gojapio
04.01.11, 11:26
Hej,
jesteśmy podłączeni, na razie ciągle jeszcze dochodzimy do siebie, więc trudno o jakieś obiektywne obserwacje (poza tą, że w implancie nie słyszy nic

dla kogoś kto się spodziewał cudów - jak na tym filmie w necie o chłopczyku, który usłyszał głos matki - może to być rozczarowanie. My byliśmy przygotowani, na szczęście). Nie wiem, na ile to przypadek, ale wczoraj po powrocie do domu, w implancie i aparacie, po raz pierwszy kilka razy świadomie puścił się/odepchnął od mebli (chodzi na razie tylko przy meblach), tak jakby złapał lepsze poczucie równowagi? ale może to tylko zbieżność...
dziś poszedł do żłobka, jak gdyby nigdy nic - myślę, że nasz strach to nic w porównaniu z tym co czują panie opiekujące się nim. Ale są cudownie wyrozumiałe i cierpliwe dla naszych rozlicznych dysfunkcji