Wiosna w Skandynawii, wiosna w Polsce

14.05.10, 10:33
Oglądam ilustracje w "Wiośnie w Bullerbyn" - dzieci w krótkich gatkach,
spódniczkach. Moje - wprawdzie już nie w rajstopkach, ale w podkolanówkach.
Zawsze wydawało mi się, że tam klimat jest surowszy:(
    • zf71 Re: Wiosna w Skandynawii, wiosna w Polsce 14.05.10, 10:48
      To chyba raczej "zimny wychów" skandynawski ale i też kiedyś w krótkich spodenkach chłopcy chodzili niemal cały rok.
      My dzisiaj chyba jednak cieplej ubieramy dzieci :)
      • abepe Re: Wiosna w Skandynawii, wiosna w Polsce 14.05.10, 10:54
        zf71 napisała:

        > To chyba raczej "zimny wychów" skandynawski ale i też kiedyś w krótkich spodenk
        > ach chłopcy chodzili niemal cały rok.
        > My dzisiaj chyba jednak cieplej ubieramy dzieci :)

        Nie tylko dzieci, ja nadal w zimowych botkach, w zeszłym tygodniu był i szalik:(
        Ale poniżej temperatura poniżej 10 stopni wszystko tłumaczy!

        Che, che, jaka książkowa dyskusja:) A ja w klimacie odpowiednim - właśnie
        uciekam pobuszować w IKEA'i! (częściowo służbowo:)
    • alistar1 Re: Wiosna w Skandynawii, wiosna w Polsce 14.05.10, 10:49
      U nas jeszcze rajstopki, choć zdarzały się już i gołe stopy (ale to
      tylko na pikniku). Wracając do Dzieci z Bullerbyn. Myślę, że to
      kwestia zahartowania.
      Mnie ostatniej zimy zdumiały znajome angielskie dzieci, wychodzące w
      kaloszkach na śnieg (tłumaczę to ich nieprzygotowaniem do tematu,
      czyli stosunkowo bezśnieznymi ostatnio zimami. Bo u nas bez
      ocieplanych kozaczków zimą ani rusz, choć klimat też coraz
      cieplejszy).
      • tymianek21 Re: Wiosna w Skandynawii, wiosna w Polsce 14.05.10, 11:27
        W tamtym roku na początku VI byliśmy na Borholmie. Myslałam że
        zamarznę i cieszyłam sie ze zabraliśmy ciepłe kurtki (było ok.10 C).
        My chodziliśmy w kurtkach a wyspiarze poubierani jakby było bardzo
        gorąco. Młode dziewczyny w klapkach, sandałkach, krótkich
        spodenkach. Dzieci miały tylko sweterki, żadne nie miało czapki!!!Na
        placu zabaw który był na trawniku większość biegała boso!
        Może dla nich słońce i 10C to już dużo biorąc pod uwagę że przez
        kilka m-cy mają śniegi i ciemności!
      • 7oz Re: Wiosna w Skandynawii, wiosna w Polsce 14.05.10, 11:31
        Mnie ostatniej zimy zdumiały znajome angielskie dzieci, wychodzące w
        > kaloszkach na śnieg

        Angielskie dziewczynki nawet w śnieżną zimę maszerują w podkolanówkach
        do szkoły. A widok chłopca w kaloszach i krótkich spodenkach,
        przypominającego strojem Krzysia z "Chatki Puchatka" nie jest taki
        rzadki nawet w zimne, deszczowe, wiosenne dni :)
        • magdziol18 Re: Wiosna w Skandynawii, wiosna w Polsce 14.05.10, 17:11
          Polacy przegrzewaja dzieci, bylismy w Polsce na swieta wielkanocne,
          cieplo bylo, my w swetrach a dzieci w kombinezonach zimowych i
          czapach ogromnych, na ulicy panie nas zaczepialy czy dzieciom nie
          zimno bez czapek
    • anndelumester Re: Wiosna w Skandynawii, wiosna w Polsce 14.05.10, 18:34
      Mój jest zimnego chowu i zawsze krótkie gacie, gołe stopy i brak czapki budził
      zgrozę wśród innych ludzi.
    • yantichy Re: Wiosna w Skandynawii, wiosna w Polsce 15.05.10, 09:41
      Miałam podobną konstatację - jako dziecko byłam w Szwecji, w drugiej połowie
      maja. Jako, że wiosna wydawała się zaawansowana , więc w ramach ciepłych rzeczy
      wyposażona byłam płócienną wiatrówkę. A tam pogoda owszem piękna, temperatura
      nawet nie jakaś straszna, bo koło 10 stopni, ale okraszona porywistym, lodowatym
      wiatrem. My w dygocie, a tubylcy ubrani nawet nie wiosennie, ino letnio -
      krótkie rękawy i nogawki. Myślę jednak, że mogłabym się do tego przystosować.
      Szczególnie, kiedy wspominam lata licealno-studenckie - mróz kilkunastostopniowy
      nie był wówczas przeszkodą do założenia krótkiej spódnicy.
    • adota Re: Wiosna w Skandynawii, wiosna w Polsce 15.05.10, 10:44
      Na przykładzie tego roku w Finlandii: na początku maja jeszcze padał śnieg,
      tydzień temu drzewa były zupełnie czarne, temperatura w porywach do 10 stopni. A
      od wczoraj jest 25 stopni i pewnie tak już zostanie do lipca. Tutaj lato
      przychodzi bardzo szybko, wiosna trwa w praktyce 3-4 dni. Tak więc, kiedy w
      Polsce jest jeszcze normalna wiosna, tu już jest piękne, słoneczne i ciepłe
      lato. Dlatego wakacje są w czerwcu i w lipcu, w sierpniu juz zaczyna się jesień...
      W Finlandii tradycja mówi, że 30 kwietnia jest ostatnim dniem noszenia ciepłych
      ubrań, od maja tylko letnie :)

      Dzieci są zahartowane i to nie jest tak, że nawet jak jest im zimno, to chodzą w
      skarpetkach. Im po prostu nie jest zimno. Widzę po starszym dziecku, jak z roku
      na rok ubiera się lżej ;) Zasada jest taka, że dzieci, niezależnie od pogody,
      spędzają kilka godzin dziennie na dworze. I chyba dlatego, nawet jak czasem
      zmokną, jak przemarzną, to nie chorują :)

      adota
    • siostraheli Doświadczenia z Norwegii 15.05.10, 12:09
      Dzieci w Norwegii są hartowane od najmłodszych lat, wychowywane w kontakcie z przyrodą i zupełnie inaczej niż w Polsce. Przede wszystkim pojęcie przedszkola w Norwegii nie jest tożsame z pojęciem przedszkola w Polsce. Przedszkole to przede wszystkim ogromny plac zabaw, gdzie dzieci przebywają prawie cały dzień, a do tego niewielkie domki, pawilony, czasem kontenery, gdzie dzieci odbywają tzw. zajęcia świetlicowe. W każdym razie akcent jest zdecydowanie przesunięty w stronę zabaw na świeżym powietrzu. Zdobycie miejsca w przedszkolu jest równie trudne, jak zdobycie go w Polsce. Istnięją wobec tego jako forma zastepcza lub przejściowa tak zwane parki, gdzie właściwie zajęcia odbywają się cały dzień na świeżym powietrzu, przez cały rok, mimo 25-stopniowych mrozów zimą. Dzieci mają obowiązek być ubrane w gumowane kombinezony i gumowce podczas deszczu, w ciepłe kombinezony i rękawice w czasie mrozu. Po zajęciach są myte gumowym wężem i szczęśliwe (oczywiście nie w czasie mrozów, wtedy wystarczy dziecko otrzepać ze sniegu;-)). Poza tym mogą robić co chcą, są zachęcane do wspinania sie na drabinki, często bardzo skomplikowane, mają bardzo rozbudowaną "infrastrukturę" do ćwiczeń ruchowych. Do tego są pilnowane zwykle przez jedną lub dwie wychowawczynie i na wszystko im się pozwala. System nie do zaakceptowania przez polskie babcie. Jak tylko robi się cieplej, dzieci chodzą boso, kąpią się w zbiornikach wodnych o temperaturze u nas uznawanej za temperaturę wyłącznie dla morsów. W przedszkolu i szkole podstawowej jeden dzień jest traktowany jako dzień sportowy. Ale to nie jest dzień sportów w sali gimnastycznej. Zimą jest to dzień na nartach biegowych. A latem piesze całodzienne wycieczki do lasu, bo lasy w Norwegii sa praktycznie tuż za każdym domem. Czyli sport + kontakt z przyrodą + przebywanie w grupie i kształcenie umiejętności socjalnych. Z tego wyrasta odporne na trudy, kontaktowe, nieskomplikowane, otwarte społeczeństwo, potrafiące sobie radzić w każdej sytuacji.
      • adota Re: Doświadczenia z Norwegii 15.05.10, 12:34
        Własciwie jakbym czytała o Finlandii, z tym że w Finlandii parki są zamknięte
        już przy 15 stopni mrozu :)
        Od siebie dodam, że taki park - plac zabaw z opiekunką na świeżym powietrzu, to
        wspaniała sprawa. Listopad, ciemno, wieje, leje, mama z książką zawinięta w
        kocyk popija herbatę z cytryną, a dziecko się spokojnie hartuje :)

        adota
        • verdana Re: Doświadczenia z Norwegii 15.05.10, 17:17
          Jeszcze przed wojną chłopcy cały rok chadzali w spodenkach do kolan.
          Tyle, ze takie znowu zdrowe to nie jest. dzieci z krajów, gdzie
          sa "hartowane" od dziecinstwa znacznie częściej zapadają w
          późniejszym wieku na choroby reumatyczne.
          • nchyb Re: Doświadczenia z Norwegii 15.05.10, 18:50
            po wojnie oprócz zimy też zdaje sie tak wielu chadzało...

            jako ze do zmarzlaków należę, to mnie to dziwi. Sama cieplutko się
            ubieram, ale dzieci zawsze lekko, aż to budziło zudmienie i złość
            rodziny. Ale łapki i karczki były ciepłe, to po co przegrzewać...
          • adota Re: Doświadczenia z Norwegii 15.05.10, 20:40
            Trzeba znaleźć złoty środek. I trzeba podkreślić wyraźnie, bo to może nie było
            jasno powiedziane, że dzieci, które zostają na mrozie, albo w deszczu, są
            stosownie ubrane. Mają wielowarstwowe kombinezony, czapki kominiarki,
            rękawiczki, porządne buty albo kalosze itp. Ubrania są naprawdę dobrze
            pomyślane. Kiedy kończy się zima dzieci przychodzą w dwuwarstwowych
            kombinezonach - tak jakby dwa kombinezony jeden na drugim - rano jest minus dwa,
            więc mają dwie warstwy, w południe jest plus dziesięć, więc zostaje jedna. Są
            długo na dworze, ale są stosownie ubrane. Hartowanie nie polega tu na nadmiernym
            rozbieraniu tylko na przebywaniu na dworze w każdą pogodę, w stosownym ubraniu.

            Nie wiem jak jest z reumatyzmem, ale nigdzie nie widziałam tylu sprawnych,
            biegających osiemdzięciolatek jak tu w Finlandii.

            adota
            • adota Re: Doświadczenia z Norwegii 15.05.10, 20:59
              adota napisała:

              > Nie wiem jak jest z reumatyzmem, ale nigdzie nie widziałam tylu sprawnych,
              > biegających osiemdzięciolatek jak tu w Finlandii.

              Zdaję sobie sprawę, że to jest bardzo subiektywne spostrzeżenie. Nie mam
              pojęciach o wynikach badań. Przejrzałam tylko w myślach znane mi starsze osoby w
              Polsce. Wychodzi mi na to, że każdemu gdzieś strzyka, łamie, boli (z jednym
              wyjątkiem, zahartowanym zresztą w czasie wieloletniej zsyłki na Syberię).
              Poruszają się powoli. A tutaj wszędzie te starsze osoby widać w parkach, w
              lesie, na pływalniach. Sprawne i uśmiechnięte.

              adota
              • alistar1 Re: Doświadczenia z Norwegii 15.05.10, 21:10
                adota napisała
                Przejrzałam tylko w myślach znane mi starsze osoby
                > w
                > Polsce. Wychodzi mi na to, że każdemu gdzieś strzyka, łamie, boli
                (z jednym
                > wyjątkiem, zahartowanym zresztą w czasie wieloletniej zsyłki na
                Syberię).
                > Poruszają się powoli. A tutaj wszędzie te starsze osoby widać w
                parkach, w
                > lesie, na pływalniach. Sprawne i uśmiechnięte.

                Tu chyba kwestia odmiennego podejścia do życia, do siebie samego. Po
                części również rzecz jakiegoś wewenętrznego optymizmu, ale i lepszej
                sytuacji finansowej, która pomaga różnym aktywnościom. Przeciętny
                polski emeryt skupa się jednak na dotrwaniu do kolejnego przelewu:(
                • alistar1 Re: Doświadczenia z Norwegii 15.05.10, 21:18
                  Bardzo podoba mi się natomias czas spędzany na świeżym powietrzu. W
                  przypadku dzieci to niezwykle ważne. Cierpnie mi skóra, gdy słyszę,
                  że nie wychodzi się z domu, z przedszkola, bo chłodno, bo padało, bo
                  nie świeci słońce. Chyba tylko rzęsisty deszcz jest w stanie
                  powstrzymać mnie przed wyjściem na spacer.
                  • abepe Re: Doświadczenia z Polski 17.05.10, 22:13
                    Moja mama dziś biadoliła, że dzieciom tylko w skarpetkach pod spodniami zimno. A
                    one nie:)
                • bazia8 doświadczenia ze Słowacji 17.05.10, 20:58
                  ależ stan finansów to tylko wymówka!
                  wystarczy pojechać do naszych południowych sąsiadów, mnóstwo emerytów w wysokich
                  górach, babć i dziadków rowerzystów, na pływalniach też widać tłumy starszych ludzi.
                  I aptekę znaleźć trudniej niż w Polsce...
                  • alistar1 Re: doświadczenia ze Słowacji 18.05.10, 07:41
                    Masz rację, wiele zależy od ludzi.
                    Mnie chodziło o to, że minie jeszcze trochę czasu, zanim osiągniemy
                    to, co na północy jest normą. Szczerze zazdroszę Finom, nie od dziś
                    wiadomo, że aktywność fizyczna ma ogromny wpływ na samopoczucie,
                    dobry nastrój, kondycję fizyczną.
                    Ale trudno zaprzeczyć, że to społeczeństwo różni od naszego bardzo
                    wiele, pod względem finansowym, jak i tym ważniejszym- mentalnym.
                    Chociaż i u nas widać pierwsze jaskółki zwiastujące wiosnę. W moim
                    otoczeniu widzę coraz więcej aktywnych 50, 60 latków i ten widok
                    naprawdę cieszy. Znika niechęć przed uprawianiem sportu dla lepszego
                    samopoczucia, relaksu, przyjemności.
                    Mam nadzieję, że północny wiatr powieje jeszcze mocniej w naszą
                    stronę:)))
                    • abepe Re: doświadczenia ze Słowacji 18.05.10, 17:40
                      Hmmm, ja bym współczesnych pięćdziesięcio- i sześćdziesięciolatków nie uznała za
                      osoby starsze, pokolenie babć i dziadków:) Oczywiście, dziadkowie moich dzieci
                      są w tym właśnie wieku, ale to aktywne, pracujące osoby, zupełnie nie pasują do
                      wizerunku babci i dziadka z reklam:) Za "starsze osoby" ostatnio uważam ludzi
                      powyżej siedemdziesiątki:) I tu z aktywnością różnie, faktycznie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja