steffa 24.09.10, 19:37 Podobno faktem jest walka pomiędzy wartościami, która odbywa się we współczesnej literaturze dziecięcej. Co polecilibyście jako literaturę konserwatywną? Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
steffa Re: literatura konserwatywna 24.09.10, 23:37 "Promująca wartości chrześcijańskie"? Odpowiedz Link
abepe Re: literatura konserwatywna 24.09.10, 23:46 steffa napisała: > "Promująca wartości chrześcijańskie"? A dokładniej? Bo moim zdaniem większość wartości chrześcijańskich pokrywa się z wartościami w ogóle, więc podział na liberalne/konserwatywne traci sens. Odpowiedz Link
steffa Re: literatura konserwatywna 25.09.10, 00:26 Może to jest właśnie wniosek 'walki o rząd dusz'? Odpowiedz Link
nchyb Re: literatura konserwatywna 25.09.10, 09:37 Polecam Małych pielgrzymów autorstwa Burnett, tej od Małej księżniczki i Tajemniczego ogrodu. Jedna z nielicznych jej książek, które mnie znudziły i przyprawiły o mdłości... Odpowiedz Link
kamienna5 Re: literatura konserwatywna 25.09.10, 15:08 Nie rozumiem, do czego chcesz mnie sprowokować i czemu mają służyć te wątki (zdyskredytowaniu mnie?); Lista książek, które promują wartości chrześcijańskie: - Tolkien - C.S.Lewis "Opowieści z Narnii" - George MacDonald "Królewna i goblin" - "Anioł i inne opowieści" Sue Stauffacher (inspirowane legendami chrześcijańskimi) - "Baśnie o szczęściu, nieszczęściu i o tym, co jest najważniejsze w życiu" Elżbieta Zarych (zwyczajnie o wartościach, ale wydane przez WAM dlatego podaję jako chrześcijańskie) - Astrid Lindgren "Boże Narodzenie w Bullerbyn" (jak by nie było, Boże Narodzenie to święto chrześcijańskie; tradycyjne wartości: wspólnota, rodzina, dzieci) - "Cecylka Knedelek i Wielkanoc" Krzyżanek Joanna (Wielkanoc) - Mariusz Wollny "Jak Lolek został papieżem" (o JPII) - "Marzenie Matyldy", "Sekretnik matyldy", "Tajemnica Matyldy" Anna Czerwińska-Rydel (wyraźne odwołania do Kościola katolickiego, postać księdza) -"Miseczka Matki Teresy" Anita Ganeri - "Opowieści biblijne dziadzia Józefa" Miś Lidia - "Opowieści wigilijne" Renata Banaszczyk -"Wilhelmina i aksamitny nosek" Tove Appelgren, Salla Savolainen (rodzina wielodzietna) tyle znam, jak mniemam jest tego jeszcze trochę. Odpowiedz Link
steffa Re: literatura konserwatywna 26.09.10, 01:06 Wolę tytuły niż uwagi osobiste. Za pierwsze dziękuję, drugie sobie odpuszczę. Przecież to dyskusja, czyli "co ja myślę o tym i co Ty myślisz", a nie "co ja myślę o Tobie i Frondzie". Celem jest ponoć zapobieganie konfliktom. Choć, gdy czytam komentarze pod Twoim artykułem, to zadziwia mnie poziom wrogości środowiska. Z tego samego powodu nie mogę czytać komentarzy pod artykułami w Gazecie. Ale do sprawy. Jeśli do ataku na wartości ruszyli liberałowie, chciałabym wiedzieć, gdzie mniej więcej odbywa się wojna. Tym bardziej, że w swoim tekście wspomniałaś: "Żeby nie było tak słodko… Chrześcijańskim autorom książek wypada uderzyć się w piersi. Bez dwóch zdań brakuje książek dla rodziców, które podpowiadałyby, jak z dziećmi rozmawiać o seksie, o Bogu i innych ważnych kwestiach. Jest paląca potrzeba wypowiadania się równie głośno i namiętnie, jak to czynią środowiska liberalne, w kontrowersyjnych, ważnych dla młodych ludzi tematach. Tych głosów nadal jest niewiele, a nazwiska autorów w zasadzie się powtarzają." Jak widać trochę tego jest. Ciekawam, czy dużo zbierze się tytułów liberalnych, które nacierają na wartości chrześcijańskie. Odpowiedz Link
abepe Re: literatura konserwatywna 27.09.10, 16:38 kamienna5 napisała: > Nie rozumiem, do czego chcesz mnie sprowokować i czemu mają służyć te wątki (zd > yskredytowaniu mnie?); Myślę, że te wątki mają służyć pokazaniu, że literatury nie da się podzielić na liberalną i konserwatywną. Większość wartości jest wspólna i dla osób z różnych wyznań i tych, które pozostają poza jakimikolwiek wierzeniami religijnymi. Zamierzam przeczytać książkę "Poza wiarą. Jak wychować wrażliwe, etyczne dzieci w areligijnej rodzinie" merlin.pl/Poza-wiara-Jak-wychowac-wrazliwe-etyczne-dzieci-w-areligijnej-rodzinie_Dale-McGowan/browse/product/1,692120.html Niestety wiadomego wydawnictwa. Odpowiedz Link
mamalilki Re: literatura konserwatywna 27.09.10, 22:36 A ja myślę, że da się taki podział przeprowadzić. Albo literatura promuje wartości, które chcę przekazać dzieciom, albo nie. Jeśli jestem konserwatywna (a jestem) to nie daję dzieciom książek "Król i król", o tych pingwinach, co to niby gejami były (finał był taki że jeden niestety związał się z samicą ale tego już w książce nie ma), o penisach i cipkach tylko szukam odpowiedników na te same tematy (tytuły podaje wyżej Kamienna). I tak na przykład nie chcę, żeby dzieci myślały, że seks i masturbacja są fantastyczne, ale żeby nauczyły się, że seks jest wyrazem miłości i realizuje się go w małżeństwie. Może moje dzieci jako dorosłe osoby odrzucą ten światopogląd tym niemniej taki właśnie zamierzam przekazywać. Jak dla mnie cały Tolkien i Narnia to podstawa. Na pewno dobrze sprawdzi się Musierowicz (tak, tak, wiem, że wszyscy nienawidzą świętej Gabrieli, ale dla dziewięciolatki "Kwiat kalafiora" nadal jest fajną, ciepłą książką). Mało jest rzeczy, które uważam za naprawdę szkodliwe, ale kilka tytułów by się znalazło i akurat nie chodzi o HP. Acha, Opus Dei to nie sekta, gdzie wszyscy muszą mieć taki sam pogląd, to raz, a pogląd wyrażony wyżej, że jak rodzina jest wielodzietna to rodzice na pewno ciemnota, jest krzywdzący i obraźliwy - to dwa. Odpowiedz Link
abepe Re: literatura konserwatywna 28.09.10, 12:18 Jakoś dziwnie się czuje, gdy okazuje się, że liberalizm/konserwatyzm dotyczy tylko sfery seksu. Gdy myślałam o tym podziale głównie narzucił mi się temat autorytetów - moim zdaniem literatura konserwatywna to taka, która narzuca dzieciom władzę dorosłych a liberalna to taka, która pokazuje, że mogą być partnerami i że nie zawsze dorosły ma rację. I jeszcze w liberalnej dziecko ma prawo do odczuwania i wyrażania uczuć i zachowań ogólnie uznawanych za negatywne - złość, zazdrość, niecierpliwość. (Chociaż sama się przejechałam na liberalnej "Czyjej babci?" - moje młodsze dziecko w (częstych) momentach wściekłości nazywa nas "głupimi i brzydkimi":)) Oj, starszy mi tu czyta i pyta - dlaczego to napisałaś? ;) Odpowiedz Link
abepe Re: literatura konserwatywna 28.09.10, 12:27 kamienna5 napisała: > Lista książek, które promują wartości chrześcijańskie: > - Tolkien > - C.S.Lewis "Opowieści z Narnii" Mimo, że bardzo lubię "Opowieści z Narnii", wzbudzają moje mieszane uczucia dwa wątki, które można uznać za promowanie pewnych wartości: -wątek walki dzieci -przedstawienie złych mieszkańców Kalormenu na podobieństwo przedstawicieli państw arabskich. Odpowiedz Link
mamalilki Re: literatura konserwatywna 28.09.10, 21:17 Czy wrogowie muszą być biali, katoliccy, najlepiej Europejczycy? To nie tajemnica, że wschód z zachodem miał wielokrotnie w historii nie po drodze. Inna rzecz, że Aslan zawsze przychodzi ze wschodu, gdzie jest jego kraina. Co do walki dzieci to w młodzieżowej literaturze zazwyczaj dzieci przejmują role dorosłych, także walczą. Inna rzecz, że w opisach z "Księcia Kaspiana" Piotr zawsze wydawał mi sie dorosły. Odpowiedz Link
abepe Re: literatura konserwatywna 28.09.10, 21:33 mamalilki napisała: > Czy wrogowie muszą być biali, katoliccy, najlepiej Europejczycy? Wiesz, w Narnii o katolikach nikt nie słyszał:)) Obraz mieszkańców Kalormenu tak jednoznacznie stereotypowo pasuje do islamisty, że jakoś mnie razi. Wiem, kilka lat minęło od napisania Opowieści i trochę się zmieniło w tej sprawie. To samo z drugi problemem - książka była pisana w takich czasach, że motyw dzieci-żołnierzy i dzieci-władców był bardzo na czasie (patrz analiza Papuzińskiej "Zatopione królestwo"). Więc passssssssssssssss Odpowiedz Link
mamalilki Re: literatura konserwatywna 28.09.10, 22:19 Hmmm, a mnie się wydawało że ci dobrzy to metafora chrześcijan a Aslan to inne imię Jezusa... W każdym razie przyznasz, że obie historie są zaskakująco podobne ;-) Natomiast podobieństwo Kalormenu do krajów wschodu jest oczywiste i go nie neguję. Odpowiedz Link
abepe Re: literatura konserwatywna 28.09.10, 22:27 mamalilki napisała: > Hmmm, a mnie się wydawało że ci dobrzy to metafora chrześcijan a Aslan to inne > imię Jezusa... A widzisz, dlaczego wrogami muszą być ci inni, skoro historia mówi, że chrześcijanie z chrześcijanami najczęściej wojny toczą? Oczywiście, że wiem, że Aslan to metafora. Wiesz, że nawet mój obecnie siedmiolatek na ten trop sam wpadł jakie pół roku temu?:)) Odpowiedz Link
bramina Re: literatura konserwatywna 28.09.10, 22:29 abepe napisała: <Jakoś dziwnie się czuje, gdy okazuje się, że liberalizm/konserwatyzm dotyczy tylko sfery seksu. Gdy myślałam o tym podziale głównie narzucił mi się temat autorytetów - moim zdaniem literatura konserwatywna to taka, która narzuca dzieciom władzę dorosłych a liberalna to taka, która pokazuje, że mogą być partnerami i że nie zawsze dorosły ma rację. I jeszcze w liberalnej dziecko ma prawo do odczuwania i wyrażania uczuć i zachowań ogólnie uznawanych za negatywne - złość, zazdrość, niecierpliwość. > A ja się teraz dziwnie czuję, czytając twoje rozróżnienie. Dla mnie to, co według ciebie pokazuje literatura liberalna, jest wyrazem budowania u dziecka przede wszystkim zdrowia psychicznego i samokontroli w życiu dorosłym. Idąc tą myślą, jeżeli tego nie zakłada literatura konserwatywna, nie dbają o to osoby, które płyną tym prądem? Nie chce mi się w to wierzyć. Nie chcą wychować zdrowych na umyśle i samokontrolujących się dorosłych, którzy dzięki takim wychowaniu nie zostaną np. osobami uzależnionymi od innych lub od szkodliwych środków chemicznych, bo będą umiały radzić sobie z trudnymi, choć tak bardzo potrzebnymi, emocjami? Czy kieruje nimi raczej ignorancja w tym temacie? Czy może jednak na czymś innym polega ten podział? Przy okazji dziękuję Abepe za linka. Książka już została wpisana na listę obowiązkową do przeczytania w najbliższym możliwym terminie:) Odpowiedz Link
abepe Re: literatura konserwatywna 28.09.10, 22:39 bramina napisała: > A ja się teraz dziwnie czuję, czytając twoje rozróżnienie. Dla mnie to, co wedł > ug ciebie pokazuje literatura liberalna, jest wyrazem budowania u dziecka przed > e wszystkim zdrowia psychicznego i samokontroli w życiu dorosłym. Idąc tą myślą > , jeżeli tego nie zakłada literatura konserwatywna, nie dbają o to osoby, które > płyną tym prądem? Nie chce mi się w to wierzyć. Nie chcą wychować zdrowych na > umyśle i samokontrolujących się dorosłych, którzy dzięki takim wychowaniu nie z > ostaną np. osobami uzależnionymi od innych lub od szkodliwych środków chemiczny > ch, bo będą umiały radzić sobie z trudnymi, choć tak bardzo potrzebnymi, emocja > mi? Czy kieruje nimi raczej ignorancja w tym temacie? > Czy może jednak na czymś innym polega ten podział? Nie upieram się przy swojej racji. Piszę wcześniej, że to rozróżnienie jest dla mnie nieco sztuczne. Gdy jednak myślę o konserwatyzmie - mam przed oczami obraz rodzica, który wpaja dziecku swoje zasady bez dania mu jakiejkolwiek możliwości wyboru i rozwoju emocjonalnego. Z tego powodu nie utożsamiam konserwatyzmu z chrześcijaństwem, bo jedno z drugim się nie łączy - są chrześcijanie zamordyści i chrześcijanie dający dziecku rozwijać niezależność i samodzielność w myśleniu. Analogiczne grupy można znaleźć w grupie osób niewierzących (niekoniecznie liberalnych). Odpowiedz Link
mamalilki Re: literatura konserwatywna 28.09.10, 22:50 Gdy jednak myślę o konserwatyzmie - mam przed oczami obra > z rodzica, który wpaja dziecku swoje zasady bez dania mu jakiejkolwiek możliwoś > ci wyboru i rozwoju emocjonalnego Bardzo, bardzo krzywdzisz normalnych, inteligentnych i wykształconych rodziców o poglądach konserwatywnych. Może w tej dyskusji zabrakło definicji, kto to właściwie jest konserwatysta? Odpowiedz Link
abepe Re: literatura konserwatywna 28.09.10, 22:55 mamalilki napisała: > Bardzo, bardzo krzywdzisz normalnych, inteligentnych i wykształconych rodziców > o poglądach konserwatywnych. Może w tej dyskusji zabrakło definicji, kto to wła > ściwie jest konserwatysta? Przeczytałaś ciąg dalszy mojej wypowiedzi? Tak, zabrakło definicji. Przedstawiłam moją, jak już tłumaczyłam nie utożsamiam konserwatyzmu z chrześcijaństwem. Jeżeli Ty utożsamiasz - przepraszam. Podaj definicję. Odpowiedz Link
abepe Re: literatura konserwatywna 28.09.10, 23:27 Dumam i dumam nad tym z czym mi się konserwatyzm kojarzy i dlaczego tak źle. I już wiem - Janusz Korwin-Mikke. Odpowiedz Link
bramina Re: literatura konserwatywna 29.09.10, 23:20 No to w opozycji widzę zdecydowanie Manuelę Gretkowską jako założycielkę Partii Kobiet. Która kojarzy mi się bardzo, bardzo dobrze i której poglądy są mi bardzo bliskie. Odpowiedz Link
kamienna5 Re: literatura konserwatywna 26.09.10, 19:23 I jeszcze lista książek chrześcijańskich traktujących o seksie, relacjach chłopak-dziewczyna, płciowości itp. Nie ukrywam jednak, że oczekiwałabym publikacji bardziej "namiętnych" - pisanych językiem bliskim młodzieży, bez chodzenia z głową w chmurach, w pewnym sensie także z jajem. - Jacek Pulikowski "młodzi i miłość", - o. Karol Meissner "Płciowość i czystość", "Twoja przyszłość, rozmowy z chłopakiem/rozmowy z dziewczyną", - Mary Beth Bonacci "Sex, miłość i Kościół" - Mieczysław Maliński "Zanim powiesz kocham" - Walter Trobisch "Żyć z pragnieniem niespełnionym" - być może najodważniejsza z tych wymienionych Odpowiedz Link
tymianek21 Re: literatura konserwatywna 27.09.10, 09:24 cześć! moi znajomi są bardzo zaangażowani w ruch Opus Dei-są bardzo religijni i mają 4 dzieci (najstarsza dziewczynka ma lat 13, najmłodszy syn 3 i pół). W ich domu brakuje miejsca na książki-u dziewczynek na pierwszym miejscu są (noszą ślady ciągłego czytania) seria o Ani i o dzieciach z tamtych lat a więc: Pollyanna, Mała księżniczka, książki E. Nesbit oraz cała Narnia itp z polskich to:Kamienie na szaniec i 2 książki Ł. Wierzbickiego (więcej nie pamiętam). Kilka lat temu (a więc dziewczynki były młodsze) mój kolega czytał im na głos....Krzyżaków. Pamiętam że byłam tym bardzo zdziwiona i trochę zszokowana (chodziło mi o los Danusi, opisy scen bitewnych), ale mój kolega powiedział że większe spustoszenie w głowie dzieci powoduje Doda niż Sienkiewicz. Poza tym mają całą kolekcję Bajek-grajek. Dziewczynki są pożeraczkami książek, ale wiem ze Harry jest zakazany. Kiedyś dyskutowaliśmy o tym i nawet powiedziałam że i tak mogą przeczytać H.P. w świetlicy, ale oni zapewniali mnie że dziewczynki nigdy by tego nie zrobiły. Pozdrawiam Odpowiedz Link
nchyb Re: literatura konserwatywna 27.09.10, 10:11 > ętam). Kilka lat temu (a więc dziewczynki były młodsze) mój kolega czytał im na > głos....Krzyżaków. Pamiętam że byłam tym bardzo zdziwiona i trochę zszokowana > (chodziło mi o los Danusi, opisy scen bitewnych), ale mój kolega powiedział że > większe spustoszenie w głowie dzieci powoduje Doda niż Sienkiewicz jako kilkulatka (może 6 lat, jeszcze przed szkołą) poznałam losy Danusi i Zbyszka, rodzice czytali mi. Chociaż mama omijała opisy kaźni Juranda. Dody w tamtych czasach nie było i nie z powodu wartości jakiejś, ale po prostu z powodu ciekawej fabuły mi to czytali... Pollyannę, Małą księżniczkę i inne wspomniane - miałam już wtedy w większości za sobą... Potem z przyjemnością sama powracałam do tych książek, czytając już samodzielnie... > Harry jest zakazany. Kiedyś dyskutowaliśmy o tym i nawet powiedziałam że i tak > mogą przeczytać H.P. w świetlicy, ale oni zapewniali mnie że dziewczynki nigdy > by tego nie zrobiły. znam rodzinkę należącą do jakiegoś tam ruchu chrześcijańskiego. Synek twierdzi, ze mama wielu rzeczy nie pozwala, więc on się po rpstu do nich nie przyznaje. W to wchodzi i HP i świerszczyki, które namiętnie u kolegów przegląda. Też jest ich 4, Jasio chyba najstarszy, już 16-latek chyba... Odpowiedz Link
tymianek21 Re: literatura konserwatywna 27.09.10, 10:49 W sprawie H.P to wydaje mi się że dziewczyny mogą odbierać przeczytanie go jako rodzaj grzechu-wystepują przeciwko woli rodziców a z grzechu trzeba się tłumaczyć. One są niezwykle posłuszne, wyglądają jak 3 dziewczynki z Domku na Prerii i myślę że to co powiedzą rodzice jest dla nich święte. Jak byłam mała to w pokoju moich rodziców na najwyższej półce leżała Księga z 1000 i 1 nocy o której z siostrą wiedziałyśmy że nie wolno nam jej oglądać (ilustracje nie dla dzieci). Mimo że nie byliśmy rodziną religijną nigdy jej nie dotknęłam. Bałam się że jak do niej zajrzę to zgrzeszę. Dziś mnie to śmieszy, ale u dzieci z rodzin Opus Dei sprawa niegrzeszenia jest bardzo ważna i wydaje mi się że te dziewczyny długo nie przeczytają H.P. Odpowiedz Link
tymianek21 Re: literatura konserwatywna 27.09.10, 11:07 Acha-po wielu rozmowach z tymi znajomymi od Opus Dei (przeczytałam też dużo art. o wychowywaniu dzieci które mi podrzucają), myślę że chowają swoje dzieci w poczuciu że nawet jeśli w pobliżu nie ma rodziców to zawsze jest przy tobie Bóg który widzi twoje postępowanie. Bardzo zaangażowali się w budowę szkół pdst (osobne dla chłopców i dziewcząt) i ciekawi mnie jakie lektury będą mieli chłopcy a jakie dziewczynki. Odpowiedz Link
nchyb Re: literatura konserwatywna 27.09.10, 11:49 Wspomniany Jasio opowiadał nam kiedyś, że jak był mały, to w ten grzech faktycznie wierzył, ale i tak zaglądał. teraz , jak twierdzi, nie sadzi, by Bogu przeszkadzała lektura jakiś książek i ma żal do rodziców, że go w błąd wprowadzali. To słowa wierzącego, lecz myślącego 16-latka. który dalej nie przyznaje się do pewnych rzeczy, by jak mówi, uniknąć trucia. Odpowiedz Link
mharrison Re: literatura konserwatywna 27.09.10, 13:16 Nie zapominajmy o poezji:-) I Jachowiczu. Rózeczką Duch Święty dziateczki bić radzi Rózeczka dziateczkom nigdy nie zawadzi Rózeczka napędza rozumu do głowy Uczy paciorka, oducza złej mowy Rózeczka, choć bije, nie połamie kości Dziatki hamuje od wszelakiej złości Odpowiedz Link
kamienna5 Re: literatura konserwatywna 27.09.10, 13:51 No i po takich postach wszelka dyskusja wydaje mi się zbędna. Odpowiedz Link
abepe Re: literatura konserwatywna 28.09.10, 21:35 mharrison napisała: > Nie zapominajmy o poezji:-) I Jachowiczu. Powiedziałabym, że to już muzeum konserwatyzmu, na szczęście nie całkiem na czasie. Odpowiedz Link
abepe Re: literatura konserwatywna 27.09.10, 13:59 myślę że chowają swoje dzieci w p > oczuciu że nawet jeśli w pobliżu nie ma rodziców to zawsze jest przy tobie Bóg > który widzi twoje postępowanie. No i chyba słusznie. Trudno, żeby chowali swoje dzieci w poczuciu, że grzech jest tylko wtedy gdy dowiedzą się o nim rodzice. Wychowanie polega też na wpajaniu systemu wartości. Ważne pytanie po ostatnich forumowych dyskusjach - czy świat stanowi takie zagrożenie dla duszy młodego człowieka, że system wartości, który przekazują rodzice staje się tak bardzo nieatrakcyjny i słabo ugruntowany? A może po prostu jak świat światem młodzież buntuje się przeciwko "starym", a potem po okresie buntu wraca do wyniesionych z domu wartości? O ile wpajane były w sensowny sposób, nie tylko w poczuciu zagrożenia karą wieczną. Odpowiedz Link
verdana Re: literatura konserwatywna 27.09.10, 14:47 Jak świat światem, pierwsze wzmianki na egipskich papirusach. Zaakceptowanie systemu wartosci rodziców oznaczałoby absolutny brak jakiegokolwiek postępu. Rzecz w skali buntu, nie w samym buncie. Jak mi ktos slusznie napisał na innym forum, buntować się będą raczej te dzieci, ktorych rodzice ustawili się jako autorytet, po "doroslej stronie barykady" - czyli "Ja wiem i tak ma być", a nie "Rozumiem, że nie chcesz i bardzo współczuję, ale psa za ciebie nie wyprowadzę". Czyli - cnotliwie wychowane panienki zbuntują się z większym prawdopodobieństwem, niż zdemoralizowana mlodzież wyrywająca sobie z rodzicami HP. Odpowiedz Link
wojciech.widlak Re: literatura konserwatywna 27.09.10, 15:06 To bardzo ciekawa wypowiedź, z którą zgadzam się "w kratkę", a może raczej "w paski". :-) A konkretnie to tak: > Jak świat światem, pierwsze wzmianki na egipskich papirusach. Pełna zgoda. Tak było (z tymi papirusami). Pamiętam ;-) > Zaakceptowanie systemu wartosci rodziców oznaczałoby absolutny brak jakiegokolw > iek postępu. Trudno mi się z tym zgodzić, ale może to kwestia odpowiedzi na pytanie (jedno z zasadniczych): co to jest postęp? > Rzecz w skali buntu, nie w samym buncie. Tu nie jestem pewien, czy dobrze rozumiem, ale raczej się zgadzam. > Jak mi ktos slusznie napisał na innym > forum, buntować się będą raczej te dzieci, ktorych rodzice ustawili się jako au > torytet, po "doroslej stronie barykady" - czyli "Ja wiem i tak ma być", a nie " > Rozumiem, że nie chcesz i bardzo współczuję, ale psa za ciebie nie wyprowadzę". Tu pełna zgoda, z tym że chciałem prosić, żeby nie utożsamiać rodziców wierzących z zamordystami. (choć to oczywiście ułatwia dyskusję, ale tylko jednej stronie :-) > Czyli - cnotliwie wychowane panienki zbuntują się z większym prawdopodobieństwe > m, niż zdemoralizowana mlodzież wyrywająca sobie z rodzicami HP. Tu się oczywiście nie zgadzam, ale to dlatego, że przedstawiona alternatywa ma charakter karykatury. Nie jest tak, zapewniam (także jako ojciec - by odwołać się do prośby "kamiennej" o odnoszenie się do własnych doświadczeń, co zresztą też jest mi bliskie), że "cnotliwe wychowanie panienek" polega na przykuwaniu ich do kaloryfera w sobotni wieczór, gdy "zdemoralizowana młodzież" wybiera się na imprezę. Odpowiedz Link
tymianek21 Re: literatura konserwatywna 27.09.10, 15:33 Niestety w przypadku znajomych z Opus Dei cały ich autorytet opiera się na lęku ich dzieci przed karami cielesnymi. Najgorsze jest to że oni mówią otwarcie "że lanie nikomu nie zaszkodziło", albo że jakieś dziecko znajomych zachowuje się tak "bo wiadomo nie dostał w tyłek". A wszystko podsumowują "dziecko nie musi lubić rodzica ale musi go szanować". Dla nich szacunek dla rodzica to wykonywanie poleceń rodzica. Więc dziewczyny są całkowicie im podporządkowane i wątpie żeby odważyły się przeczytac H.P w mlodości. Tak się złożyło że wśród moich bardzo bliskich znajomych mam też 2 rodziny zaangażowane w ruch "Domowy Kosciół" i oni z przerażeniem słuchają o metodach wychowawczych tamtych znajomych. Ci z Domowego Kościoła np. uważają że lepiej żeby dziecko przeczytało H.P a dorastająca dziewczyna Zmierzch i pogadało o tym z rodzicami. Pozdrawiam Odpowiedz Link
abepe Re: literatura konserwatywna 27.09.10, 16:32 A mnie się wydaje, że bunt przechodzi większość młodych ludzi, nie tylko ci z autorytarnymi rodzicami. Można też się zbuntować przy rodzicach zupełni ignorujących jakiekolwiek wychowanie. Bunt, podważanie autorytetów, prowadzi młodego człowieka do samodzielnego budowania tożsamości. Jeżeli zasady postępowania wpojone były w sposób sensowny - prędzej czy później młody człowiek uzna ich wartość i do nich wróci. Odpowiedz Link
a_beatle Re: literatura konserwatywna 28.09.10, 09:13 Otóż to:-) Bunt najczęściej wiąże się z kontestowaniem świata wartości rodziców, bez względu na jakość relacji w rodzinie. Ale to jakość relacji właśnie, to czy są budowane na szacunku wzajemnym i przyjaźni, czy na strachu, decyduje moim zdaniem o późniejszych wyborach dziecka, już po okresie buntu i naporu. Po literaturę stricte katolicką nie sięgam, chrześcijańskie wartości, szeroko pojęte można znaleźć w większości, nawet i w tych o pingwinach-gejach. Wszak o miłość, szacunek i dobro chodzi, nieprawdaż? Odpowiedz Link
anndelumester Re: literatura konserwatywna 29.09.10, 12:10 abepe napisała: > A mnie się wydaje, że bunt przechodzi większość młodych ludzi, nie tylko ci z a > utorytarnymi rodzicami. Można też się zbuntować przy rodzicach zupełni ignorują > cych jakiekolwiek wychowanie. > Bunt, podważanie autorytetów, prowadzi młodego człowieka do samodzielnego budow > ania tożsamości. Jeżeli zasady postępowania wpojone były w sposób sensowny - pr > ędzej czy później młody człowiek uzna ich wartość i do nich wróci.Tu się w pełni zgadzam. Ale czasem siła rażenia buntu bywa rozmaita. Pamiętam, jak niektóre grzeczne i krótko trzymane egzemplarze zerwały się z hukiem z łańcucha - budziło to zdziwienie u tej części towarzystwa, która już wiele widziała. A huk ten był spowodowany właśnie nadmierną kontrolą i nadmierną władzą rodziców, za którą nic nie stało. Co najwyżej "autorytetu"budowany straszeniem pasem i karami. Niestety, przychodzi taki wiek dziecka - bójmy się jako rodzice - kiedy zostaniemy tak czy owak dogłębnie zweryfikowani, osądzeni i będzie nam to powiedziane, wykrzyczane albo zakomunikowane w o wiele gorszej formie. Ale to i tak nic, w porównaniu z dziećmi, które tego buntu w ogóle nie przeszły. Odpowiedz Link
abepe Re: literatura konserwatywna 29.09.10, 16:19 Oj, po dzisiejszym wykładzie, który z ust siedmiolatka usłyszałam na temat pochodzenia człowieka ("Wiesz,mamo, zaczęło się od takiego malutkiego ssaka, który...") wiem, że do literatury konserwatywnej należy zaliczyć wszystkie opowieści o siedmiu dniach Stworzenia. To jeszcze w związku z zakłopotaniem, w które podobnym wykładem wprawił nasz syn naszego przyjaciela, który zaznaczył, że jego syn (obecny na "wykładzie") zna nieco inną wersję powstania świata:) Nie czepiajcie się, wiem, KK już dawno uznał ewolucję za prawdę, ale jak widać, nie wszyscy są w stanie to przekazać dzieciom:)) Odpowiedz Link