moja sila i otywacja

18.12.08, 11:43
mam dzis straszny dzien...strasznie slaby.jakos wrocilam do dnia,
kiedy urodził sie moj synek...do calej tej szopki z porodem, ktory
prawdopodobnie stal sie przyczyna dla ktorej sie tu znalazlam...i
rycze juz od godziny, bo juz nie mam sily...
czy wy tez tak czasem??płaczecie?wiem ,ze o bez sensu, nie zalamywac
rąk tylko brac sie do pracy,ale moja praca nie przynosi efektow-jest
za slaba?????
czy moje oczekiwanie na piersze mama lub baba to zbyt wiele?to juz
tyle trwa i ciagle nic
    • lenka1403 Re: moja sila i otywacja 18.12.08, 12:33
      Z tego co pamietam mamy podobne problemy z dziećmi, niedosłuch to
      nie jedyne zło ktore je dotknęło. Ja przynajmniej raz w tygodniu mam
      fazy totalngo załamania, nie dość że ie wiem czy moja rehabilitacja
      słuchu przynosi jakiś efekt to jeszcze inne rzeczy się nakładają.
      Bywają dni że nie mam już siły, chciałabym choć na chwilę zapomnieć
      ale tak się przecież nie da. Codziennie budząc się mam nadzieję że
      będzie lepiej a wieczorem padając ze zmęczenia zastanawiam się na
      ile jeszcze starczy mi sił. Są też oczywiście dni kiedy jestem pełna
      energii i wydawałoby się że nic nie może mnie złamać, ale to są
      wyjątki.
      Trzymaj się dzielnie, nie podawaj się, każdy ma prawo do gorszych dni
      pozdrawiam gorąco
    • justyna1232 Re: moja sila i otywacja 18.12.08, 14:06
      Witam,wierz mi nie jesteś sama, ale płacz bo to pomaga, (mi na
      pewno).Za chwilę dostaniesz tyle siły,że uwierzysz że pokonasz
      wszystko.Musimy być silne dla tych istotek które głównie na nas mogą
      liczyć.Pozdrawiam cieplutko.
      • agami1501 Re: moja sila i otywacja 18.12.08, 14:18
        usłyszysz to upragnione MAMA!!! ja w to wierze, walcze o to samo co
        Ty może jeszcze nie tak długo, bo mój synak ma 11 miesięcy ale
        walcze... i też się zastanawiam czy nie za mało, nie za słabo, nie
        za żadko, itd. itd. ale walcze i będe walczyć, popłacz sobie i
        zaczni znowu walczyć, kto jak nie my zapewni naszym dziecią normalne
        funkcjonowanie w życiu, tylko na nas mogą liczyć i liczą!!! nie
        zawiedźmy ich!!! powodzenia i trzymaj się mocno!!! po złych dniach
        przychodzą dobre dni...
        • ewa_o_l Re: moja sila i otywacja 18.12.08, 18:59
          Marzymy o tym co dla innych jest całkowicie naturalne i wielka będzie nasza
          radość kiedy już usłyszymy mama i nie tylko, wierzę w to głęboko że będziemy się
          tym wszystkie cieszyć. Ja też tak mam że czasem jestem naładowana i zwarta do
          walki a czasem mam strasznego doła i ryczę jak głupia, a słowa weź się w garść
          tylko mnie wtedy wkurzają, ciągle marzę że można cofnąć czas i wszystko potoczy
          się inaczej i wtedy się cofam zamiast iść naprzód. kiedy jadę do Kajetan też
          ryczę nie mogę się opanować jak widzę dzieci z implantami, chociaż powinnam być
          szczęśliwa że jest taka możliwość, przeraża mnie wizja malutkiej główki Hani z
          ta całą aparaturą, ale aparaty też mnie przerażały, a teraz widzę że nie są
          takie straszne i Hania wygląda w nich całkiem ładnie ( mamy różowe hehe) więc
          może do implantu też się przyzwyczaimy. chyba już nasze życie takie będzie
          dopóki nasze dzieci się nie rozgadają na dobre. Trzymaj się cieplutko i nie miej
          wyrzutów że płaczesz, to jest chyba całkiem naturalne jesteśmy w końcu matkami i
          chcemy dla naszych dzieci jak najlepiej. Pozdrawiam!
    • rachelka3 Re: moja sila i otywacja 19.12.08, 14:05
      Moja Droga! Ja tez mam takie dni, że ryczę, że nie mam siły i boję się co będzie
      dalej...I załamki mam regularne.Od ponad 3 lat( no, prawie 4, bez 4 m-cy). I
      każdy tak ma... Też czekałam na pierwsze słowa, a dziś mam ochotę czasami zatkać
      tę gadułę i pyskacza. Naprawdę. Jeszcze rok temu porównywałam Filipa do innego
      chłopca ( rok starszego, z którym mama ciągle pracowała)i myślałam, że ja za
      mało pracuję, że Filip nigdy nie będzie tak gadał. I co? Minął rok, a on gada
      tak samo jak tamten chłopczyk wtedy. Niestety my ( mamy, tatusiowie, babcie,
      itp. niesłyszących dzieci)czasami dłużej czekamy na te słowa. Ale jaka jest
      wtedy radośćsmile Osobiście znam słyszące dzieci, które też nie garną się do
      "rozmawiania" . Wszystko w swoim czasie... Pozdrawiam cieplutko.
      • Gość: mamabeatki Re: moja sila i otywacja IP: *.serv-net.pl 19.12.08, 19:55
        tak z innej beczki. Namawiam Was dziewczyny do posyłania dzieci do
        przedszkoli. To na pewno nie jest złota recepta ale w naszym
        przypadku cudownie zadziałoło. Odkąd Beatka poszła do przedszkola to
        się okrutnie rozgadała. Dawno temu kiedy czekałam na pierwsze Jej
        słowo złożyłam sobie obietnice że nigdy jej nie powiem "Bądź cicho"
        albo "Przestań gadać" Teraz czasami mi się zdarza bo ona gada i
        pyskuje na okrągło.Wyrobiła się też społecznie.
    • eunice200 Re: moja sila i otywacja 29.12.08, 23:04
      Pani Aniu, ślędzę od początku Pani zmagania z niepełnosprawnością
      dziecka. Ja też jestem mamą 1.5 rocznego chłopca z niedosłuchem i
      też jestem jak Pani (o ile pamiętam) z Wrocławia. Rozumiem Panią
      dokonale, wiem, co znaczą te trudne momenty i ile trzeba mieć siły,
      by to przetrwać. Trzeba robić kroki naprzód. Dziś porównuję dzień,
      gdy się dowiedziałam o niedosłuchu naszego synka do dnia
      dzisiejszego. Było bardzo ciężko, załamania... Dziś jest lepiej, ale
      ciągle nie mamy pewności, jak mowa będzie się rozwijała, implantować
      czy nie...? Ciągle jest tyle pytań... Pani to też zna. Jednak coś
      się na pewno zmienia, nie stoi w miejscu. Życzę wiary, że będzie
      lepiej i że uda się synka zaimplantować, jeśli taka jest
      konieczność. Synek na pewno sprawia Pani tyle radości, proszę i jemu
      się nią odpłacać i nie tracić motywacji do ćwiczeń.
Pełna wersja