I znowu zatkane uszy...

15.11.08, 01:11
Powtórka z ubiegłego roku - katar przedszkolny trwający całą wieczność bo już
z 1,5 miesiąca będzie zatkał mu uszy. Ni cholery nie można sie z nim dogadać.
Do przedszkola puszczam - chyba gorzej już być nie może - no chyba że
zapalenie ucha sie zrobi...
Ludziska macie jakieś pomysły na tą trąbke zakatarzoną?? Te jego 70 dB
niedosłuchu plus ze 30 dB kataralnego niedosłuchu powodują że nie można się z
nim dogadać. Dobrze że jeszcze z ust czyta...
    • fogito Re: I znowu zatkane uszy... 15.11.08, 08:35
      a co dostaje na zmniejszenie kataru...
      Mój syn bierze aerius w sezonie zimowym - obkurcza śluzówki i
      aktualnie steryd do nosa. I kataru nie ma a też chodzi do
      przedszkola. Mój Mały ma też od ponad dwóch lat dreny w uszach i
      zapaleń ucha już nie miewa.
    • Gość: elusza Re: I znowu zatkane uszy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.08, 15:29
      Nasz pediatra twierdzi że dziecko z katarem lub gorączką zaraża. To potwornie
      samolubne posyłać zarażające dziecko do przedszkola. W grupie jest ok. 20 innych
      dzieci i narażasz je na taką samą infekcję, na jaką cierpi Twój syn. A więc może
      być gorzej - mogą się wszystkie dzieci pozarażać i też cierpieć.

      Poza tym niedoleczone infekcje górnych dróg oddechowych mogą skończyć się - tak
      jak piszesz - zapaleniem ucha. My właśnie przechodzimy skutki zapalenia ucha,
      nasza czteroletnia córeczka prawie nie słyszy. Jestem tym zupełnie przerażona,
      bo wcale nie każdy tego rodzaju niedosłuch jest przejściowy. A muszę powiedzieć,
      że na zapalenie ucha zareagowałam natychmiast - byłam u lekarza jak tylko córka
      powiedziała że ją "łaskocze" uszko (jeszcze nie bolało!).
      Ja bym na Twoim miejscu przetrzymała dziecko w domu - jak będzie chodzić do
      przedszkola, to infekcja może się nigdy nie skończyć, bo z jedną przechodzi w
      drugą.
      • mlagodna Re: I znowu zatkane uszy... 13.12.08, 23:59
        No cóż co lekarz to opinia.
        W tamtym roku wzięłam Grzesia ze żłobka. W tym roku już sie nie poddam tak
        łatwo. Jest koniec grudnia - stan antybiotyków - ZERO!.
        Z drenami troche porażka bo aparatu by nie ubrał..
        Jeśli chodzi o zarażanie - połowa dzieci w przedszkolu chyrla z różnych powodów.
        Jakbym go chciała z powodu kataru trzymać w domu - wcale by nie chodził- bo
        czasem jeszcze byle co zje lub powącha i też dostanie kataru...
        Nasz lekarz twierdzi że na dostosowanie się do flory bakteryjno-wirusowej w
        przedszkolach i żłobkach należy dać dzieciom nawet rok. Nabywanie odporności
        wiąże się nieodłącznie z kontaktem z wirusem lub bakterią i albo rozwinie się
        infekcja albo organizm ją zwalczy. U nas narazie jest to "tylko" katar - żadne
        zapalenia!

        Grześ jest alergikiem wiec ciągle jest na Ketotifenie, oraz na obkurczenie i
        przeciwzapalnie dostaje actifed lub eurespal. Do tego steryd do nosa- flixonase,
        budherin albo jeszcze jeden fiks... smile

        W ubiegłym tygodniu prawie nie miał czym smarkać i było by fajnie gdyby tak
        samo sucho było w uszach.
        Narazie chodzimy na przedmuchiwanie co drugi dzień i dmuchamy nosem balony... -
        to najlepsze lekarstwo podobno (w tamtym roku pomogło...)
Pełna wersja