ap77 19.12.10, 20:35 sklep.krytykapolityczna.pl/sklep/catalog/product_info.php?products_id=230 kapitalna inicjatywa! Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
bazia8 Re: Bieda. Przewodnik dla dzieci 19.12.10, 21:39 na stronie KP informacja, że pozycja jest niedostępna Odpowiedz Link
anndelumester Re: Bieda. Przewodnik dla dzieci 20.12.10, 11:57 Książek sygnowanych przez KP na pewno nie dałabym dziecku bez wcześniejszego specjalnego wykładu na temat tez głównych tego wydawnictwa. Tej książki nie znam, chętne ustosunkuję się po przeczytaniu. Natomiast uważam, że temat owszem bardzo potrzebny, ale raczej dla dorosłych najpierw, bo za biedę dzieci odpowiadają zawsze konkretni dorośli. I bez takiego wstępu tłumaczenie czegokolwiek moim zdaniem nie ma sensu. Odpowiedz Link
verdana Re: Bieda. Przewodnik dla dzieci 20.12.10, 12:51 Po lekturze podrecznikow, gdzie dzieci sa zawsze zamozne, a w klasie jest najwyżej jedno buiedne dziecko, zazwyczaj dyskryminowane - jestem jak najbardziej za książka o biedzie dla dzieci. Oczywiscie, ze jest to problem doroslych, ale przedstawianie biedy w podrecznikach jest nie do przyjęcia - biedni to nigdy nie "my", to zawsze "oni". Odpowiedz Link
tymianek21 Re: Bieda. Przewodnik dla dzieci 20.12.10, 16:39 W ostatnich Wysokich obcasach o tej książce bardzo ładnie napisała pani Sokolińska. Tu cały art. (jest o kilku różnych książkach m.in o Bobo, audiobookach i właśnie o Biedzie) www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53581,8828305,Pippi__koszatki_i_bieda.html?fb_xd_fragment#?=&cb=f3ba87878b69bb4&relation=parent.parent&transport=fragment&type=resize&height=21&width=120 Odpowiedz Link
moleslaw Re: Bieda. Przewodnik dla dzieci 21.12.10, 07:43 Czytałam artykuł i postanowiłam kupić książkę dla syna lat prawie 10,ilość prezentów ( ksiązki głównie) na gwiazdkę przekaracza wszelkie normy zdrowego rozsądku tak że z tą pozycją poczekam do urodzin. Faktycznie jak napisała Verdana temat ten i nie tylko ten przedstawiony jest w szkole na zasadzie że jest jakiś on czy ona i cała klasa się śmieje i należy to zmienić bo nie wolno się śmiać. Nie spotkałam się z tym by narratorem było właśnie dziecko ofiara , wtedy też łatwiej byłoby o indentyfikacje i poradzenie sobie dziecka z własnymi odczuciami.Nie wiem czy dobrze napisałam o ci mi chodzi ale mam nadzieję że w miarę zrozumiale. W ogóle uważam podręczniki do nauki z których korzysta mój syn za jakiś koszmar.Kiedy czytam że Sienkiewicz dostał nobla za "Quo Vadis" nóż mi się w kieszeni otwiera,nie mówiąc już o tym że zastanawiam się ile jest tam innych błędów z innych dziedzin których nie dam rady poprawić bo ich nie wychwyciłam. Odpowiedz Link
anndelumester Re: Bieda. Przewodnik dla dzieci 21.12.10, 13:43 Nie czytam podręczników, ale pewnie masz rację. Chciałabym żeby temat był poruszany tak, jak poruszają to np. szwedzkie książki dla dzieci, dla mnie w sposób prosty i oczywisty. Dlatego ciekawa jestem tej książki i tego, czy będzie teza. Opinia red. Sokolińskiej nie jest dla mnie recenzją, a jej teksty nigdy mnie jakoś nie porywały. Odpowiedz Link
verdana Re: Bieda. Przewodnik dla dzieci 21.12.10, 13:50 Mnie nie chodzi nawet o to, aby były jakieś czytanki z punktu widzenia "ofiary", tylko żeby były czytanki o tym, ze ktoś po prostu ma ubrania z lumpeksu i nie stać go na wakacje, nie ma własnego pokoju, a tata jest bezrobotny - i ze to nie jest zwyczajne zycie. Ani ofiary, ani bohatera. Przecież taka sytuacja dotyczy 1/4 dzieci w Polsce... Odpowiedz Link
abepe Re: Bieda. Przewodnik dla dzieci 21.12.10, 14:13 Sprawa jest bardzo skomplikowana. Ubrania z lumpeksu ma wiele osób, niekoniecznie biednych. Na wakacje w jakimś ośrodku czy za granicą też czasami ludzi nie stać nie dlatego, że nie mają co do garnka włożyć, tylko dlatego, że np. spłacają kredyt mieszkaniowy. Czyli są relatywnie majętni - mają zdolność kredytową:) Wczoraj czytaliśmy "Świąteczne opowieści" Hartmana i mój syn, po przeczytaniu opowiadaniu i szewcu, który wspomógł kilkoro biednych ludzi stwierdził, że nie zna nikogo naprawdę biednego. A głowę daję, że w jego klasie są dzieci, u których się nie przelewa. Po prostu bieda nie jest tak naprawdę widoczna, w lumpeksie można się ubrać w markowe ubrania. Zresztą mój syn nie zwraca uwagi na takie rzeczy, jak ciuchy. Jest w jego klasie chłopiec, o którym opowiada, że nigdy nie ma kredek itd, ale wydaje mi się, że wynika to nie z biedy, ale z zaniedbania. Podejrzewam, że chłopiec ten może mieć bardziej wypasione zabawki niż mój syn. Zastanawiam się czasem, jak wytłumaczyć dziecku co to jest bieda. Tak naprawdę, czy my znamy jej definicję - gdzie kończy się przeciętne "nie stać mnie na wszystko" a zaczyna "brakuje na podstawowe potrzeby"? Dość często rozmawiam z dziećmi na temat konsumpcji - że nie trzeba mieć wszystkiego i one na szczęście nie są przyzwyczajone do częstego kupowania. Siedmiolatek do niedawna nosił do szkoły plecak, który dostał jako czterolatek, nie domagał się nowego. W szkole są zbiórki "dla biednych dzieci", ale czy ktokolwiek z dziećmi przy tej okazji na ten temat rozmawia - wątpię. Bardzo skomplikowany temat. Chętnie sprawdzę, jak go ugryzła Krytyka Polityczna. Odpowiedz Link
verdana Re: Bieda. Przewodnik dla dzieci 21.12.10, 14:19 Moja znajoma, mieszkająca na wsi, opowiadała własnie o glodnych dzieciach w szkole. Gdy podjechanio do rodziców, aby zobaczyć, co się u nich dzieje - okazało sie, ze willa jest, dwa samochody, dywany, kryształy, kino domowe - na to starczało, na jedzenie dla dzieci już nie... Ale trzeba też pamiętać, ze są w Polsce całe ośrodki biedy, tereny bylych PGR-ow, małe miasteczka, gdzie spora część mieszkańców jest bezrobotna - i te dzieci w podrecznikach swojego życia nie znajdą. W przypadku szkół moich dzieci były dzieci niezamożne, biednych nie było. Biedy nie sposób nie zauwazyć. Odpowiedz Link
abepe Re: Bieda. Przewodnik dla dzieci 21.12.10, 14:28 verdana napisała: > W przypadku szkół moich dzieci były dzieci niezamożne, biednych nie było. Biedy > nie sposób nie zauwazyć. Podejrzewam, że mój siedmiolatek z głową w chmurach może nie zauważyć. I nie wiem, jak go na nią uczulić. Nie jest w stanie tego ocenić także dlatego, że często sam nie ma czegoś, co posiadają wszystkie dzieci - np. cały rok śniadanie nosił z zwykłym pojemniku plastikowym z pokrywką, takim do przechowywania żywności. Jako jedyny nie miał prawdziwej śniadaniówki. Nie przeszkadzało mu to. Nie ma też dużego piórnika, takiego, gdzie się wkłada kredki za specjalne gumeczki, tylko taki w formie tuby. Ma obgryzione kredki, bo sam je obgryza. Wygląda to dosyć biednie, ale to konsekwencja jego działań - ma, co sam nagryzł:) Bieda to do pewnego stopnia rzecz względna - pamiętam, jak kolega z przedszkola powiedział synowi, że skoro jego ojciec ma opla - musi być dziadem (rozumiem, że chodziło o status nie o wiek). Pamiętam, że był tu kiedyś wątek gdzie forumka opisywała, że dostała ze szkoły paczkę z ubraniami, jej dzieci zostały uznane za potrzebujące wsparcia. Odpowiedz Link
anndelumester Re: Bieda. Przewodnik dla dzieci 21.12.10, 14:26 Mam podobny problem podczas rozmowy z moim synem. I ja staram się nie używać określenia bieda, a raczej potrzeby życiowe. Zmieniłam system opisywania świata czy tłumaczenia świata po bardzo trafnym podsumowaniu pewnych zjawisk, przez wtedy chyba czterolatka - na spacerze w dzielnicy raczej mocno 'zaniedbanej" moje dziecko doszło do wniosku, ze nasza rodzina jest bardzo biedna - bo nie mamy dużego płaskiego telewizora i talerza Polsatu. Od tamtej pory tłumaczę, że dla różnych ludzi są ważne różne rzeczy i na to idą ich środki, zdobywane również różnie. Podobnie tłumaczę sytuację, gdy ktoś puka do naszych drzwi/zaczepia na ulicy, opowiada o swojej biedzie, a potem reaguje bardzo nerwowo i niegrzecznie na propozycje konkretnych zakupów spożywczych czy niedalibóg wykonania jakiejś pracy. Wszelkie akcje szkolne doraźne typu zbiórki i szlachetne paczki - spotykają się z moim sprzeciwem i przy okazji tłumaczę dziecku, że sposoby ciągłe i programowe dają więcej pożytku i w nie warto się angażować - z tym, że trwa to dłużej niż jeden dzień. BTW my też mamy ciuchy z lumpeksów, nie jeździmy do resortów na wakacje, wątpię czy to oznacza coś więcej niż zróżnicowane potrzeby i inne priorytety. Odpowiedz Link