Biblioteka szkolna

16.02.11, 22:33
Stary wątek:
forum.gazeta.pl/forum/w,16375,56346365,,szkolna_biblioteka.html?v=2&wv.x=1
Jak widać za dużo o bibliotekach szkolnych nie rozmawiamy.

A mój pierwszak dzisiaj właśnie pierwszy raz przestąpił próg szkolnej biblioteki (chciałam z nim pójść wcześniej, ale otwarta jest w takich godzinach, że nie mam szans). Bibliotekarka zaprosiła najpierw dziewczynki, potem chłopców (hmmmm, dziwny podział, prawda?). Syn wyszedł z książeczką jakąś marną o piesku (nawet mi się nie chce sprawdzać co to). Bibliotekarka nie pytała o zainteresowania, tylko przydzielała. Wiem, że pewnie ma doświadczenie, że właśnie tak trzeba. No i dziecko moje nie ma także wielkiej potrzeby dzielić się doświadczeniem czytelniczym. W miejskiej bibliotece zawsze pędzi po prostu po komiksy. Wie, że ja zajmuje się resztą.
Książkę przeczytał od razu. Zaproponowałam, żeby jutro poprosił o "Ronję, córkę zbójnika", ale powiedział, że takie grube książki, jak A.L. są dla starszych, dla pierwszaków np. Frankliny.
Zobaczymy:))

Jakie macie doświadczenia?
    • gosiablo Re: Biblioteka szkolna 16.02.11, 23:40
      My również rozpoczęliśmy przygodę z biblioteką szkolną. Dzieci zaprowadziła pani nauczycielka. Wszyscy dostali karty czytelnika i byli strasznie z tego powodu dumni:)
      Książeczki dostali wszyscy jednakowe "Szewczyk Dratewka", robili do nich ilustracje.
      Pochwalę się rysunkiem Kubusia fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2620790,2,1,Szewczyk-Dratewka--ilustracja-do-bajki-Kuba-lat.html
      • abepe Re: Biblioteka szkolna 17.02.11, 08:56
        gosiablo napisała:

        > My również rozpoczęliśmy przygodę z biblioteką szkolną. Dzieci zaprowadziła pan
        > i nauczycielka. Wszyscy dostali karty czytelnika i byli strasznie z tego powodu
        > dumni:)
        > Książeczki dostali wszyscy jednakowe "Szewczyk Dratewka", robili do nich ilustr
        > acje.
        > Pochwalę się rysunkiem Kubusia fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2620790,2,1,Szewczyk-Dratewka--ilustracja-do-bajki-Kuba-lat.html

        Nieźle:)

        U nas nie ma kart (karty mamy do miejskiej, którą odwiedzamy często), dziecko ma tylko podać klasę i numer (dzięki temu dowiedziałam się, jaki numer w dzienniku ma moje dziecko:)
        Rozumiem, że "Szewczyk Dratewka" to pierwsza omawiana lektura?
        U nas nie ma na razie lektur (nie wiem, czy będą). "Szewczyka" mieli na tapecie na dodatkowych zajęciach, ale nie wiem za bardzo co z nim robili. Syn jakoś specjalnie się nie entuzjazmował tymi zajęciami, więc nie żałuję, że już ich nie ma.
      • kaixa Re: Biblioteka szkolna 17.02.11, 22:54
        Gosiablo, jestem pod wrazeniem rysunku Twojego synka!! Masz sie czym chwalic! :-)
      • uccello rysunek Kubusia 18.02.11, 11:28
        gosiablo napisała:
        > Pochwalę się rysunkiem Kubusia rel="nofollow">fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2620790,2,1,Szewczyk-Dratewka--ilustracja-do-bajki-Kuba-lat.html

        Słuchaj, to jest samodzielna ilustracja Kubusia? Stworzona od zera, nie przerysowana, inspirowana istniejącą grafiką? Bo jeśli tak to, !!!GRATULACJE!!! dla autora. Wyjątkowo świadoma ilustracja- wyczucie planów - kompozycja- intrygujące ujęcie postaci- zastosowanie cieni- i to oko do szczegółów- stroje, mur i kluczowy nomen omen rekwizyt.
        • gosiablo Re: rysunek Kubusia 18.02.11, 23:48
          Nie, no tak dobrze to nie jest :) Dzieci dostały do rąk książeczki w których były czarno- białe ilustracje. Jak zobaczyłam ten rysunek to mnie z lekka zamurowało bo królują u nas niestety "bomby, miny, karabiny". Zapytałam dlaczego przekalkował rysunek, zaprzeczył. Rzeczywiscie, rysował postacie patrząc na te w książce, dalszy plan rysunku "dorobił" na podstawie innych książkowych ilustracji. Ale jest detalistą, pytał jakich użyłabym kolorów, jak narysować cień, dorysował szczegóły których wg niego zabrakło...
          Ciężko jest tak odpowiedać na jego pytania żeby nie zmącić jego koncepcji.
    • yula Re: Biblioteka szkolna 17.02.11, 00:04
      Mój w bibliotece szkolnej też przeczytał wszystkie komiksy, w tamtym roku z własnej woli nie pożyczył nic innego, w tym roku przyniósł "Tajemniczy ogród", nie wiem czy sam wybrał czy bibliotekarka podsunęła, ale na pewno beze mnie :) U nas nie ma problemów z pożyczaniem książek przez pierwszaków (odpowiednich dla dzieci :) ), pani pierwszakom raczej nie pożyczyłaby ciężkiej fantastyki czy książek dla dorosłych, ale na grubość książek nie patrzy :)
    • steffa Re: Biblioteka szkolna 17.02.11, 00:29
      U mojego syna niestety nie ma z braku miejsca...
      Bardzo żałuję, bo to było dla mnie najważniejsze miejsce w szkole.
      Jest za to pobliska biblioteka miejska, całkiem duża, ale gdy weszłam z synem, to pani raczej nie odrywała się od swoich zajęć. ;-) Choć oprócz nas byli tylko chłopcy grający w naparzanko-strzelanki.
      • abepe Re: Biblioteka szkolna 17.02.11, 08:52
        Zastanawiałam się jeszcze wieczorem nad tą książką, którą syn przyniósł - o piesku Mopsiku z serii "Poczytaj mi tato" Skokowskiego chyba (a może Jarmołkiewicz?)

        I tak: jeżeli to miała być książka do przeczytania przez rodzica (z założenia dzieci jeszcze nie muszą czytać, bo nie znają wszystkich liter) - to porażka, bo książka na poziomie 3 lat.
        Jeżeli do samodzielnego czytania - trochę lepiej, ale czy pani pytała, kto umie czytać i kto samodzielnie ją przeczyta? Wątpię.

        Mój syn w każdym razie wziął ja dziś do szkoły i już przed lekcjami wybierał się do biblioteki, żeby wymienić. Ciekawa jestem co przyniesie (powiedziałam mu, że może powiedzieć, że potrafi czytać i czyta już grubsze książki). Zobaczymy, czy trafi na kogoś kto się zainteresuje czytającym dzieckiem:))

        Zastanawiałam się - czy może bibliotekarki nie maja poczucia zniechęcenia. Wydaje mi się, że bardzo trudno jest zachęcić do czytania dziecko, które nie wynosi tej potrzeby z domu. Czy szkolna biblioteka jest w stanie taką potrzebę rozwinąć? Jakie musi spełnić warunki? Co robić?
    • gkacha Re: Biblioteka szkolna 17.02.11, 10:00
      Mój pierwszak właśnie dzisiaj ma w szkole pasowanie na czytelnika. Galowy strój już przygotowany a przed wyjściem powtarza jeszcze tekst piosenki, którą mają śpiewać na tej uroczystości (nie wiem co prawda, co wspólnego ma dość trudna piosenka o Warszawie z tym wydarzeniem, ale może się czepiam ;). Jestem bardzo ciekawa jego wrażeń (ale dowiem się dopiero późnym popołudniem :( Zbyt wiele nie spodziewam się po tym wydarzeniu, bo sama też nie mam miłych wspomnień odnośnie mojej szkolnej biblioteki. Chodziłam tam tylko wtedy kiedy potrzebowałam jakąś książkę "na już". W młodszych klasach pani bibliotekarka nie pozwalała zbliżać się do regału z książkami (bo narobimy bałaganu albo co gorsze poniszczymy je). Pani sama czytała tytuły pozycji na półce a zainteresowana osoba mówiła głośno czy czytała tę książkę czy nie. Poza tym wszystkie książki w regałach były obłożone w szary papier. Robiło to na mnie przygnębiające wrażenie. A poza tym pani bardzo podejrzliwie na mnie patrzyła, kiedy wymieniając tytuły za każdym razem mówiłam, że czytałam tę książkę. Pani nie dowierzała, bo byłam przecież dopiero w pierwszej klasie...:) Nie wtajemniczałam jej, że moja mama już w zerówce zapisała mnie do dwóch okolicznych bibliotek i tam bez ograniczeń mogłam "grzebać" z rozkoszą na wszystkich dziecięcych półkach. Z tego też powodu moje wizyty w szkolnej bibliotece były coraz rzadsze a później ustały zupełnie.
    • katrio_na Re: Biblioteka szkolna 17.02.11, 10:03
      Wstyd przyznać ale jakoś zignorowaliśmy istnienie biblioteki szkolnej.
      Dorastający jakiś czas temu, w 2 klasie, została zaprowadzony tam przez koleżankę (po chorobie nie miał lektury, Nie płacz Koziołku bodajże) i owa niewiasta pomogła mu wszystko załatwić ;)
      Przeczytał to okropieństwo z morałem, wieczorem, a potem chyba przez tydzień nosił w plecaku, bo jak już sobie przypomniał o oddaniu książki to biblioteka była nieczynna - i tak w koło macieju.
      Któregoś pięknego dnia z radością mi oznajmił - Mamo, oddałem!

      Ale opowiadał, że niespecjalny ten księgozbiór i coś o tych Franklinach też słyszałam ;)
      • tymianek21 Re: Biblioteka szkolna 18.02.11, 09:21
        Nie płacz koziołku był u nas długo hitem, ale kiedy syn miał 3 latka. Słuchał tego namiętnie razem z bajkami o wilku i 7 koziołkach lub 3 świnkach. Wczoraj na małym dziecku polecałam Nie płacz koziołku jakiejś mamie której 4 letnia córka uwielbia słuchać o wilkach. Myślałam że to lektura w 1 klasie i było to dla mnie niezrozumiałe bo to bajeczka dla maluchów a ty piszesz o 2 kl.!!! A jeśli chodzi o biblioteki @gkacha czy ty jesteś ze Swinoujścia? Jak przeczytałam opis twojej szkolnej biblioteki i zachowania pani to od razu zobaczyłam moją szkolną bibliotekę. Te książki obłożone w szary papier to było coś strasznego-strasznie smutne i panie które wydawały książki a najpierw czytały tytuły. Brrr! Ale przez 2 lata byłam w innej szkole i tam książki były obłożone w folie więc było kolorowo i panie po lekcjach pozwalały wybierać samemu książki. Choć pierwszakom też wydawały wg. swojego gustu. Pzdr
        • gkacha Re: Biblioteka szkolna 18.02.11, 09:59
          Nie , nie jestem ze Świnoujścia. Pochodzę z południa Polski, z Jastrzębia Zdroju :))) A może te panie uczyły się w tym samym studium bibliotekarskim ;)
    • mama_kasia Re: Biblioteka szkolna 17.02.11, 10:40
      U nas chyba dzisiaj pierwszoklasistka idzie do biblioteki szkolnej po raz pierwszy.
      Ale od początku roku chodzi za to z klasą do pobliskiej miejskiej. Zajęcia zorganizowane,
      bez opłat. Trochę ruchu, opowiadania o Brzechwie, Tuwimie itp ;-)) Dużo
      zabawy i możliwość wypożyczania książek oczywiście.
      Po tych zajęciach zmieniliśmy bibliotekę, bo zdecydowanie bliżej i same idą,
      kiedy chcą :) A tak była cała wyprawa.

      Dwoje starszych sporadycznie korzystało z biblioteki szkolnej, chociaż... córka częściej,
      bo na przerwie chodziła, żeby tam w spokoju posiedzieć.
      • mama_kasia Re: Biblioteka szkolna 18.02.11, 11:16
        No i była. Przyniosła "Trzeszczyki" Agnieszki Frączek :) Przeczytała w jeden wieczór.
    • cipcipkurka Re: Biblioteka szkolna 17.02.11, 11:02
      Dwa dni temu dokładnie obejrzałam bibliotekę szkolną, a raczej jej dział dla najmłodszych, przepytałam też panią bibliotekarkę, więc mogę się wypowiedzieć.

      Po pierwsze książek dla najmłodszych (klasy 0-1) jest sporo, chociaż oczywiście mogłoby być więcej. Nie mówię o lekturach, ale takich właśnie do poczytania---będzie tego jakieś 14 półek, czyli koło 7 metrów bieżących. Moją uwagę zwróciły: "Matka Polka", "Koniec świata i poziomki", seria Dwóch Sióstr z mistrzami ilustracji, Michael Ende, Lauren Child, ale także brak natłoku chłamu rodem z Disneya (co nie znaczy, że nie ma, ale nie dramatyzowałabym). Czyli można wybrać coś dla siebie.
      Po drugie książki dla najmłodszych są specjalnie oznaczone i tylko spośród tych książek maluchy mogą wybierać. To akurat mnie zdziwiło, ale pani bibliotekarka wytłumaczyła mi, że to skutek interwencji jakiegoś rodzica. Maluch pożyczył H. Pottera i żądał od rodzica czytania mu tego świństwa przed snem, a to przecież ma tyyyyle stron :D Trochę ironizuję, ale rozumiem punkt widzenia pani bibliotekarki. Dziecko może pożyczyć dowolną książkę spoza wyznaczonych regałów, ale za zgodą rodzica---osobistą lub pewnie pisemną, w innym przypadku ogranicza się do tych 7 metrów. Nie udzielałam dzieciom zgody na wypożyczanie książek dla starszych, pomimo to nigdy nie było problemu ze znalezieniem czegoś porządnego do czytania.
      Po trzecie maluchy przychodzą do biblioteki raz w tygodniu z panią wychowawczynią, jest to zawsze ten sam dzień tygodnia. Dzieci wybierają książki samodzielnie, chociaż na pewno mogą poprosić o pomoc przy wyborze lektury. Książki nie są obłożone w papier, więc pewnie dzieci przy wyborze kierują się okładką, niektóre egzemplarze są w przezroczystej folii.
      Starszych klas nie dotyczy ograniczenie regałowe, nie przychodzą też do biblioteki na dzwonek, tylko kiedy chcą---zostały już wdrożone w system biblioteczny i pewnie liczy się na ich ciekawość czytelniczą.
      Panie bibliotekarki kilka razy w roku organizują konkursy i wystawy, więc w bibliotece czuje się życie. Myślę, że gdybym paniom zaproponowała akcję podobną do tej, którą opisujecie w niedawnym wątku, "rzuć wszystko i czytaj", panie by się poważnie zastanowiły, jak to można zorganizować :)
      Jedna rzecz mnie... może nie denerwuje, tylko bardziej zastanawia. Dlaczego wciąż tkwimy w epoce kart bibliotecznych i ręcznego wpisywania dat wypożyczenia? Po co te szufladki z kartami dzieci? I tak dobrze, że dzieci nie muszą mieć swojej karty w tornistrze, podają tylko imię i klasę, a pani wkłada kartę z książki do jego koperty, ale czy tego systemu nie da się usprawnić?
    • anndelumester Re: Biblioteka szkolna 17.02.11, 11:07
      W szkole jest bardzo kiepska biblioteka - czynna w jakiś dzikich godzinach (czytaj od 11 do 12.40), czasami w ogóle nie jest czynna i bardzo słabo wyposażona. Przez 3 semestry nie udało mi się , mimo szczerych chęci tam dotrzeć, a teraz zastanawiam się czy chcę. Pani od biblioteki jest , jakby to napisać delikatnie - kompletnie niekumata i z innej bajki, jej znajomość pozycji dla dzieci zakończyła się na psie w pociągu - niestety widać to po zestawie lektur, jaki serwowała swojej klasie. Syn po kilku próbach dotarcia do tego przybytku, zrezygnował, książkę zdążyliśmy kupić. W bibliotece niedaleko nas, filia miejskiej też nic ciekawego nie ma, ale jest fajna pani. Wśród dzieci największym powodzeniem cieszy się stanowisko z netem.
    • gopio1 Re: Biblioteka szkolna 28.02.11, 16:39
      U nas jest biblioteka, ale mam do niej parę zastrzeżeń. Pierwsze i najważniejsze jest to, że dzieci mogą wypożyczać tylko dwie książki jednocześnie. Szczególnie jest to uciążliwe, gdy czytają lekturę obowiązkową - wychowawczyni prosi, żeby jej nie oddawać, dopóki nie będą omawiać, więc to bardzo blokuje kartę. Książki są podzielone na regały dla klas 1-3 i dla klas 4-6. Tak w pierwszej jak i w drugiej klasie mojego syna musiałam pisać zgodę na to, aby mógł wypożyczać te z półek dla starszych - czyli jak widać panie się interesuję co dzieci wypożyczają. Drugą zastrzeżeniem są godziny otwarcia. Niby na drzwiach są napisane, ale wiele razy było tak, że akurat pani musiała gdzieś iść, a mój syn nie mógł czekać, potem było niespodziewanie zamknięte, potem było zamknięte planowo i chodził z książką chyba ponad tydzień, bo nie mógł się wstrzelić, żeby kogoś zastać. W lutym znowu robili inwentaryzacją i zamknęli bibliotekę na dwa tygodnie, a potem zaraz były ferie i finał był taki, że nie mogli nic wypożyczyć przez cały miesiąc :-/

      Za to miłym zaskoczeniem było pierwsze przestąpienie progu biblioteki w pierwszej klasie - dzieciom założono karty i dostały takie mini-dyplomy imienne, że z dniem takim a takim dane dziecko zostało przyjęte do grona czytelników szkolnej biblioteki - na odwrocie były 4 punkty o których należy pamiętać - czyli regulamin ;-))

      W trakcie roku szkolnego przed biblioteką na tablicy informacyjnej wisi wykres słupkowy, która klasa ile wypożyczyła ksiżążek - tak w celach informacyjnych.

      A pod koniec roku jedno dziecko z każdej klasy dostaje nagrodę za największą ilość wypożyczonych książek. Ponieważ w klasie u mojego syna funkcjonują zeszyty lektur - wychowawczyni wie kto ile i co czyta, więc bardzo fajnie powiedziała na zakończeniu roku, że to jest nagroda biblioteczna za wypożyczenie (podkreśliła, że nie jest to nagroda za czytelnictwo), tak by ci co czytają dużo nie odczuli boleśnie tej niesprawiedliwiości.
      • chaber69 Re: Biblioteka szkolna 28.02.11, 17:21
        Co do wypisywania wypożyczeń ręcznie itd. - wszytko zależy od tego, czy dyrekcja placówki rozumie na czym ma polegać rol biblioteki czy też jest jej dokładnie wszystko jedno i stawia bibliotekę jeśli chodzi o budżet na ostatnim miejscu. Mówię to na podstawie własnych doświadczeń z paniami z bibliotek szkolnych. W niektórych szkołach już dawno jest wprowadzone katalogowanie i wypożyczanie elektroniczne, półki są zastawione nowościami, a nauczyciele też mają swoje nowości. Wszyscy są zadowoleni, panie bibliotekarki energiczne i wykształcone i nie ustają w wysiłkach, żeby jak najbardziej uatrakcyjnić bibliotekę.
        Ale są i takie biblioteki i szkoły przede wszystkim, gdzie czas się zatrzymał i nie ma szans na zmiany. Na półkach braki i szary papier, o kupnie programu bibliotecznego nie ma nawet mowy. Czasem zależy to tylko od dyrektora, a czasem dyrektor jest spoko, ale bibliotekarz jest do niczego.
        Ja co prawda miałam do czynienia już z obsługą elektroniczną czytelników w ostatnich latach, ale po zmianie pracy przeszłam do mniejszej biblioteki gminnej, gdzie nadal króluje długopis. Ponieważ byłam już przyzwyczajona do mechanicznego wypożyczania robiłam na początku mnóstwo błędów, bo wyszłam z wprawy. Teraz jest trochę lepiej, ale nadal trzeba czasem po mnie poprawiać. Skomputeryzowanie biblioteki to nie taka łatwa sprawa, tym bardziej dla niewielkich szkół - może w większych miastach jest pod tym względem lepiej, ale w niewielkich rzeczywistość skrzeczy.
      • iks54 Re: Biblioteka szkolna 28.02.11, 22:35
        gopio1 napisała:

        > Za to miłym zaskoczeniem było pierwsze przestąpienie progu biblioteki w pierwsz
        > ej klasie - dzieciom założono karty i dostały takie mini-dyplomy imienne, że z
        > dniem takim a takim dane dziecko zostało przyjęte do grona czytelników szkolnej
        > biblioteki - na odwrocie były 4 punkty o których należy pamiętać - czyli regul
        > amin ;-))

        Dokładnie. U nas też tak było. Kilka dni temu odbyło sie pasowanie naszych pierwszoklasistów.

        Może luty jest miesiącem książki i biblioteki, takim odgórnym, z MENu, bo to chyba nie przypadek, że kilka osób w tym samym czasie ma te imprezy pasowania i zaznajamiania z biblioteką.
        Ja się najbardziej martwię, że mój gagatek mimo ciekawych lektur nie ma jeszcze zapału by samodzielnie czytać. Woli, gdy mama czyta dłuzsze niż w czytankach teksty.
        Jednak mam jakies przeczucie, że nie musimy sie śpieszyć i pewnie gdy zaskoczy, to bedzie go cięzko oderwac od książek.
Pełna wersja