mama_kotula
17.05.11, 10:56
Wątek raczej luźno związany z tematyką forum, ale zaryzykuję ;). W razie czego proszę wyrzucić, zganić, pogrozić palcem.
Powyższe sformułowania - zawarte w temacie wątku - znalazłam w kolejnych statusach Księgarni Gandalf na facebooku. "Także" w znaczeniu: więc (poprawnie oczywiście: tak, że). O "respect" nie wspomnę, na litość - jeśli już rezygnujemy z "szacunku", to może chociaż "respeKt"?
I mam teraz straszliwy zgrzyt i dysonans, podobnie jak miałam dysonans i niesmak po newsletterze chyba Naszej Księgarni, który mi donosił o "dyslekCji".
Dysonans mam, ponieważ ksiegarnia kojarzy mi się jednoznacznie z kulturą słowa, a tu dostaję polszczyznę w wyjątkowo niechlujnym wydaniu.
Być może się po prostu czepiam, nie wykluczam tego.
I teraz pytanie - czy dziwnym jest oczekiwanie od księgarni większej poprawności językowej niż od, na przykład, sklepu ze sprzętem komputerowym? Bo zaczynam się zastanawiać, z czego wynika mój dysonans. Choć po namyśle sądzę, iż błędy ortograficzne i gramatyczne w newsletterze ze sklepu komputerowego również by mnie raziły... ale jakoś bardziej byłabym skłonna wybaczyć.
Jak sądzicie?