samotniczka30
04.09.09, 11:46
Już nie mogę... straszne mam dni ostatnio. Po prostu wyć się chce... Czuję się
tak strasznie samotna, nie mam nikogo do pogadania. Życie mam porąbane... nie
wiem jak mam dalej tak żyć. Jestem rozwódką od paru lat. Na początku byłam
szczęśliwa, że wyzwoliłam się z tego toksycznego związku. Teraz też nie
żałuję, postąpiłam słusznie, ale strasznie się męczę w samotności. Co jakiś
czas dopada mnie czarna depresja. Mam dopiero 30 lat i już jestem skazana na
takie życie. Co gorsza w życiu nawet przez chwilę nie zaznałam szczęścia
rodzinnego. Nie chcę się pogodzić z faktem, ze może nigdy nie będzie mi to
dane. I męczę się. Żebym choć miała jedno dobre wspomnienie rodzinne... Nawet
w dzieciństwie nie zaznałam tego ciepła. I im jestem starsza tym bardziej
tęsknię za normalną rodziną. Za spokojnym domem, dobrym mężczyzną, za
poczuciem bezpieczeństwa. To jest tym gorsze, że wiem, że moje dziecko też
jest skazane na takie byle jakie życie, bo nie ma i nie będzie miało szansy
zobaczyć normalnej rodziny od wewnątrz - jako jej członek. Tylko córka trzyma
mnie jeszcze przy życiu i zdrowych zmysłach. Czuję się tak strasznie... brak
mi ludzkiej życzliwości, przyjaźni, akceptacji. Wiem, że wiele jest osób
takich jak ja... ale to nie jest żadnym pocieszeniem - wręcz przeciwnie, jest
tylko symptomem braku nadziei. Piszę na forum, bo rozmowa z ludźmi tutaj
czasem przynosi mi ulgę w takich chwilach. A czasem po prostu to, że się
wypiszę, pomaga na trochę...