Dodaj do ulubionych

uciążliwości dnia codziennego z maluchem z niedosł

02.01.12, 09:56
Witam,
postanowiłam założyć wątek, w którym moglibyśmy pogadać o problemach jakie mamy (rodzice) z wychowaniem naszych niedosłyszących dzieci.
Mój maluch tuż przed ukończeniem 2 roku życia dostał implant i wcześniej nie słyszał naszych uwag, komentarzy, poleceń itp.
Rósł w przeświadczeniu, że wszytko mu wolno, a jeśli nie wolno to w małym stopniu.

Teraz kiedy słyszy, nie podoba mu się, że istnieją jakieś reguły.
No i: zasady + tzw. bunt dwulatka = spore problemy wychowawcze.
Maluch jest strasznie żywiołowy, radosny, nie siada nawet na chwilkę, zawsze ma coś do zrobienia.
Do tego ucieka na spacerach i nie boi się zostać sam, tzn. nie boi się zgubić.
Próbujemy sobie z tym radzić na różne sposoby, dużo mówić, tłumaczyć jednocześnie starając się nie zniechęcać jego przekornej natury do nauki nowego, poukładanego życia.
Nie jest łatwo... do tego świadomość tego że trzeba go intensywnie rehabilitować w domu.
Jest ciężko.

Czy wy tez macie takie problemy? albo mieliście na początku swojej drogi z wdrażaniem się dziecka w świat słyszących?
Obserwuj wątek
    • gojapio Re: uciążliwości dnia codziennego z maluchem z ni 02.01.12, 11:23
      ja bym to raczej na karb buntu dwulatka złożyła, a nie nowych okoliczności słuchowych... u nas (Filip ma 2,5) wszystko jest powodem do histerii z biciem i rzucaniem przedmiotami, nawet to, że idziemy w prawo, a nie w lewo. Trzeba zagryźć zęby, olać, odwrócić się demonstracyjnie, wyjść z pokoju i przeczekać - minie smile nasz starszy też takie jazdy przechodził, a dziś to aż za grzeczny siedmolatek
      • andziulec Re: uciążliwości dnia codziennego z maluchem z ni 02.01.12, 16:04
        u nas to samo dokładnie. Mimo, że młody ma 4 lata. Także to już nie bunt a brak możliwości porozumienia się. Na szczęście powoli wychodzimy na prostą.
        • anamalia Re: uciążliwości dnia codziennego z maluchem z ni 02.01.12, 16:38
          U nas byly problemy z malym dopoki nasza wyobraznia co do sposobow komunikacji ograniczala sie do mowienia. Od kiedy zaczelismy wszystko wyjasniac na wszelkie mozliwe sposoby, lacznie z rysowaniem tego co sie bedzie dzialo, pokazywaniem dni na kalendarzu po to by wyznaczyc dzien w ktorym kupimy chipsy , albo zabawke, z odgrywaniem mini-teatrzykow wyjasniajacych, z uzywaniem znaków migowch etc - mamy super grzecznego chlopca w domu, brakuje tylko aureolki. A moze zamiast uciazliwosci dnia codziennego, ktore sa dosc ewidentne zaczniemy wymieniac plusy - na przyklad to ze sie nie budzi , chociaz impreza w domu trwa w najlepsze wink
          • aptekus Re: uciążliwości dnia codziennego z maluchem z ni 03.01.12, 09:15
            plusy oczywiście są - jak śpi to wszystko ma w nosie...

            Z tym buntem to jest tak, że on już wcześniej się pojawił, jak mały miał 1,5 roku to żartowałam sobie, że on bunt dwulatka przedwcześnie przechodzi.

            Mam świadomość tego, że to minie, ale narazie jest trudno się dogadać, w momencie histerii moje słowa do niego nie trafiają i nie pozostaje nic jak poczekać aż się sam uspokoi.
            Do tego jest uparciuch i mała przekora.
            • sylwia11022000 Re: uciążliwości dnia codziennego z maluchem z ni 03.01.12, 10:36
              A jaką masz pewnoś ze trafiały by gdyby nie miał problemów zw słuchem.
              Naszym problemem -tzn rodziców - jest to że za wszystko co jest " złe" obwiniamy wadę słuchu lub nią tłumaczymy.
              Zdrowe dzieci też takie" jazdy" mają tylko że ich rodzice nie mają takiej wymówki.
              • eelenaa Re: uciążliwości dnia codziennego z maluchem z ni 03.01.12, 13:01
                DokładniewinkMyślę,że to nie jest kwestia niedosłuchu,ale charakteru dziecka i tego na ile my,rodzice pozwalamy.Owszem,są sytuację kiedy rodzic nie jest w stanie wytłumaczyć niesłyszącemu dziecku co i jak,ale rodzice niepełnosprawnych dzieci często rozpieszczają swoje pociechy,bo przecież i tak są pokrzywdzone przez los,to niech chociaż mają wszystko innewink
                • gojapio Re: uciążliwości dnia codziennego z maluchem z ni 03.01.12, 13:09
                  u nas zimny wychów wink 8-9 godzin w żłobku (na szczęście, własne życzenie zainteresowanego), bo inaczej byśmy chyba się pozabijali smile mój luz bierze się z tego, że jednego histeryka już przerabiałam - miał z półtora roku, gdy już skubaniec wiedział, że należy głośniej krzyczeć, gdy dorośli na chwilę ucichną i ściszyć histerię (zebrać siły na kolejny rzut), gdy zaczynają rozmawiać i mają Cię w nosie. No i chyba nigdy nie traktowałam Filipa jak poszkodowanego przez los - może jestem optymistką na wyrost, ale jak widzę na razie jego rozwój - śpiewanie idealne z oryginalną linią melodyczną, powtarzanie nowych słów - jestem absolutnie spokojna o jego przyszłość.
                  • mlagodna Re: uciążliwości dnia codziennego z maluchem z ni 04.01.12, 09:24
                    smile Traktowałam Grześka jak normalnego gostka - i powiem że dwa następne są jeszcze gorsze!
                    Wkurza mnie jak babcia i niektórzy znajomi traktują go jak straaasznie poszkodowanego i wcześniaczka i biedaka i w ogóle.... wrrr
                    Zasady współżycia rodzinnego obowiązują wszystkich - natet tych którzy na zrzędzenie mamy reagują wyłączeniem aparatów uncertain
                    Kalina to klasyczna histeryczka - 5 razy gorsza od starszego brata, a Filip - 1,5 roczna cholera - zbiera co najgorsze od starszego rodzeństwa razem i umie doskonale wywalczyć to na co ma ochotę smile
                    Na szczęście jest szkoła żłobek i przedszkole a ja w pracy zbieram siły na następne popołudnie smile
                    • aptekus Re: uciążliwości dnia codziennego z maluchem z ni 04.01.12, 10:48
                      To prawda z tym litowaniem się.
                      Widzę to u moich rodziców i teściów, którzy małemu ciągle ustępują i występują w roli "adwokata diabła", czytaj: mojego syna.
                      A on cwaniak jest nieprzeciętny.

                      Ps. pytanko: czy Wasze dzieci odczuwają lęk przed wysokością? oddalaniem się itp.?
                      Mój Julas wogóle się nie zatrzymuje przed schodami w dół, co nas przyprawia o zawał niejednokrotnie, ani nie pilnuje się na spacerach, tzn. ucieka i nawet się nie obejrzy, nie boi się że się zgubi, skubaniec.
                      • andziulec Re: uciążliwości dnia codziennego z maluchem z ni 04.01.12, 10:59
                        Z tym oddalaniem się u nas to samo. Kiedyś na poczatku to był straszak na niego on zostaje ja idę dalej. Teraz wcale się tym nie przejmuje! Ucieka na spacerach jak potłuczony.
                        Co do traktowania dzieci jako poszkodowanych moja mama tego nie robi ale moja babcia....dajcie spokój. Sama wychowywała i miała na głowie całe życie swojego niepełnosprawnego syna (padaczka) i traktowała go tak, że był wyręczany we wszystkim i widzę jak mojego chce traktować tak samo. A jak nie pozwalam to się obraża! Czasem muszę go zostawić na jeden dzień u babci ale jak wraca młody to nie mogę sobie z nim dac rady. Cała moja praca i wysiłek, żeby był samodzielny idzie na marne i zawsze młody się wdraża na nowo przez 24 godziny.
                      • gojapio Re: uciążliwości dnia codziennego z maluchem z ni 04.01.12, 10:59
                        nasz też jest ekstremalnie odważny, a przy tym jakiś taki realistyczny w ocenie własnych możliwości (mając 80 cm, wchodzi i schodzi sam z dwumetrowej drabiny), ale składam to raczej na karb wyjątkowo niefajnych przejść okołowcześniaczych (co nas nie zabije, to nas wzmocni).
                        • adusia_g_s Re: uciążliwości dnia codziennego z maluchem z ni 04.01.12, 11:34
                          to Kubuś zanim skończył 2 latka to poprostu leciał na ulice nie patrzył nie reagował jak go wołałam (oczywiście nie chodzi o kwestie niedosłuchu tylko poprostu miał mnie gdzieś), w supermarkecie uciekał gdzieś więc w pewnym momencie miałam dosyć. śmiałam się że zachowuje się jak spuszczony pies z łańcucha. A teraz zaczął się pilnować, jak zniknę mu z oka to krzyczy mama i szuka mnie, a jak zdarza mu się gdzieś pogonić i krzyknę stuj to stanie i mówi "tuj". Przy ulicy staje i boi się podejść jak jedzie auto. Więc u nas to trochę chyba była kwestia wieku z tym uciekaniem.
                          A jeśli chodzi o kwestie litowania się to chyba u każdego ktoś się taki trafi. U nas moja teściowa. na wszystko pozwala i także muszę później doprowadzać kilka dni do kultury. A do tego wszystkiego jeszcze strasznie krzyczy do niego mówiąc, aż kiedyś jak zakładaliśmy procka po popołudniowym śnie teściowa wrzasnęła mu do ucha to się rozplakał i zdjął sobie cewkę. Oczywiście wszystko jej mówie, ale jak grochem o ściane.
                          • pestka_w_pestce Re: uciążliwości dnia codziennego z maluchem z ni 04.01.12, 13:43
                            UFFF a więc nie tylko my tak mamy. Już się bałam, że Miki jakieś ADHD ma albo cuś tongue_out
                            Generalnie z tą wysokością czy strachem przed niebezpieczeństwami to i u nas wygląda to podobnie - Mikołaj sam wchodzi po schodach odkąd raczkuje, po drabinie na strych się pcha i płacze kiedy nie chcemy mu otworzyć włazu i rozłożyć tejże drabiny...
                            Na spacery to my tylko w wózku, bo trwałyby godzinami, a my daleko byśmy nie zaszli - każdy kamyczek jest bowiem wart obejrzenia a Miki ma swoją koncepcję trasy. Za to czasem puszczamy go samopas po podwórku - zawsze potem Mikołaj do wanny, a wszystkie ciuchy (z podkoszulkiem włącznie!) do pralki. Nie ma szans, żeby mu wskazać kierunek - on lata jak poparzony gdzie mu się uwidzi i udaje, że nie słyszy.
                            W ogóle miałam do niedawna wrażenie, że on po prostu nie rozumie nic a nic z poleceń. Ale w ciągu ostatniego tygodnia zaczął się hmmm słuchać to za dużo powiedziane... w każdym razie reaguje na "nununu, nie wolno" (najczęściej reaguje tak, że grozi mi palcem i dalej robi swoje big_grin) i udało mi się wywalczyć tyle, że nie rzuca się na choinkę i jej nie przewraca, oraz to, że małego Maksia się głaszcze po główce a nie klepie. Poza tym obserwuję, jak ważna jest konsekwencja - mój mąż zabrania mu różnych rzeczy, ale wtedy, kiedy mu się nie chce reagować to odpuszcza, za to ja jestem w moich zakazach wyjątkowo upierdliwa i stała - zgadnijcie, kto ma większy posłuch? big_grin Mikołaj wreszcie też zaczął reagować na "daj", bo do niedawna to tylko on wyciągał rączki i mówił lub krzyczał "da!", a w drugą stronę ni w ząb. Dziś odnieśliśmy w tym kierunku pewne sukcesy.

                            Tak sobie myślę, że mam łatwiej w kwestii użalania się nad dziećmi - obaj mają niedosłuch więc nie wiem, co to znaczy wychowywać dziecko słyszące i porównywać je na korzyść niepełnosprawnego. Nie to, żeby mnie to cieszyło, ale to zawsze jakiś plus, że bachorki nie będą totalnie rozpuszczone big_grin
                            • andziulec Re: uciążliwości dnia codziennego z maluchem z ni 04.01.12, 14:41
                              pestka mój posłucha zakazu "nie wolno" ale od faceta. Jakiegokolwiek! Tylko dlatego, ze w domu takiego brak (sama go wychowuję). Widzę na ustawieniach czy u lekarzy, że faceci to dla młodego autorytet i od nich słucha poleceń a ja mogę sobie gadać i gadać jak grochem o ścianę wsjo....big_grin
                              • gojapio Re: uciążliwości dnia codziennego z maluchem z ni 04.01.12, 17:13
                                Bo to udowodnione, że chłopaki przy ojcach zachowują się eksportowo wink mniej płaczą przy pobieraniu krwi, bardziej dziarsko wchodzą do przedszkola, etc - trudne tematy - tylko z chłopem smile
                                • gojapio Re: uciążliwości dnia codziennego z maluchem z ni 04.01.12, 17:24
                                  ojcach=mężczyznach (przepraszam, Aniu, nie wiedziałam o Twojej sytuacji życiowej)
                                  • andziulec Re: uciążliwości dnia codziennego z maluchem z ni 04.01.12, 17:45
                                    Spokojnie nie masz za co przepraszać. Przy mnie młody jakoś też lepiej wszystko znosi ale ja się z nim nie cackam-zimny chówbig_grin Inaczej wszedłby mi na głowę a ja jestem zbyt wielką egoistką żeby na to pozwolićbig_grin
                                    • aptekus Re: uciążliwości dnia codziennego z maluchem z ni 08.01.12, 21:20
                                      Nie skłamię jesli powiem, że troche to pokrzepiające, że nie tylko my mamy takie problemy.
                                      W naszym otoczeniu dzieci z niedosłuchem brak, a znajomi dzieciaci nie rozumieją totalnie tego co przechodzimy. Mówią "Twoje dziecko ma implant to już macie problem z głowy".
                                      A to tak naprawdę przecież początek...

                                      • andziulec Re: uciążliwości dnia codziennego z maluchem z ni 09.01.12, 16:49
                                        Dla ludzi nie w temacie implant to taka czarodziejska różdżka, dzieki której wszystko samo się naprawia. Dziecko nagle zaczyna słyszeć i mówić.
                                        tak sobie ironizuję bo większość ludzi tak myśli i nie rozumie, ze to wymaga ciągłej pracy wysiłku rehabilitacji i czasem walki z dzieckiem jak nie chce ono wspólpracować bo biedne nie rozumie.
                                        • aptekus Re: uciążliwości dnia codziennego z maluchem z ni 10.01.12, 11:55
                                          o właśnie: praca i wysiłek rehabilitacji...
                                          Wczoraj byłam z maluchem na regulacji porcesora i zajęciach z surdologopedą. No i ustawianie jeszcze jakoś przetrwał, ale zajęcia całe przejęczał na podłodze, biorąc na litość.
                                          Mój Julas nie chce niestety wogóle ćwiczyć.
                                          Cholercia, chciałabym żeby w końcu załapał, że to nie mu na złość- tylko dla niego są te ćwiczenia.
                                • fogito Re: uciążliwości dnia codziennego z maluchem z ni 09.01.12, 13:45
                                  gojapio napisała:

                                  > Bo to udowodnione, że chłopaki przy ojcach zachowują się eksportowo wink mniej pł
                                  > aczą przy pobieraniu krwi, bardziej dziarsko wchodzą do przedszkola, etc - trud
                                  > ne tematy - tylko z chłopem smile

                                  TaaaaK? To u nas jest w domu wyjątek. Jak chłopaki zostają razem sami to awantura jest jak w banku (jeden ma 8 a drugi 50). A jak mama wchodzi to powraca spokój i dyscyplina.
                                  • kaflolina Re: uciążliwości dnia codziennego z maluchem z ni 06.03.12, 10:09
                                    Witam
                                    Mój Antek ma tak właśnie- że ucieka niczego się nie boi, mogę go zostawić w parku a on i tak pójdzie jeszcze w drugom stronę nie przejmując się mną w ogóle a ma 4lata.Po za tym zastanawiam się czy wasze dzieci mają opóźnioną reakcje na ból tzn jak się przewrócą płaczą z opóźnieniem albo w ogóle, albo wtedy kiedy zobaczą że trzeba bo inne dzieci tak robią??
                                    • ter30 Re: uciążliwości dnia codziennego z maluchem z ni 05.04.12, 14:21
                                      Witam u mojej córki tak jest że płacze z pewnym opóżnieniem, jakby ten ból docierał dopiero pózniej, albo wogle. Troche sie na tym zastanawiam. Płacze jak ktosc płacze w nie wazne czy starszy czy dziecko jak by przemował po kimś emocje za pomoca wyrazu twarzy.
    • re.n2 Re: uciążliwości dnia codziennego z maluchem z ni 04.04.12, 13:33
      Już 5 dzień ma moja córcia aparaciki, przyjęła je bardzo dobrze, gdy Pani protetyk założyła Jej pierwszy raz aparaciki byłam w szoku, że żadnego buntu nie było. Przez dwa pierwsze dni tylko paluszkiem czasami dotknęła sobie dla sprawdzenia aparaciki, a teraz widzę ,że się nam rozkręca jak widzi ,że patrzymy na Nią szybko ściąga aparaty rzuca je i patrzy na naszą reakcje i się śmieje, dodam ,że za tydzień kończy roczek więc trochę już jarzy nasza mała łobuziarawinkCiekawa jestem jak było z Waszymi dziećmi?
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka