Dodaj do ulubionych

Nie ma książek mlodzieżowych?

20.03.10, 17:10
Nieustannie poszukuję książek dla pacholęcia w wieku postdziecięcym - czyli,
powiedzmy, wczesnomłodzieżowym (bo wiadomo, że w tym późniejszym czyta się już
wszystko).
Mam wrażenie, że w księgarniach, bibiotekach jest albo klasyka (w dużej mierze
już przez moje dziecię przeczytana lub odrzucona), a nowa literatura to przede
wszystkim powiesci dziewczyńskie albo fantastyka, albo skrzyżowanie jednego z
drugim. Brak powieści przygodowych, fajnych historycznych.

Moja corka jest czytelnikiem wybrednym - i tak najchętniej sięga po
literaturę popularnonaukową. Ale chętnie czytalaby powieści, tylko rzadko
trafia na coś, co ją wciąga (jak ukochany Pan Samochodzik).

Szukam tu inspiracji, ale zaglądam coraz rzadziej, bo prawie wszystkie wątki
traktują o książkach dla dzieci.
O książkach mlodzieżowych się nie dyskutuje? Dlatego, że nasze dzieci czytają
już same i nie bardzo wiemy o czym te książki są, czy dlatego, że tych książek
jest niedużo? Czy po prostu przestajemy juz tak bardzo interesować się
wszystkim, co robią nasze dzieci - punkt cięzkości jest już gdzieś indziej?
Obserwuj wątek
    • klaryma Re: Nie ma książek mlodzieżowych? 20.03.10, 17:49
      w moim przypadku dlatego, ze dziecko czyta juz samo. Nie czytam tych samych
      ksiazek co corka, wiec nie do konca moge cos odpowiedzialnie polecic. wiem
      dokladnie co ona czyta, co lubi (nie jest oryginalna - od dluzszego czasu
      wszystkie wampiryczne cykle itp), czesto nie kieruje sie tez moimi
      podpowiedziami tylko wlasnym gustem. Akurat Samochodzikiem nigdy nie udalo mi
      sie jej zarazic 9a bardzo probowalam), wiec nie wiem co moglabym polecic Twojej
      corce. Z ksiazek, ktore czytala zarowno ona jak i ja (zachecona przez nia) moge
      polecic "Igrzyska smierci" i cykl "Kroniki Wardstone" (czy jakos tak). Mysle, ze
      Twojej corce moglaby sie tez spodobac "Corka Remrandta" (o ile dobrze
      zapamietalam tytul)
      • verdana Re: Nie ma książek mlodzieżowych? 20.03.10, 18:14
        Nie ma.
        Ze dwa-trzy lata temu popełnilam taki sam post - dwunastolatki
        wpadają w dziurę literacką. Dla dziewczyn jest jeszcze trochę
        powiesci obyczajowych , dla obu plci - trochę fantasy i koniec. Albo
        dla dzieci - ktorych moj syn już od dwóch lat w ogóle nie czyta
        (czyli Samochodziki, Feliks, Net i Nika itd odpadają, sama większa
        czcionka mojego syna zniesmaczała) albo dla doroslych - a tu na
        większość był za młody.
        • hankam Re: Nie ma książek mlodzieżowych? 20.03.10, 20:04
          Pamiętam tamten wątek, nawet mam go w ulubionych, tylko teraz używam innej
          wyszukiwarki.
          Moja corka fantasy w ogole nie trawi (albo zupelnie wyjatkowo), a typowo
          dziewczyńskich ("Jejku, zostalam modelką!") nie dotyka nawet kijem. W Felixie
          pokladalam spore nadzieje, ale nie spodobal się.

          Dlaczego nie ma tlumaczeń?
          Znalazlam na amerykańskim Amazonie sporo mlodzieżowych, przygodowych książek,
          często z nutą ekologiczną. Oczywiście przerastają stopień zaawansowania
          językowego mojego dziecka, ale bylam ciekawa, czy brak takiej literatury to
          polska specyfika. Myślę, że oprocz fantasy i Harlequinow dla dziesięciolatek coś
          jeszcze na świecie napisano.
          Dlaczego u nas takich rzeczy jest tak żalośnie mało?

          Myślę, że to by się mojemu dziecku spodobało:
          www.amazon.com/Evolution-Calpurnia-Tate-Jacqueline-Kelly/dp/0805088415/ref=pd_sim_b_2
          o dziewczynce zafascynowanej nauką, albo to, chociaż wydane w Polsce inne
          książki Hiaasena przeczytala chyba ze trzy lata temu:
          www.amazon.com/Scat-Carl-Hiaasen/dp/0375834869/ref=sr_1_1?ie=UTF8&s=books&qid=1269111235&sr=1-1
          • bea-sjf Re: Nie ma książek mlodzieżowych? 25.03.10, 10:25
            Moja córka mając jakieś 11 lat uwielbiała J. Wilson, ba, niedawno
            nawet miała pomysł by kupić te tomy, które ukazały się gdy już
            teoretycznie "wyrosła" z takich opowieści.Wilson pisze wspaniale te
            trudne często historie, sama lubię ją czytać:).
            shop.mediarodzina.com.pl/catalogue/search/?search-title=wilson
            Zerknij jeszcze na te dwie pozycje, może to dobry trop będzie (
            dziewczynka i zwierzęta ):
            L.StJohn -Biała żyrafa
            Witi Ihimaera-Jeździec wielorybów
    • lulilu Joshua Mowll- co z dalszym ciagiem? 20.03.10, 20:32
      A propos: "Operacja Czerwone Jeycho" zebrała na forum świetne opinie, a tymczasem ani widu polskiego wydania kolejnych tomów. Czy można mieć nadzieję, że Muchomor będzie kontynuował wydawanie J. Mowll'a??

      Przyznam, że "Jeycha" sama jeszcze nie czytałam, ale mamy i czeka, bo zachęcona Waszymi zachwytami zachomikowałam w domu, aby było na zaś. Myślę, że na najbliższe wakacje dla mojego starszego (11 lat) będzie akurat. jeśli chwyci- miło byłoby kupić kolejną część
      • nchyb Re: Joshua Mowll- co z dalszym ciagiem? 21.03.10, 11:14
        jako matka młodzieżowca (wkrótce 16 lat) wspomnę, że mam to
        szczęście, ze moje dziecko od lat czyta prawie wszystko.

        Wspomniane Czerwone jerycho przeczytał. Czekał na ciąg dalszy, nie
        doczekał się.
        Za to czyta serię Cherub oraz teraz serię Gone-Zniknęli.

        Jednak przyznaję, często miałam problem, szukając prezentowych
        książek. Jest posucha dla tego wieku. Ale czy za tak zwanych naszych
        czasów było duzo lepiej? Taka typowa młodziezówka dla dziewcząt była
        dużo bszerniejsza tytułowo niż dla chłopców. O przygodwkach nie
        wspominam, bo i teraz są, nie najgorsze.
    • gopio1 Re: Nie ma książek mlodzieżowych? 21.03.10, 11:44
      Jeśli spodobał jej się Pan Samochodzik, to może i "Kiedy zegar wybije dziesiątą".
      merlin.pl/Kiedy-zegar-wybije-dziesiata_Agnieszka-Blotnicka/browse/product/1,733160.html
      Z popularno-naukowych przychodzi mi do głowy "Jerzy i tajny klucz do Wszechświata", jest też druga część.
      merlin.pl/Jerzy-i-tajny-klucz-do-Wszechswiata_Stephen-W-Hawking-Lucy-Hawking/browse/product/1,595425.html
      Ja właśnie pakuję prezent dla 13-latki: "Dlaczego pingwinom nie zamarzają stopy". Nie powieść, ale jestem pewna, że bardzo się jej spodoba.
      merlin.pl/Dlaczego-pingwinom-nie-zamarzaja-stopy_Mick-O-prime-Hare/browse/product/1,665703.html
      Z moich typów jeszcze:
      "Rodzina Panderwicków"
      merlin.pl/Rodzina-Penderwickow-Wakacyjna-opowiesc-o-czterech-siostrach-dwoch-krolikach-i-pewnym_Jea/browse/product/1,506372.html
      "Dwaca"
      merlin.pl/Dawca_Lois-Lowry/browse/product/1,345064.html
      Dla 10-latki w sam raz jeszcze książki Bianci Pitzorno
      "Poliksena i prosiaczek"
      "Posłuchaj mojego serca"
      "Magiczny domek"
      merlin.pl/Bianca-Pitzorno/browse/search/1.html?offer=O&sort=rank&person=Bianca+Pitzorno
      A po Jeżycjadę już sięgała?
      • hankam Re: Nie ma książek mlodzieżowych? 21.03.10, 12:24
        Dzięki za podpowiedzi.
        Eh, ja nie mam jednak latwo.
        Bianca Pitzorno i Penderwickowie przeczytani jakiś czas temu, wielokrotnie,
        Hawking oczywiscie też, Pingwiny o niezamarzających stopach oglądalam - wydaly
        mi się zbyt dziecinne (tutaj moja corka jest bardzo zaawansowana), Jeżycjada
        wydawala mi się idealna, ale za dużo tam perypetii milosnych dorastających
        panien, tylko niektore części się przyjęly (Opium w rosole), reszta zostala
        uznana za telenowolę.
        Podejrzewam, że Lowry będzie za mroczny, ale zobaczymy. Chyba najbardziej
        obiecująca jest Agnieszka Błotnicka. Myślę, że podobaloby jej się coś w tym stylu
        merlin.pl/Na-przyklad-Malgoska_Pawel-Beresewicz/browse/product/1,594124.html
        bo było pogodne, pełne przygod, z dużą dawką humoru.

        • romek.pawlak :) 21.03.10, 13:24
          Ja próbuję pisać dla tego wieku, dla chłopców właśnie, np.:
          www.akapit-press.com.pl/product_info.php?products_id=261&cPath=12
          Ale racja, tu jest luka.
            • romek.pawlak Re: :) 21.03.10, 13:55
              Tak serio, właśnie dla tego wieku piszę, dla dziewczynek też, ba, w "Czapce
              Holmesa" pojawia się jako bohaterka pewna Agnieszka, która w drugiej książce o
              dzieciach z osiedla jest znacznie poważniejszą bohaterką :)
              Piszę zatem, piszę :) ale ani to proste, ani nie jest łatwo staremu piernikowi
              wczuć się w odmienną płeć młodszą o trzy dychy :-)
        • kulinarna Re: Nie ma książek mlodzieżowych? 21.03.10, 20:44
          Przypominam moje typy z dzieciństwa :
          - Gdzie jest zegar mistrza Kukułki
          - Uwaga czarny parasol, Kapelusz za 100 tysięcy
          - Chmielewskiej Małomówny i Rodzina, książki z Janeczką
          - Klementyna lubi kolor czerwony
          - Moje drzewko pomarańczowe (trudne cudne)
          - 3 książki o Molly Moon (rewelacja)
          - Frank Cottrekk Boyce "Miliony" (doskonale sie czyta)
          - Narnia (szaleństwo istne :)
          - Bracia Lwie Serce
          - uzależniona byłam aczkolwiek w młodszym wieku od doktora Dolittle
          - Mary Poppins
    • aniam123 Re: Nie ma książek mlodzieżowych? 21.03.10, 20:58
      przed chwilą znalazłam w Badecie, zapowiedź interesująca:
      www.bade t.pl/go/_info/?id=41870&idc=

      Moja 11-latka kilka dni temu skończyła Wrońca -dosyć trude, ale po
      kilku rozdziałach wciągające. Na początku nieodzwona była pomoc
      rodziców i dziadków w wyjaśnianiu samego tytułu, kto to byli
      podwójni agenci, ZOMO, UB, konspiracja itd., sama byłam zaskoczona
      ilością emocji i różnorodnością wspomnień (dobrych i złych) z tego
      trudnego czasu. A dziecko słuchające z otwartą buzią i ciągle
      zadające nowe pytania, wraz z rozwijającą się akcją - BEZCENNE!!!
      • hankam Re: Nie ma książek mlodzieżowych? 21.03.10, 21:20
        Niestety, link się źle wpisał. Nie wiem, czy Wroniec przejdzie, ale może?
        Przypomnialam sobie, że z gubsza w wieku mojej córki czytalam "Przeklenstwo"
        Bunscha, z dużym zainteresowaniem, może to byłby trop?
        I jeszcze "Trójkolorową kokardę". Chyba jeszcze to mam.
        I "Sam Small lata znowu", ale nie wiem, czy ten typ humoru wciągnie moje dziecko.
    • mika_p Re: Nie ma książek mlodzieżowych? 21.03.10, 21:10
      Może seria z kotem?
      zbrodniawbibliotece.pl/kronikakryminalna/933,ksiazekzkotemnieodkladasienapotem/
      Którąś kupiłam dziecku, nie wiem, czy nie Braci Hardy - dziecko przeczytało z
      zainteresowaniem, mnie jakoś nie podeszło.
      • hankam Re: Nie ma książek mlodzieżowych? 21.03.10, 21:29
        Wlasnie odkrylam tę serię. Wrzucilam dwie książki do merlinowej przechowalni,
        żeby się zastanowić i je wcięło, ale chyba dadzą się odszukać.
        Najgorsze, że przed nami dzienniczek lektur i co z tego, że moja córka czyta
        nalogowo, Dawkinsa tam nie opisze, niestety.
        • kasia111177 Re: Nie ma książek mlodzieżowych? 21.03.10, 22:38
          Mój syn ma 12 lat.
          Odkąd czyta sam - 1 klasa szkoły podstawowej - ja występuję w roli bankomatu,
          czasem mu coś podrzucam - co wydaje mi się interesujące, ale większość lektur
          wybiera sobie sam.
          Właśnie przeczytał 1. tom "Gone" - muszę jutro kupić kolejny. Sięga też po
          "dorosłą" literaturę, zwłaszcza po fantazy - ja na tego typu literaturze nie
          znam się zupełnie.
          Kiedy ja byłam w piątej klasie czytałam mnóstwo literatury typowo dziewczęcej -
          "Ania" itp., powieści przygodowe, Ożogowską. Była taka seria "Ważne sprawy
          dziewcząt i chłopców", książki z imionami w tytule (takie formatu dzienniczka do
          słówek - białe).
          A teraz albo literatura dziecięca - albo dorosła. Młodzieżowa w zaniku.
          Wspomniany "Feliks, Net i Nika" to książka o gimnazjalistach, ale z tego co wiem
          najczęściej czytana właśnie przez czwarto- i piatoklasistów.
          • violik Re: Nie ma książek mlodzieżowych? 22.03.10, 12:50
            Bardzo ciekawy wątek.
            Ja mam prawie 11-latkę.
            Wszystkie Felixy, Nety i Niki ma już za sobą.
            Teraz przerabia Zuźkę Zołzik.
            Przeczytała też 'Małgosia contra Małgosia", bo dokuczałam jej, że dytko ją
            wciągnie, jak tyle będzie stać przed lustrem - i połknęła taki staroć w kilka dni.
            Myślę, że szuka drogi do siebie i swoich książek.

            Mam pomysł, żeby popychać ją delikatnie w stronę klasyki - przeczytamy wkrótce
            razem mity, pojedziemy do Rzymu, może uda mi się dać jej jakieś fragmenty
            filozoficzne do przeczytania...

            Generalnie, to ja mam pomysł na to, co chciałabym, żeby czytała. Ale nie wiem,
            czy ona ma na to chęć, więc co jakiś czas próbuję ją do czegoś zachęcić i
            patrzę, i tyle.

            A z dziewczęcych nurtów pro-ekologicznych i lekko fantastycznych jest jeszcze
            'Lonniedyn'
            katedra.nast.pl/art.php5?id=3865. Całkiem fajny.
            Nada się na 10-12 lat.
        • chaber69 Re: Nie ma książek mlodzieżowych? 24.03.10, 09:06
          Znalazłam wczoraj wśród naszych mailowych nowości z Zielonej Sowy - B. Kołodziej
          "Krakowska przygoda Matyldy Niespodziewanej i Honoriusza Podwawelskiego" ponoć
          dla dzieci w wieku 8-13 o przygodach nastolatków plus wuja archeologa, którzy
          odnajdują tunel prowadzący ich do czasów Zygmunta Starego i H. Webb "W
          poszukiwaniu domu" rzecz o losach psa schroniskowego i dziewczynki, która się
          nim opiekowała. Niestety, książki wygladają na pozycje nie dla mojej nieletniej
          lat prawie 15, chociaż o tym Krakowie to sama chętnie bym przeczytała.
          Aha, jeszcze przypomniały mi się książki o Faraonie Jacka Duboisa i
          "Poszukiwacze zaginionej wazy"(?) i dalsza część, nie pomnę nazwiska autora i
          książki Krystyny Jakóbczyk "Metamorfeusz" i "Magiczna ruletka".
          • zo_79 Re: Nie ma książek mlodzieżowych? 24.03.10, 09:39
            Czytam teraz z moją siedmiolatką "Tajemnicę zielonej pieczęci". Jakiś czas temu
            czytałyśmy "Ucho, dynia 125" i "Do przerwy 0:1". Ona nie narzeka, ale ja mam
            mieszane uczucia, co do ich "świeżości". "Wakacje z duchami" przeczytałam z
            większą przyjemnością i nie miałam wrażenia, że język się przeżył. Czy wasze
            dzieci przyswajają jeszcze Ożogowską, Niziurskiego, Bahdaja? Jaka jest
            przyszłość tych książek? Które z nich się obronią?
            • chaber69 Re: Nie ma książek mlodzieżowych? 24.03.10, 10:20
              Jeszcze parę lat temu "Ucho, dynia..." należały do ulubionych książek mojej
              córki. Bahdaja uwielbia "Uwaga! czarny parasol" i "Kapelusz za 1oo tysięcy"
              nadal tak jak i Niziurskiego "Klub włóczykijów" i "Siódme wtajemniczenie".
              Szczerze powiedziawszy te dwie pozycje Niziurskiego kupiłam dla siebie już w
              wieku dorosłym, bo tak je lubię i sama z przyjemnością czytam od czasu do czasu.
              "Do przerwy 0:1" nigdy nie przeczytała i większości Niziurskiego nie zna, bo
              jakoś jej nie podpasował. Aha jeszcze czytała i jej się podobał "Szkolny lud,
              Okulla i ja". Ożogowskiej nigdy nie strawiła i pewnie już nie ma na to szans,
              bo teraz jest na etapie wampirycznym.
              • nashle Re: Nie ma książek mlodzieżowych? 24.03.10, 10:46
                Ponieważ chciałam zostac archeologiem, to lubiłam jeszcze serię o
                przygodach Dzikiej Mrówki ( A. Perepeczko) i dwie powieści
                młodzieżowe E. Paukszty również z wątkiem archeologicznym: "Złote
                korony księcia Dardanów" i "W cieniu hetyckiego Sfinksa" :-)
    • hankam Re: Nie ma książek mlodzieżowych? 25.03.10, 10:42
      Może moja corka po prostu nie lubi literatury.
      Bo naprawdę rzadko kiedy coś ją wciągnie (za to wtedy na amen).
      Woli slowniki i encyklopedie.
      Teraz do poduszki czyta Kukiela Dzieje Polski porozbiorowe.
      Jeszcze z przemytu w stanie wojennym.

      Nie wiem, czy śmiać się, czy płakać.
    • hankam W sumie nie tylko książki 02.04.10, 17:03
      Na co pójść do teatru z jedenasto-dwunastolatką?
      Pippi nie przypadla do gustu (dla mnie byla fantastyczna), na Singerze była, a
      reszta na pierwszy rzut oka zbyt dziecinna.
      Pewnie wybierzamy się powtornie na ktoryś z baletów (może na Spiącą krolewnę),
      albo na ktorąś z oper Mozarta w ramach festiwalu, ale teatr dla mlodzieży
      mlodszej i starszej też by się przydał.
          • steffa Re: teatr 05.04.10, 20:05
            Nie polecę, bo jeszcze nie byłam, choć wybierałam się ze swoim siedmioletnim
            synem. Tak więc wiem tyle, co w opisie. Na podstawie Dahla, reżyseria Agnieszka
            Glińska. Tu więcej, ale pewnie już znalazłaś.
            www.teatrlalka.waw.pl/p_wiedzmy.php
            • hankam Re: teatr 06.04.10, 15:27
              No wlaśnie ta Agnieszka Glińska mnie zachęcila. A trochę zniechęciło, że od
              sześciu lat. To może dla jedenastolatkow już się nie nadaje?
              • steffa Re: teatr 06.04.10, 21:38
                W teatrze moim zdaniem wiek to absolutna dolna granica. Ja to odczytuję tak:
                nie ma co iść z młodszym, bo albo nie zrozumie, albo będzie się bało, albo nudziło.
        • zuzannao Re: teatr 06.04.10, 22:12
          Mój siedmiolatek był z klasą, podobało mu się, chociaż nie tak bardzo, jak
          "Opowiadania dla dzieci" w Narodowym (był aż dwa razy). Ale trudno mi
          powiedzieć, czy to, co podoba się siedmiolatkowi, będzie odpowiadało "młodzieży".
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka