angie44
16.06.10, 18:33
mój dwulatek znienacka zakochał się w "Panu Maluśkiewiczu", choć biorąc pod
uwagę skąpość ilustracji i monochromatyczność kreski w życiu bym się tego nie
spodziewała... Ale cieszę się bardzo, że wychodzimy poza krąg ładnych, ale
mimo wszystko odtwórczych ilustracji z pokaźnego zbioru książek Nathalie
Belineau i Emilie Beaumont.
Na fali tej radości poczyniłam kilka nowych zakupów książkowych, w tym Elmera
i Wilbura... I tu... ROZCZAROWANIE. O ile rysunki świetne, psychodeliczne
wręcz, o tyle tekst... cienizna straszna! Fabuła niemal żadna, zdania
niezgrabne, nierówne, finału brak.
Musiałam naprędce własną wersję stworzyć. :) Czy pozostałe części są lepsze?
Czy ktoś z Was czytał książkę w oryginale? Może to wina tłumacza? Pytam, bo na
tym forum i nie tylko spotykałam się wyłącznie z wieeelką miłością do
kolorowego słonia...