieuniknie , ale świat byłby beż sensu
      jak zawsze byłoby pięknie , a tak jest równowaga raz kłutnia raz
      dobrze .
      • sauber1 Re: Życie rodzinne...? 14.07.09, 19:22
        ghghadrian napisał:

        > Człowiek jest jak zwierzątko .


        Ludzie różnią się tym od zwierząt, że posiadają świadomość na wyższym poziomie,
        co czasem stanowi poważną różnicę, stąd też moja częsta obecność na sąsiednim
        forum ...
Pełna wersja