Kto pożyczy "Grę w kolory" do 1 klasy?

03.02.11, 14:44
Zdecydowaliśmy się na przeniesienie syna w przyszłym roku do innej szkoły. Teraz jest w pierwszej klasie, realizuje program według podręcznika "Wesoła szkoła i przyjaciele". Nie zdawałam sobie sprawy z różnic programowych, dopóki nie zobaczyłam podręcznika "Nowej Ery". "Wesoła szkoła" jest o niebo uboższa (nie mówię już o formie wizualnej). W szkole, do której chcemy syna przenieść jest podręcznik wydawnictwa Juka "Gra w kolory". Przeczytałam wczoraj, że jest to najtrudniejszy zestaw dla pierwszaków. Chciałabym sprawdzić różnice. Nie bardzo mi się uśmiecha kupowanie kompletu na prawie 200 zł tylko po to, żeby uzupełnić ewentualne braki (być może mój syn, który z "Wesołą szkołą", oprócz kaligrafii za dużo robić nie musi, z "Grą w kolory" także nie nie będzie musiał za dużo pracować, program jest generalnie prosty). Może ktoś ma używany zestaw, który może mi na jakiś czas pożyczyć?
    • abepe Re: Kto pożyczy "Grę w kolory" do 1 klasy? 03.02.11, 14:50
      Proszę mi nie zarzucać, że jako moderatorka nie powinnam dawać złego przykładu i wrzucić swoją prośbę na straganik:)) Ale tam nie ma opcji pożyczę:))

      Ale, w sumie - mogę tez odkupić za mniejsze pieniądze. Albo wymienić na jakieś książki.
    • gkacha Re: Kto pożyczy "Grę w kolory" do 1 klasy? 03.02.11, 15:43
      Mój syn jest teraz w pierwszej klasie i uczy się właśnie z tego podręcznika. Strona graficzna też nie jest niestety powalająca na kolana, a jeśli chodzi o trudność to nie sprawdzałam z innymi. Niemniej syn już dawno poznał liczby od 0 do 10 a jak przeczytałam na FK to niektórzy nie posunęli się w tej kwestii zbyt daleko... Myślę jednak, że pod koniec roku wszystko się wyrówna, bo program obowiązuje jeden. Inna kwestia to taka, czy pani realizuje tylko i wyłącznie program, czy chce jej się robić z dziećmi coś więcej. My na szczęście trafiliśmy na ten drugi typ:) Czego wszystkim życzymy:)
      • gkacha Re: Kto pożyczy "Grę w kolory" do 1 klasy? 03.02.11, 15:55
        Nie jesteśmy w stanie pożyczyć książek, bo syn z nich korzysta, ale jeśli możemy pomóc w inny sposób to z przyjemnością pomożemy:)
      • abepe Re: Kto pożyczy "Grę w kolory" do 1 klasy? 03.02.11, 15:55
        Nie jest pewna, czy się wyrówna. Podręczniki do zerówki także się różniły. Same nauczycielki zerówki pod koniec roku stwierdziły, że fatalnie wybrały podręcznik do zerówki MAC Edukacji, w którym materiału było mało.
        Wychowawczyni jest z tych, którym się niczego nie chce, więc wątpię, żeby robiła coś poza. Patrzę na część "Zeszyt" - taką książkę, gdzie są liniatury. Pod koniec są zadania, które są do zrealizowania na kolejnych stronach i naklejki do wykorzystania. Robią mniej więcej 1/5, resztę zeszytu wychowawczyni wykorzystuje na kaligrafię (albo kolorowanki), bez sensu bo mają osobny zeszyt. W komplecie Juki jest też część Matematyka, według podręcznika WSiPu międli się teraz w kółko dodawanie do 6!!!
        Strona graficzna w tym momencie mnie nie interesuje.
        • abepe Re: Kto pożyczy "Grę w kolory" do 1 klasy? 03.02.11, 15:56
          Kotula już mi zaproponowała skanowanie, ale to kupa roboty.
          Gopio - dobry pomysł. Muszę sprawdzić, może kogoś znam.
        • gosiablo zeszyt z serii "Wesoła szkoła" 03.02.11, 16:13
          Mam podobny problem z tym zeszytem. Zmieniła się pani, poprzednia która pilnowała porządku w tym zeszycie niestety zachorowała. Mamy teraz zastępstwo i walczę jak lew o to aby praca w tym zeszycie miała ręce i nogi bo w tym momencie pani potrafi zadać trzy zadania z różnych stron i czasem więcej czasu spędzamy nad ustaleniem tego co trzeba zrobić niż nad samą pracą domową. Ale nowa Pani jest fajna i mam nadzieję że się dogadamy:)
          • abepe Re: zeszyt z serii "Wesoła szkoła" 03.02.11, 19:03
            gosiablo napisała:

            > Mam podobny problem z tym zeszytem. Zmieniła się pani, poprzednia która pilnowa
            > ła porządku w tym zeszycie niestety zachorowała. Mamy teraz zastępstwo i walczę
            > jak lew o to aby praca w tym zeszycie miała ręce i nogi bo w tym momencie pani
            > potrafi zadać trzy zadania z różnych stron i czasem więcej czasu spędzamy nad
            > ustaleniem tego co trzeba zrobić niż nad samą pracą domową. Ale nowa Pani jest
            > fajna i mam nadzieję że się dogadamy:)

            Nasz Pani nie jest fajna. A wtrącanie się do merytorycznej strony jej pracy przyjęłaby chyba histerią. Demonstrowała poczucie skrzywdzenia nawet przy pytaniu czy dzieci mogłyby zostawiać podręczniki w klasowej szafce (do której my kupowaliśmy zamek i pojemniki na segregowanie pomocy szkolnych) oraz mieć możliwość zjadania śniadania w klasie a nie na podłodze korytarza.
        • gkacha Re: Kto pożyczy "Grę w kolory" do 1 klasy? 03.02.11, 16:52
          Rzeczywiście, może masz rację z tym, że niekoniecznie się wyrówna :( Do tej pory tak mi się wydawało i żyłam w błogiej nieświadomości...U nas w szkole klas pierwszych jest osiem i dwa zestawy podręczników (do wychowawcy należy wybór). Część wybrała Grę w kolory a część Wesołą szkołę. Czyli trafiliśmy dobrze:)
    • gopio1 Re: Kto pożyczy "Grę w kolory" do 1 klasy? 03.02.11, 15:54
      Jak nikogo nie znajdziesz tutaj - to może spróbuj zagadać kogoś z drugiej klasy z tamtej nowej szkoły? Albo z pierwszej - po pierwszym semestrze część książek jest już wykorzystana.
      • violik Re: Kto pożyczy "Grę w kolory" do 1 klasy? 03.02.11, 16:06
        info na priv
        i nigdy nie trać nadziei :)
        • abepe Re: Kto pożyczy "Grę w kolory" do 1 klasy? 03.02.11, 16:13
          Violik, to kilkam F5 w programie pocztowym między racuszkiem a racusziem:))
          • katrio_na Re: Kto pożyczy "Grę w kolory" do 1 klasy? 03.02.11, 16:44
            My możemy pożyczyć tyle, że nie wiem jak z transportem (my z W-wa).
            Widziałam też w Bonito w wyprzedażach za jakieś 80zł.
            Jakby coś to pisz.
            • abepe Re: Kto pożyczy "Grę w kolory" do 1 klasy? 03.02.11, 19:04
              katrio_na napisał:

              > My możemy pożyczyć tyle, że nie wiem jak z transportem (my z W-wa).
              > Widziałam też w Bonito w wyprzedażach za jakieś 80zł.
              > Jakby coś to pisz.

              Ok, dzięki:)) Na razie Violik może mi znajdzie komplecik. Oczywiście pokryję koszty wysyłki. Jeżeli po przejrzeniu uznam, że warto i trzeba - rzeczywiście skorzystam z tej wyprzedaży.
            • abepe Re: Kto pożyczy "Grę w kolory" do 1 klasy? 15.02.11, 22:48
              katrio_na napisał:

              > My możemy pożyczyć tyle, że nie wiem jak z transportem (my z W-wa).
              > Widziałam też w Bonito w wyprzedażach za jakieś 80zł.
              > Jakby coś to pisz.

              Napisałam!!!
    • aniam123 Re: Kto pożyczy "Grę w kolory" do 1 klasy? 03.02.11, 19:28
      abepe gratuluję odważnej decyzji, my kilka lat temu podjęliśmy podobną (po zerówce zrezygnowaliśmy z pani, która miała nasze dziecko uczyć także w klasach 1-3) i nigdy jej nie żałowałam. Powodzenia!
    • katrio_na Re: Kto pożyczy "Grę w kolory" do 1 klasy? 03.02.11, 20:13
      OK :) Jakby coś to pisz śmiało.
      A tak na marginesie, Juka też jest okropnie prosta.
      W drugiej klasie jakby coś się ruszyło (na pewno jeśli chodzi o ilość - jest więcej książeczek), ale bez rewelacji.
      Ale w szkole zaczęli już mnożenie... po prostu byłam pod wrażeniem... przed końcem 1 semestru... oniemiałam ;)
      • bogusia1231 Re: Kto pożyczy "Grę w kolory" do 1 klasy? 04.02.11, 20:17
        Może kup sprawdziany - i jak zrobi bez problemu (a wydaje mi sie, że tak), chyba możesz odpuścić kupowanie sobie części z pierwszego półrocza
    • steffa Re: Kto pożyczy "Grę w kolory" do 1 klasy? 04.02.11, 22:44
      Ja bym ci z chęcią pomogła, ale mój syn w ogóle nie posiada podręczników.
      • abepe Re: Kto pożyczy "Grę w kolory" do 1 klasy? 04.02.11, 22:46
        Steffo, ja bym chętnie zapisała go do takiej szkoły bez podręczników, ale trochę daleko (tylko te druty!)
        • steffa Re: Kto pożyczy "Grę w kolory" do 1 klasy? 05.02.11, 02:05
          Oooo, druty też bym ci pożyczyła! ;-)
          • abepe Re: Kto pożyczy "Grę w kolory" do 1 klasy? 15.02.11, 22:48
            steffa napisała:

            > Oooo, druty też bym ci pożyczyła! ;-)

            Obawiam się, że drutem ktoś dostałby w oko, w razie niepowodzenia:))
    • anndelumester Re: Kto pożyczy "Grę w kolory" do 1 klasy? 17.02.11, 11:11
      Ten zestaw zadań z matematyki mnie zainteresował. Ciekawe, czy jest coś więcej niż rachowanie do 10.
    • katrio_na Re: Kto pożyczy "Grę w kolory" do 1 klasy? 20.02.11, 09:25
      Abepe, zerknij na e-maila gazetowego.
      Jutro lub we wtorek mogłabym wysłać bo będę koło poczty ;)
      • abepe Re: Kto pożyczy "Grę w kolory" do 1 klasy? 02.06.11, 19:48
        Przestudiowałam Jukę dokładnie. W porównaniu z WSiPem (Wesoła szkoła i przyjaciele) książka jest o wiele bogatsza, tzn. zadania związane z danym problemem są rozmaite, mniej jest chyba nudnego powtarzania. Mimo, że zdecydowaliśmy się na przeniesienie syna do szkoły, która korzysta z Juki - nie dręczyłam go uzupełnianiem braków. Dzisiaj byliśmy na rozmowie, syn rozwiązywał zadania i poradził sobie świetnie. Dyrektorka stwierdziła, że nie musimy uzupełniać braków, najwyżej będziemy coś dodatkowo robić na bieżąco (dostaniemy informację mailem - och, och, po kompletnym braku informacji o postępach i problemach w obecnej szkole - chyba padnę ze szczęście jak takiego maila dostanę:)

        Ale nie piszę tego, żeby się chwalić, tylko poinformować na wypadek, gdyby ktoś szukał dobrego podręcznika, że Juka, jest ok.
        Ale dyrektorka stwierdziła, że podręcznik nie jest idealny, bo szukają czegoś co ma jeszcze lepsze ćwiczenia dodatkowe. I w przyszłym roku pierwszaki dostaną podręczniki z Nowej Ery!!! Co mnie cieszy, bo za rok pewnie do zerówki pójdzie tam młodszy. Hip hip hurra!!!Nowa Era!!!
        • gopio1 Re: Kto pożyczy "Grę w kolory" do 1 klasy? 02.06.11, 20:32
          Mój syn już dwa lata pracuje z podręcznikami "Nowe już w szkole" Nowej Ery. W trzeciej klasie będą kontynuować. Dla mnie super, uważam, że nie ma nic lepszego. Córka od września zaczyna 1 klasę i właśnie się dowiedziałam, że będą pracować na "Razem w szkole". Podobno te podręczniki są łatwiejsze dla 6-latków, których w tym roku będzie u nas sporo. A ponieważ wszystkie klasy pierwsze (zarówno 6- jak i 7-latki) mają pracować na tych samym podręcznikach, to z tego wniosek, że "równają w dół". Szkoda, żałuję. No, ale się nie uprzedzam...
          • abepe Re: Kto pożyczy "Grę w kolory" do 1 klasy? 02.06.11, 20:44
            Ciekawe, czym się różni "Razem w szkole" od "Wesołej szkoły i przyjaciół"?
            • beataj02 Re: Kto pożyczy "Grę w kolory" do 1 klasy? 02.06.11, 22:16
              Oooo, czyli powinnam się cieszyć, bo w naszej szkole decyzja jest w gestii nauczyciela i część klas będzie miała "Nowe już w szkole", a część "Razem w szkole". Nam trafiła się ten pierwszy pakiet, a do niego dodatkowo Liczę coraz lepiej, Piszę coraz lepiej oraz Spotkanie z Lekturkiem.
            • aglod2 Re: Kto pożyczy "Grę w kolory" do 1 klasy? 02.06.11, 23:00
              "Razem w szkole" jest dla dzieci o większej dojrzałości szkolnej (czyli dla 7-latków w sam raz), a "Wesoła szkoła i przyjaciele" jest łatwiejsza, dłużej wprowadzane są litery, ma dużą liniaturę itp. ułatwienia
              • abepe Re: Kto pożyczy "Grę w kolory" do 1 klasy? 02.06.11, 23:07
                aglod2 napisała:

                > "Razem w szkole" jest dla dzieci o większej dojrzałości szkolnej (czyli dla 7-l
                > atków w sam raz), a "Wesoła szkoła i przyjaciele" jest łatwiejsza, dłużej wprow
                > adzane są litery, ma dużą liniaturę itp. ułatwienia

                Wszystko dłużej, jeszcze nie poznali np. "dzi" a dodają tylko do 12. Masakra. Ciekawe, kto uznał, że dzieciaki z klasy mojego syna potrzebują tych wszystkich ułatwień, jeżeli to były prawie same siedmiolatki, które świetnie wypadły w testach na zakończenie "zerówki"?
                • monix123 Re: Kto pożyczy "Grę w kolory" do 1 klasy? 03.06.11, 01:02
                  MOja 6 latka jest wlaśnie w I klasie.
                  Mają podrecznik "Nowe już w szkole".
                  Troche się go "obawialam" bo podobno jest najtrudniejszy(?) z tych ktore są na rynku, ale teraz uważam, ze jest swietny.
                  A Młoda, mimo, że bez "zerówki" poradziła sobie świetnie.
                  "Wesola szkoła" jest baaardzo prosta i wiele szkół z tego podręcznika rezygnuje.
          • tattarak Re: Kto pożyczy "Grę w kolory" do 1 klasy? 03.06.11, 09:12
            gopio1 napisała:
            > Córka od września zaczyna 1 klasę i właśnie się dowiedziałam, że będą pracowa
            > ć na "Razem w szkole". Podobno te podręczniki są łatwiejsze dla 6-latków, który
            > ch w tym roku będzie u nas sporo. Szkoda, żałuję. No, ale się nie uprzedzam...

            Znam te podręczniki, ale napiszę o nich tylko na Twoją wyraźną prośbę ;-) Ciekawa jestem dlaczego szkoły pracujące z pakietem "Już w szkole", chcąc uprościć materiał, nie sięgają po pakiet "Raz, dwa, trzy, teraz my!" Nowej Ery (tak samo przyjazny grafiicznie, ale znacznie łatwiejszy, właśnie dla 6-latków).
            • bluestarfish Re: Kto pożyczy "Grę w kolory" do 1 klasy? 08.06.11, 14:35
              Chętnie przeczytam więcej o pakiecie "Razem w szkole 1". Córka 6-latka będzie się uczyć od września z tych właśnie podręczników (oraz z nowych ćwiczeń dodatkowych do nich, Piszę 1 i Liczę 1). W szkole córki podręczniki te przerabiać będzie zarówno klasa 6-latków jak i 7-latków. Wydaje mi się, że są sensowniejsze niż "Wesoła szkoła". Na stronie wydawnictwa można je troszkę podejrzeć, ale może napiszesz o nich więcej, jeśli je znasz.
        • pa_yo Re: Kto pożyczy "Grę w kolory" do 1 klasy? 08.06.11, 14:42
          Zatem przenosisz syna, wszystkie dobrego zatem :)
          Mój zaczyna we wrzesniu przygode ze szkołą i będzie mial najprawdopodobniej Nowa Erę, info dopiero po 15 czerwca.
          • abepe Re: Kto pożyczy "Grę w kolory" do 1 klasy? 08.06.11, 15:34
            pa_yo napisała:

            > Zatem przenosisz syna, wszystkie dobrego zatem :)

            Właśnie się dowiedziałam, że się wygadał i wychowawczyni pytała inną matkę czy to prawda:)
            Oczywiście mamy zamiar ją poinformować, ale zastanawiam się, czy podać prawdziwe powody przeniesienia;)

            > Mój zaczyna we wrzesniu przygode ze szkołą i będzie mial najprawdopodobniej Now
            > a Erę, info dopiero po 15 czerwca.

            Powodzenia!!! Wiem, co to za stres:)
            • steffa Re: podać powody 09.06.11, 13:47
              KONIECZNIE!
              • abepe Re: podać powody 09.06.11, 15:08
                Wiesz, myślałam o tym. Ona sama podała najważniejszy powód na wywiadówce "szkoła nie ma bazy". Tylko, że ja kompletnie nie mam kiedy z nią porozmawiać. Nie będę się specjalnie zwalniać z pracy, prawda? Zwłaszcza, że wychowawczyni po zakończeniu lekcji wypada pędem ze szkoły.
                • katrio.na Re: podać powody 10.06.11, 13:24
                  Ale zaczekaj Abepe, to jest kwestia kompromisów.

                  Wiesz nauczyciel ma zwykle godziny pracy od 8 do 12 i moja w tym głowa aby się dostosować, raczej nie jego aby zostać po godzinach.
                  Nie uogólniam, ale ja również nie chodzę na zebrania (akurat dla nas są za późno), ale kontakt mamy dobry (poranny (wtedy to ja spóźniam się do pracy), wycieczkowy itp).
                  Panią można spotkać po południu gdy sprowadza dzieci -11-12, rzadko 13. Potem idzie do domu, bo takie ma godziny pracy.
                  A Ty nie wypadasz pędem z pracy jak skończysz dzień pracy? Ja akurat wypadam, pędzę po swoje prywatne dziecko, może ona też?
                  Oj, mam złość w oczach gdy ktoś mi stanie na drodze ;)

                  • steffa Re: podać powody 10.06.11, 15:25
                    Albo się mylę, albo apebe podejmowała już próby z nią spotkania. Czyżby mnie pamięć myliła?
                  • abepe Re: podać powody 10.06.11, 16:34
                    > Ale zaczekaj Abepe, to jest kwestia kompromisów.
                    >
                    > Wiesz nauczyciel ma zwykle godziny pracy od 8 do 12 i moja w tym głowa aby się
                    > dostosować, raczej nie jego aby zostać po godzinach.
                    > Nie uogólniam, ale ja również nie chodzę na zebrania (akurat dla nas są za późn
                    > o), ale kontakt mamy dobry (poranny (wtedy to ja spóźniam się do pracy), wyciec
                    > zkowy itp).
                    > Panią można spotkać po południu gdy sprowadza dzieci -11-12, rzadko 13. Potem i
                    > dzie do domu, bo takie ma godziny pracy.
                    > A Ty nie wypadasz pędem z pracy jak skończysz dzień pracy? Ja akurat wypadam, p
                    > ędzę po swoje prywatne dziecko, może ona też?
                    > Oj, mam złość w oczach gdy ktoś mi stanie na drodze ;)

                    Nie mogę się spóźniać do pracy, bo mam umówionych pacjentów. Ale nawet, gdybym założyła, że się spóźnię to niewiele by pomogło, bo dzwonek dzwoni o 7.30 i wtedy pojawia się wychowawczyni. Nie przychodzi do nas wcześniej. Mogę oczywiście krzyknąć w pędzie - "od września nas tu nie ma", ale to wszystko. Po lekcjach mam szansę spotkać się raz w tygodniu, gdy syn kończy o 16.35, wtedy pani bardzo się spieszy. Zresztą ostatnio nigdy nie kończył o tej porze, pani kończyła 2 godziny wcześniej, bo poprzedniego dnia miała z nimi zastępstwo za angielski i plastykę i w ten sposób odrabiała sobie te popołudniowe godziny. Gdybym była pewna, że gdy przyjdę w dniu, gdy kończy wcześniej - będzie miała dla mnie czas - coś bym wymyśliła, ale nie mam pewności. Ostatnia wywiadówka odbyła się o godzinie 15, o czym dowiedziałam się 2 czy 3 wcześniej. Akurat tego dnia pracuję do 18, trudno mi w ostatniej chwili odwoływać pacjentów z powodu wywiadówki, którą pani przeprowadza w kwadrans.

                    Postanowiłam w najbliższy wtorek gdy odprowadzam syna do szkoły na rano - porozmawiać z wychowawczynią, może się uda, najwyżej dzieci pograndzą w klasie:)

                    (Przepraszam jeśli piszę nieskładnie, smażę naleśniki na 2 patelnie:)
                    • abepe Re: podać powody 10.06.11, 17:12
                      Chciałam jeszcze dodać, że nie uważam, że nauczycielka powinna być dostępna w każdej chwili. Szanuję jej czas. Ale w każdej szkole powinien być jakiś system, który umożliwia rodzicom poznawanie problemów i osiągnięć ucznia. Anglistka, które według mnie jest osobą bardzo sensowną wkleja dzieciom do zeszytów sprawdziany z rozwiązanymi przez nie wcześniej zadaniami. Widzę więc regularnie postępy, punktację.
                      Na temat sprawdzianów z nauczania zintegrowanego nie wiem nic, pokazywane są na wywiadówce. Wywiadówka w tym semestrze była jedna (ta o 15), były też konsultacje (raz), na które pani wezwała niektórych rodziców, dostaliśmy informację, że mogą przyjść inni zainteresowani. Tyle, że na wszystkich była przeznaczona jedna godzina zegarowa!
                      A, przepraszam, jest wklejka o wynikach testu zaliczeniowego pierwsza klasę. Gdyby nie to, że syn dostał 40,5 na 42 punkty (oraz dostał informację od pani, że minusy miał za kolorowanie), chciałabym zobaczyć, jak rozwiązał poszczególne zadania i z czym sobie nie radzi.
                      • anndelumester Re: podać powody 11.06.11, 22:41
                        Ja bym poinformowała panią pisemnie ;) i dyrekcję też. W punktach, co mi nie odpowiadało i dlaczego tej znajomości kontynuować nie zamierzasz.. To jest działanie tylko dla ich dobra ;D Powinni jeszcze podziękować.

                        Moim zdaniem obowiązkiem szkoły i nauczycieli jest utrzymywać stały i płynny kontakt z rodzicami, ktoś, kto tej podstawowej zasady nie rozumie, powinien zmienić zawód. Praca w szkole nie jest przymusem, katorgą, karą i zesłaniem. Jeżeli ktoś się w tym nie odnajduje, lub nie ma na to w ogóle czasu i pomysłu , może powinien pomyśleć o karierze gdzieś tam w innym miejscu.
                        • anna_mrozi problem: nauczyciel-rodzic 12.06.11, 08:32
                          Abepe, wprawdzie wiążącą decyzję macie już za sobą, ale może komuś się przydadzą te informacje?

                          Reforma oświatowa, jednym z jej celów jest umocnienie roli rodzica jako współuczestnika procesu edukacji własnego dziecka i pełnoprawnego członka szkolnej społeczności.
                          Rodzic ma sporo praw! Skoro taka jest teoria, warto domagać się ich realizacji.

                          Rodzice mają w szkole prawa indywidualne i prawa grupowe.

                          Podstawowym oświatowym aktem prawnym regulującym prawa rodziców jest ustawa o systemie oświaty. Do niej powstają akty wykonawcze - rozporządzenia Ministra Edukacji.

                          www.koperniczek.net/pedagog/prawa_rodzicow_w_szkole.doc

                          Ustalone w ustawie o systemie oświaty zbiorowe prawa rodziców to:
                          - Prawo do udziału przedstawiciela rodziców w komisji konkursowej wybierającej dyrektora ( art.36a ust.5. pkt3 lit. b);
                          - Prawo do posiadania swoich przedstawicieli w krajowej, wojewódzkiej i lokalnych radach oświatowych (art.45-49);
                          - Prawo do wyboru swoich przedstawicieli do składu rady szkoły (art.51). Przedstawicieli rodziców w liczbie co najmniej dwóch wybiera ogół rodziców. Rada szkoły ma następujące kompetencje:
                          1. uchwalanie statutu szkoły,
                          2. opiniowanie planu finansowego szkoły i składanie do organu prowadzącego i dyrektora wniosków w tym zakresie,
                          3. występowanie do organu sprawującego nadzór pedagogiczny z wnioskami o zbadanie i dokonanie oceny działalności szkoły, jej dyrektora lub nauczyciela,
                          4. opiniowanie planu pracy szkoły, projektów innowacji i eksperymentów pedagogicznych oraz innych istotnych dla szkoły spraw,
                          5. może z własnej inicjatywy oceniać stan funkcjonowania szkoły i występować w tych sprawach d dyrektora i organu prowadzącego szkołę.
                          - Prawo do posiadania ustawowego organu - rady rodziców - która powinna reprezentować interesy rodziców wobec szkoły (art.53 i 54). Organ reprezentujący rodziców może przybrać inną nazwę;
                          - Prawo do uzyskania informacji o zamiarze likwidacji szkoły co najmniej 6 miesięcy przed terminem likwidacji;
                          Z aktów wykonawczych:
                          - Prawo do opinii rady szkoły w sprawie wprowadzania w szkole innowacji pedagogicznych;
                          - Prawo wnioskowania o nadanie szkole imienia ( wspólnie z rada pedagogiczną i samorządem uczniowskim);
                          - Prawo do konsultowania z radą rodziców programu wychowawczego i profilaktyki szkoły;
                          - Prawo przysługujące radzie rodziców i radom szkoły i samorządowi uczniowskiemu w liceum do uzgodnienia dla danego oddziału od 2 do 4 przedmiotów wiodących.
                          Z Karty Nauczyciela:
                          - Prawo do wnioskowania przez radę rodziców lub radę szkoły o dokonanie oceny pracy nauczyciela, w tym także oceny dyrektora. Przy dokonywaniu oceny pracy dyrektora organ prowadzący ma obowiązek zwrócenia się o opinię do rady szkoły;
                          - Prawo do opiniowania przez radę rodziców dorobku zawodowego nauczyciela za okres stażu przed dokonaniem przez dyrektora oceny tego dorobku w związku z ubieganiem się nauczyciela o awans zawodowy na wyższy stopień (art.9c ust. 6 i 7). Z pytaniem o opinie rady rodziców w tej sprawie jest obowiązany zwrócić się dyrektor szkoły. Rada rodziców ma 14 dni na przedstawienie swojej opinii.



                          MEN uznaje za jeden ze swych najważniejszych celów aktywizację współpracy z rodzicami.
                          Rodzice stanowią istotną część społeczności lokalnej, dlatego mają prawo aktywnie włączać się w życie szkoły, do której chodzi ich dziecko. Nauczyciel i rodzic powinni być partnerami, mającymi prawa i obowiązki, a podstawą ich współpracy musi być wzajemne zaufanie, akceptacja i rzetelna informacja. Ich czynna współpraca ze szkołą przyczynia się do zwiększenia efektywności procesu nauczania. Konstruując system edukacyjny państwa Ministerstwo Edukacji Narodowej tworzy mechanizmy zapewniające możliwość aktywnego zaangażowania rodziców w działania szkoły. W 2007 r. dzięki nowelizacji ustawy o systemie oświaty rodzice otrzymali nowe, istotne uprawnienia. W każdej szkole powołanie rady rodziców jest obecnie obligatoryjne.

                          Zmiany w prawie doprowadziły do zwiększenia uprawnień rodziców. Mogą oni wpływać na politykę oświatową realizowaną w szkołach ich dzieci. W praktyce jednak nie wszystkie możliwości, które daje obecny system prawny, są w pełni wykorzystywane. Rodzice często chcieliby bardziej uczestniczyć w życiu szkoły, jednak nie wiedzą, na czym ma polegać ich zaangażowanie. Co zrobić, aby ta współpraca była aktywna, obustronna i systematyczna?

                          Niezbędnymi elementami są partnerskie relacje między nauczycielem a rodzicem oraz regularny przepływ informacji, który musi mieć charakter wielokierunkowy oraz dotyczyć powinien przede wszystkim postępów uczniów w nauce i zachowaniu. Pozwoli to nauczycielom szerzej spojrzeć na uczniów i zweryfikować własne o nich opinie, a rodzicom umożliwi bliższe poznanie środowiska szkolnego. Zaangażowanie rodziców może być także związane z organizowaniem wycieczek, imprez i uroczystości szkolnych oraz prowadzeniem zajęć pozalekcyjnych w dziedzinie, w której się specjalizują.

                          MEN uznaje za jeden ze swych najważniejszych celów aktywizację współpracy z rodzicami.
                          • anna_mrozi problem - rzut oka z drugiej strony 12.06.11, 08:34
                            Problemem bywa także kontakt z rodzicem, "ktoś" finansuje konferencje na ten temat ;)

                            Czasy, w których na szkolnej lekcji było cicho jak makiem zasiał, dawno już minęły. Kiedyś wystarczyło, że nauczyciele poradzą sobie z dziećmi. Teraz mają na głowie też rodziców. A ci są nieodpowiedzialni, niekulturalni i mogą wszystko - narzekają pedagodzy.

                            Więcej... lodz.gazeta.pl/lodz/1,35136,9709533,Dla_mlodych_nauczycieli_kontakt_z_rodzicami_to_horror.html#ixzz1P2bGs6sW
                            • anndelumester Re: problem - rzut oka z drugiej strony 12.06.11, 10:43
                              Cha cha i znowu wracamy do mojego ukochanego tematu - szkoła - rodzice - nauczyciele. Moje doświadczenie (jako matki, nie ucznia) pokazuje, ze jeśli materiał na nauczyciela jest młody, w miarę spoko, to można go obrobić i ucywilizować, nawet absolwenta pedgogiki ;)
                              U nas tak było z paniami na świetlicy - młode, nie grzeszyły porywająca błyskotliwością, rodziców traktowały jak zło konieczne, sporo czasu zajęło zanim załapały, że rodzice dzieci 6-10 po prostu się przydają. I opcja zakazów wstępu na świetlicę czy podobnych po prostu nie przejdzie. I że rodziców nie interesuje punktowanie pań, a raczej to co dziecko robi, jak się bawi, pracuje zachowuje na tej świetlicy, dopilnowanie, żeby pozbierało wszystkie swoje rzeczy (od przyborów szkolnych i podręczników po skarpetki, bluzy i inne). I po dwóch semestrach (w ubiegłym roku) w tym roku zmieniły taktykę, co wszystkim wyszło na zdrowie.
                          • abepe Re: problem: nauczyciel-rodzic 12.06.11, 12:19
                            Anno - dzięki, przejrzę na spokojnie:)
                        • abepe Re: podać powody 12.06.11, 12:18
                          anndelumester napisała:

                          > Ja bym poinformowała panią pisemnie ;) i dyrekcję też. W punktach, co mi nie od
                          > powiadało i dlaczego tej znajomości kontynuować nie zamierzasz.. To jest działa
                          > nie tylko dla ich dobra ;D Powinni jeszcze podziękować.

                          Wiesz co? Mam ich w nosie, szkoda mi czasu. Kilka miesięcy temu napisaliśmy z mężem pismo do szkoły, ale w międzyczasie część naszych wcześniejszych postulatów została spełniona (a potem wrócono do starego) i zorientowaliśmy się, że nie mamy poparcia w rodzicach. Pismo zostało w naszym komputerze. I niech zostanie. Robię tylko tyle, że informuję znajomych z naszego rejonu, tych, których dzieci jeszcze nie chodzą do szkoły, o tym, co oferuje szkoła. Wczoraj kilka godzin rozmawiałam z koleżanką, która też uczy w podstawówce. Wykazała pełne zrozumienie dla moich zarzutów. I na pewno nie z uprzejmości:)
                          >
                          > Moim zdaniem obowiązkiem szkoły i nauczycieli jest utrzymywać stały i płynny ko
                          > ntakt z rodzicami, ktoś, kto tej podstawowej zasady nie rozumie, powinien zmien
                          > ić zawód. Praca w szkole nie jest przymusem, katorgą, karą i zesłaniem. Jeżeli
                          > ktoś się w tym nie odnajduje, lub nie ma na to w ogóle czasu i pomysłu , może p
                          > owinien pomyśleć o karierze gdzieś tam w innym miejscu.

                          W wielu masowych szkołach istnieją sensowne sposoby kontaktowania się z rodzicami. Myślę, że to zależy od dobrej woli nauczyciela, nawet jeżeli systemu w szkole brak. Gdybyśmy trafili na inną nauczycielkę na pewno inaczej byśmy patrzyli na niedoskonałości szkoły. Ale kiepska szkoła plus nieciekawa nauczycielka to już za dużo.
                    • katrio.na Re: podać powody 11.06.11, 08:57
                      Nikt nie może spóźniać się do pracy ;)
                      Ale gdy chciałam porozmawiać z Panią mojego syna to poprosiłam koleżankę o koleżeńskie zastąpienie i poczłapałam o 8.15 na górę do sali syna (tak, tak u nas też Pani nie schodzi)...


                      A jak syn czuję się w klasie?
                      On chce tej zmiany?

                      Ale ja mam trochę inne podejście do szkoły tzn dla mnie liczy się atmosfera szkoły i społeczne odnalezienie się w niej mojego syna.
                      A edukacją to i tak zajmuję się dom... Co ta Pani może gdy ma 20 dzieci ;)

                      Abepe, Ty wiesz co dla Twojego dziecka najlepsze. Życzę Wam abyście w nowej szkole się odnaleźli ;)

                      • abepe Re: podać powody 12.06.11, 12:10
                        katrio.na napisał:

                        > Nikt nie może spóźniać się do pracy ;)
                        > Ale gdy chciałam porozmawiać z Panią mojego syna to poprosiłam koleżankę o kole
                        > żeńskie zastąpienie

                        U nas za bardzo zastąpić się nie da, bo każdy ma swoich pacjentów i nie przyjmuje cudzych, bo to nie ma sensu. Ale pokombinowałam i mogę mieć kilka minut rano na rozmowę.

                        i poczłapałam o 8.15 na górę do sali syna (tak, tak u nas t
                        > eż Pani nie schodzi)...

                        Czyli zostawiła dzieci i wyszła z klasy? Na to właśnie liczę.


                        > A jak syn czuję się w klasie?
                        > On chce tej zmiany?


                        To był dla nas główny problem. Dlatego nie przenieśliśmy go po półroczu, mąż oponował. Ale w pewnym momencie mój mąż, wzór ojcowskiej troski, powiedział "nie, tu się nie da". Zdecydował jednak, że nowa szkoła musi być mała, bo to powinno zmniejszyć traumę. Stąd społeczna.
                        Syn gdy dowiedział się, że idziemy zobaczyć inną szkołę rozpłakał się. Powodem była niechęć do opuszczenia przyjaciela. Wyjaśniliśmy mu, że przyjaciel mieszka w bloku naprzeciwko i zmiana szkoły nie zaszkodzi ich spotkaniom (wchodzą razem kilka razy w tygodniu na podwórko). Następnego dnia, podczas wizyty w nowej szkole ja byłam kłębkiem nerwów a syn z zainteresowaniem zwiedził szkołę (sprawdził czy w łazience nie śmierdzi;), poszedł na lekcję z pierwszą klasą, pogadał z dyrektorką i rozwiązał zadania. Na koniec powiedział, że bardzo mu się szkoła, klasa i nauczycielka podoba i chce do niej chodzić. Po czym radośnie przekazał wieści o przeniesieniu przyjaciołom i wychowawczyni. A ja musiałam łykać tabletkę przeciwmigrenową.
                        W sumie teraz myślę, że dobrze, że przenosimy go teraz a nie rok temu. W zerówce syn poczuł się dobrze ze swoją klasą, ale miał wtedy problem z akceptacją nowych dzieci. W tym roku codziennie chodził do świetlicy, przerwy spędzał na zatłoczonym holu szkoły (w zerówce był osobny budynek i cieplarniane warunki, to nas zmyliło, jeżeli chodzi o tę szkołę:) lub na podwórku w tłumie obcych dzieci. No i comiesięczne wykłady na uniwersytecie dziecięcym przyzwyczaiły go do grupy innych dzieci.



                        > Ale ja mam trochę inne podejście do szkoły tzn dla mnie liczy się atmosfera szk
                        > oły i społeczne odnalezienie się w niej mojego syna.

                        Ale właśnie w tej starej szkole panuje atmosfera totalnego ignorowania ucznia i rodziców. Nie będę już wchodzić w szczegóły na temat starej szkoły. Na temat atmosfery w nowej mogę tylko dodać, że podczas gdy dyrektorka oprowadzała nas po szkole dwa razy podchodzili do niej uczniowie, raz z prośbą o jakiś brystol, raz o jakiś kod. Za każdym razem dyrektorka przepraszała nas i spełniała prośby dzieci. To chyba świadczy dobrze o atmosferze, prawda?:)


                        > A edukacją to i tak zajmuję się dom... Co ta Pani może gdy ma 20 dzieci ;)

                        Z tym się nie zgadzam. Gdyby edukacją zajmował się dom, szkoły musiałby przestać istnieć. Gdy chodziłam do szkoły w klasach najczęściej było ponad 30 dzieci a wiele się nauczyłam:))
                        >


                        > Abepe, Ty wiesz co dla Twojego dziecka najlepsze. Życzę Wam abyście w nowej szk
                        > ole się odnaleźli ;)

                        Wierz mi, że decyzja była przemyślana. Chyba dało się to zauważyć na forum:) W końcu wielokrotnie bombardowałam Was wieściami:)) Dziękuję za życzenia i pożyczenie Juki:))

                        • anndelumester I co dalej? 17.06.11, 11:54
                          Porozmawiałaś z panią?
                          • abepe Re: I co dalej? 18.06.11, 10:03
                            Dalej nie chcę już ciągnąć tematu na forum. Skrobnę Ci maila, ok?

                            BTW, Katrio_np - napisałam Ci maila na adres gmailowy, używasz go jeszcze?
                            • anndelumester Re: I co dalej? 18.06.11, 15:13
                              Ok, od 6 lipca jestem (nie wiem jeszcze do kiedy ) z K. nad morzem w J. G.
                • mamalgosia Re: podać powody 18.06.11, 18:54
                  abepe napisała:

                  > Wiesz, myślałam o tym. Ona sama podała najważniejszy powód na wywiadówce "szkoł
                  > a nie ma bazy". Tylko, że ja kompletnie nie mam kiedy z nią porozmawiać. Nie bę
                  > dę się specjalnie zwalniać z pracy, prawda? Zwłaszcza, że wychowawczyni po zako
                  > ńczeniu lekcji wypada pędem ze szkoły.

                  Abepe, a jak Urząd Miasta pracuje do 15.30, a mój Mąż do 17 tej, to co? Powinni urzędnicy dla niego specjalnie zostać?
                  Nie wolno z pracy pędem wypadać? Trzeba zostawać?
                  • abepe Re: podać powody 19.06.11, 09:33
                    mamalgosia napisała:

                    > Abepe, a jak Urząd Miasta pracuje do 15.30, a mój Mąż do 17 tej, to co? Powinni
                    > urzędnicy dla niego specjalnie zostać?
                    > Nie wolno z pracy pędem wypadać? Trzeba zostawać?

                    Ale ja nie mam już pretensji do wychowawczyni, bo mnie przeszła ochota na rozmowę z nią. To ona ma pretensje, że ja jej czegoś nie przekazałam;)
                    Powiedzcie mi tylko, kiedy rozmawiacie z nauczycielami? Wychowawczyni mojego syna, jak pisałam, po lekcjach nie ma czasu . Oświadczyła ostatnio, że także przerwy nie są do rozmawiania z rodzicami. Spróbowałam złapać ją rano przed lekcjami. Powiedziała, że ma dla mnie "dwie sekundy" i po wygłoszeniu przeze mnie dwóch zdań (nie atakowałam, informowałam), odwróciła się na pięcie i poszła. Mam wpisać do dzienniczka prośbę o audiencję?
                    Ja także pracuję z dziećmi. Każdy z terapeutów z naszego ośrodka ma obowiązek pracować przynajmniej raz w tygodniu do 18, właśnie po to, żeby rodzice pracujący mieli szansę na spotkanie. Rodziców, którzy przychodzą do mnie z jakąś sprawą nieumówieni na wizytę zajmując mi przerwę nigdy nie zbywam. Zdarza mi się, owszem, powiedzieć, że w tym momencie nie mogę rozmawiać, ale wtedy umawiam się na rozmowę w konkretnym terminie. Czasem rodzice dzwonią i zostawiają w rejestracji prośbę, żebym do nich zadzwoniła, bo mają problem. Oddzwaniam. Moim zdaniem skuteczna praca z dzieckiem musi się opierać na współpracy z rodzicami, nie wyobrażam sobie braku wymiany informacji.
                    Mamałgosiu - Wasz Urząd jest źle zorganizowany. W wielu miejscach urzędy raz w tygodniu dyżurują do późniejszych godzin.
                    • katrio.na Re: podać powody 19.06.11, 11:06
                      Używam, używam. Z opóźnieniem, ale odpisałam ;)

                      Abepe, ale nie porównuj pracy z jednostką -terapeutyczną do nauki alfabetu całej gromadki ;)
                      Z terapeutą można się spotkać przed i po zajęciach dziecka, bo chcąc nie chcąc należy to dziecko przyprowadzić i odebrać.
                      A w szkole puszczasz dziecko samopas na górę a odbierasz przez domofon.

                      Wiesz, podstawą spotkania są jednak zebrania. A Babcia nie mogła pójść o tej 15? My czasami wysługujemy się rodziną przy takich okazjach.

                      Zamykając temat - myślę, że po prostu kompletnie się nie dograłyście, a potem to już Pani potraktowała Cię jak roszczeniowego i kłopotliwego rodzica i wyszło jak wyszło.
                      Zapewne wina była po jednej i po drugiej stronie.
                      W innym układzie ta Pani może być świetnym pedagogiem (w końcu nie każdy lubi jak mu się do pracy ktoś wtrąca) a Ty, że jesteś świetnym człowiekiem - to wiemy ;)

                      Abepe, powodzenia dla G. - o niego tu głównie chodzi. Aby się odnalazł w nowej szkole.




                      • abepe Re: podać powody 19.06.11, 12:17
                        katrio.na napisał:

                        > Używam, używam. Z opóźnieniem, ale odpisałam ;)

                        A ja w tej chwili wysłałam Ci maila:))


                        > Abepe, ale nie porównuj pracy z jednostką -terapeutyczną do nauki alfabetu całe
                        > j gromadki ;)
                        > Z terapeutą można się spotkać przed i po zajęciach dziecka, bo chcąc nie chcąc
                        > należy to dziecko przyprowadzić i odebrać.
                        > A w szkole puszczasz dziecko samopas na górę a odbierasz przez domofon.

                        Wiesz, tylko do mnie nie przychodzą dzieci z (tylko) dysleksją. Miewam dni, gdy mam zestaw: dziecko autystyczne kompletnie bez kontaktu, niewidome dziecko z czterokończynowym porażeniem mózgowym, rodzice kilkutygodniowego dziecka, które z powodu niewydolności oddechowej najprawdopodobniej za kilka miesięcy umrze, półroczny maluch z uszkodzeniami mózgu doznanymi na skutek tego, że wypadł z wózka, gdy wjechał w niego samochód, nastolatka, która nie chce się rozebrać, żeby wykonać konieczne badania lekarskie itd. I gdy ktoś mi jeszcze, nie umówiony, zawraca głowę, gdy pędzę do wc też mam ochotę powiedzieć NIE!!! Ale nie mówię.


                        > Wiesz, podstawą spotkania są jednak zebrania. A Babcia nie mogła pójść o tej 15
                        > ? My czasami wysługujemy się rodziną przy takich okazjach.

                        Zebrania odbywają się raz na pół roku!!!
                        Gdybym dowiedziała się, że zebranie jest na godzinę 15 tydzień wcześniej - wzięłabym urlop. Najczęściej wtedy chodzi mąż, ale akurat tego dnia nie mógł. Ale informowanie 2 dni wcześniej, litości!!! Zebrania innych klas odbywają się jakoś normalnie. W zerówce też nie było problemów.
                        Moi rodzice pracują. Poza tym wysyłanie babci, żeby była odhaczona obecność na zebraniu to nie jest wyjście, gdy ma się pytania.

                        > Zamykając temat - myślę, że po prostu kompletnie się nie dograłyście, a potem t
                        > o już Pani potraktowała Cię jak roszczeniowego i kłopotliwego rodzica i wyszło
                        > jak wyszło.
                        > Zapewne wina była po jednej i po drugiej stronie.
                        > W innym układzie ta Pani może być świetnym pedagogiem (w końcu nie każdy lubi j
                        > ak mu się do pracy ktoś wtrąca) a Ty, że jesteś świetnym człowiekiem - to wiemy
                        > ;)

                        Ale jakie to straszne roszczenia - pytanie, czy dzieci mogłyby zostawiać podręczniki szkolne w szafie (w innych klasach zostawiały) i czy przez pierwszych kilka tygodni mogłyby nie być wyrzucane na przerwie na hol w tłum dzieci, także gimnazjalnych (inne pierwsze klasy zostawały w klasach zanim się nie oswoiły) i czy koniecznie muszą pisać piórem? Potem już odechciało mi się pytać.
                        Poza tym - opisałam Ci wszystko w mailu.

                        > Abepe, powodzenia dla G. - o niego tu głównie chodzi. Aby się odnalazł w nowej
                        > szkole.

                        Dzięki:))
                        • abepe Re: podać powody 19.06.11, 12:38
                          Chciałam jeszcze podać powód mojego roszczenia, żeby dzieci mogłyby na początku pierwszej klasy miały możliwość zostania w klasie na przerwie, żeby na przykład zjeść śniadanie (trudno siedząc między nogami wielkoludów z gimnazjum). Otóż w zerówce tej samej szkoły dzieci miały salę i łazienki w osobnym budynku, na obiady czy z i do świetlicy po były przyprowadzane przez nauczycielkę. A po przejściu do "dużej" szkoły w pierwszej klasie od 2 września musiały sobie radzić na przerwach w tłumie. Szkoła ma taką budowę, że jest tylko jeden wielki hol i jedna łazienka. Widziałam przerażenie w oczach niektórych dzieci. Na moją prośbę czy można by to zorganizować inaczej do czasu aż się przyzwyczają odpowiedź brzmiała - nie da się.
                    • mamalgosia Re: podać powody 19.06.11, 15:13
                      abepe napisała:

                      >> Ale ja nie mam już pretensji do wychowawczyni, bo mnie przeszła ochota na rozmo
                      > wę z nią. To ona ma pretensje, że ja jej czegoś nie przekazałam;)
                      ok, nie czytałam całego wątku


                      > Powiedzcie mi tylko, kiedy rozmawiacie z nauczycielami? Wychowawczyni mojego sy
                      > na, jak pisałam, po lekcjach nie ma czasu .
                      Ja akurat mam taką możliwość. Ale jak już podałam w przykładzie - na przykład mój Mąż nie ma kiedy załatwić spraw w urzędzie, no nie ma kiedy. Myślę, że wiele osób nie może przyjść do szkoły np o 11tej. Ale od tego sa wywiadówki (o rozsądnej godzinie) i tzw dyżury nauczycielskie - jeśli ich nie ma w Waszej szkole, to wina dyrekcji, nie tej konkretnej nauczycielki



                      Oświadczyła ostatnio, że także prz
                      > erwy nie są do rozmawiania z rodzicami.
                      My (bo też jestem nauczycielką) na przerwach stoimy na dyżurach i czasem rzeczywiście nie dałabym rady zamienić nawet dwóch sensownych zdań (bo trzeba pilnować, bo ktoś kogoś bije, bo ktoś chce się czegoś dowiedzieć, a nade wszystko z powodu hałasu)

                      .
                      > Mamałgosiu - Wasz Urząd jest źle zorganizowany. W wielu miejscach urzędy raz w
                      > tygodniu dyżurują do późniejszych godzin.
                      A, własnie! I myślę, że dokłądnie można to samo powiedzieć o Waszej szkole - dyrektor powinien to urządzić sensownie i potem pilnować by było wypełniane. U nas jest odwrotnie - mamy wywiadówki lub dyżury raz w tygodniu, uważam, że to za często, rodzice rzadko przychodzą. Myślę, że rolą dyrektora jest rozeznac sytuację.
                      • abepe Re: podać powody 19.06.11, 17:37
                        Mamałgosiu - tak, ta szkoła jest źle zorganizowana (jak pisałam już, dowiedziałam się niedawno z dwóch źródeł, że ma opinię miejsca, w którym należy się zatrudnić, jeżeli się nie chce napracować, bo panuje tam bezkrólewie).
                        Jak widzisz możliwości kontaktu z nauczycielką są bardzo ograniczone. Nie żądam spotkań na przerwach, po lekcjach lub przed lekcjami. Niech będzie jakikolwiek system - jasny, szanujący obie strony, niech to będzie nawet w środku dnia, wezmę urlop. Ale muszę wiedzieć wcześniej kiedy te spotkania są. Niby na początku roku dostaliśmy terminy zebrań (wychodziło, że raz na 1,5 m-ca jest jakieś zebranie lub konsultacje), ale część się nie odbyła, zmieniane były godziny, informacje były wklejane do dzienniczka w ostatniej chwili. W zeszłym roku, w zerówce nie było problemu. Inne pierwsze klasy także nie mają problemu. Tylko nasza pani traktuje rodziców niepoważnie. Naprawdę w niej jest problem, nie we mnie.
                        • mamalgosia Re: podać powody 19.06.11, 19:36
                          abepe napisała:

                          > Mamałgosiu - tak, ta szkoła jest źle zorganizowana (jak pisałam już, dowiedział
                          > am się niedawno z dwóch źródeł, że ma opinię miejsca, w którym należy się zatru
                          > dnić, jeżeli się nie chce napracować, bo panuje tam bezkrólewie).

                          Ojej, gdzie to jest? Przeżywam kryzys i chętnie podjęłabym taką właśnie pracę :)))


                          • abepe Re: podać powody 19.06.11, 22:57
                            mamalgosia napisała:

                            > Ojej, gdzie to jest? Przeżywam kryzys i chętnie podjęłabym taką właśnie pracę :
                            > )))


                            :)) Pod Trójmiastem:))
    • katrio.na Re: Kto pożyczy "Grę w kolory" do 1 klasy? 10.06.11, 13:25
      Ale akurat wiem, że na Wasz problem jest złożony i nakłada się na niego wiele wątków.
      Jednak mam wrażenie, że teraz niezależnie co ta Pani zrobi to już będzie na straconej pozycji ;)
    • abepe Re: Kto pożyczy "Grę w kolory" do 1 klasy? 19.06.11, 23:01
      Właśnie przeczytałam potwierdzenie, że w zerówce w naszej nowej szkole dzieciaki będą miały "Entliczka-pentliczka" dla pięciolatków. Biorąc pod uwagę, że młodszy pewnie tam trafi za rok - szykuje mi się oszczędność, bo mam połowę zestawu jeszcze po starszym:)) Nie zdążyliśmy wszystkiego przerobić. Tyle, że młodszy ostatnio w ramach towarzyszenia starszemu w odrabianiu lekcji (u Was młodsi też mają taki pociąg do zadań domowych?:)) część zadań wykonał:)) To zabieram na rok:))
Pełna wersja