książkowy 'fair trade'

13.05.11, 18:13
Kilka razy w różnych wątkach, jakby mimochodem, poruszono ten temat, ale może warto zebrać zasady książkowego fair trade w jednym miejscu?
Jako że jestem przeciwniczką kumulowania kapitału, zrezygnowałam z zakupów w empiku (szkoda, bo promocje... no ale cóż - empik jest praktycznie francuski: 51% kapitału międzynarodowego koncernu z siedzibą we Francji).
W jednym z wątków wyczytałam, że warto kupować bezpośrednio od wydawców - zgadzam się w całej rozciągłości :)
Co jeszcze możemy zrobić, by wspierać "małe księgarnie za rogiem"? A może one są skazane na zagładę, bez względu na nasze działania?
Jak uważacie?
    • anick5791 Re: książkowy 'fair trade' 13.05.11, 18:13
      Drugi akapit, oczywiście miało być "NIE jestem zwolenniczką" :D
    • anick5791 Re: książkowy 'fair trade' 13.05.11, 18:16
      Ach, wszystko pokręciłam - to chyba z wrażenia, że w końcu odważyłam się poruszyć ten temat na forum :) Przepraszam za zamieszanie :)
      A co na to mój mąż? Promocje na poziomie -30% to stawki dumpingowe, pozwalające eliminować konkurencję.
      Hmmm... ;)
      • abepe Re: książkowy 'fair trade' 14.05.11, 13:04
        Otworzyłam okienko "odpowiedz" i nie wiem, co napisać. Tak, mam wyrzuty sumienia, że nie wspieram małych księgarń, sklepików spożywczych, polskich (tzn. szyjących w Polsce) producentów odzieży.
        • verdana Re: książkowy 'fair trade' 14.05.11, 15:18
          Cóż, we Francji też są ludzie. Chińczycy teą chcą jeść. Nie zalezy mi na wspieraniu polskich produktów. Jesli już, to może kupowac tylko ksiązki polskich autorów:)
          Gorzej z tym, ze empik nie płaci dostawcom na czas, to rzeczywiście mi przeszkadza. Ale nie uwazam, aby należało na siłę popierać małe sklepiki - wygodnie ma byc nie sprzedawcom, a kupującym. Na tej zasadzie powinnismy szyć u krawcowej, a nie kupować gotowe spódnice.
          • mw115 Re: książkowy 'fair trade' 14.05.11, 16:12
            Nie każdy ma w zasięgu małe księgarnie za rogiem. Mieszkam pod miastem, pracuję na obrzeżach, szkoła na obrzeżach, przedszkole poza miastem. Kupuję książki głównie przez internet najczęściej z odbiorem osobistym.
            • mw115 Re: książkowy 'fair trade' 14.05.11, 16:14
              A bezpośrednio od wydawców oczwyiście też chętnie kupuję przez internet szczególnie: Zakamarki, Literatura, NK i Znak.
              • anick5791 Re: książkowy 'fair trade' 14.05.11, 21:00
                "Mała księgarnia za rogiem" - tego określenia użyłam bardziej w przenośni. W internecie też nie brak małych księgarni. Po prostu, moim zdaniem, z tego co czytam, choćby tu na forum, empik bywa nieetyczny, a nie chcę dać zarobić firmie, która nie gra fair.

                I nawet nie chodzi mi o to, czy to koncern francuski, niemiecki, polski... po prostu działania wielkich koncernów (z każdej branży) bywają hmm... wątpliwe. W ostatecznym rozrachunku są niekorzystne przede wszystkim dla konsumentów, którymi wielkie firmy stosunkowo łatwo manipulują (choćby promując pewne tytuły, ale tylko te które wydano w dużym nakładzie i odpowiednio wysokie sumy przeznaczono na ich reklamę). Wiem, można być świadomym i nie dać się zmanipulować (czy przynajmniej próbować). A co z tymi, którzy łatwo wpadają w sidła speców od marketingu? Czy nawet jeśli sami nie jesteśmy naciągani, to pasują nam interesy z firmą która naciąga innych? Mnie - niekoniecznie ;)

                Czy jako konsumentka wybieram towary "wygodne" do kupienia, nie oglądając się na nic innego? Zdecydowanie nie. Przyznam, że temat etyki w gospodarce zajmuje mnie od niedawna (nie ma to jak zapał neofity ;) ), ale od zawsze jeśli wiem, że mogę coś zrobić lepiej (co niestety nie zawsze oznacza taniej/łatwiej), to to robię :) Bo summa summarum wewnętrznie mi z tym wygodniej ;)

                Nie podejmę wątku "Chińczyków, którzy też chcą żyć", bo zrobiłaby się z tego dyskusja na zupełnie inne forum. Weźmy jednak dziewczynę pracującą w jednym z empikowkich supermarketów, dajmy na to w sobotę do 22, czy w niedzielę... Mam poważne wątpliwości, czy jest odpowiednio wygradzana za taką dyspozycyjność. Oczywiście - jej wybór. Pytanie tylko, czym podyktowany i czy realnie miała inne wyjście? :) Stąd moje rozważania. A snując je z całą pewnością nie chcę nikogo urazić, ani wszczynać wojny światopoglądowej.

                Chodziło mi raczej o zebranie w jednym miejscu zasad, jakimi można by się kierować przy książkowych szaleństwach, jeśli by się pominęło aspekt cenowy :) Z tego co się zorientowałam - wiele osób tutaj ma większe doświadczenie w kupowaniu książek niż ja, dlatego pytam. Cały mój wątek sprowadza się więc do prośby o radę, jak sensownie wydawać pieniądze na literaturę :)
                • mama_kotula Re: książkowy 'fair trade' 15.05.11, 19:07
                  Cytat
                  Weźmy jednak dziewczynę pracującą w jednym z empikowkich supermarketów, dajmy na to w sobotę do 22, czy w niedzielę... Mam poważne wątpliwości, czy jest odpowiednio wygradzana za taką dyspozycyjność. Oczywiście - jej wybór. Pytanie tylko, czym podyktowany i czy realnie miała inne wyjście?


                  Nie rozumiem i sądzę, że histeryzujesz.
                  Zamierzasz uzdrawiać świat, bojkotując empik, dlatego że zatrudnia pracowników w soboty i niedziele do 22.00 nie wynagradzając ich za to odpowiednio? Takie jest życie. Nie każdy może mieć lekką cudowną pracę od 8 do 15 i dostawać za to 10 tys. na rękę, niektórzy mają wybór "praca do 22 w niedzielę" albo "brak pracy".

                  Załóżmy, że twój bojkot się uda i w ramach tego:
                  a) empik przestanie zatrudniać w niedzielę/sobotę/w późnych godzinach wieczornych - oznacza to tylko i wyłącznie redukcję liczby pracowników, którzy przestaną być potrzebni - traci pracownik, który był zatrudniany w niedzielę - inminus
                  b) empik podniesie pensje pracowników zatrudnianych w weekend/w późnych godzinach wieczornych - wzrosną koszty = wzrastają ceny, traci ostateczny odbiorca - inminus


                  Szczerze - wcale się tego nie wstydzę: mam w nosie fair trade. I większość ludzi też będzie mieć, bo człowiek jest tak skonstruowany, że będzie miał na uwadze głównie własne dobro (w szeroko zakrojonym tego słowa znaczeniu).

                  I to, że się dokonuje wyboru ideologicznego pt. "popieranie fair trade", jest uzależnione od tego, czy można sobie na to pozwolić. Większość sobie nie może na to pozwolić i nie powinno mieć w związku z tym wyrzutów sumienia, bo skończy u psychiatry.
                  Ja nie mam. Jak mogę kupić taniej, to kupuję taniej, jak mogę skorzystać z promocji, to korzystam, nie interesuje mnie, kogo wspieram. Nie stać mnie na zastanawianie się. I większości ludzi też nie stać.

                  Cytat
                  > Chodziło mi raczej o zebranie w jednym miejscu zasad, jakimi można by się kiero
                  > wać przy książkowych szaleństwach, jeśli by się pominęło aspekt cenowy :)


                  Wg mnie nie da się pominąć aspektu cenowego.
                  • verdana Re: książkowy 'fair trade' 15.05.11, 19:59
                    Mój syn pracuje w soboty od 8 do 21. Potem pracuje jeszcze, o zgrozo, w niedzielę, acz krócej. Mnie się zdarzało pracować w soboty od 8 do 20. I w niedzielę od 16 do 21. Obawiam się, zę nasze peensje nie są o niebo wyższe od zarobkow studentki, dorabiającej w empiku...
                    Proponuję zamknąć studia zaoczne. Tam nieetycznie wykorzystuje się wykladowców.
                    • mama_kotula Re: książkowy 'fair trade' 16.05.11, 07:34
                      Cytat
                      Mój syn pracuje w soboty od 8 do 21. Potem pracuje jeszcze, o zgrozo, w niedzielę, acz krócej. Mnie się zdarzało pracować w soboty od 8 do 20. I w niedzielę od 16 do 21. Obawiam się, zę nasze peensje nie są o niebo wyższe od zarobkow studentki, dorabiającej w empiku...


                      Mnie się zdarza prowadzić rozmowy biznesowe z klientem o 1 w nocy, bo akurat wtedy u klienta są godziny pracy. Mój wybór? Owszem. Bo robię tak, aby (surprise, surprise!) klientowi było wygodnie, ponieważ na kliencie mi zależy - gdyż wiem, że na moje miejsce ma 150 innych freelancerów.
    • anick5791 Re: książkowy 'fair trade' 15.05.11, 21:47
      Szczerze mówiąc jestem zaskoczona, że akurat na tym forum rozmowa zakończyła się na takim poziomie...
      Przedstawiłam swój punkt widzenia. W tych okolicznościach nie mam nic do dodania.
      • abepe Re: książkowy 'fair trade' 15.05.11, 22:33
        A mogę jeszcze coś dodać?

        Co do zachowań etycznych dużych sieci - pytałam znajomą (z tego forum zresztą) wydawczynię o zachowania sieci wobec wydawców. Skutkiem tej rozmowy było dość długie bojkotowanie przeze mnie jednego z gigantów. Ostatnio kupuję tam tylko w wypadku dużych promocji, chociaż z pewnymi wyrzutami sumienia. Wiem także, że dość popularna na tym forum księgarnia internetowa żąda od wydawców kilka procent większej marży niż standardowe 50% i dlatego ma atrakcyjne ceny.

        Co do pracy sprzedawców - po pierwsze nie jest powiedziane, że pracownicy takiego na przykład empiku czy innych sieci (matras, nota bene) są bardziej wykorzystywani niż pracownicy małych księgarń. Przecież nie wszystkie są firmami rodzinnymi i mogą swoich pracowników źle traktować. Nie mówię, że tak jest, ale nie można tego wykluczyć.

        Po drugie ja też pracowałam przez jakiś czas pracowałam dwa razy w tygodniu do 19 i w sobotę. Taka była konieczność. W tej chwili raz w tygodniu muszę pracować do wieczora, taki jest wymóg. Także mogłabym narzekać, że dlaczego nie do 16? Fizjoterapeuci z mojego ośrodka pracują do 18 dwa razy w tygodniu, ponieważ nie każdy może dojechać z dzieckiem na 12. Musimy być dla ludzi.
      • steffa Re: książkowy 'fair trade' 15.05.11, 22:33
        Nie obrażaj się. :-)
        Choć ja akurat też nie stosuję książkowego 'fair trade'u'. I nie popieram małych sklepików w ogóle, bo te małe sklepiki pod domem mają mnie w głębokim poważaniu - i tak pan z warzywniaka zawsze jest ponury, a jego żona niezadowolona. Nie dają mi 'najładniejszych warzyw i owoców'. Wyglądają, jakby woleli, żebym tam nie wchodziła i rzadko to robię. Pani ze sklepu nr dwa dolicza mi za bułkę, którą je córka nie spytawszy mnie, czy jest od nich, mimo że nic u niej nie wyniosłam przez 10 lat mieszkania w pobliżu ;-). A wszystko jest dwa razy droższe niż chociażby na bazarze w centrum (!). W miejscowym małym papierniku plastelina kosztuje 10 złotych, a w dużym groźnym sklepie 4. Można by podsumować: nie stać nas na fair trade. Choć staram się być fair, jeśli chodzi o zwierzęta, bo nie jem mięsa i nie kupuję kosmetyków testowanych na zwierzętach.
        • anick5791 Re: książkowy 'fair trade' 15.05.11, 22:53
          Dzięki dziewczyny :) Wiara w nasze (już od jakiegoś czasu mogę tak chyba pisać, co mnie ogromnie cieszy) forum mi powróciła ;)

          A tak serio, to się nie obraziłam. Odniosłam jedynie wrażenie, że niepotrzebnie rozpoczynałam temat, bo - jak napisałam wyżej - nie miałam zamiaru nikogo do niczego przekonywać (tym bardziej na siłę), a jedynie zapytać o rady i pomysły osoby, które być może miałyby podobne zapatrywania i zbliżone dylematy ;)

          Oczywiście zgadzam się, że nie wszystkie małe firmy są fair i z całą pewnością trzeba się nieraz nieźle napracować, żeby wykombinować sensowny sposób robienie zakupów (nie tylko książkowych), taki który byłoby dobry jednocześnie dla portfela i samopoczucia ;)
          • steffa Re: książkowy 'fair trade' 15.05.11, 23:16
            Problem na tym forum wygląda następująco: ludzie tu zebrani kupują niesamowicie dużo książek, o wiele za dużo i o wiele więcej niż przeciętny Polak. Nic zatem dziwnego, że my tu zebrani kupujemy najczęściej jak coś rzucą za półdarmo. ;)
            • anick5791 Re: książkowy 'fair trade' 15.05.11, 23:31
              I pewnie też o wiele więcej niż nam potrzeba ;) Tylko jak tu sobie odmówić tego czy innego smakowitego kąska... i to w imię jakiegoś mglistego interesu ogółu, bądź jakiejś nieokreślonej, obcej jednostki ;) ;) ;) Oj... nie obce mi te dylematy, nie obce :D
              To lepiej już zamknę komputer i pójdę poczytać :) Żeby przynajmniej ten słodki nadmiar (niekoniecznie etycznie zgromadzony, acz tak wiele obiecujący) nie zalegał bez sensu na regale i się nie zakurzył zanadto ;)
              Jeszcze tylko jedno: dobra strona tej - jakże skomplikowanej - sytuacji jest taka, że przy zrobionych ostatnio zapasach mogę sobie pozwolić na kilka miesięcy rozważań przed podjęciem decyzji, a i tak z pewnością książek do czytania mnie i mojej córce nie zabraknie :D
              • steffa Re: książkowy 'fair trade' 15.05.11, 23:39
                Ale to nie są często książki z potrzeby czytania, ale oglądania. U mnie ;)
              • abepe Re: książkowy 'fair trade' 15.05.11, 23:51
                anick5791 napisała:

                > I pewnie też o wiele więcej niż nam potrzeba ;)

                Nie zgadzam się. Dlaczego więcej niż nam trzeba? Właściwie skąd wiedzieć, która książka ruszy coś w nas tak, że okaże się, że tej właśnie było nam trzeba?

                Tylko jak tu sobie odmówić tego
                > czy innego smakowitego kąska... i to w imię jakiegoś mglistego interesu ogółu,
                > bądź jakiejś nieokreślonej, obcej jednostki ;) ;) ;) Oj... nie obce mi te dyle
                > maty, nie obce :D

                Tu też się nie zgadzam. Dyskutujemy właśnie o tym, że nie wiemy, na czym polega "interes ogółu" i czego potrzebuje "obca jednostka".

                > To lepiej już zamknę komputer i pójdę poczytać :) Żeby przynajmniej ten słodki
                > nadmiar (niekoniecznie etycznie zgromadzony,

                Hm, ale dlaczego "niekoniecznie etycznie"? Czy ktoś został skrzywdzony?
                • steffa Re: książkowy 'fair trade' 16.05.11, 00:04
                  Najczęściej w handlu skrzywdzeni są konsumenci, czyli my. Tajemnicą poliszynela są zmowy cenowe firm, które zmuszają nas do zakupu po cenach, które firmy uznają za stosowne. Nie mówię tu o firmach sprzedających książki, ale jest kilka takich na rynku polskim. Nie wymienię, bo nie chcę po sądach łazić. ;) Kapitalizm zabrnął już tak daleko, że nawet ci, co w nim siedzą od strony ekonomicznej, nie wiedzą, co przyniesie. Kto dzisiaj jest fair? Ekologiczne jabłka - pryskane, media, które gromią innych za wyzysk, same ładnie wyzyskują, słabo opłacani ludzie - wszędzie. Cel to pieniądz, nie człowiek.
                • anick5791 Re: książkowy 'fair trade' 16.05.11, 01:22
                  Dlaczego więcej niż nam trzeba? Właściwie skąd wiedzieć, która
                  > książka ruszy coś w nas tak, że okaże się, że tej właśnie było nam trzeba?
                  Mogę jedynie pisać o własnych doświadczeniach i wyłącznie na ich podstawie. Uważam, że jest możliwe wyrobienie smaku czytelniczego u dziecka, dysponując znacznie mniejszą liczbą książek niż jest u nas w domu.
                  Dla siebie też zdarza mi się kupować nowe książki, zanim przeczytam te, które już stoją na półce. Ponadto - sporadycznie ale jednak - zostaje mi jakaś nieprzeczytana książka z tematyki, jaka mnie zainteresowała i jaką się nasyciłam, zanim sięgnęłam po tę ostatnią w rzędzie pozycję.

                  >
                  > Tylko jak tu sobie odmówić tego
                  > > czy innego smakowitego kąska... i to w imię jakiegoś mglistego interesu
                  > ogółu,
                  > > bądź jakiejś nieokreślonej, obcej jednostki ;) ;) ;) Oj... nie obce mi t
                  > e dyle
                  > > maty, nie obce :D
                  >
                  > Tu też się nie zgadzam. Dyskutujemy właśnie o tym, że nie wiemy, na czym polega
                  > "interes ogółu" i czego potrzebuje "obca jednostka".

                  Pomijając fakt, że własny dystans do sformułowań w rodzaju "interes ogółu" czy "jednostka" uznałam za oczywisty dla wszystkich czytających (widać lekką ironię słyszałam wyłącznie w swoich myślach), chodziło mi w tym miejscu o interes nas jako konsumentów oraz osób pracujących do późna w korporacjach (o czym była mowa wyżej).
                  Mimo niewątpliwej prawdziwości uwag na temat pracy w nietypowych godzinach pozostanę przy swoim: uważam, że nawet jeśli sami jesteśmy zmuszeni pracować bardzo dużo, nie oznacza to jeszcze, że jest taki właśnie model zatrudnienia należy popierać.
                  Prawdopodobnie zaś wśród tych wszystkich ludzi, których problem mógłby dotyczyć znajdą się zarówno osoby zadowolone ze swojego położenia (np. studenci) jak i takie, które nie widzą innego wyjścia, nie mają możliwości zmiany pracy (np. młode matki).


                  > Hm, ale dlaczego "niekoniecznie etycznie"? Czy ktoś został skrzywdzony?
                  Nad tym właśnie się tu zastanawiamy i uważam, że trudno taką ewentualność wykluczyć, a wręcz wiele mogłoby wskazywać, że tak. Moje konto z pewnością ucierpiało ;) Czy wydałabym tyle samo, kupując książki w normalnych cenach? Wątpię. Kto więc finalnie odnosi korzyść na "promocjach"? Ja i np. Empik w równym stopniu? Nie wiem. A odniosłam się w tej chwili wyłącznie do własnego przykładu. Żeby uzyskać szerszy obraz sytuacji, konieczne byłyby pewnie bardziej usystematyzowane badania rynku/socjologiczne/prowadzone w ramach innych pokrewnych dziedzin.
                  • tymianek21 Re: książkowy 'fair trade' 16.05.11, 08:26
                    Napiszę dlaczego kupuję głównie w empiku na przykładzie mojego rodzinnego miasta (Swinoujście). Oprócz empiku są tu 2 rodzinne księgarnie- kiedy do nich wchodzę żadna z pań nie mówi dzień dobry tylko cały czas gadają, gadają (nawet przez komórkę). Często tak są zajęte rozmową że nawet nie słyszą że je pozdrawiam. Nigdy żadna nie uśmiechnęła się do mnie. Kiedy podchodzę z wybraną książką -one naliczają cenę i dalej gadają a ja jestem jak powietrze. Te panie to nie młode dziewczyny które tam są zatrudnione tylko rodzina właściciela. Nie lubię tam chodzić bo mam wrażenie że przeszkadzam w plotkowaniu, ale czasami odbieram zamówienie dla rodziców więc szperam między półkami.
                    • mama_kotula Re: książkowy 'fair trade' 16.05.11, 12:43
                      tymianek21 napisała:
                      > Oprócz empiku są tu 2 rodzinne księgarnie- kiedy do nich wchod
                      > zę żadna z pań nie mówi dzień dobry tylko cały czas gadają, gadają (nawet przez
                      > komórkę). Często tak są zajęte rozmową że nawet nie słyszą że je pozdrawiam. N
                      > igdy żadna nie uśmiechnęła się do mnie. Kiedy podchodzę z wybraną książką -one
                      > naliczają cenę i dalej gadają a ja jestem jak powietrze. Te panie to nie młode
                      > dziewczyny które tam są zatrudnione tylko rodzina właściciela.


                      I może stąd się bierze niechęć ludzi do popierania "małych sklepików"? (oprócz tego, że z reguły ludzi nie stać na to).

                      U nas na osiedlu jest JEDEN sklep, czynny od godziny siódmej, w niedzielę nieczynny. Czynny od siódmej = otwieramy około 10 po siódmej (oraz, ponieważ przyjechaliśmy za późno, przegapiliśmy dostawę pieczywa, następna dostawa po 9).
                      O siódmej wychodzę z dziećmi na bus szkolny, fajnie byłoby, jakbym w tym osiedlowym sklepiku mogła o tej siódmej kupić im np. sok czy bułkę do szkoły - i jej bohu, kupowałabym codziennie. Bo przecież od 7 otwarty, nieprawdaż? No, ale nie jest fajnie. Przykro mi, ale nie lubię, jak ktoś mnie lekceważy choćby tym, że nie przestrzega deklarowanych godzin otwarcia sklepu. I tak, mogłabym pomyśleć i kupić poprzedniego dnia - ale jednak wolę świeże drożdżówki, niż wczorajsze :)
                      • anndelumester Re: książkowy 'fair trade' 16.05.11, 13:27
                        W Polsce jest generalnie bardzo duży problem z usługami , ludzie (nie wszyscy) prowadzący małe interesy robią to tak, jakby robili łaskę a im działa się wielka krzywda, bo muszą być uprzejmi, doradzić, wybrać ładne itd. No i oczywiście nikomu nic się nei opłaca - pani sprzatnąć porządnie u mnie w domu, stolarzowi przyciąc 3 półki z dębu o grubości 10 cm, panu z zakładu rtv naprawić CD (!!!).

                        Dlatego w 99% przypadków nie mam żalu czy skrupułów. Mam swój mały sklep mięsny, jeden ulubiony warzywniak, gdzie wiem , że mnie nie okantują i nie wcisną kitu, sklep a raczej stoisko z jedzeniem bio. Księgarnie miałam jedną fajną, ale właścicielki ją zamknęły. Oraz jednego zaprzyjaźnionego sprzedawce w Matrasie, który wiedział o co chodzi, czytał, znał się - juz w M. nie pracuje cha cha cha cha.
                        Teraz jest mi wszystko jedno, gdzie kupuję - bo 99% sprzedawców ma mnie w odwłoku, a przede wszystkim nie ma pojęcia co sprzedaje. Równie dobrze mogliby sprzedawać majtki skarpety czy ziemniaki.
                        • anick5791 Re: książkowy 'fair trade' 16.05.11, 14:06
                          To aja chyba ostatnio po prostu miałam szczęście, bo odkąd zaczęłam chodzić po okolicznych sklepach, same sympatyczne sytuacje mnie spotykają, a pani w małej księgarni nawet 10% rabatu zaproponowała... Stąd może mój entuzjazm. Jak bym miała takie doświadczenia, jak opisujecie, to też bym się nie pojawiła po raz drugi w miejscu w którym ewidentnie się mnie lekceważy. W sumie to smutne, że ludzie tak podchodzą, szczególnie pracując na własny rachunek. Zanim urodziłam córkę też prowadziłam małą firmę i nie wyobrażałam sobie nawet, że można klienta potraktować lekceważąco. Wydawało mi się, że inni podobnie podchodzą do sprawy, a tu się okazuje że nie.
                          • mama_kotula Re: książkowy 'fair trade' 16.05.11, 14:18
                            Cytat
                            Zanim urodziłam córkę też prowadziłam małą firmę i nie wyobrażałam sobie nawet, że można klienta potraktować lekceważąco. Wydawało mi się, że inni podobnie podchodzą do sprawy, a tu się okazuje że nie.


                            A jednak, jak widzisz, można. Potraktować lekceważąco.
                            Generalnie jest tak, że tam, gdzie jest duża walka o klienta (np. w mojej branży) - nie można sobie pozwolić na lekceważące potraktowanie. Co więcej - trzeba klientowi oferować promocje, niższe stawki, tzw. happy hours. Z drugiej strony przy wyrobionej marce i pewnych umiejętnościach jestem w stanie przekonać klienta, aby pracę powierzył mnie, a nie hinduskiej firmie deweloperskiej, która wprawdzie mu zrobi to samo za połowę mojej stawki, ale drugie tyle będzie musiał dopłacić za późniejszy support. I zdarza się, że to działa, ale jednak większość klientów - szczególnie nowych w branży - wybierze tańszego developera. O tyle pocieszające, że mam bonus ze względu na płeć ;)

                            Tam, gdzie walki o klienta nie ma - hulaj dusza piekła nie ma. I dlatego mój osiedlowy sklepik, jako jedyny w promieniu kilometra, może sobie pozwolić na windowanie cen i brak zainteresowania klientem - bo ludzie i tak będą w nim kupować.
    • violik Re: książkowy 'fair trade' 16.05.11, 16:41
      Fair Trade - to po polsku sprawiedliwy handel.
      Ruch Fair Trade polega na weryfikacji. Weryfikacja jest przeprowadzana przez dwie niezależne organizacje. Powstają zestawy weryfikowalnych standardów. Produkty są znakowane rozpoznawalnym znakiem.

      To jest uwiarygodniony sposób, dzięki któremu wiem, czy kawa jest OK, czy nie. Spożywcze zasady fair trade tutaj.

      Nie ma takiego systemu dla książek. Stąd dywagacje czy zakupy w Empiku, czy w Merlinie, czy w osiedlowej księgarni są etyczne, to jak wróżenie z fusów.

      Jeśli chcesz coś zrobić w tej sprawie, należy skontaktować się z Koalicją Sprawiedliwego Handlu.

      Małe księgarnie za rogiem wcale mogą nie stosować zasad sprawiedliwego handlu.
      Sorry, ale ja nie mogę się oprzeć, że ten post to bezradny protest przeciw Empikowi. Ja osobiście mam dość takiej nagonki.
      • anick5791 Re: książkowy 'fair trade' 16.05.11, 17:20
        Dzięki za namiary.
        Może i bezradny, ale nie tyle przeciw empikowi, co w ogóle jakiemuś tam sposobowi dystrybucji. Może rzeczywiście niepotrzebnie podałam konkretny przykład, ale tak mi chodzi po głowie, bo ciągle wątek o -30% wyskakuje do góry :)
      • bazia8 Re: książkowy 'fair trade' 16.05.11, 21:38
        uzupełnię tylko, że zasady fair trade stosują też firmy odzieżowe.
    • anick5791 gdzie indziej 16.05.11, 19:03
      Violik , jeszcze raz dziękuję, bo Twój rzeczowy post ukierunkował mnie w moich poszukiwaniach i oto co znalazłam. W USA działa organizacja wspierająca niezależne księgarnie. Można z ich strony zaczerpnąć pewne informacje:
      www.indiebound.org/
      Od roku 2010 jest też obecna w Wielkiej Brytanii:
      www.indiebound.org.uk/Home.aspx
      A na anglojęzycznych forach, na które natrafiłam, uczestnicy mają podobne podejście jak my: większość wybiera niską cenę - nieważne z czym się ona wiąże.
      • joanna05 Re: gdzie indziej 16.05.11, 20:46
        Nie jest chyba tak źle z nami maluchami w branży, skoro wciąż jeszcze istnieje parę księgarń "za rogiem" i powstają nowe :) Wiemy, że nie damy rady konkurować cenowo, rabatowo z gigantami i wcale nie próbujemy. Mam nadzieję, że oferujemy jednak inne zalety, dzięki którym niektórzy do nas wracają od lat, takie jak rozmowę o książkach z księgarzami-pasjonatami, autentyczną pasję, gromadzenie pod jednym dachem dobrych książek, samodzielnie wytropionych, świadomie wybranych do sprzedaży, a nie narzuconych przez umowy wielkich sieci. To pewnie mało, ale niektórzy lubią do nas nawet z daleka przyjechać, aby przy kawie spokojnie przejrzeć nowości czy zapytać o plany wznowienia ukochanego tytułu sprzed lat.
        • abepe Re: gdzie indziej 16.05.11, 21:30
          Joanno, takie księgarnie, jak Twoja to perełki. I mam nadzieję, że takie maluchy przetrwają wszelkie kryzysy!
          Ale sama musisz przyznać, że nie wszystkie księgarnie niesieciowe oferują dobry wybór, fachową obsługę oraz klimat.
          • joanna05 Re: gdzie indziej 16.05.11, 21:47
            Nie no, jasne. Zanim otworzyłam obecną, obejrzałam wiele lokalnych księgarń - większość to po prostu sklepy papiernicze, z zeszytami, podręcznikami i książkami przy okazji też. I dlatego właśnie codziennie praktycznie trafiają się nam klienci, którzy się dziwią, że nie mamy na półkach nożyczek, kopert czy szamponu :)))
            W niektórych (np. w Ursusie, koło którego mieszkam) nie wolno nawet wziąć ksiązki do ręki, bo "towar podaje sprzedawca", zza lady. Czas się tam zatrzymał.
            Ale prawda jest też i taka, że gdyby nie nasza działalność klubowokawiarniana, nie przetrwalibyśmy nawet roku. Musimy walczyć o to, aby zachować przywilej sprzedawania książek. Dużo łatwiej poszłoby z innymi produktami, jestem tego pewna. Ale nie o to przecież chodzi, żeby było łatwiej, prawda?
            • violik Re: gdzie indziej 16.05.11, 23:57
              A propos ze sprawami łatwymi i trudnymi.
              Będąc ostatnio w księgarni Joanny (nie znamy się osobiście - żeby nie było, że to jakaś prywata), zastanawiałam się, jak taka mała księgarnia (choć trudno teraz nazwać to "małym lokalem") radzi sobie z ogólną dewastacją książek. Ludzie biorą z półek, czytają, piją herbatkę, kruszą ciastka - i czytają książki (lub przeglądają). Kilka egzemplarzy było ewidentnie nie do sprzedania.
              Wielka sieć sobie poradzi. A co robi mała księgarnia?
              • agni71 Re: gdzie indziej 17.05.11, 08:27
                jak taka mała księgarnia (choć trudno ter
                > az nazwać to "małym lokalem") radzi sobie z ogólną dewastacją książek. Ludzie b
                > iorą z półek, czytają, piją herbatkę, kruszą ciastka - i czytają książki (lub p
                > rzeglądają). Kilka egzemplarzy było ewidentnie nie do sprzedania.
                > Wielka sieć sobie poradzi. A co robi mała księgarnia

                A to, czyli łączenie księgarni z kawiarnią, to pewnie temat na jeszcze inny wątek. Ja, powiem szczerze, wychowana w atmosferze hmmm powiedzmy ochrony ksiązki przed zniszczeniem, mam z tym problem, duzy problem. Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, czy to w Empiku czy gdzie indziej, czytac ksiązki niezakupionej przy jedzeniu, piciu... Ze swoimi własnymi wyczyniam różne cuda, ale nie mogę, no nie mogę sie przemóc, by to samo robic z ksiązkami w księgarni... I niechetnie patrzę, jak inni to robią. Może jestem wredna i nieuzyta, ale nie chcę pózniej kupowac ksiązek, które mogą być ubrudzone, zniszczone. Z ksiązkami w bibliotece nie mam oczywiście takiego problemu i tam ślady uzywania na książce mi nie przeszkadzają... Ciekawa jestem, czy ktoś z was ma podobne odczucia?
                • anndelumester Re: gdzie indziej 17.05.11, 12:07
                  Ja mam w ogóle problem z macanymi książkami.
                  Dlatego nie znoszę pożyczać komuś i od kogoś i nie lubię bibliotek.
                  • kasia111177 Re: gdzie indziej 26.11.11, 18:31
                    Znalazłam matkę mojego syna! On też nie lubi książek z biblioteki, bo są już "macane":P
              • joanna05 Re: gdzie indziej 17.05.11, 13:15
                Takie zaczytane książki przeceniamy oczywiście, albo wykorzystujemy przy naszych zajęciach dla dzieci. Rzeczywiście, niszczenie książek to nasza zmora, ale nie wyobrażam sobie, aby w miejscu z definicji dla dzieci nie można było razem z dzieckiem zaszyć się wśród regałów, wspólnie oglądać i czytać. Nie ma nic fajniejszego niż widok rodziny z dziećmi, która układa sobie na stoliku stosik do przejrzenia, wyszukuje smakowite kąski, przegląda i czyta głośno najmłodszym. Nawet, jeśli nic u nas nie kupią, a tylko pozachwycają się nowościami, też nas to cieszy.
            • abepe Re: gdzie indziej 17.05.11, 09:47
              joanna05 napisała:

              > Ale prawda jest też i taka, że gdyby nie nasza działalność klubowokawiarniana,
              > nie przetrwalibyśmy nawet roku. Musimy walczyć o to, aby zachować przywilej spr
              > zedawania książek. Dużo łatwiej poszłoby z innymi produktami, jestem tego pewna
              > . Ale nie o to przecież chodzi, żeby było łatwiej, prawda?

              Właśnie:)) Każdy chyba, kto prowadzi własną działalność wie, że często to, co sobie wymyślimy nie zawsze się sprawdza. Nie można się obrażać na rzeczywistość, tylko poszukać kompromisu, dobrego rozwiązania, które zadowoli obie strony.
    • anick5791 Re: książkowy 'fair trade' 17.05.11, 09:20
      Jak najbardziej podobne - nie podoba mi się to. Kiedy księgarnia stwarza taką możliwość, natychmiast pojawiają się w niej osoby, które czytają i tylko czytają. Nie przeglądają, czytając fragmenty, aby ocenić, czy chcą książkę kupić. Raz nawet widziałam dziewczynę, która z podręcznika akademickiego robiła sobie notatki w zeszycie. Dla mnie to niedopuszczalne. Nie mówiąc już o tym, że akurat chciałam wybrać książki dla córki i musiałam z całą stertą stanąć przy regale, bo miejsc siedzących już nie było :/ Mam wrażenie, że takie osoby zupełnie nie mają wyczucia sytuacji. Co innego jeśli w księgarni-kawiarni są książki ewidentnie przeznaczone do czytania na miejscu.
      • katrio.na Re: książkowy 'fair trade' 17.05.11, 10:56
        Piękna idea, ale piękne ideę mają albo bardzo młodzi ludzie albo bardzo bogaci.
        Ja niestety jestem gdzieś po środku.
        Do tego kupuję takie ilości książek, że gdy Empik wyskoczy z promocją -30% cieszę się jak głupi, nie zważając na wszelkie inne zależności.
        OT mój mały konsumpcjonizm.
        Innych nie mam.

        Co nie znaczy, że gdy o tym piszesz nie robi mi się głupio...bo robi.
        • anick5791 Re: książkowy 'fair trade' 17.05.11, 18:33
          katrio.na napisał:

          > Piękna idea, ale piękne ideę mają albo bardzo młodzi ludzie albo bardzo bogaci.
          Efektowna maksyma. Szkoda tylko, że zwalnia przeważającą część społeczeństwa z odpowiedzialności za cokolwiek poza własnym dobrostanem. Wierzę jednak, że piękne idee popierają też średnio zamożni w średnim wieku :)

          > Ja niestety jestem gdzieś po środku.
          Ja też :) Ale czemu niestety? Mnie to nie przeszkadza :) Choć nie powiem - kupno niektórych pierwszych wydań i paru obrazów na jakiejś aukcji z pewnością sprawiłoby mi frajdę. To może jednak faktycznie trochę "niestety", przynajmniej jeśli chodzi o drugą część sentencji :)
          • abepe Re: książkowy 'fair trade' 17.05.11, 18:40
            Anick - ja Cię rozumiem:)) Mnie także często świat boli. Napisz mi zaraz jak zamierzasz działać?

            Ja zastanawiałam się dzisiaj, którą małą księgarnię chciałabym wspierać. Jest pewne sympatyczne miejsce z bardzo fachową obsługą. O ile się nie mylę kupuje tam mój mąż:))
            Ale nie zrezygnuję z promocji:)) Tyle, że obiecuję kupować książki niepromocyjne, takie, które chcę mieć natychmiast, bez czekania na promocje, albo u wydawców, albo tam. Poza tym - mają też księgarnię internetową:)
            • anick5791 Re: książkowy 'fair trade' 17.05.11, 19:03
              abepe napisała:

              > Anick - ja Cię rozumiem:))
              >
              Cieszę się niezmiernie :)

              Mnie także często świat boli. Napisz mi zaraz jak za
              > mierzasz działać?

              Bardzo zachęciła mnie pani w księgarni niedaleko mojego domu, o której pisałam. Już nawet nie chodzi o te 10% rabatu na dość drogą książkę koło której aktualnie chodzę, ale w ogóle miło mi się z nią rozmawiało.
              Poza tym chyba częściej będę gościć w małych księgarniach internetowych, choćby tych specjalizujących się w literaturze dziecięcej.
              Kompletnie nie wiem, co zrobić z innymi dużymi księgarniami internetowymi... Gdzie leży granica między rodzinnym biznesem a gigantem (który jednak jeszcze nie jest globalnym koncernem)? Czy sukces na skalę ogólnokrajową musi oznaczać, że przestało się przestrzegać zasad współpracy, w której wszyscy zainteresowani wygrywają? Chyba nie - przynajmniej nie chciałabym być taką pesymistką.

              Na szerszą skalę, odkąd wczoraj znalazłam te zagraniczne organizacje wspierające niezależnych księgarzy, zastanawiam się, czy coś podobnego nie sprawdziłoby się u nas. Chętnie bym wzięła udział w stworzeniu podobnego serwisu, o ile w ogóle ktoś byłby zainteresowany.

              Myślałam też, czy nie warto faktycznie wysłać zapytania do tej organizacji zalinkowanej powyżej, z tym że nie wiem, na ile oni są w stanie pomóc - czy doradzą cokolwiek poza unikaniem gigantów? Raczej nie będą kontrolować poszczególnych małych sklepów... Ale napisać nie zaszkodzi :) Jeśli coś sensownego by odpisali, dam znać. Idę zatem pisać :)
              • joanna05 Re: książkowy 'fair trade' 17.05.11, 19:28
                annick5791 napisała: Chętnie bym wzięła udział w stworzeniu podobnego serwisu, o ile w ogóle ktoś byłby zainteresowany.
                Ja też bym była, chętnie pomogę :) Na pewno by się przydał. Na "dużym" forum książkowym jakiś czas temu pewnien wydawca/ księgarz próbował ruszyć akcję: "Tej książki nie kupisz w..." (i tu padła nazwa wielkiej sieci), promującą niedopuszczane przez wielkich do dystrybucji, ciekawe publikacje. Nie udało mu się, może dlatego, że działał sam.
          • kammik Re: książkowy 'fair trade' 17.05.11, 18:55
            Przeważająca część społeczeństwa nie mieszka jednak w aglomeracjach, gdzie za każdym rogiem czai się księgarnia z perełkami. Trudno wymagać, zeby zamawiając przez net sprawdzali strukturę własnościową e-sklepu. Zwłaszcza że pułapka: duże=złe, małe=dobre, jest... no właśnie, pułapką :)
    • mama_kasia Re: książkowy 'fair trade' 17.05.11, 11:39
      Szczerze wyznam, że patrzę na cenę i kupuję tam, gdzie taniej i gdzie są promocje.
      Chyba, że podręczniki. Moi przyjaciele prowadzą księgarnię wysyłkową - i w tym wypadku
      daję im zarobi, bo ich rodzina licznie wielodzietna jest :) ...Rozwijają się w kierunku jak
      najniższych cen i coraz większego wyboru, więc widzę tam swoją zakupową przyszłość ;-)
    • marghot Re: książkowy 'fair trade' 17.05.11, 13:32
      jak dl amnie fair trade to idea niezwykle piekna i warta krzewienia
      jednak...nie stac mnie na nią
      moze to i koło zamkniete, bo teraz nei stac, nei wpsieram i za jakis czas taki mega sklep zabije mnei cenami...byc moze

      lecz obecnie gdy mam 100zł do wydania na ksiazki, to z chęcią skrozystam z oferty dającej mozliwośc zakupu 8 pozycji a nie 5...kieruję się ekonomią dnia dzisiejszego
    • anick5791 wikipedia 17.05.11, 19:45
      Pod tym artykułem też jest kilka ciekawych linków (być może godnych uwagi - jeszcze nie sprawdziłam, póki co tropię :) Pozostałe efekty mojego małego śledztwa zamieszczę w kolejnym poście :) )
      en.wikipedia.org/wiki/Independent_bookstore
      • joanna05 Re: wikipedia 17.05.11, 19:53
        Ach, Shakespeare and Company w Paryżu (z linka w Wikipedii)! Legenda. Zobaczcie zdjęcia, które znalazłam na blogu:
        magamara.blox.pl/2010/02/Szekspir-i-spolka.html (mam nadzieję, że Autorka się nie pogniewa). Czyż nie tak powinny wyglądać dobre księgarnie :))))
    • anick5791 w sieci 17.05.11, 23:03
      ANGIELSKIE strony:

      Oprócz powyższych znalazłam jeszcze taki sondaż:
      pl.toluna.com/polls/1132513/Do-shop-independent-bookstores.htm

      NIEMIECKIE strony:

      Artykuły z Frankfurter Allgemeine Zeitung o niezależnych księgarniach i gigantach:
      www.faz.net/s/RubBE163169B4324E24BA92AAEB5BDEF0DA/Doc~E171B50B1937945CC8E59E87475ACE16A~ATpl~Ecommon~Scontent.html
      www.faz.net/s/RubBE163169B4324E24BA92AAEB5BDEF0DA/Doc~E718E18F078884ECFAF14BBB0E18DA065~ATpl~Ecommon~Scontent.html
      www.faz.net/s/RubCF3AEB154CE64960822FA5429A182360/Doc~EA8803BA9151E48248D0C27EA16A7BB27~ATpl~Ecommon~Scontent.html
      Szwajcarski związek małych niezależnych księgarń:
      www.vukb.ch/aktuelles.htm
      HOLENDRZY i FLAMANDOWIE zrzeszyli się pod adresem colibro.be – strona, gdzie można zamówić książki z niezależnych księgarń oraz poczytać wydawaną od 2009 roku gazetę, której celem jest wspieranie szeroko rozumianej niezależności na rynku księgarskim.

      I jeszcze po WŁOSKU:

      Corriere della Sera o bolesnym pożegnaniu z małymi księgarenkami:
      archiviostorico.corriere.it/2009/dicembre/29/doloroso_addio_delle_piccole_librerie_co_9_091229071.shtml
      Il Futuro del Libro – organizacja wspierająca niezależność w różnych dziedzinach związanych z wydawaniem/pisaniem/dystrybucją książek:
      ilfuturodellibro.wordpress.com/about/
      Po FRANCUSKU, HISZPAŃSKU, SZWEDZKU... i w innych językach nie dam rady. Może ktoś znajdzie ewentualnie coś ciekawego, to poproszę o podlinkowanie :)

      W sumie więc trochę materiałów na ten temat jest w sieci dostępnych. Wszystkie podkreślają, że przejęcie dystrybucji książek przez wielkie sieci stanowi zagrożenie dla niezależnej myśli. W tej branży, jak w każdej innej, giganci manipulują rynkiem i sprzedają te pozycje, które ludzie chcą czytać (czyli te na których można maksymalnie zarobić) a nie te, które są wartościowe. Taka sytuacja prowadzi nie tylko do zniknięcia małych księgarń, ale też grozi likwidacją niezależnych wydawców, którzy nie chcą kierować książek do dystrybucji w sieciach, czy po prostu nie są w stanie spełnić postawionych przez koncerny warunków. Czym to się może skończyć? Będzie jeszcze literatura, czy już tylko popowo-tekstowa-papka, lekkostrawna i generująca zysk, ale bynajmniej nie intelektualny i – mimo rozlicznych promocji – ostatecznie nie lądujący wcale w kieszeni konsumenta?

      Takie mam refleksje po tym małym internetowym przeglądzie… Nie za wesołe, ale w sumie skoncentrowałam się na artykułach opisujących problem z jednej tylko strony, więc może ten pesymizm jest nieuzasadniony? Oby :)

      Jeszcze tylko dodam skąd powstało całe to zamieszanie w mojej głowie, które przeniosłam na forum. Wszystko przez książkę "Skonsumowani. Jak rynek psuje dzieci, infantylizuje dorosłych i połyka obywateli", kupioną na jednej z promocji :D

      http://i54.tinypic.com/34nnvpw.jpg

      Oczywiście to książka o rynku w ogóle, a nie o rynku księgarskim (choć kilka uwag o tym sektorze też w niej się znalazło) i napisana z pewnego punktu widzenia przez osobę o takich a nie innych poglądach, w dodatku mieszkającą w USA i przyglądającą się tamtejszej rzeczywistości. Tym niemniej, podczas jej czytania różne rzeczy zaczęły mi się plątać po głowie. Efekty widać :)
      • steffa Re: w sieci 17.05.11, 23:40
        Przeczytam z zainteresowaniem w wolnej chwili.
        Ale: jasne, że żal małych kameralnych miejsc - kawiarenek, sklepików, księgarenek. Ale u nas one miały tradycję przedwojenną i w wolnej Polsce nie zdążyły się odrodzić, zanim zniknęły (lub znikają). Brak ciągłości i pogarda oferujących usługi wszelakie. "Mój sklep" często także równa się "mój dom", czyli gospodyni zajęta, czasem spojrzy nieufnym wzrokiem ('kto tu się kręci'), a jeśli nie ma czasu patrzeć, to wynajmuje ochroniarza, który śledzi każdy twój ruch. KAŻDY.
        Tak więc w Polsce kwestia jest bardziej złożona. Plus niesprzyjający klimat dla przedsiębiorczości (szczególnie małej).
        A wracając do świata: Amazon jest dla mnie oknem na świat. Sprzedaje to co chcę i czego nie chcę.
        • abepe fair czy nie fair? 27.05.11, 00:11
          forum.gazeta.pl/forum/w,16375,125508494,125578028,Re_Od_babci_na_Dzien_Dziecka.html?wv.x=1
          • anick5791 Re: fair czy nie fair? 27.05.11, 08:25
            Dobre pytanie :) Chyba fair skoro dzięki temu systemowi mogą prowadzić własną księgarnię? Też jestem ciekawa, co sądzicie :)
            • joanna05 Re: fair czy nie fair? 27.05.11, 17:08
              Podejrzewam, że mają księgarnię hostingową, tzn. wysyłka zamówień odbywa się beżpośrednio z magazynu dużej hurtowni, z której i tak zamawiają książki do swojej stacjonarnej (jak zresztą większość księgarń w Polsce, to jednen z najważniejszych dostawców). W ten sposób nie muszą mieć magazynu ani obsługiwać wysyłek, ale księgarnia stacjonarna zapewne działa calkiem niezależnie. Jak dla mnie nie ma tu nic nie fair, po prostu inny model dystrybucji dla wysyłek.
              • abepe Re: fair czy nie fair? 27.05.11, 17:52
                Dzięki Joanno, liczyłam na Twoja opinię. Jest możliwość odbioru osobistego w tej księgarni, to dla mnie cenne. Poza tym można tam liczyć na naprawdę fachową obsługę:)
    • anick5791 Re: książkowy 'fair trade' 27.05.11, 08:48
      Obawiam się, że żeby dowiedzieć się więcej o uczciwym handlu książkami potrzebne są działania na szerszą skalę. Pisałam w tej sprawie do dwóch organizacji (w tym do ww.) - z jednej mi odpisali tylko, że nic nie wiedzą i żebym im dała znać, jak uda mi się cokolwiek ustalić, z drugiej wcale nie odpowiedzieli.
      • agnen Re: książkowy 'fair trade' 28.05.11, 21:01
        Nie czytałam całego wątku, więc być ktoś to już napisał. Kupuję czasem w małej księgarni niedaleko (w okolicy mam dwa empiki, dwie księgarnie językowe, parę akademickich i dwie takie małe niezrzeszone ;) ), problem jest taki że tam NIC NiE MA!!
        W empiku jest fura książek z czego kilka zawsze mi się podoba, a w tych małych.... szkoda gadać w ogóle.
        jak dziecko nie czyta franklinów na przemian z przygodami postaci z kreskówek to właściwie nie ma po co tam wchodzić.
        Poza tym Empik jest przygotowany - ma kącik dla dzieci, młoda może sobie kulturalnie posiedzieć przy stoliczku i nigdzie się nie śpieszyć (czasem to upierdliwe bywa :P ). A w tych "niezrzeszonych", przynajmniej w mojej okolicy wygląda to tak że lepiej nie przychodzić z dzieckiem, bo jeszcze dotknie książkę ;), pracownicy na każdego patrzą podejrzliwie, a już z dzieckiem to w ogóle. Szczerze mówiąc nic przyjemnego.
        I tak najczęściej kupuję w necie.
        • violik Temat powraca 24.11.11, 11:54
          Akcja: Nie tucz książkowego potwora!
          I co Wy na to?
          https://external.ak.fbcdn.net/safe_image.php?d=AQDgAbpOmnwk3sBj&w=90&h=90&url=http%3A%2F%2Fwww.granice.pl%2Fsys6%2Fpliki%2Fnews%2Fa7c9faa7be675a8964f329b7d8c38f35.jpeg
          • cipcipkurka Re: Temat powraca 25.11.11, 11:42
            Od wczoraj się zastanawiam, co ja na to.
            Podzielę się swoimi wątpliwościami. Skąd mam wiedzieć, że księgarnia internetowa, w której kupuję, jest uczciwa wobec wydawców? Zamawianie bezpośrednio u wydawcy nie wchodzi u mnie w grę, poszłabym z torbami (i tak idę)---do każdej książki dopłacać za przesyłkę? Nierealne, bo przecież kiedy zamawiam 10 książek, mam na oko 9 wydawców.
            Czy mam zadzwonić do każdego wydawcy z osobna i spytać, czy ta i ta księgarnia internetowa nie zalega im z wypłatami? Może powinna być jakaś lista, która by ułatwiała życie tym, którzy chcą uczciwie kupować książki?
            • anick5791 Re: Temat powraca 25.11.11, 19:43
              Z kolei ja zastanawiam się - tylko zastanawiam :) - czy jest sens promować tu promocje w największych księgarniach ;) Bo te zalegają zdecydowanie, co jest tajemnicą poliszynela.
              • abepe Re: Temat powraca 25.11.11, 22:01
                Z tego co rozumiem - to kampania głównie przeciwko empikowi. Merlin jest uważany przez wydawców za uczciwego partnera. Chyba, że się coś zmieniło.
                Nie wiem jak inne duże sieci typu matras i weltbild. No i co z gandalfem od kiedy kupił go empik?
                • steffa Re: Temat powraca 26.11.11, 01:51
                  Ale tu trzeba raczej naciskać na sforumowanie prawa, które uniemożliwałoby dużym na deptanie wydawców.
                  • anick5791 Re: Temat powraca 26.11.11, 10:36
                    Wiesz, jak się do tego zabrać?
                    • steffa Re: Temat powraca 26.11.11, 11:23
                      Zebrać by się musieli wydawcy, napisać wspólnie odezwę, zebrać ludzi popierających i lobbować w sejmie na rzecz wprowadzenia stosownych zapisów. Także w organizacjach zrzeszających przedsiębiorców.
                      • kasia111177 Re: Temat powraca 26.11.11, 18:40
                        Dyskusja przewija się przez wiele for. Ok, Empik nie jest uczciwy, ale dlaczego wydawcy na czytelników przerzucają odpowiedzialność? Ja kupuję tam, gdzie mi tanio i wygodnie. Skoro wydawca zgodził się na takie a nie inne warunki współpracy - to o co ma żal?
                        Niech wydawcy przestaną wstawiać książki do Empiku. Wszyscy, nagle, jednego dnia. Co zrobi Empik? Będzie się usiłował dogadać, czy powie "ok, to książek nie będziemy sprzedawać".
                        • miedzymorze Re: Temat powraca 26.11.11, 22:52
                          Przeczytałam te artykuły i przyznam szczerze, że nie bardzo czaję, czemu miałabym za wydawców rozwiązywać ich problemy z windykacją należności. Od tego sa przepisy, sądy i zawodowi odzyskiwacze długow. Skoro zaś nie chcą współpracować z E. - to niech wymyślą i założą własną siec dystrybucji i z niej korzystają - np w porozumieniu z żabką, tesco, czy co tam działa na skalę ogolnopolską. Jak wygląda na to, że ciekawa nowość się nie sprzeda w formie papierowej - może warto nauczyć się wydawać e-booki. Poza tym dla mnie najoczywistsza rzeczą w sytuacji kiedy pojedynczy wydawca ma gorszą pozycje wnegocjacjach z duzym dystrybutorem byłoby uruchomienie Konsorcujm Wydawców or sthg like that, którego pozycja nie byłaby juz tak mizerna...no ale tu wracamy do kwestii działania, a nie siedzenia i miauczenia 'zły empik, zły'

                          pozdr,
                          mi
    • kavakava Re: książkowy 'fair trade' 15.01.12, 08:24
      Ciekawe jak się ma sprawa cała w styczniu, ktoś wie czy wydawcy dostali pieniądze? Pewnie, że powinni się sami mądrze ogranizować, ale nie zaszkodzi im społeczne wsparcie. Jestem za świadomą konsumpcją :)
      • abepe Re: książkowy 'fair trade' 15.05.13, 22:49
        Jednolita cena książek????
        • anick5791 Re: książkowy 'fair trade' 16.05.13, 07:51
          abepe napisała:

          > Jedno
          > lita cena książek????


          Zapewne chodziło o ten link:
          rynek-ksiazki.pl/aktualnosci/list-otwarty-do-ministra-kultury_34403.html
          • abepe Re: książkowy 'fair trade' 16.05.13, 10:46
            anick5791 napisała:


            > Zapewne chodziło o ten link:
            > rel="nofollow">rynek-ksiazki.pl/aktualnosci/list-otwarty-do-ministra-kultury_34403.html

            Oj, namieszałam;)
        • rykam Re: książkowy 'fair trade' 16.05.13, 07:51
          abepe napisała:

          > Jedno
          > lita cena książek????


          Martyna się podstawiła w linku ;) ale faktycznie gdzieś o tym ostatnio czytałam, tylko nie wrzucałam już na forum, bo doszłam do wniosku, że to i tak nierealne. Jakiś czas temu był podobny szum wokół cen leków. Nasz osiedlowy aptekarz wywiesił nawet informację, że od bodajże 1 stycznia leki wszędzie będą kosztowały tyle samo. Poszłam więc po nowym roku do niego a potem tam, gdzie zawsze, bo najtaniej i różnica była nadal i to znaczna. Polak potrafi.

          PS. Zerknęłam do wątku, czytam, czytam i tak sobie myślę, ale się wczoraj rozdyskutowałyście - zanim nie zobaczyłam, że to wątek sprzed 2 lat ;)
          • abepe Re: książkowy 'fair trade' 16.05.13, 10:45
            rykam napisała:

            > abepe napisała:
            >
            > > Jedno
            > > lita cena książek????

            >
            > Martyna się podstawiła w linku ;) ale faktycznie gdzieś o tym ostatnio czytałam
            > , tylko nie wrzucałam już na forum, bo doszłam do wniosku, że to i tak nierealn
            > e. Jakiś czas temu był podobny szum wokół cen leków. Nasz osiedlowy aptekarz wy
            > wiesił nawet informację, że od bodajże 1 stycznia leki wszędzie będą kosztowały
            > tyle samo. Poszłam więc po nowym roku do niego a potem tam, gdzie zawsze, bo n
            > ajtaniej i różnica była nadal i to znaczna. Polak potrafi.
            >
            > PS. Zerknęłam do wątku, czytam, czytam i tak sobie myślę, ale się wczoraj rozdy
            > skutowałyście - zanim nie zobaczyłam, że to wątek sprzed 2 lat ;)

            To zalety i wady odarchiwizowania wątków;)
    • anick5791 Re: książkowy 'fair trade' 05.06.13, 15:00
      Wojna nadal trwa ;)
      (po ang. o Francji)
      www.dailymail.co.uk/news/article-2336246/France-accuses-Amazon-destroyer-bookshops-new-war-internet-giants.html
      • anick5791 Re: książkowy 'fair trade' 05.06.13, 15:04
        Ciekawostka z artykułu: We Francji prawo zezwala gigantom na obniżenie ceny książki o 5% w stosunku do okładkowej. (U nas zdarzało mi się widzieć -85%).
        • rykam Matras 05.06.13, 19:22
          Wczoraj zobaczyłam taką informację: Sieć księgarni Matras nie płaci kontrahentom, by nie stracić płynności
          • angazetka Re: Matras 05.06.13, 19:53
            Też to czytałam i aż mi przykro, bo się głównie na Matrasa przerzuciłam, a tu... :/
Inne wątki na temat:
Pełna wersja