Dyskriminacja dziecka z implantem w przedszkolu

09.09.10, 10:33

Witam wszystkich, a szczególnie rodziców dzieci zaimplantowanych zaczynających właśnie uczęszczanie do przedszkola. Moje dziecko właśnie wczoraj poszło do przedszkola po raz pierwszy. Początek roku szkolnego przywitało chorobą, więc wczoraj był ten pierwszy raz... Syn poszedł do przedszkola masowego, bo tam się dostaliśmy. Myślałam, że dziecko zostanie przyjaźnie przyjęte, jednak ... spotkałam się z paraliżującym strachem pani nauczycielki z powodu implantu. Nigdy wcześniej do tego przedszkola nie uczęszczało dziecko zaimplantowane implantem ślimakowym, ani w ogóle z niedosłuchem, stąd nieświadomość i strach z tym związany jest duży. Syn świetnie się rozwija, coraz więcej mówi, ma dużą potrzebę kontaktu z rówieśnikami, no, ale nosi procesor na uchu i aparat w drugim... W orzeczeniu o potrzebie kształcenia ma wskazanie uczęszczania do przedszkola ogólnodostępnego bądź integracyjnego, jednak pani nie chce dopuścić tej możliwości. Tłumaczy, że ma zbyt dużo dzieci w grupie, by skupiać się tylko na moim dziecku (wcale o to nie prosiłam), że nie ma przygotowania z pedagogiki specjalnej (takiego nie potrzebuje – dziecko ma dodatkowo indywidualne zajęcia w innych ośrodkach). Przeraża ją możliwość uderzenia się w głowę, zdjęcia, czy założenia procesora. Grupę trzylatków prowadzi pani z pomocą 2 dodatkowych pań do pomocy i również pani dyrektor jako czwarta pomaga, jak słyszałam na zebraniu organizacyjnym. Dyrekcja jak na razie nie ustosunkowała się do problemu, jednak moje pytanie brzmi – czy teraz przedszkole może wypowiedzieć umowę w takiej sytuacji? Nadmieniam, że dziecko było w przedszkolu tylko raz i tylko 3 godziny i od razu wystąpiły takie problemy. Dziś przed zajęciami rano usłyszałam sugestię, by dziecko jednak przenieść do integracyjnego przedszkola. Oczywiście nie ma już takiej możliwości w tym roku. Wybraliśmy to masowe, ponieważ jest najbliżej domu i wydawało się odpowiednie, a teraz taki problem.... Wiem, że uczęszczanie dziecka z implantem do normalnego publicznego przedszkola jest możliwe, zresztą tak też miał we wskazaniu w orzeczeniu z poradni. Po prostu jest to strach związany z nieświadomością, czym jest implant i jak takie dzieci z wszczepionym implantem funkcjonują.
Zaproponowałam pani udział w szkoleniu PZG na temat implantu, gdzie co roku są szkolenia dla nauczycieli, pod których opieką są dzieci zaimplantowane, jednak wyczuwam, że problem leży gdzie indziej – „nie chcemy dodatkowego problemu!” Doradźcie, co z tym zrobić, jeśli problem nie zniknie?
    • agami1501 Re: Dyskriminacja dziecka z implantem w przedszko 09.09.10, 13:19
      witam
      mój synek też poszedł od września do przedszkola ale na szczęście ominęły nas taki problemy jak Wasze, nie mogę pojąć jak tak można... ale do rzeczy:
      nikt i nic nie ma prawa "wygonić" was z przedszkola, dziecko idzie do przedszkola zintegrowanego lub specjalnego tylko i wyłączne na prośbę rodzica, takie jest prawo, każe przedszkole masowe czy później szkoła masowa nie mają prawa odmówić przyjęcia naszego dziecka a wręcz ma ono pierwszeństwo do przyjęcia
      Pani przedszkolanka po prostu się boi a co najważniejsze nie ma wiedzy na temat zaimplantowanych dzieci, i dobrze zdaje sobie sprawę, że to tylko Ty możesz przenieś dziecko, dlatego sugeruje, ona sama nie może zrobić nic
      ja zrobiłam inaczej, nie póściłam mojego synka ani pań przeczklanek na żywioł, umówiłam się z nimi pod koniec wakacji w przedszkolu, przedstawiłam panią mojego synka, dosłownie zademonstrowałam obsługę implantu, opowiedziałam naszą historie, o tym jak Olafek się zachowuje, przy zasypianiu, przy jedzeniu, przy zabawie, itp., co się może zdarzyć z implantem, jak wymienić baterie, po prostu mówiłam wszystko co było potrzebne, a bynajmniej tak mi się wydaje smile i 1 września Olciu został przyjęty ciepło i sympatycznie, nikt się jego "nie bał", dzieci w ogóle nie zwróciły uwagi, że on ma coś innego niż one wszystkie, a dzisiaj jest traktowany jak wszystkie pozostałe dzieci smile
      także proponuje spotkanie z paniami przedszkolankami na spokojnie
      życzę powodzenia i pozdrawiam
      • eunice200 Re: Dyskriminacja dziecka z implantem w przedszko 09.09.10, 14:56
        Dziękuję za wskazówki, faktycznie dobry pomysł z takim spotkaniem. Ja nie mogłam wcześniej pomyśleć o takim "uświadamiającym" spotkaniu, gdyż tuż przed początkiem roku szkolnego byliśmy na turnusie rehabilitacyjnym, później choroba dziecka, a teraz..."mamy rękę w nocniku". Cóż, będziemy działać, może poproszę nawet p. logopedę, by mnie wspomogła i powiedziała również o możliwościach syna i jego potrzebach. Nie występowałabym już tylko jako rodzic, który się uparł...
        • andziulec Re: Dyskriminacja dziecka z implantem w przedszko 11.09.10, 20:31
          Moje dziecko uczęszcza do przedszkola integracyjnego. Nie było problemów od poczatku, ale po kilku dniach panie same poprosiły o spotkanie z naszą rehabilitantką, żeby wiedzieć co i jak i jak postępować z młodym. Tylko mój synek ma implant od pół roku dopiero i niewiele dźwięków wydaje.
    • Gość: sabi Re: Dyskriminacja dziecka z implantem w przedszko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.10, 18:42
      Mój syn nosi aparaty. Chodził do masowego przedszkola. Teraz od września chodzi do masowej szkoły. Nikt nigdzie nie robił nam problemów, jednak wcześniej zawsze umawiałam się z nauczycielami by przedstawić im problem ( jeszcze w wakacje).
    • Gość: aaa Re: Dyskriminacja dziecka z implantem w przedszko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.10, 19:11
      Bardzo ci wspólczuje takiego podejscia nauczycieli, tym bardziej że nas czeka to samo.Mieszkamy na wsi , gdzie nie ma przedszkola integracyjnego, ale Pani dyrektor jest nastawiona do nas bardzo negatywnie...wszystko dlatego że moja córeczka 2,5 roczna ma wczesne wspomaganie które jest w obowiązku zorganizowac szkoła jako najbliższa placówka edukacyjna...wprost usłyszałam że naciagam na koszty i robie kłopot....Tylko że to nie ja ustalam przepisy...Przwedszkole miesci sie w budynku szkoły i jest jedna władza .
      Moge Ci tylko doradzić to co zrobiła moja kolezanka ze swoją córeczką w przedszkolu integracyjnym.Poszła na spotkanie matek z dzieckiem-wytłumaczyła rodzicom że nie ma sie czego bać, że kiedy spadnie z głowy to świeci i kiedy kończa sie baterie...bo czesto w domach dzieci słysza-nie baw sie z nim...Potem takie samo spotkanie z dziećmi w grupie i maluchy momentalnie przyjeły to jak coś oczywistego....Panie do tej pory nie zmieniaja baterii tylko dzwonia po mame , bo jednak sie boją, ale nikt nie robi problemu czy nieprzyjemnosci.a co za plecami gadają , to juz inna sprawa...Trzymaj sie i nie daj!!!Przynajmniej ja bym walczyła .Pozdrawiam
    • ambela Re: Dyskriminacja dziecka z implantem w przedszko 13.09.10, 19:32
      Przede wszystkim nie myśl w ten sposób, że coś jest nie tak z Tobą albo z Twoim dzieckiem. To z przedszkolankami jest coś nie tak. Ale to ich problem i to oni muszą się dostosować do Was a nie Wy do nich. Na pewno nie mogą skreślić z listy Twojego dziecka. Chcą wywrzeć na Tobie presję, żebyś sama zrezygnowała. A na spotkanie "uświadamiające" nigdy nie jest za późno, moja córka chodzi od pierwszego i w pierwszym dniu "obgadałam" to co najważniejsze a co dzień i tak jeszcze coś dorzucam smile Też pierwszego dnia widziałam przerażenie w oczach pani przedszkolanki ale ma prawo się bać. Przypomnij sobie jak pierwszy raz miałaś procesor w rękach smile
      Jeśli masz taką możliwość to zabierz na to "obgadanie" rehabilitantkę, po pierwsze będziesz spokojniejsza, że masz kogoś kto jest po Twojej stronie a po drugie to pedagog i to pedagog więc szybciej ją przekona, że to "nic strasznego" smile
      Życzę powodzenia ... i nie daj się wink
    • Gość: Aldona Re: Dyskriminacja dziecka z implantem w przedszko IP: *.lukman.pl 13.09.10, 20:37
      Witam. Niestety nie mam propozycji rozwiązania Waszego problemu. Uważam, że problem ten sztucznie stwarzają przedszkolanki. Problem ten dotyczy tez dzieci z aparatami. W naszym miasteczku jest przedszkole integracyjne. Ale jak się okazuje tylko z nazwy. Kiedy umówiłam się na spotkanie z panią dyrektor, ta powiedziała mi, że absolutnie nie są przedszkolem integracyjnym, a dyrektorzy innych placówek "wciskają" im dzieci z problemami. W pozostałych trzech "państwowych" przedszkoli okazali się kompletnymi ignorantami, śmiem twierdzić, że ograniczonymi biurokratami a nie pedagogami. Jedna z nich stwierdziła, że córka będzie posługiwać się językiem migowym i nie będą w stanie się z nią porozumieć. W końcu przedszkole prywatne (polecone przez znajomych) wykazało się chęcią poznania dziecka i poznania problemu. Kilkukrotnie spotkałam się z paniami prowadzącymi, dyrektorką. Robilismy szkolenie z obsługi aparatów i Zosi ) Poznały Zosię, stwierdziły "damy radę". Chciała dla mojej córki znaleźć przedszkole w którym od samego początku będzie w pełni akceptowana. Jak na razie wydaje się, że się udało. Zosia idzie z uśmiechem do przedszkola, opowiada o koleżankach, ciociach (przedszkolanki), śpiewa nowe piosenki. Może daj przedszkolankom jeszcze szansę, wiem jak ciężko znaleźć wolne miejsce w ciągu roku szkolnego; niech zobaczą, że implant to nic co przeszkadza, tylko pomaga. W naszej poradni pedagogicznej pracuje pani, która chce przyjść na pogadankę z paniami przedszkolankami, musimy tylko znaleźć dogodny termin. Może w Waszej poradni też ktoś taki się znajdzie, a może ktoś z PZG mógłby przyjechać w "odwiedziny". Pozdrawiam
    • kris_wise Re: Dyskriminacja dziecka z implantem w przedszko 14.09.10, 15:44
      myślę że jest to okropna rzecz, która w Polsce niestety jest głęboko zakorzeniona... Przykro mi to mówić, ale starsze pokolenie musi chyba "odejść", bo nie wyobrażam sobie żeby młodzi ludzie prowadzący przedszkola i tego typu ośrodki mogli wyrażać niechęć co do dziecka z takimi zaburzeniami... Wiadomo, że w takim przypadku należy pomagać, a nie umywać ręce...
    • Gość: Ana Re: Dyskriminacja dziecka z implantem w przedszko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.10, 11:50
      Eunice200 -jak wam idzie w przedszkolu? czy sytuacja sie unormowała czy przeciwnie nadal macie problem? pozdr
      Ana
    • tataantosi Re: Dyskriminacja dziecka z implantem w przedszko 27.10.10, 09:10
      No to my mamy chyba olbrzymie szczęście, że w naszym mieście w zwykłym przedszkolu masowym Tosia została przyjęta bez żadnych oporów, wręcz przeciwnie, panie ciągle dopytywały co jeszcze mogą dla Tosi zrobić (tzn. jakie zajęcia dodatkowe, jak prowadzone) a po wczorajszej wywiadówce żona powiedziała, że pani planuje dla maluchów specjalne zajęcia z poznawania inności innych dzieci w tym Tosi (oczywiście zajęcia będą dostosowane do poziomu 3 latków wink).
      Szczerze mówiąc jestem bardzo mile zaskoczony podejściem przedszkola i całej kadry do Tosi i to dzięki nim Tosia bardzo lubi chodzić do przedszkola i uwielbia bawić się z innymi dziećmi.
      Bardzo wiele zależy od podejścia kadry do dzieci takich jak nasze i nie wiem skąd się bierze uprzedzenie ale to świadczyć może, że wogóle takie osoby nie powinny pracować w przedszkolu.

      Pozdrawiam,
    • eunice200 Re: Dyskriminacja dziecka z implantem w przedszko 03.11.10, 23:05
      Witam wszystkich ponownie. Adam chodzi nadal do przedszkola, gdzie spotkało nas tyle przykrości i trudności ze strony pani przedszkolanki. Sytuacja unormowała się trochę po szkoleniu w PZG, który organizuje szkolenia dla nauczycieli. Rozmawiałam też z panią psycholog z tego ośrodka, która zaoferowała nam się pomóc i przyjechać z wizytą do przedszkola, by zaobserwować sytuację. Na razie jednak nie chcę stawiać sprawy na ostrzu noża i nasyłać do przedszkola "wizytacji" z zewnątrz, jak to może być odebrane. Wiem jednak , że nie tylko niedosłuch Adama jest w tej grupie przedszkolnej problemem, jest ich kilka... Pani ma problem również z dziewczynką, która cytuję: "jest innej rasy" i chłopcem, który zachowuje się agresywnie. Nie wiem, jak mam komentować ten "problem" rasy dziecka... no chyba 3- letnie dzieci nie dyskryminują koleżanki w grupie, że z tego powodu pani może mieć z tym problem? Może i tu istnieje problem uprzedzenia pani, co i mnie było dane odczuć przy pierwszym kontakcie z tym przedszkolem. A jeśli chodzi o agresywnego chłopca - zerwał on raz synowi procesor i aparat z uszu - nie wiem, czy akurat przez agresję, może przez ciekawość (chłopcy poza tym podobno się lubią i kolegują), pani informując mnie o tym dodała: "i tego się właśnie obawiałam", miałam wrażenie, że przypisuje winę za zaistniałe zdarzenie faktowi obecności Adama w przedszkolu - w domyśle- bo takie dziecko nie powinno być w masowym przedszkolu. Obecnie upłynął drugi miesiąc uczęszczania Adama do przedszkola, staram się jak najczęściej rozmawaić z panią na temat problemów i funkcjonowania Adama w przedszkolu, gdyż sama jestem nauczycielem i również mamą dziecka z niedosłuchem, więc staram się spojrzeć na problem z obu stron, wyważyć racje... Pani nie ma zastrzeżeń do niego, nawet go chwali za zaangażownie w zajęcia, prace. Adam świetnie się zintergował, uczy się wierszy, śpiewa piosenki. Problemem jest, że Adam nie zawsze na spacerze stawia się na zbiórce, w dużej racji z powodu niedosłuchu - nie słyszy wołania pań do powrotu, tłumaczę, że taka sytuacja może zaistnieć, że w hałasie i z pewnej odległości on nie będzie słyszał, że dźwięki mu się zlewają, po prostu wykonuję taką pracę u podstaw - tłumaczę, tłumaczę... Jedyne, co mi brakuje to takiego ludzkiego zrozumienia, chęci dania mu szansy. Cóż z tego, że medycyna umożliwia obecnie technicznie usłyszenie, że rodzice wkładają w rehabilitację ogromną pracę, że dzieci same osiągają bardzo wiele, gdy już na pierwszym etapie edukacji napotykamy na takie trudności, w zasadzie natury społecznej. Uświadomiłam sobie teraz, że o te nasze dzieci trzeba będzie walczyć na każdym stopniu edukacji; kontakt z każdym nowym nauczycielem naszego dziecka będzie wymagał od nas umiejętności przekonania tegoż nauczyciela, że warto i jemu poświęcić czas, obdarzyć go po prostu ludzką życzliwością, niezależnie od tego, jak trudna jest praca nauczyciela.
      Od strony technicznej staram się jak najmniej obciążać panie obsługą aparatów (aparatu i procesora). Rano zakładam dziecku zawsze naładowane baterie, bądź akumulator do procesora, panie jednak muszą mu je zdjąć do spania i wyłączyć, a potem założyć i włączyć. To wszystko, ale też okazuje się problemem. Szkoliłam już w tym zakresie obie panie (jedna jest pomocą) chyba z 5 razy, jednak ciągle jest z tym problem - to bateria wypada (zbyt mocno pani otwiera klapkę od aparatu i całkiem bateria wypada), to znów Adam nie pozwala sobie założyć aparatów przez panią. Odbieram dziecko z przedszkola ok. 14.30, więc dopiero wtedy sama zakładam aparaty i sprawdzam baterie. Jak to u Was wygląda? Nie ma problemów z zakładaniem aparatów w przedszkolu w grupie dzieci śpiących?
      • pizza987 Re: Dyskriminacja dziecka z implantem w przedszko 03.11.10, 23:29
        Problem był w pierwszym przedszkolu-integracyjnym. Panie nie potrafiły mimo przeszkolenia i dokładnej rozpiski na kartce (identycznej jaką mają moi rodzice i teściowie, czyli ludzie po 60 i potrafią sobie dać radę z wymianą, założeniem itp) włączyć itp, dlatego docelowo na lezakowanie Pola zostawała z aparaturą (w domu też zasypia i sprzęt zdejmujemy jej na śpiąco). Co gorsza jakoś nie porafiły zauważyć że coś jest nie tak, że aparat czy procesor mógł się z jakiegoś powodu wyłączyć, nieraz zdarzało nam się szkraba odbierać z przedszkola z wyłączonym sprzętem, a bała się podejść do nauczycielek żeby powiedzieć że coś jest nie tak.

        W tamtym przedszkolu były podobne sytuacje-żona kilkakrotnie słyszała od nauczycielki że z Polą to są same problemy itp. Tylko okazało się ze jeszcze kilkoro innych rodziców takze dzieci bez orzeczenia usłyszało podobne informacje wink

        W ramacg zniechęcenia Pola trafiła rok temu do zwykłego masowego przedszkola, niby w Warszawie, ale na peryferiach, w zespole ze szkołą, skromniutkiego ale z dobrą kadrą. W tym przypadku także zrezygnowaliśmy ze zdejmowania sprzętu na spanie. Poza tym pracuję 200m. od tego przedszkola i w razie co mogę błyskawicznie się tam pojawić i jak dotychczas nie było takiej potrzeby. Nauczycielki bardzo pozytywnie nastawione, chętne na szkolenie które mam nadzieję po nowym roku się odbędzie, jeżeli widzą jakiś problem, że Pola gorzej reaguje to od razu dają znać. I jakimś cudem córa polubiła przedszkole, rano biegnie tam z uśmiechem, ma koleżanki i kolegów i chyba nikt nie zauwaza że jest w jakiś sposób "inna".

        Po poprzednim przedszkolu dziecko była zastraszone, zestresowane, nawet pod koniec roku szkolnego nie chciała iść do przedszkola, w obecnym nie ma takich sytuacji. Wszystko zależy od ludzi, a dochodzę do wniosku że tycgh niormalnych, ciepłych i myślących jest więcej od tych którzy przelewają na innych swoje kompleksy i uprzedzenia. Trzymam za Was kciuki.
    • aldona164 Re: Dyskriminacja dziecka z implantem w przedszko 05.11.10, 16:22
      witam,jestem mama dziewczynki w wieku 10lat.ma niedosłuch 50db 60db na oba uszy nosi aparaty.w przedszkolu nie była dyskryminowana,ale łatwo też nie było.miała duże trudności z rówieśnikami,a panie to bagatelizowały,raczej przez dwa lata z nikim się nie zaprzyjażniła.myślę że tu duże pole do popisu mają nauczyciele,niestety nie spisali się.teraz córka chodzi do 4 klasy i niewiele się zmieniło,wszyscy zamiatają problemy pod przysłowiowy dywan.to taka trochę walka z wiatrakami z mojej strony.
Pełna wersja