Przesyt?

29.04.11, 22:21
Witajcie,
przepraszam, że znowu wyskakuję z badaniem opinii publicznej ;) ale:

Czy wasze dzieci przesycają się książkami...?

Przyznam się Wam szczerze, że gdy ostatnio widzę, jak moja córa już nie aż tak jak jeszcze niedawno interesuje się książkami, jak już nie tak często prosi o poczytanie, jak już nie znika bez śladu w księgarniach i bibliotekach, to... mi smutno ;) I martwię się, że jej przeszło i nie będzie już nigdy tak cudownie jak kiedyś...
Czy Wasze dzieci - właściwie mogę pytać chyba tylko mamy starszaków, bo moja już-nie-taka-mała ma AŻ 6 lat ;) ... więc czy Wasze dzieci miewają takie okresy? Czy to mija? Jak się to leczy? O zaraźliwość nie pytam, bo jest jedynaczką ;)

---
Tworzymy Listę naprawdę dobrych książek dla dzieci i młodzieży - zapraszam.

Mama KaOwiec
    • alistar1 Re: Przesyt? 29.04.11, 22:28
      Oczywiście. I ja sama również, nawet bardzo często. Odpoczywamy od książek (lub czytamy mniej), by za chwilę z radością do nich wrócić. Duży wpływ ma na przykład pogoda (każdą minutę na świeżym powietrzu uważam jednak za cenną, nawet za cenę mniejszej liczby przeczytanych książek) czy zwykłe przemęczenie.
    • arribeth Re: Przesyt? 30.04.11, 08:10
      Mój prawie trzyletni syn jeszcze do końca nie załapał bakcyla książkowego, nad czym bardzo boleję. Czytamy codziennie, lubi to, ale prawie zawsze jest to moja inicjatywa. Natomiast mnie samej przesyt zdarza się kilka razy w roku, zawsze po intensywnym czytelniczo okresie na jakiś czas mam dość. W tym miesiącu mnie dopadł, za bardzo zaszalałam z zakupami książkowymi i teraz te sterty nieprzeczytanych książek wzbudzają we mnie przerażenie:)
    • katrio.na Re: Przesyt? 30.04.11, 08:39
      Jasne, nie martw się tym.
      U nas właśnie zbiegło się to z pójściem Dorastającego do Zerówki. Wtedy wybierałam raczej książki, które go momentalnie zainteresują. Bolałam nad tym okropnie.
      Niestety przełożyło się to też na postępy w czytaniu, które były marne.
      Pierwsza klasa nie była lepsza - wszystko z mojej inicjatywy.
      Nawet zastanawiałam się czy nie zaprzestać kupowania tylu książek.
      Ale teraz (Dorastający kończy drugą klasę) to inna bajka.
      Nawet przed chwilą zastałam go z książką w ręku.
      A wieczorem, przychodzi do nas, i wszyscy czytamy swoje lektury ;)
      On oczywiście, co chwila, czyta nam najciekawsze jego zdaniem fragmenty (z jego książki).

      Daj jej czas, dla mnie to był przesyt światem dookoła i trochę chyba zachłyśnięcie się popkulturą ... ale w końcu miał tylko 6 lat ;)

      • abepe Re: Przesyt? 30.04.11, 09:46
        U nas zdarzają się momenty, że dzieci w ciągu dnia mniej zaglądają do książek, odmowa wieczornego czytania zdarza się bardzo rzadko.
        Dosyć często zapytane, czy chcą czytać - odpowiadają, że nie. Ale, jeśli w tym momencie biorę książkę i zaczynam ją czytać na głos - przybiegają w 90% przypadków.
        Wiem jednak, że bardziej kuszące byłoby wyjście na dwór z najlepszym kumplem albo oglądanie bajek w TV. Ciekawa jestem, kiedy (i czy) świadomie zaczną wybierać książki gdy będą inne możliwości rozrywki. Na razie pocieszam się, że wyjścia z kumplem (tylko starszy, oczywiście) i telewizja są atrakcją dlatego, że są mniej dostępne:))
      • verdana Re: Przesyt? 30.04.11, 16:21
        U moich dzieci nigdy nie było "przesytu". Ale nie bylo też specjalnego nacisku, aby czytały - najstarszy, teraz autentycznie uzalezniony od czytania (jak wyjdzie z domu bez ksiązki to zachowuje się jak narkoman na głodzie, wysiada z tramwaju i leci cos kupić), nie czytał prawie do 11 roku zycia.
    • czarneoczy zdaża, niezależnie od wieku ;) 30.04.11, 21:50
      Kluska ma co prawda 13 miesięcy, ale ostatnio na propozycję "poczytamy książeczki" zerwałam Brzechwą w głowę (dobrze, że nie Andersenem, ale za ciężki był, nie podniosła...) ;)
      ja sama też mam fazy, że słowo drukowane parzy w oczy... mimo, że zazwyczaj czytam nawet etykiety na opakowaniach kosmetyków, jak mi się lektura "normalna" skończy.
      • maskot_1 Re: zdaża, niezależnie od wieku ;) 30.04.11, 22:38
        U mnie - przesyt książek czasem tak, i wtedy przerzucam się na zaległą prasę na kilka dni, u moich dzieci - nigdy (jak dotąd - mają 7 i 5l. czytamy odkąd starszy skończył 5 miesięcy, od zawsze słuchał jak zaczarowany).
        Na palcach jednej ręki mogę policzyć wieczory, które nie zakończyły się przeczytaniem choćby jednego rozdziału, jednego opowiadania czy krótkiej książki. Taka opcja po prostu nie istnieje.

        I sama sobie tego piwa nawarzyłam :)
    • mika_p Re: Przesyt? 01.05.11, 01:37
      Młodsze dziecko - regularnie :) Też ma 6 lat.
      Ma dni, kiedy książka opada jej na twarz i dni, kiedy zasypia gadając z pluszakami.
      Starsze - 13-letnie - wsiąkło w komputer, ale co kilkanaście dni przyłazi i żąda kolejnego Pratchetta (jakby nie mógł sobie sam znaleźć na półce).

      U nas jest jeszcze problem prasy. Jak w łazience lezy Newsweek, to pół biedy, bo tylko Junior go podbiera. Gorzej, jak lezy Angora - nie dosć, ze może nie leżeć, bo starsze dziecko zabierze do siebie, to jeszcze młodsze potrafi zająć łazienkę na dłużej w celu postudiowania drobnych artykulików w części dla dzieci. O tym, że pewna suka urodziła siedemnaścioro szczeniąt, każdy członek rodziny został poinformowany w osobnym komunikacie; podobnie chyba było z wielkanocnym komiksem o dinozaurach.
      • per-vers Re: Przesyt? 01.05.11, 22:49

        Nie nie, aż tak źle, żeby odmawiać czytania wieczornego, to u nas jeszcze nie jest... (ufff). I nigdy nie było (jeszcze większe ufff).
        Odmawia, a może raczej nie pali się, do czytania w dzień. Ostatnio dużo czasu spędzaliśmy w domu, bez możliwości wyjścia na dwór, ale książka nie była rozrywką.
        Trudno mi wyczuć pewne rzeczy, bo mała jest niestety dość uległa w tego typu sprawach i właściwie rzadko odmawia. Tak jakby bardziej liczyło się dla niej to, że ja chcę jej poczytać.
        Ale bardziej chodziło mi o coś takiego, o czym pisała Abepe: zastanawiam się, kiedy nastanie taki czas, kiedy książka będzie realną alternatywą dla np. bajki w tv. Bo póki co książka przegrywa z tv z kretesem... :/ Ale ja też pocieszam się, że to dlatego, że bajki są rzadko, a książki na wyciągnięcie ręki....


        ---
        Tworzymy Listę naprawdę dobrych książek dla dzieci i młodzieży - zapraszam.

        Mama KaOwiec
        • abepe Re: Przesyt? 02.05.11, 09:11
          per-vers napisała:
          > Trudno mi wyczuć pewne rzeczy, bo mała jest niestety dość uległa w tego typu sp
          > rawach i właściwie rzadko odmawia. Tak jakby bardziej liczyło się dla niej to,
          > że ja chcę jej poczytać.

          No właśnie, jak pisałam wyżej - gdy zaczynam czytać na głos - moi chłopcy przybiegają z drugiego pokoju, chociaż chwilę wcześniej odmówili wspólnego czytania:)
          Czekam na prawdziwe rozpoczęcie samodzielnego czytania przez mojego pierwszaka. On czyta płynnie od dwóch lat, cały czas podczytuje, potrafi przeczytać kilkusetstronicową książkę, ale nie ma jeszcze nawyku stałego czytania. Z drugiej strony - wczoraj zasnął przed 23, bo czytał kolejne tomik z serii "Tytus, Romek i A'Tomek". Do szkoły czasem idzie z książką, chociaż podejrzewam, że potem nie czyta, bo nie ma warunków do skupienia. W długą, kilku, kilkunastogodzinną podróż moi chłopcy zawsze pakują wielką torbę książek i potem je czytają, studiują, oglądają (młodszy).
          Większość z nas pisze, że dzieci nie odmawiają wieczornego czytania, wręcz nie wyobrażają sobie pójścia spać bez czytania, to dla nich największa kara. Może w ciągu dnia trudniej się skupić, moi chłopcy wracają ze szkoły, przedszkola nakręceni:) Gdy są dni choroby - czytamy dużo. Z ich inicjatywy.

          > Ale bardziej chodziło mi o coś takiego, o czym pisała Abepe: zastanawiam się, k
          > iedy nastanie taki czas, kiedy książka będzie realną alternatywą dla np. bajki
          > w tv. Bo póki co książka przegrywa z tv z kretesem... :/ Ale ja też pocieszam s
          > ię, że to dlatego, że bajki są rzadko, a książki na wyciągnięcie ręki....
          >

          Tak, u nas jest dokładnie tak samo. Telewizja jest dostępna sporadycznie. Nie ma stałych, codziennych dobranocek. Faktycznie, starszy od jakiegoś czasu domaga się oglądania "Pradawnego lądu", który jest codziennie o 20.30. Umówiliśmy się, że o tej porze może oglądać telewizję tylko w piątki. Ostatnio była afera w piątek, bo (z różnych względów) oświadczyłam, że tym razem filmu nie włączamy. Afera skończyła się bardzo szybko - gdy tylko wyciągnęłam "Powiastki Beatrix Potter", czytałam ja, potem siedmiolatek czytał sobie sam. Uprzedzając zarzuty:) - to nie jest tak, że filmu nie włączyłam a zaproponowałam książkę za karę - raczej staram się unikać czytania za karę:)) (Tak samo, jak odrabiania lekcji za karę:)
          Jestem dobrej myśli, gdy na przykład przypominam sobie, że nie zdarza się, żeby dzieciaki budziły mnie żądaniem włączenia telewizji. Sami nie włączają, nie dlatego, że im nie wolno, po prostu nie włączają (to ciekawe, bo u moich rodziców włączają:)
          A rano z książkami w łóżku zastaję ich całkiem często. Tylko środek dnia jest mniej obfity w czytanie. Stawiam więc na problemy z koncentracją:)
          • abepe Re: Przesyt? 08.05.11, 18:23
            Pisałam w innym wątku, że chciałam zmotywować pierwszaka do częstszego samodzielnego czytania Harrym Potterem. Ale rezygnowałam. Chciałabym Pottera jeszcze odsunąć w czasie, boję się, że dziecko wciągnięte przez Pottera nie będzie potem chciało sięgać po bardziej dziecięce książki.
            Od tygodnia siedzi z nosem w "Tytusach" oraz Potter Beatrix:)) Dzisiaj rano zastałam go kończącego "Joachima Lisa, detektywa dyplomowanego" (chyba znudziło mu się nasze wspólne, nieregularne ostatnio czytanie). Bardzo podekscytowany opowiadał mi potem, jak się skończyła historia. Wyciągnęłam więc z szafy "Klementyna lubi kolor czerwony" Po pierwsze ucieszył się, że to także opowieść detektywistyczna, po drugie, że to ta sama seria (dostali z tej serii na razie tylko "Odwiedziła mnie żyrafa"). Na moje zapewnienie, że po zakończeniu czytania książki z tej serii będzie dostałam następną (mam w szafie zapasy, cheche) wydał z siebie bardzo głośny okrzyk radości.
            Zobaczymy, czy go to zmotywuje do samodzielnego czytania, czy skończy się przesytem.
Pełna wersja