Samotnosc niby straszna trwoga...

15.07.09, 12:43
Samotnosc niby straszna trwoga,ale czy az tak straszna?Bylam z jednym facetem 6 lat wyszlam za niego za maz,ale czy bylo warto?NIE!!!Oszukiwal,klamal przez caly czas tylko nie potrafie zrozumiec dlaczego wczesnieje sie nie rostalismy tylko ciagnal to dalej...Teraz jestesmy w trakcie rozwodu,bo odszedl do kochanki i jej 2 dzieci a mnie zostawil z 0,5 mies.corka.Wiec zastanawiam sie po co byl ten caly cyrk?!Mam wrazenie,ze faceci sa niezdecydowani i nie wiedza do konca czego chca!Po co mi facet?!zadaje sobie pytanie...trzeba tylko im gotowa,prac,sprzatac i zaspokajac ich zachcianki...czy im zalezy na milosci tak jak nam kobieta?Jestem samotna od roku i jest mi z tym dobrze a facet nie jest mi do niczego potrzebny!Radze sobie swietnie choc czasem wieczorami tesknie za winem z ukochana osoba,aby sie przytulic... brak czulosci,bliskosci i dlugich rozmow...
    • dreammaker Re: Samotnosc niby straszna trwoga... 15.07.09, 20:29
      mea87_1 napisała:

      >Po co mi facet?!zadaje sobie pytanie...trzeba tylko im gotowa,prac,sprzatac i
      zaspokajac ich zachcianki...

      Podobno faceci przechodzą jakąś metamorfozę,więc jest szansa że niedługo role
      się odwrócą... ale nie wiem czy to dobra wiadomość dla pań ;D

      A tak na poważnie to wcale Ci się nie dziwię że masz uraz do facetów,sądzę że
      każda kobieta by go miała po takich przejściach... ale zapewne wiesz że sytuacja
      ta z czasem minie.Zresztą dowodem na to jest brak tych wszystkich rzeczy o
      których napisałaś: -"...tesknie za winem z ukocha
      > na osoba,aby sie przytulic... brak czulosci,bliskosci i dlugich rozmow...". W
      związku z tym życzę Ci "znalezienia" bardziej odpowiedzialnego partnera(jako
      bonus dorzuć sobie jeszcze jakieś inne pożądane u faceta cechywink ) od
      poprzedniego smile pozdrawiam.
      • mea87_1 Re: Samotnosc niby straszna trwoga... 17.07.09, 13:09
        > Podobno faceci przechodzą jakąś metamorfozę,więc jest szansa że niedługo role
        > się odwrócą...
        Hej,mi nie przeszkadzalo to,iz mu gotowalam itp.bo robilam to z milosci,chcialam to robic dla niego!Wrecz cieszylo mnie to.Nigdy nie chcialabym,zeby facet robil to za mnie,ale pomagac wiecej moglby...
        Wiec moze inaczej...uwazam,ze facet wiazac sie z kobieta liczy na to,iz bedzie wszystko robic a jesli zobaczy,iz potrafi wiecej niz myslal wykorzystuje to maxymalnie a to jest przykre,bo facet potem nie robi nic!
        • dreammaker Re: Samotnosc niby straszna trwoga... 17.07.09, 20:12

          > Hej,mi nie przeszkadzalo to,iz mu gotowalam itp.bo robilam to z milosci,chciala
          > m to robic dla niego!Wrecz cieszylo mnie to.Nigdy nie chcialabym,zeby facet rob
          > il to za mnie,ale pomagac wiecej moglby...

          Przepraszam jeśli Cię to uraziło,nie chciałem żebyś tak to zrozumiała -
          chodziło mi o to że od jakiegoś czasu kobiety skarżą się że faceci
          "niewieścieją",więc napisałem to tak trochę z żartemwink,i w ogóle nie dotyczyło
          to Twojej osoby.

          >Nigdy nie chcialabym,zeby facet rob
          > il to za mnie,ale pomagac wiecej moglby...

          Masz wielką rację,faceci powinni pomagaćwink

          > Wiec moze inaczej...uwazam,ze facet wiazac sie z kobieta liczy na to,iz bedzie
          > wszystko robic a jesli zobaczy,iz potrafi wiecej niz myslal wykorzystuje to max
          > ymalnie a to jest przykre,bo facet potem nie robi nic!

          To chyba nie o mnie smile



          • mea87_1 Re: Samotnosc niby straszna trwoga... 22.07.09, 00:11
            dreammaker napisał:
            > Przepraszam jeśli Cię to uraziło,nie chciałem żebyś tak to zrozumiała -
            > chodziło mi o to że od jakiegoś czasu kobiety skarżą się że faceci
            > "niewieścieją",więc napisałem to tak trochę z żartemwink,i w ogóle nie dotyczyło
            > to Twojej osobyy.

            Nie przepraszaj,bo nic zlego nie napisales,napewno w zaden sposob mnie nie uraziles.A ja poprostu chcialam to sprostowac smileaby nie wyszlo,ze chcailam faceta gonic do kuchni smile Pozdrawiam kiss
            >
    • piorex12 Re: Samotnosc niby straszna trwoga... 15.07.09, 20:46
      Ja sie przyzwyczaiłem do swojej samotnosci. I jest o.k.
    • bmwracer Re: Samotnosc niby straszna trwoga... 17.07.09, 01:48
      Kiedys slyszalem jak Babcia dawala rady wnuczce - ze przed slubem nalezy miec
      oczy bardzo szeroko otwarte a po slubie bardzo mocno przymkniete....
    • driadea Re: Samotnosc niby straszna trwoga... 22.07.09, 00:15
      Samotność to nie stan cywilny tylko dziura w sercu.
      • bmwracer Re: Samotnosc niby straszna trwoga... 23.07.09, 00:00
        a wiec to choroba?
        A ja myslem ze to jest wybor?
        Nie chcemy z siebie nic dac dlatego rowniez nie chcemy brac...
        • driadea Re: Samotnosc niby straszna trwoga... 23.07.09, 11:41
          Samotność wyborem? Z wyboru to można być singlem czy jak to się teraz nazywa.
          Samotność to pustka, tęsknota (często nie wiadomo za czym), poczucie braku
          zrozumienia.
          • parabolka25 Re: Samotnosc niby straszna trwoga... 23.07.09, 14:35
            Dokładnie! Samotność jest stanem zagubienia i odosobnienia, tęsknotą (jak
            zostało to adekwatnie ujęte) nie wiadomo za czym. Człek czuje, że nie pasuje,
            nie przystaje do całego tego galimatiasu. Cóż tak chciałam uściślić... Samotnym
            może być również osoba będąca w związku z drugą osobą..., takie było od zawsze
            moje mniemanie. Wydaje mi się również, że dość dużo takiego stanu ducha, dookoła
            nas. Ludzie sami sobie radzą z wszelkimi swoimi słabościami.. Pozostają sami w
            obliczu choroby i jej konsekwencji. Czasami myślę, że większość swojego życia
            jesteśmy samotni.... Przepraszam za pesymizm.. Pozdrawiam!
Pełna wersja