Bob i Bobek-o 2 zwariowanych królikach

14.02.11, 09:42
Niedawno znalazłam w bibliotece książkę aż 3 czeskich autorów "Bob i Bobek". Zdziwiła mnie adnotacja że w Czechach każde dziecko zna Boba i Bobka. Przyznam że nigdy o nich nie słyszałam a znam wielu bohaterów z tego kraju Rumcajsa, Krecika, Zwirka i Muchomorka, Wodnika Szuwarka itd. Pożyczyłam dla syna a ten od kilku dni ciągle każe sobie o nich czytać.
Króliki ciągle szukają pracy i mają zabawne przygody - malują statek w kwiatki zamiast na jednolity kolor; w ZOO szykują kąpiel dla... słonia; w górach spotykają yeti... Tu jest dyskusja o tej książce (niestety nie można nic dopisać bo wątek b. stary. Kliknijcie w linka bo tam jest podgląd do rysunków z Boba)
forum.gazeta.pl/forum/w,16375,91812836,91812836,Bob_i_Bobek_kroliki_z_kapelusza.html
    • abepe Re: Bob i Bobek-o 2 zwariowanych królikach 14.02.11, 12:07
      Kupiłam ostatnio za grosze w matrasie (chyba, ostatnio zrobiłam zakupy na wyprzedażach w 6 miejscach, miesza mi się co gdzie kupiłam:), ale jeszcze nie mieliśmy okazji przeczytać, bo rządzi Pan Tom (i Ben 10, cholera!). Zaraz wyciągnę ze sterty nowości (kurczę, przykryci 24 innymi książkami)
      • tymianek21 Re: Bob i Bobek-o 2 zwariowanych królikach 14.02.11, 14:56
        Koniecznie! szukałam jakiejś bardziej solidnej recenzji niż moja opinia żeby zalinkować, ale nie było nigdzie! Ani na qulturce ani w rymsie ani na tylu blogach o książkach dla dzieci. Dziwne bo książka zabawna i urocze rysunki. A Ben 10- trudno, mojemu też kupuję raz w miesiącu gazetkę z tym herosem! Ale to jak z Kajkiem i Kokoszem-bałam się, że jak ich pozna nie będzie chciał słuchać nic innego-tylko komiksy, ale nie ma żadnego problemu z powrotem do nie-komiksów. Pzdr
        • abepe Re: Bob i Bobek-o 2 zwariowanych królikach 15.02.11, 22:33
          tymianek21 napisała:

          > Koniecznie! szukałam jakiejś bardziej solidnej recenzji niż moja opinia żeby za
          > linkować, ale nie było nigdzie! Ani na qulturce ani w rymsie ani na tylu blogac
          > h o książkach dla dzieci. Dziwne bo książka zabawna i urocze rysunki.

          Tak, historie nieco absurdalne (ten statek pomalowany w kwiaty czy króliki udające pingwiny:), podeszłam do nich z ostrożnością, po mężowskich przygodach z "Drabinkiem i Makaronką" - inną czeską książką, która jest fatalnie przetłumaczona (ale też przygody jakieś takie, hmmmmmm). Ale "Bob i Bobek" to zupełnie inna liga.

          A Ben 10-
          > trudno, mojemu też kupuję raz w miesiącu gazetkę z tym herosem! Ale to jak z K
          > ajkiem i Kokoszem-bałam się, że jak ich pozna nie będzie chciał słuchać nic inn
          > ego-tylko komiksy, ale nie ma żadnego problemu z powrotem do nie-komiksów. Pzdr

          Och, nie - Kajka i Kokosza czy Asteriksa podrzuciliśmy sami, wiedząc, że to świetne komiksy. Teraz syn samodzielnie czyta właśnie Turbokomiksy lub gazetki na przemian z Asteriksem, więc nie jest najgorzej (do innych książek samodzielnie nie chce teraz sięgnąć, ale bardzo chętnie słucha). Pomyślałam, że w sumie nie jest źle z tym Benem. Trochę mnie zmartwiła cena gazetek (co 2-3 tygodnie 12 złotych, prawda?), więc chciałam syna namówić, żeby się z kolegami wymieniał, ale okazało się, że Ben w wersji "drukowanej" innych chłopców nie interesuje. Zastanawiam się, czy jest coś "szlachetniejszego", co mogłoby w tej chwili syna wciągnąć tak jak Ben? (chyba zrobię eksperyment z którąś z książek o Lassem i Mai, do tej pory żadnej nie odmówił - wszystkie sam przeczytał)
          • tymianek21 Re: Bob i Bobek-o 2 zwariowanych królikach 16.02.11, 07:53
            A czy są komiksy,gazetki o Gwiezdnych wojnach? Może to lepsze niż Ben 10. Ostatnio kupiłam jakiś zestaw nr 1 za 4.50 i niestety kłamałam przy czytaniu. Był tam wykaz co lubi Ben i wypisano oczywiście słodycze, oglądanie TV i granie w gry. Więc zmieniłam że lubi owoce i warzywa-żeby być silnym, lubi czytać żeby być mądrym. Wiem że nie powinnam, ale tak mi brakowało książek i owoców że zmieniłam. Jeszcze niedawno syn był fanem Sportakusa- więc wcale go nie zdziwiło że Ben też zdrowo się odżywia a czytanie to wiadomo.
            A macie w tym stosiku książek o "Małym rycerzu Trenku"? - kilka osób linkowało do opisu wydawcy , ale czekam na recenzji na forum. Pzdr
            • abepe Re: Bob i Bobek-o 2 zwariowanych królikach 16.02.11, 09:01
              My też planujemy przerzucenie siedmiolatka na starwarsy:), ale raczej na klocki (mamy silny argument w postaci najstarszego syna Bei, który jest idolem:)))
              Gazetki z Benem mamy 3 i dyskutuję o ich wartości z synem (powiedziałam, że są drogie, nic w nich nie ma i za 3 gazetki można kupić zestaw lego). On rzeczywiście woli Turbokomiksy (na szczęście czyta sam) mamy tez 3, ale kupiliśmy jakieś wyprzedażowe po 4 zł, to się da znieść:)
              W stosikach nowości nie mamy Trenka, ale jest np. "KrUlewna Śnieżka" Butenko i syn wczoraj zaczął sobie czytać:))
              A na zachętę do zdrowego jedzenia polecam "Jem zdrowo i strzelam gole". Na trzylatka - piłkarza zadziałało:))
      • tattarak Re: Bob i Bobek-o 2 zwariowanych królikach 14.02.11, 15:10
        abepe napisała:
        > Kupiłam ostatnio za grosze w matrasie (chyba, ostatnio zrobiłam zakupy na wyprz
        > edażach w 6 miejscach, miesza mi się co gdzie kupiłam:)

        Zazdroszczę Wam tych wyprzedaży :) Też bym chciała, aby mi się tak mieszało :)
        • abepe Re: Bob i Bobek-o 2 zwariowanych królikach 14.02.11, 15:38
          tattarak napisała:
          >
          > Zazdroszczę Wam tych wyprzedaży :) Też bym chciała, aby mi się tak mieszało :)


          Ale teraz mam post! Od kupowania, bo czytanie na całego:)) (tzn. tylko małe zamówionko zrobiłam w NK, małe, bo stan konta boli w oczy).
    • fabryka.ntka Re: Bob i Bobek-o 2 zwariowanych królikach 14.02.11, 18:35
      Mamy, posiadamy - nabyliśmy 2 lata temu, gdy książka pojawila się na rynku. Zabawna. Polecam jako lekką i rozweselającą lekturę (w konkursie zimowym od czapy nawet pisalam fragment o śnieżnej kobiecie dla yeti;-)))
      • abepe Re: Bob i Bobek-o 2 zwariowanych królikach 14.02.11, 20:02
        I trzy rozdziały za nami, miłośnik Bena 10, gdy wdałam się w dyskusję z miłośnikiem Pana Toma na temat grabi, bardzo był zniecierpliwiony i kazał czytać dalej (sam zresztą czytał dziś "Czupieńki":))
    • katrio_na Re: Bob i Bobek-o 2 zwariowanych królikach 16.02.11, 09:48
      Musisz zacisnąć zęby i przeżyć tego Bena ;)
      A może wprowadzicie kieszonkowe i umówicie się, że gazetki będzie kupował za nie?
      U nas to trochę pomogło, tzn. mam wrażanie, że naprawdę kupuje to na czym mu zależy np. teraz zbiera te nieszczęsne karty Bena.
      Ale w nie gramy i można to podciągnąć pod edukacje - jak się ktoś uprze (strategia i szeregowanie liczb mniejsze/większe w przedziale nawet do 10000).

      A Bob i Bobek to nasi ulubieńcy. Tym bardziej, ze bardzo polubiliśmy Czechy ;)
      Warto ja mieć w swojej biblioteczce (poszukaj w Matrasie - coś mi się kołaczę, ze była na nią jakaś promocja).
      Tez nas zdziwiło, ze są tak popularni w Czechach...
      My tylko Krecika znaliśmy, no i Żwirka i Muchomorka...No dobra, i Wodnika Szuwarka i Sąsiadów...
      Kończę bo cała lista się z tego zrobi - tak czy siak, Boba i Bobka nie znaliśmy wcześniej.


      • tymianek21 Re: Bob i Bobek-o 2 zwariowanych królikach 16.02.11, 10:12
        U nas bardzo długo nie istniały ani gormity, ani bakugany ani ben 10. Mimo że syn zaliczył już 2 grupy w przedszkolu. Grupa dzieliła się na chłopców z bakuganami itd i tych którzy bawią się w sportakusa i spidermana, batmana. Aż tu nagle w 3 grupie syn zaczął mówić też o bakuganach, benie itd. Strasznie się broniłam żeby ich nie kupić, ale przypomniałam sobie bohaterkę książki i filmu "Był sobie chłopiec". To mama wegetarianka, bardzo miła, ale nie zwraca uwagi na marzenia syna przez co ma on dużo problemów. Ubiera go tak jak ona chce, gotuje tak jak ona chce itd a syn już chyba w gimnazjum. Tak więc mój syn może sobie wybrać w miesiącu albo gazetkę o bakuganach albo Ben10 itd, dostał na gwiazdkę bakugana , ma też Ben 10 ale nie kupujemy ciągle jak inni rodzice kolejnych gadżetów, kolejnych figurek itp. To dobry pomysł z kieszonkowym-jak wyda na gormity to nie będzie miał na ben 10, albo odwrotnie-czyli musi wybierać.
        W merlinie jest recenzja Bobka- ktoś proponuje go dla 7-8 latków. Czyli ten humor może faktycznie jest nie dla maluchów. Pzdr
        • abepe Re: Bob i Bobek-o 2 zwariowanych królikach 16.02.11, 22:16
          Mój syn w zerówce zapragnął Gormiti (-ów?), dostał kilka. Rzucił w kąt po kilku tygodniach. W tym roku były 3 Bakugany pod choinką. Już po tygodniu zostały odłożone. Teraz jest Ben. I znowu powrót do Bakuganów. Wszystko przez filmy, które ogląda w świetlicy. Pół roku temu, gdy przypadkiem trafiliśmy na film o Bakuganach- bał się, nie chciał oglądać. Teraz, "dzięki" świetlicy - ogląda. Wolałabym figurki i gazetki niż te filmy, które straszliwie nakręcają:(
          Pociesza mnie fakt, że równie często jak do Turbokomiksów sięga do Asteriksa:))
          • bea-sjf Re: Bob i Bobek-o 2 zwariowanych królikach 16.02.11, 22:22
            A u nas "rządzą" Fineasz i Ferb, od grubo ponad 2 lat, teraz pojawiły się gazetki- pierwsza przeszła próbę pozytywnie, ale film i tak jest najlepszy:)-rodzina uzalezniona;). "Star Wars" w wersji komiksowej też został kupiony w ilości sztuk 1 (na razie?)- czytałam, bo były naciski, całkiem- całkiem:).
            Boba i Bobka jakiś odcinek ogladaliśmy, ciekawa jestem książki, ale ponieważ w bibliotece brak, to na razie nie znamy:(.
            • abepe Re: Bob i Bobek-o 2 zwariowanych królikach 16.02.11, 22:37
              bea-sjf napisała:

              > A u nas "rządzą" Fineasz i Ferb, od grubo ponad 2 lat, teraz pojawiły się gazet
              > ki- pierwsza przeszła próbę pozytywnie, ale film i tak jest najlepszy:)-rodzina
              > uzalezniona;). "Star Wars" w wersji komiksowej też został kupiony w ilości szt
              > uk 1 (na razie?)- czytałam, bo były naciski, całkiem- całkiem:).

              Delikatnie chcemy na te Starwarsy nakierować. On twierdzi, że może być:)

              > Boba i Bobka jakiś odcinek ogladaliśmy, ciekawa jestem książki, ale ponieważ w
              > bibliotece brak, to na razie nie znamy:(.

              Jeżeli możecie zaczekać do wakacji - przywieziemy Wam.

              U nas dzisiaj nie było "Boba i Bobka", starszy się domagał, ale młodszy miał karę - nieczytanie na dobranoc, wiec kontynuowaliśmy ze starszym "Dlaczego kąpiesz się w spodniach wujku" (czyli "My na wyspie Saltkrakan" Astrid L.), bardzo śmieszne, chociaż wątki miłosne nieco chyba abstrakcyjne dla siedmiolatka.
              • bea-sjf Re: Bob i Bobek-o 2 zwariowanych królikach 16.02.11, 23:28
                abepe napisała:

                > Jeżeli możecie zaczekać do wakacji - przywieziemy Wam.
                Możemy :)- łózko mamy obwarowane murem z książek- mamy co czytać do wakacji:))
          • steffa Re: Bob i Bobek-o 2 zwariowanych królikach 17.02.11, 00:32
            Zaletą edukacji waldorfskiej jest to, że mój syn nie zna i nie naciąga mnie na wytwory popkultury ;-). A jakby mu się zachciało, to oczywiście łatwo by nie miał. ;-) Najczęściej przy moim oporze proponuje wykorzystanie swoich pieniędzy, ale niezbyt chętnie, che che.
            • tymianek21 Re: Bob i Bobek-o 2 zwariowanych królikach 17.02.11, 07:42
              u nas w przedszkolu jest "wolny piątek" -dzieci mogą przynosić wszystkie zabawki (tylko nie mogą wydawać dżwięków)- dzieci patrzą czym bawi się reszta i odkrywają świat gormitów, bakuganów itp. najśmieszniejsze jest to że mój widział z kuzynami chyba tylko 2 odcinki bakuganów i gormitów i się bał, ale o gazetkę "błaga".
              TV to niestety chyba teraz norma w świetlicach a nawet przedszkolach. W syna przedszkolu dzieci też codziennie oglądają bajki i tak jest niestety chyba we wszystkich przedszkolach państwowych. Kilka lat temu koleżanka (jej córka była w innym przedszkolu) poprosiła panie żeby dzieci zamiast oglądać bajki poszły na dwór albo bawiły się same a pani na następny dzień powiedziała dzieciom "miała być bajka ale mama Basi nie pozwala na nie". Pamiętam słowa koleżanki "nie walcz z TV bo się odbije to na twoim Tymku" więc nie krytykuje żeby się panie nie obraziły na nas.
              • anna_mrozi Re: Bob i Bobek-o 2 zwariowanych królikach 17.02.11, 09:26
                > TV to niestety chyba teraz norma w świetlicach a nawet przedszkolach.
                Nie jest to normą!
                Wg mnie powinno to być zabronione, wykluczone, zwłaszcza w przedszkolu - a jeśli chcesz walczyć o spacery, proponuję odwołać się do podstawy programowej:

                ZALECANE WARUNKI I SPOSÓB REALIZACJI
                W trosce o prawidłowy rozwój psychoruchowy oraz przebieg wychowania
                i kształcenia dzieci w wieku przedszkolnym zaleca się następujące proporcje zagospodarowania czasu przeby wania w przedszkolu w rozliczeniu tygodniowym:
                1) co najmniej jedną piątą czasu należy przeznaczyć na zabawę (w tym czasie dzieci bawią się swobodnie, przy niewielkim udziale nauczyciela);
                2) co najmniej jedną piątą czasu (w przypadku młodszych dzieci – jedną
                czwartą czasu), dzieci spędzają w ogrodzie przedszkolnym, na boisku,
                w parku itp. (organizowane są tam gry i zabawy ruchowe, zajęcia sportowe, obser wacje przyrodnicze, prace gospo darcze, porządkowe i ogrodnicze itd.);
                3) najwyżej jedną piątą czasu zajmują różnego typu zaję cia dydaktyczne, realizowane według wybranego programu wychowania przed szkol nego;
                4) pozostały czas – dwie piąte czasu nauczyciel może dowolnie zagospodarować (w tej puli czasu mieszczą się jednak czynności opiekuńcze, samoobsługowe, organizacyjne i inne).
                • tymianek21 Re: Bob i Bobek-o 2 zwariowanych królikach 17.02.11, 15:51
                  Ja wiem że jest taka podstawa programowa że dzieci mają obowiązek wychodzenia na dwór, ale nie odezwę się żeby nie podpaść przedszkolankom jako ta mama która krytykuje ich plan pracy. Na urodzinach, w szatni ciągle gadamy że nie podoba nam się oglądanie bajek czy siedzenie dzieci w sali zamiast na dworze, ale mimo że jest nas kilku to nikt nie chce iść na skargę żeby dzieci nie miały potem źle. Wielokrotnie słyszałam od koleżanek których dzieci są w innych przedszkolach że TV i krótkie pobyty na dworze (albo siedzenie cały dzień w sali nawet jak nie pada) to norma. Trochę lepiej jest od wiosny kiedy robi się cieplej bo są dłużej na dworze. Wydaje mi się też że dyrektorzy muszą widzieć że dzieci siedzą cały dzień w przedszkolu, muszą też wiedzieć o bajkach a jednak nie zmuszają pań do zmian. Pzdr
                  • mamalgosia Re: Bob i Bobek-o 2 zwariowanych królikach 27.02.11, 19:43
                    Rozwalamy wątek, ale dodam tylko, że jeśli chodzi o maluchy zimą, to panie ubierają dzieci w szatni około pół godziny (potem pół godziny rozbieranie). Nie dość, że się umęczą jak dziki, to pierwsze ubrane dzieci są już nieźle zapocone, gdy ostatnim zapina się kurtki.
                    A ponadto wielu rodziców przywozi dzieci samochodami i dzieci bywają niekompletnie ubrane, nie można z nimi wyjść na podwórko
              • abepe Re: Bob i Bobek-o 2 zwariowanych królikach 17.02.11, 16:01
                tymianek21 napisała:

                Kilka lat temu koleżanka (jej córka była w i
                > nnym przedszkolu) poprosiła panie żeby dzieci zamiast oglądać bajki poszły na d
                > wór albo bawiły się same a pani na następny dzień powiedziała dzieciom "miała b
                > yć bajka ale mama Basi nie pozwala na nie". Pamiętam słowa koleżanki "nie walcz
                > z TV bo się odbije to na twoim Tymku" więc nie krytykuje żeby się panie nie ob
                > raziły na nas.

                Tak, siedzenie cicho to typowa postawa rodziców. My mamy za swoje czepianie się - syn nie dostał odznaki wzorowego ucznia, chociaż program pierwszej klasy ma w małym palcu. Mnie to nie zniechęciło do walki. Zniechęciła mnie jednak postawa rodziców. Oboje z mężem próbowaliśmy interweniować także w imieniu innych dzieci, bo pewne rzeczy akurat naszego nie dotyczyły (np. uczenie się czytanek na pamięć - nasz nie musiał, bo czyta sam, inni wkuwali). Ale odpuściłam. Nie ze strachu przez konsekwencjami dla syna, ale z powodu braku wsparcia ze strony innych rodziców. Jaką siłę przebicia ma rodzic, gdy tylko jemu coś nie pasuje? Wiem, że tylko ja czepiałabym się o ten telewizor w świetlicy.
            • abepe Re: Bob i Bobek-o 2 zwariowanych królikach 17.02.11, 08:59
              steffa napisała:

              > Zaletą edukacji waldorfskiej jest to, że mój syn nie zna i nie naciąga mnie na
              > wytwory popkultury ;-). A jakby mu się zachciało, to oczywiście łatwo by nie mi
              > ał. ;-) Najczęściej przy moim oporze proponuje wykorzystanie swoich pieniędzy,
              > ale niezbyt chętnie, che che.

              Ale co to ma wspólnego z edukacją waldorfską?
              W masowych szkołach także bywają świetlice bez telewizorów:) Czy chodzi o to, że dzieci nie przynoszą zabawek?
              • katrio_na Re: Bob i Bobek-o 2 zwariowanych królikach 17.02.11, 09:54
                U nas też niby nie przynoszą, choć szkoła taka zwykła.
                Ale i tak jakiś tam przekabaci Bakugana czy inne małe cudo ;)
                Gormity na szczęście nas ominęły, ale Bakugany zeszły rok królowały. Bajki nie pozwalam oglądać, ale te okrągłe figurki mają swój urok.

                Przez szkołę dowiedziałam się też, że jeśli samochody to HW a nie Matchboxy, a już kompletnie faux pas to posiadanie Burago.
                Na świetlicy Dorastający bywa z doskoku ale bajek im tam nie puszczają. Kilka razy załapał się na jakiś film na zastępstwie ( ale jakieś nieszkodliwe).

                Od jakiegoś czasu podoba mi się model montessoriański. Urzekły mi się ich pomoce edukacyjne (sama zrobiłam kilka do matematyki). Trochę niepokoiłoby mnie to, że to dziecko ma wykazać inicjatywę, ale może nie doceniam swojego dziecka.
                Jednak boję się takich skrajności, oderwanych od rzeczywistości nas otaczającej.
                No i za duże to moje dziecko na takie zmiany.

                Ale uroczo rozwinął nam się wątek ;)


                • abepe Re: Bob i Bobek-o 2 zwariowanych królikach 17.02.11, 11:19
                  :)) Mnie także zastanawia ile osób by się wypowiedziało na temat zabawek ze świata pop-kultury, gdybyśmy nie dyskutowały w wątku o Bobie i Bobku:)))

                  Zastanawia mnie, dlaczego Steffa widzi korelację braku zainteresowania Bakuganami i szkoły waldorfskiej:) No, poważnie mówię. Czy dzieciaki, które do niej chodzą pochodzą z rodzin, gdzie taki temat się nie pojawia? Czy są odporne?

                  Mój starszak będąc przedszkolakiem rzucał sloganami typu - hot wheels pokonaj mnie, mamo Wiktor ma hotłilsy, ja też chcę! (Masz synku samochody i 3 tory od wujka, możesz chcesz rozłożyć? Eee, nie chcę!) Świat Gormitów wciągnął go na chwilę, bo koledzy w zerówce o nich rozprawiali, nawet jak nie nosili (chyba był zakaz, nie pamiętam, ja nie pozwalałam brak zabawek, książki tak:) to jednak temat był żywy. W świetlicy dzieciaki się tym bawią.
                  Mam poczucie, że gdyby mieli sensownie wypełniony czas - zabawa mogłaby być bardziej kreatywna (już wolę Bionicle, można z nich chociaż jakiś nowy model złożyć).
                  • abepe Katrio_no 17.02.11, 11:19
                    ...zerknęłabyś do gazetowej poczty?
                    • katrio_na Re: Katrio_no 17.02.11, 15:52
                      Odpisałam ze szczegółami.
                • anna_mrozi modele edukacji a popkultura 17.02.11, 12:29
                  Dzieci (nr 1 i 2) chodzą do przedszkola montessoriańskiego - nie sądzę, żeby był to model oderwany od "rzeczywistości"; no chyba, że w zakresie zabawek ;)

                  Nie wolno przynosić własnych; raczej brak typowych zabawek (mogą się pojawić w kąciku "czasowym" - co jakiś czas Panie wymyślają inny, obowiązujący temat - sklep, teatr, restauracja itp.)
                  Katro_no - jeśli dzieci nie wykazują inicjatywy - są zachęcane do zajęć, które proponują Panie (indywidualnie).

                  Ale... nie da się uniknąć rozmów o popularnych zabawkach. Jednak dzięki temu, że grupa jest mieszana wiekowo - od 3 do 6 roku życia, jakoś to się rozmywa.
                  U nas w domu pojawiły się "papugany" (tak zostały przechrzczone) - najpierw w rozmowach, potem "namacalnie". Dzieci jak widzę mają dużą frajdę z wymyślania ich "drugiego życia", bo nie znają bajki (?) i wszystkiego co się z nimi wiąże.

                  Wg mnie nie ma sensu zabraniać - to wzmaga żądzę posiadania.
                  Świetnym sposobem jest "kieszonkowe" i propozycja, aby dziecko wydawało je właśnie na "swoje potrzeby" - u nas działa. Jakoś studzi wszelkie prośby o "pierdoły".
                  Poza tym dodatkowo działa jeszcze argument - czy lepiej zbierać fundusze na coś "super" czy rozdrabniać się "na pierdoły" :)

                  A szkoła wg mnie powinna uczyć (?) - czy raczej skłaniać do myślenia o tym, jaki wpływ mają nas mass media, reklamy i wszelkie wytwory popkultury. Bez względu na model.

                  Przypomniało mi się jedno z opowiadań Beręsowicza o zmaganiach Ciumków z "żądzą posiadania" - doskonały materiał do dyskusji na lekcji, w szkole.
              • steffa Re: nie Bobek 17.02.11, 15:20
                Hmmm, właściwie nie wiem, jak to jest.
                W przedszkolu zabawki są proste - duże bezkształtne klocki drewniane, półprodukty, z których dopiero coś sobie stwarzasz, organizowane są zajęcia (w sensie 'zajmowania się', nie zorganizowanych zajęć, typu angielski), które angażują dzieci - nie ma nawet za bardzo czasu na gadki o bakuganach czy innych. Oczywiście nie można przynosić zabawek. Ale nawet jeśli, to niewiele dzieci ma gormity lub inne i o nich wie - skąd, jeśli rodzice nie włączają tv, a nie chodzi się na podwórko? Mój syn dostał od kogoś jednego i nigdy się nim nie bawił - stwór cały czas poniewiera się gdzieś pomiędzy innymi gadżetami. W zasadzie trudno mi to wytłumaczyć - jesteśmy "w tym steineryzmie" od początku edukacji i - jak widać - nie umiem na zawołanie wyodrębnić tych cech, które sprawiają, że moje dziecko jest właśnie takie.
                W szkole większość dzieci jest już po przedszkolu waldorfskim, rodzice są wkręceni - blokują tę popkulturę trochę. Pół klasy L. jest wege i chodzi na etykę, w szkole gotuje się wg 5 przemian. Takie tam. ;-)
                Ale ale, spidermana przerabialiśmy. Mój syn bardzo obrazowo go opisywał i "ciocia" z przedszkola nie wierzyła mi, że nigdy nie widział. cha cha. Ale Spider był tylko na ciuchach, kupiłam mu kilka, choć nigdy nie naciskał. Samego plastika nie musiałam kupować.
                • abepe Re: nie Bobek 17.02.11, 15:36
                  Podejrzewam więc, że tam gdzie dzieci nie bawią się w przedszkolu/szkole badziewiem z cartoon network i nie oglądają telewizji - pop kultura nie rządzi. Bo same pogaduszki nie wystarczą, żeby kogoś przekonać do gormitów. Czasem też dziecko nagle zaskoczy, jakiś "bohater" zaczyna mu odpowiadać (tak jak L. Spiderman) Mój starszy syn np. bardzo długo nie interesował się Zygzakiem, chociaż najlepszy kumpel miał wielką kolekcję i plakat na ścianie.

                  Ale ostatnio byłam lekko zadziwiona, gdy okazało się, że na balu karnawałowym trzy- czterolatki poprzebierane była spidermany i batmany. To już raczej wpływ rodziców, którzy uważają, że to są stroje na czasie. Takie maluchy chyba nie oglądają kreskówek z tych serii.
                  • tymianek21 Re: nie Bobek 17.02.11, 16:04
                    W 100% oglądają jeśli tylko mają starsze rodzeństwo które to ogląda. Oprócz tego jest wiele domów w których TV jest włączone non-stop. Kilka moich koleżanek ogląda seriale typu M jak miłość lub inne w porze wieczornej a ich małe córki razem z nimi - bo się bawią, rysują w tym samym pokoju.
                    Moi znajomi zaangażowali się w budowę przedszkola Opus Dei- w domu nie mają TV a ich syn ogląda programy dla dzieci, bajki na DVD. Też nie wie nic o np. bakuganach bo w tym przedszkolu jest całkowity zakaz przynoszenia zabawek.
                    Szkoda że nie ma rysunkowego Janosika albo Wikinga z Wolina- którzy by byli dzielni, walczyli ze złem i oczywiście jedli warzywa i owoce!
                    • abepe Re: nie Bobek 17.02.11, 16:25
                      Mój miłośnik Bena 10 je warzywa i owoce od zawsze i bez namawiania:))
                      Mnie w tych bajkach wkurza to, że tam nie ma innych tematów niż ciągła walka. A tak naprawdę to tylko nakręcanie przemysłu sprzedającego gadżety. To budzi we mnie największy sprzeciw.
                      • abepe Re: nie Bobek 17.02.11, 17:23
                        Ciekawe kiedy osoby, których Bob i Bobek nie interesuje zajrzą tu zdziwione cały czas podskakującym wątkiem:)?
                        • nat_bad Re: nie Bobek 17.02.11, 23:50
                          he, he... zajrzałam jakiś czas temu, choć w celu pogłębienia wiedzy o bobie i bobku, a teraz tylko obserwuję w jakim kierunku rozwija się dyskusja ;-)
                          • tymianek21 Re: nie Bobek 18.02.11, 07:39
                            Ale się uśmiałam-Faktycznie pewnie ktoś się zastanawia co w tych królikach jest takiego że aż tyle osób sie wypowiada. A zaczęło sie od drobnej wzmainki o Ben 10!
                      • tymianek21 Re: nie Bobek 17.02.11, 17:25
                        No właśnie -ciągle tylko walczą -Zorro lub Janosik przynajmniej komuś pomagali. Mamy w Polsce już Kajka i Kokosza- gdyby co miesiąc wydawano jakąś gazetkę z ich przygodami; do tego coś do zbierania np. karty do wymiany bo wiem że dzieciaki lubią coś zbierać i wymianiać się to chyba zastąpiliby gormity. Mój też je owoce i warzywa a nawet kasze, ale ciągle się boję że mu się odwidzi bo większość w przedszkolu ich nie tyka. A znacie sportakusa?-świetny! Ciągle jest w konflikcie ze Zgniłkiem który je tylko słodycze i ogląda non-stop TV. Sportakus namawia dzieci do sportu itd. ale on jest chyba dla młodszych.Pzdr
                        • abepe Re: nie Bobek 17.02.11, 17:39
                          Ja tam wolę co miesiąc kupować komiks z K i K i zbierać znaczki:)) Mój syn jakoś się nie wymienia kartami, raczej ekscytują go wypisane tam moce. A w grze "Kajko i Kokosz. Wielki wyścig" postacie też mają karty i różne "moce" są tam opisanie:)) Polecam. A w czasie ferii rysowaliśmy też karty samodzielnie i wypisywaliśmy moce.

                          Nie znamy Spartakusa. Tzn. pierwszy zna tę postać, bo interesuje się starożytnym Rzymem, ale nie w formie bajki.

                          Jeżeli dziecko lubi owoce, to raczej rówieśnicy nie powinni mieć wpływu na jego upodobania. Koledzy mojego starszaka na drugie śniadanie mają drożdżówki - on kanapki z razowego (prawdziwego, nie karmelizowanego) chleba i owoce.
                          Z jedzeniem młodszego jest nieco więcej problemów, ale jak już pisałam - w swoim czasie pomogło Jem zdrowo i strzelam gole.


                          • tymianek21 Re: nie Bobek 17.02.11, 19:53
                            To jest sportakus nie spartakus-też nie wiedziałam. Został nakręcony w Islandii żeby zachęcić dzieci do sportu i zdrowego odżywiania. Sportakus trafia do Leniuchowa i w każdym odcinku walczy z Robim Zgniłkiem i pokazuje różne ćwiczenia itp. Syn bardzo lubił sportakusa-bardzo długo żaden inny bohater kreskówek go nie interesował. Leniuchowo jest chyba na PlayhouseDisney i na youtubie. Może młodszemu się spodoba
                            www.youtube.com/watch?v=BticOk64Oxo
                  • katrio_na Re: nie Bobek 17.02.11, 16:05
                    Wpływ starszego rodzeństwa.
                    I jednak dzieci oglądają takie filmy.
                    Mój do tej pory robi mi wyrzuty, że nie pozwalam mu obejrzeć Batmana (a przecież wszyscy jego koledzy już widzieli). Toż Tatuś się ulitował i chociaż kupił mu na PS3 - Lego Batman - o co mieliśmy przez jakiś czas ciche dni.

                    My mieliśmy strój bociana ;) Wychowawczyni, gdy się pojawiliśmy, była prze szczęśliwa, że nie jesteśmy kolejnym Vaderem i takim tam ;).

                    Ja jednak chciałabym znaleźć złoty środek i jakoś w tym ulokować to moje dziecko.

                  • tattarak Re: nie Bobek 18.02.11, 01:42
                    abepe napisała:
                    > Podejrzewam więc, że tam gdzie dzieci nie bawią się w przedszkolu/szkole badzie
                    > wiem z cartoon network i nie oglądają telewizji - pop kultura nie rządzi. Bo sa
                    > me pogaduszki nie wystarczą, żeby kogoś przekonać do gormitów.

                    Pogaduszki czasami wystarczą :) Faktycznie temat trochę Wam odjechał od królików :)

                    W naszym przypadku fascynacja bakuganami i gogosami (gormitów odpukać jeszcze nie zna) trwa prawie wyłącznie w formie "mówionej". Jest zainteresowanie spore w zerówce (państwowa, bez telewizora), ale dziecko postawione przed półką w sklepie dwa razy samo zrezygnowało z zakupu. Nie chcę zabraniać, ale wyraźnie mówię dlaczego wspomniane kreatury mi się nie podobają. Mam o tyle łatwiej, że syn nie ogląda telewizji (nie lubi), a z gazetek interesuje go wyłącznie Zygzak i AutoŚwiat (Świerszczyk jego zdaniem kupuję dla siebie). Nie jestem naiwna i zdaję sobie sprawę, że sytuacja może się zmienić. Wówczas pewnie będę próbowała ratować się kieszonkowym, choć na razie nie wprowadzam. Mam też wrażenie, że dość bezstresowo podchodzę do tematu, ale jeszcze nie znam filmów. Gdybym wiedziała, że sześciolatek karmiony jest tym w świetlicy i uznała, że są nieodpowiednie dla tego wieku, z pewnością bym zaprotestowała.

                    Przepytałam niedawno czy wie kto to Spiderman i Batman - nie wie. Ale tu akurat muszę wyedukować, bo przynajmniej powinien rozpoznawać z daleka ;) Na balu karnawałowym był kucharzem (znowu). Dużo dzieci było "uzbrojonych", ale spokojnie odnalazł się wśród nich ze swoimi marchewkami w kieszeni :) Klasyczny pacyfista :)
                    • anna_mrozi 'gadżeciarstwo' 18.02.11, 12:21
                      No właśnie - do pewnego momentu mamy wpływ na wybory dziecka, a potem on znacznie maleje.
                      Na każdym etapie - tłumaczyć, tłumaczyć, tłumaczyć.
                      Gadżety dla dzieci to rozwinięty biznes. Trzeba pokazywać jego mechanizmy. No i to, że i rodzice potrafią oprzeć się gadżetom...

                      Ostatnio kupiłam klej dla dzieci. z Miffy. :)
                      Bo lubimy.
                      Klej okazał się fatalny i na pewno nie służył klejeniu. Ale obrazek ładny miał :)
                      Syn stwierdził: "No widzisz, jak Cię reklama w bambuko zrobiła..."
                      • ap77 Bon i Bobek 18.02.11, 21:34
                        Ten Bob i Bobek wizualnie to jak klony z "Idealnego prezentu", albo na odwrot:)
                        www.empik.com/idealny-prezent-henry-rohan,prod7160011,ksiazka-p
                        • tymianek21 Re: Bon i Bobek 19.02.11, 08:36
                          O rety prawie identyczni!!! Czesi byli pierwsi z B&B bo "Idealny prezent" pojawił sie dopiero w 2009, ale to pewnie przypadek że H. Rohan narysował swoje króliki tak jakby byli braćmi B&B. Pzdr
                          • abepe Re: Bon i Bobek 19.02.11, 09:17
                            tymianek21 napisała:

                            > O rety prawie identyczni!!! Czesi byli pierwsi z B&B bo "Idealny prezent" pojaw
                            > ił sie dopiero w 2009, ale to pewnie przypadek że H. Rohan narysował swoje król
                            > iki tak jakby byli braćmi B&B. Pzdr

                            Oj, przesadzacie:)) Po prostu dwaj ilustratorzy narysowali schematyczne postacie dwóch królików:))
                            Chociaż taki Stanny swojego Karampuka narysował inaczej. Nie mogę znaleźć teraz czarno-białych ilustracji. Znalazłam teraz tylko te barwne.
                    • abepe Re: nie Bobek i Bobek 24.02.11, 23:06
                      Jestem pocieszona. Mój pierwszak stwierdził, że nie chce chodzić do świetlicy, bo jego najlepszy kumpel już nie będzie chodził. Czyli - nie wystarczy sam dostęp do cartoon network, żeby świetlica była atrakcją:))

                      A Bobki skończyliśmy czytać i polecamy serdecznie. Mój mąż, który po "Drabinku (Drabince?) I Makaronku (Makaronce?)" był uprzedzony do czeskiej literatury czytał to dzieciom z entuzjazmem:)
                      • tymianek21 Re: nie Bobek i Bobek 25.02.11, 07:58
                        Ale co zrobisz z opieką po lekcjach? Podam ci 2 sposoby może sie przyda. Moja siostra zatrudniła daleką kuzynkę żeby odbierała chłopców po lekcjach a sąsiadka znalazła emerytowaną nauczycielkę. Ta pani chciała sobie dorobić, ale nie mogła znaleść pracy jako opiekunka bo nie mogła dźwigać małych dzieci. Do starszaków, żeby tylko odebrać ze szkoły lub zaprowadzić po południu była idealna.
                        Mój syn powiedział "to pożycz drugą część Bobka". Ciekawe czy Bobek tak jak Pan Kuleczka ma kilka części.
                        • abepe Re: nie Bobek i Bobek 25.02.11, 09:39
                          tymianek21 napisała:

                          > Ale co zrobisz z opieką po lekcjach?

                          A nic, będzie chodził. Ucieszyło mnie tylko, że oglądanie Bena 10 nie jest nałogiem:)) Poza tym - kumpel ma będzie chodził tylko w marcu.
                          • abepe Bobek i Bobek... 27.02.11, 19:14
                            ...nadal w promocji w matrasie.
                            • steffa Re: Bobek i Bobek... 04.03.11, 22:50
                              A byłam i nie widziałam.
                              Dzikie stwory za to widziałam.
    • anials Re: Bob i Bobek-o 2 zwariowanych królikach 04.03.11, 13:23
      Jeśli chodzi o film (czeską dobranockę) to Bob a Bobek ma kilka serii, co pewnie można przełożyć na kilka książek. Potwierdzam, że w Czechach jest to bardzo popularna bajka - jak wiele innych zupełnie nie znanych w Polsce. Czesi stworzyli liczne nie tyle "przepiękne" co "prześmieszne" bajki, które oglądają całe rodziny - bajka jest dla dzieci, ale gry słów, sytuacje są coraz zabawniejsze im widz jest starszy. Dodatkowo bajki czyta jeden lektor lub lektorka odpowiednio modulując głos do postaci, co dodatkowo zwiększa komizm sytuacji.
      Pochodzę z Cieszyna, gdzie dawnie oprócz TV1 i TV2 dostepne były dwa programy czeskie - na czeskich bajkach nauczyłam się sąsiedniego języka ;-)
      Po "dziecięcej" polskiej bajce dosiadali sie do mnie rodzice i razem oglądaliśmy czeski weczerniczek. Z serii takich całorodzinnych bajek listę otwierają:
      Bob a Bobek, Maksipes Fik, Mach a Szebestowa, Pat a Mat (=sąsiedzi), Daszeńka, i wiele innych jeszcze... ;-)
      Polecam gorąco!!
    • rzezucha.ma Re: Bob i Bobek-o 2 zwariowanych królikach 02.02.12, 21:39
      No ho, ho ho się dowiedziałam o Bobie i Bobku z tego wątku ;)
      Mam zamiar zapodać 4-latkowi.
      Może ktoś ma jakieś świeższe obserwacje O KRÓLIKACH? :D
      • abepe Re: Bob i Bobek-o 2 zwariowanych królikach 02.02.12, 22:37
        Ale jakie? Nie rozmnożyły się;)
      • abepe Re: Bob i Bobek-o 2 zwariowanych królikach 03.02.12, 00:01
        rzezucha.ma napisała:

        > No ho, ho ho się dowiedziałam o Bobie i Bobku z tego wątku ;)

        Oj, teraz dopiero przeczytałam wątek, zdążyłam zapomnieć o czym tu dyskutowałyśmy:))

        > Mam zamiar zapodać 4-latkowi.
        > Może ktoś ma jakieś świeższe obserwacje O KRÓLIKACH? :D

        Króliki są świetne, zapodaj koniecznie czterolatkowi, my wracaliśmy do nich wiele razy i z młodszymi ze starszym. Czyli - książka na wiele lat!
        • rzezucha.ma Re: Bob i Bobek-o 2 zwariowanych królikach 03.02.12, 09:33
          > Oj, teraz dopiero przeczytałam wątek, zdążyłam zapomnieć o czym tu dyskutowałyśmy:))

          :D
          No właśnie chodziło mi o nowe zachwyty, kolejne recenzje itd. Może ktoś też odkrył króliki w międzyczasie.

          Mam zamiar wziąć na wyjazd zimowy, nie wiem, na ile przy tych temperaturach starczy nam zacięcia na narty i sanki...
          Muszę wziąć dużo książek! :) (choć wyjazd króciutki. Ale będzie więcej czytających (dziecku), to może wreszcie wezmę coś dla siebie.)
          • pa_yo Re: Bob i Bobek-o 2 zwariowanych królikach 03.02.12, 12:28
            Ja dopiero kupiłam, jeszcze w szafie lezy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja