Zajęcia pozalekcyjne

10.09.11, 21:23
Wątek wynikający bezpośrednio z tego o początkach roku szkolnego, więc czuję, że uprawniony ;-) To ostatnio mój temat nr 1 - jakie zajęcia, komu, kiedy. Ciekawią mnie Wasze doświadczenia, a najbardziej tych mam, które już mogą spojrzeć "hen, za siebie" i ocenić, co miało sens, a co nie, i po czym to poznajecie, jak różne teorie mają się do praktyki, czym warto się kierować, dobierając zajęcia - poza oczywiście chęciami dziecka. Napiszcie też o ewidentnych rewelacjach, które w branży zajęć pozalekcyjnych namierzyłyście. Czekam jak zawsze z ciekawością :-)
    • abepe Re: Zajęcia pozalekcyjne 10.09.11, 23:17
      Ten sam problem poruszyłam na forum rok temu, ale bardziej w kontekście braku takich zajęć w naszej szkole. Rozumiem, że Tobie, Pszczółko, chodzi o zajęcia pozaszkolne?

      Mój czterolatek właśnie zaczął drugi rok treningów socatots. Zajęcia, według mnie, są świetne. Dzieciaki ćwiczą koordynację, koncentrację itd. Typowego kopania piłki jest najmniej. Mój syn ma niewątpliwy talent do sportów, świetną koordynację i te zajęcia to dla niego raj, ale widzę, że także dzieciaki, które nie urodziły się z piłką przy nodze także się świetnie bawią i kontynuują treningi. Gdyby te zajęcia pojawiły się na rynku wcześniej, gdy mój starszy syn był w odpowiednim wieku - mimo, że jest antytalentem sportowym - spróbowałabym z nim na te zajęcia pochodzić.

      A starszy w zeszłym roku chodził na wykłady Uniwersytetu Dziecięcego Unikids i także uważam, że było warto. Podobno zajęcia warsztatowe także były świetne, ale akurat nie bardzo mogliśmy na nich bywać.
      W tym roku go nie zapisuję, bo zaczął naukę w szkole muzycznej, będziemy wszyscy potrzebowali w weekend odpoczynku. I to byłoby na tyle jeżeli chodzi o regularne zajęcia moich dzieci. Na inne, różne warsztaty (paleontologiczne, plastyczne, literackie) chodziliśmy okazjonalnie.

      Syn moich znajomych chodzi drugi rok na zajęcia w szkole muzycznej Suzuki, są bardzo zadowoleni (mój syn poszedł do "normalnej" państwowej).
    • aniam123 Re: Zajęcia pozalekcyjne 11.09.11, 01:33
      to ja się wypowiem, jako ta matka, która może spojrzeć wstecz ;-)
      Moja córka ma 12 lat i jest w szóstej klasie.
      I pierwsze co napiszę (abepe nie przerażaj się) to to, że z perspektywy czasu nie posłałabym jej do państwowej szkoły muzycznej. Szczęśliwie w tym roku kończy i dopiero teraz będzie mogła chodzić na takie zajęcia dodatkowe, jakie sobie wybierze. PSM (popołudniowa) wymaga od dzieci poświęcenia BAAARDZO dużo czasu - 7 godzin/tydzień zajęć obowiązkowych, plus codzienne ćwiczenie w domu. Kiedy ma mieć czas na inne zajęcia i zabawę??
      Oprócz PSM Zuzia ma jeszcze 2x w tygodniu 1.5h dodatkowego angielskiego i 1x basen.
      Aha, zimą w każdą sobotę (przez 6 lat) jeździła ze szkółką narciarską w góry.
      A w tej chwili (dosłownie) jest nad jeziorem i robi patent żeglarski ;-)).
      Sama się czasami zastanawiam, jak ona daje radę :-(?
      W czwartej klasie PSM miała kryzys, ale namawialiśmy ją aby wytrzymała do końca roku, a potem jej był szkoda odejść ze szkoły dwa lata przed końcem.
      Druga strona medalu jest taka, że dziecko jest świetnie zorganizowane i zupełnie nie ma czasu na portale społecznościowe i inne tego typu "atrakcje". Ma też bardzo wielu, różnych znajomych z tych zajęć. W przyszłym roku zacznie gimnazjum i już dokładnie wie, jakie zajęcia dodatkowe ją interesują, kto i gdzie je prowadzi - no i ile kosztują...
      Natomiast nasz pięciolatek również chodzi na "piłkę" i my także jesteśmy zachwyceni tymi zajęciami - bardzo ogólnorozwojowymi. Piotrek wprawdzie przebąkuje coś o graniu na instrumencie, ale skłaniam się raczej w stronę ogniska muzycznego, czy czegoś w tym stylu.
      Poza tym, podobnie jak siostra, jeździ na nartach, a o żaglach, puki co, tylko marzy ;-).
      Generalizując - wszystkie zajęcia, którymi zainteresowane są dzieci są fajne, jeśli są sensownie prowadzone. Z mojego doświadczenia wynika niestety, że najczęściej są one płatne.

    • mama_kotula Re: Zajęcia pozalekcyjne 11.09.11, 07:31
      Z racji mieszkania na Głębokiej Prowincji, mogę sobie pomarzyć o wszelkich socatotsach, uniwersytetach dziecięcych i warsztatach paleontologicznych (oraz w ogóle jakichkolwiek innych warsztatach). Aaa, jest chyba zespół muzyczny w Domu Kultury i jakieś zajęcia plastyczne dla przedszkolaków plus rytmika.

      Dziecko jedno ma w szkole warsztaty plastyczne (co do których będę interweniować bardzo głośno i bardzo niemiło, bo ostatnio na warsztatach pani zaoferowała... kolorowanki), drugie dziecko wybrało sobie w szkole warsztaty teatralne w języku angielskim. To tyle. Sportowych zajęć w moim cudnym mieście nie ma dla dzieci żadnych, poza basenem, na ktory staramy się chodzić w miarę często. Angielski dodatkowy mają w szkole, niemiecki też.

      W domu nadrabiamy homeschoolingiem.
    • tattarak Re: Zajęcia pozalekcyjne 11.09.11, 07:40
      Jeszcze nie udało mi się ogarnąć szkoły, nie mówiąc o zajęciach dodatkowych, więc również chętnie poczytam o Waszych typach.

      Mój sześciolatek zainteresowany jest głównie kontynuacją ceramiki - jedyne zajęcia, na które zawsze chodził bez marudzenia + dodatkowo chce chodzić na szachy (to ze szkolnych dodatkowych zajęć). Kontynuujemy również zajęcia tenisowe (tu ja się upieram, bo potrzebna nam lepsza koordynacja ręki i oka, a mała piłka tenisowa świetnie się sprawdziła w zeszłym roku). W ramach dodatkowych lekcji w szkole, wciągniętych na plan, jest jeszcze basen i dodatkowa godzina angielskiego. I to tyle w tym roku.

      Wniosek z zeszłego roku jest taki, żeby przemieszczać się jak najmniej. Dlatego większość zajęć staramy się organizować w ramach szkoły (mieszkamy dość daleko od szkoły i samo dotarcie na lekcje na 8.00 już nas wykańcza).
    • grazbed Re: Zajęcia pozalekcyjne 11.09.11, 09:00
      Moje doświadczenia - córka lat 10 klasa 5-ta (szkoła zwykła + popołudniowa szkoła muz) - plus rozmowy z innymi rodzicami (z obu szkół).

      Nie traktować poszczególnych zajęć dodatkowych jako czegoś "raz na zawsze". Dopuszczać zmiany. Nie dać się modzie i pędowi do zajęć "bo inni chodzą".
      Brać pod uwagę intensywność nauki w szkole (trudność materiału, ilość zadawanych prac domowych) i możliwości własnego dziecka. I oczywiście jego zainteresowania i zdolności.
      Przewidzieć przynajmniej jedne zajęcia ruchowe (piłka, sporty walki, basen, tenis, łyżwy itd.)
      Logistyka - kto, kiedy i jak dostarcza dziecko? samo chodzi/jeździ?
      Przynajmniej jedno popołudnie wolne od zajęć dodatkowych i czas na "nicnierobienie"

      Szkoła muzyczna popołudniowa to ogromne wyzwanie, głownie czasowe. To jak dodatkowy etat dla osoby dorosłej. Owszem, dzieci muzyczne są lepiej zorganizowane i poukładane czasowo. Ale też muszą mieć czas na odpoczynek, na refleksje, na pobycie z własnymi myślami. Ze szkoły muzycznej trudno zrezygnować ot tak, to praca na 6 lub 4 lata (zależy od cyklu) dlatego szczególnie tym dzieciom trzeba starannie dobrać zajęcia dodatkowe.

      Karate, basen, piłka siatkowa, piłka koszykowa, ping-pong, jazda konna. Zajęcia na koncentrację i rozwój psychomotoryczny, Uniwersytet Dzieci. Zespół wokalno-muzyczny, tańce, chór szkolny. Dodatkowy angielski, szkolne kółka zainteresowań, praca społeczna w bibliotece. To wszystko u nas było lub ciągle jest:).

      Z moich obserwacji wynika, że im mniejsze dziecko tym chętniej "łyka" wszystko, starsze natomiast zaczynają już bardziej świadomą selekcję, zgodną z własnymi pasjami a nie tylko pasjami rodziców:) .

      A optymalne zajęcia dodatkowe to: w szkole lub blisko domu, w porze takiej aby dziecko mogło się samo przemieścić, bez zadawanych "prac domowych" (wyjątkiem języki), przeprowadzane w miłej, serdecznej atmosferze. Zgodne z pasją i zdolnościami dziecka.
    • pepperann Re: Zajęcia pozalekcyjne 11.09.11, 10:53
      Ja mam córeczki jeszcze małe, ale również muzycznie je dokształcam. Warszawiankom-mamom przedszkolakom podaję pod rozwagę "przedszkole muzyczne" w szkole muzycznej przy Krasińskiego (czyli taką rozszerzoną rytmikę, bardzo profesjonalnie i fajnie poprowadzoną; niezłe maja też metody - jedna rytmiczka prowadzi, a kilka ćwiczy razem z dziećmi, co gwarantuje niebywałą dyscyplinę na zajęciach, ale mają chyba jedną rytmiczkę na troje- czworo dzieci). Przy czym są dzieci, które te zajęcia uwielbiają (moja starsza, a młodsza zapowiada się, że też, choć na razie była 2 razy) i są takie, które tego nie znoszą. nie wiem czy to podchodzi pod rewelację, ale na pewno nie jest to chałtura, fuszerka itp.

      Ja sama kończyłam popołudniówkę muzyczną. Jeśli Marianna będzie się nadawać/będzie chciała/dostanie się do szkoły muzycznej, to raczej poślę ją do łączonej (także ze względu na bliskość szkoły i na logistykę - jednak taka szkoła zagospodarowuje czas minimum do 15 bez konieczności wożenia).


      Poza tym starszaczka będzie chodzić z tatą-trenerem na aikido. Do zeszłego roku chodziłam z nimi na basen na zajęcia dla maluchów, ale mi to obrzydło i postanowiłam sama je raz w tygodniu zabierać, bo na naukę pływania są jeszcze za małe, a szkołki dla maluszków mi się nie podobają.
      • pepperann Re: Zajęcia pozalekcyjne 11.09.11, 10:54
        Mamom przedszkolakÓW miało być :-)
      • kavakava Re: Zajęcia pozalekcyjne 13.09.11, 09:22
        Potwierdzam praktyczność łączonej szkoły muzycznej + ogólnokształcącej. Mój brat takową skończył (szkoła I stopnia 6 lat i szkoła II stopnia 6 lat) Dodatkową zaletą poza oczywistą logistyczną były mniejsze klasy (ok. 20 dzieci) i mniejsza anonimowość uczniów. Szkoła muzyczna II stopnia (czyli takie gimnazjum + liceum) zapewniała dzieciakom/młodzieży możliwość zawiązania przyjaźni na okres dłuższy niż trzy lata.
        Temat przedszkola muzycznego muszę zbadać:)
        • abepe Re: Zajęcia pozalekcyjne 13.09.11, 18:07
          kavakava napisała:

          > Potwierdzam praktyczność łączonej szkoły muzycznej + ogólnokształcącej.

          Mamy do najbliższej jakieś 40 km:))
    • kontaminacja Re: Zajęcia pozalekcyjne 11.09.11, 11:24
      O! Mam dostęp do forum, więc odpowiadam i dziękuję :).
      Zawsze sobie obiecywałam, że nie wpędzę dziecka w kołowrót zajęć dodatkowych, ale chyba tak się niestety powoli dzieje. Moja pierwszoklasistka 2 razy w tygodniu chodzi na gimnastykę artystyczną (na szczęście raz to sobota), 2 razy ma dodatkowy angielski (w domu), raz w tygodniu jazda konna (sobota) i basen. W zeszłym tygodniu zażyczyła sobie jeszcze udziału w tańcach w szkole, ale kategorycznie odmówiłam. Coś znowu przebąkuje o zajęciach plastycznych...
      • abepe Re: Zajęcia pozalekcyjne 11.09.11, 12:25
        Spoko, bardzo dobrze wiem, co to jest popołudniowa szkoła muzyczna, bo chodziłam do tej samej 25 lat temu:)) Mam też mnóstwo znajomych po szkole muzycznej i wiem, jakim potrafi być koszmarem. Ale znamy nauczycielkę, która uczy syna, nie mam parcia na konkursy i popisy, zależy jej na przyjemności z muzykowania.

        Mam bardzo ograniczone potrzeby zajęć edukacyjno-rozwijających:)), jak pisałam dzieciaki za bardzo na dodatkowe zajęcia nie chodziły. Ale mają w domu intensywną spontaniczną, taką mimochodem edukację muzyczną i angielski stosowany:). Starszy do tej pory opierał się wszelkiego rodzaju zajęciom sportowym, nie udało mi się go namówić na przykład na karate. Za bardzo nie naciskałam. Teraz będzie miał w szkole basen. Dzieciaki z jego klasy (doszedł do nich teraz, w drugiej klasie) chodzą na basen już od roku, więc mąż wziął go kilka razy w wakacje (wcześniej nie chodziliśmy, moje nadmorskie dzieci nie miały pociągu do wody:), spodobało mu się. Młodszy oprócz talentu sportowego ma dryg do muzyki, świetne ucho, panowanie nad ciałem, poczucie rytmu, sam łapie i wystukuje przejścia na perkusji. Ostatnio zrobił mi awanturę w muzycznej, że nie może do niej chodzić. Musi zaczekać dwa lata, ale na pewno tam pójdzie. Co będzie dalej - zobaczymy:)

        Na razie udało się jakoś ułożyć plan tygodnia z odbieraniem ze szkoły/przedszkola i odstawianiem na zajęcia pozaszkolne. Zajęcia dodatkowe w szkole są w godzinach, kiedy syn i tak jest w świetlicy, więc popołudnia zajmuje mu tylko muzyczna (plan ułożony tak, żeby dzieciaki miały zajęcia tylko 2 razy w tygodniu). Młodszy ma socatotsy raz w tygodniu. Będzie problem za rok, bo chcą go wziąć do Brazylijskiej Szkółki Piłkarskiej gdy będzie miał 5 lat (normalnie biorą od 6). I tu mamy dylemat - czy chcemy iść tą drogą? On na pewno będzie chciał. To nie jest typ, który rezygnuje z zainteresowań, ma po prostu organiczną potrzebę kontaktu z piłką.
        Starszego trzeba trochę popchnąć, to typ teoretyka encyklopedysty:)
        • pszczolamaja Re: Zajęcia pozalekcyjne 11.09.11, 22:36
          Ja zaczynam traktować dobieranie i organizowanie zajęć dodatkowych jak rodzaj sportu :-) Iloma umiejętnościami trzeba się wykazać, żeby to "zagrało" :-)
          My przerabiamy różne eksperymenty, zwłaszcza z najstarszym, 10-letnim synem, i głównie "na naszej energii", tzn. sami szukamy, zachęcamy, a on ma taki rytm, że około roku się rozpędza i ...staje. Tak było z ju - jitsu (tak to się pisze?), kajakarstwem, harcerstwem, break dancem i gitarą. Właściwie do każdej z tych rzeczy miał predyspozycje, jest raczej pracowity, prospołeczny, a jednak - nie zagrało. Chyba takim jest typem - próbuje różnych rzeczy, ale nie angażuje się w nic w 150%, na zasadzie pasji. Wiele rzeczy lubi, podobają mu się różne aktywności, ale za żadną życia by nie oddał. A, bardzo mu pasowały warsztaty z robotyki. Przeszedł wszystkie etapy. Nam pasowało to, że organizatorzy zdobyli dotację i warsztaty były za darmo :-)
          Córka, lat 8, za to wie, czego chce - wokal i pianino, ewentualnie plastyka. Potrzebuje wielu konkretnych bodźców, pewnie nieźle by sobie radziła w szkole muzycznej, ale nie jestem w stanie tego ogarniać z trójką maluchów przy boku, a też i sensu specjalnie nie widzę.
          Z 5-latkiem, wulkanem energii, spróbuję się przymierzyć do socatots, dzięki za ten namiar. Zapalił się też do sportów walki, bo, w odróżnieniu od starszego brata, lubi konfrontację.
          A najmłodsze dziewczyny jeszcze mają czas :-)
          I też sporo korzystamy "dorywczo", z różnych atrakcji edukacyjnych "na mieście".
          Za to bardzo boleję nad ubóstwem oferty zajęć dodatkowych w szkole. Z roku na rok coraz gorzej. I boleję też nad kosztami, choć nie mam namacalnych dowodów na to, że drogie = fajne.
          Na "zajęcia życia" jeszcze nie trafiliśmy.
    • pa_yo Re: Zajęcia pozalekcyjne 12.09.11, 08:05
      My drugi rok 2x w tygodniu chodzimy na teakwondo popoludniami, do tego godzina dodatkowego angielskiego w ramach zajęc w szkole w czasie świetlicy.
      nauka tańca nie wypaliła w zeszłym roku, teraz Igor marzy o takim tańcu freestylowym, jeszcze sie za tym nie rozgladałam, może w drugim półroczu ;)
      • ap77 Re: Zajęcia pozalekcyjne 12.09.11, 11:20
        my tez stoimy przed wyborem, nie chce przedobrzyc, ale oferta w duzych miastach jest ogromna (tylka skad kase na to brac?). Chodzi juz 2 rok na rytmike (ale juz mu sie nudzi), bedziemy tez bywac na zajeciach dance kids, zeby wytracil energie, bo rytmika troche za spokojna dla niego. Zastanawiam sie nad angielskim (dzis idziemy na pierwsza lekcje pokazowa). Kusza "pilkarskie maluszki":) No, ale ma dopiero 4 lata i jedno, dwa zajecia w tygodniu mu wystarcza.
    • marvitka Re: Zajęcia pozalekcyjne 12.09.11, 12:01
      poszczolko - dzięki za ten wątek, u nas nr 1 obecnie w naradach rodzinnych ;)

      Dla starszej - 5latka - kontynuacja baletu (zaczęliśmy w zeszłym roku) w domu kultury. To córka b. lubi (uuuwielbia Panią - i nie wiem czy w ogóle w zajęciach, przynajmniej dla młodszych dzieci, kwestia prowadzącego nie jest źródłem sukcesu).
      Do tego chyba dojdzie basen 1 w tygodniu - ja do wody się nie garnę, ale ze względu na problemy z postawą córki to powinien być nasz priorytet.

      Młodszy - 2 lata - nie pójdzie na nic! jest stęskniony za nami, wolę, żeby się wybawił i nacieszył naszą obecnością, jak wracamy z pracy. Skorzysta przy okazji weekendów kiedy zwykle coś ciekawego się dzieje ;)

      m.
    • 18buzka Re: Zajęcia pozalekcyjne 12.09.11, 21:34
      moj 6 latek w tym roku jakby na nowo narodził sie do zajęć pozaprzedszkolnych.
      wczesniej na nic nie chciał chodzić, tylko rytmika 1 w tygodniu w ognisku przy szkole muzycznej. ale od tego roku 3 razy w tygogniu szachy w młodzieżowym domu kultury ( siedzi po 1,5 h i nie można go stamtąd wyciągnąc). choc wydaje mi sie to dużą przesadą, on mocno nalega i o dziwo wychodzi z zajęc niezmęczony. ponadto basen 1h (sobota), zaczelismy od tego roku, w prywatnej szkole pływania - zajecia super prowadzone, zdecydowaniew to nauka pływania niż zabawa. została tez rytmika w ognisku ( kontynuacja z poprzednego roku). Ponadto chodzi do znajmejj plastycznki raz w tygodniu na nieformalne zajęcia plastyczne ( cwiczenie rączki) - lepi z gliny, masy solnej, modeliny, itp. jakos strasznie tego dużo, ale dziecko było inicjatorem i o dziwo bardzo chce. chyba odrabialmy to ze w okresie 0-5 lat swojego bytu mocno sie izolował:)
      pzdr
      18buzka
      • abepe Re: Zajęcia pozalekcyjne 12.09.11, 21:51
        A Wy, rodzice jak sobie radzicie z tymi zajęciami? Odbieraniem ze szkoły, wożeniem po placówkach. Pomagają Wam dziadkowie, opiekunki?
    • slonko1335 Re: Zajęcia pozalekcyjne 12.09.11, 23:13
      Nie jestem mamą z doświadczeniem która może spojrzeć za siebie ale co tam i ja sie wpiszę....
      Mam 3 latka i 5,5 latkę. Z trzylatkiem prosto bo zadebiutował w przedszkolu i w związku z tym żadnych zajęć dodatkowych dla niego nie przewiduję.
      Z 5,5 latką gorzej...w przedszkolu chodzi na wszystko(rytmika, gimnastyka, angielski, taniec, religia), uparła sie na balet(niestety 2razy w tygodniu) i basen(raz w tygodniu). Jako, że w przyszłym roku chce iśc do ogólnokształcącej szkołuy muzycznej do czego ja akurat nie mam przekonania chcę żeby pochodziła do tzw "muzycznej zerówki" w SM własnie, gdzie dzieci poznają instrumenty, i rozwijają się muzycznie. Chce zobaczyć czy rzeczywiście się jej to podoba i może się w końcu zdecyduje na jakis instrument-na tych zajęciach mi zależy bardzo.
      Z dowozami cyrk, z godzinami też. Ja pacuję do 16.30 mąz podobnie, wiele zajęć jest zbyt wcześnie dla nas. Z kolei dzieciaki chodzą dość wcześnie spac więc i problem z tymi póxnymi. Póki co na jeden dzień na balet będzie woziła babcia(jest na 16), potem będziemy kombinować. basen o chorej porze jka dla mnie o 18.45 ale pocieszam się, że w piątek to odeśpi w sobotę...no i łudzę sie, że z baletu zrezygnuje po miesiącu;)
    • steffa Re: Zajęcia pozalekcyjne 13.09.11, 00:02
      Leo chodził na karate (gdy miał 6 lat), ale zrezygnował po tym, jak sensej kopnął go w kostkę za gadanie. Generalnie nie lubi ''zajęć dodatkowych'', więc mu je darowałam. Chodził także (gdy miał 7 lat) na lekcje pianina, ale bardzo skupiał się ''na robieniu wsi'' i wyjadaniu cukru z cukiernicy nauczyciela, więc odpuściliśmy. Do czasu. Doszłam do wniosku, że 9-lat to właśnie ten wiek, gdy trzeba przycisnąć i wypchnąć na siłę. Chodzi na rysunek. Będzie pewnie jeszcze chodził na ceramikę, bo to jedyne zajęcia, który mu się podobały, a na które chodził wcześniej ''po drodze''. Ale generalnie, wolę maluchy trzymać po szkole w domu, bo to ostatni czas w życiu, gdy można się jeszcze trochę pobyczyć. A i przy okazji czegoś nauczyć. Potem już tylko harówa do końca zycia (choć mu tego tak nie przedstawiłam ;-))
      Zatem, jak możecie się domyślać, 3-latka chodzi ''tylko'' do przedszkola. :D
      • abepe Re: Zajęcia pozalekcyjne 13.09.11, 00:13
        steffa napisała:

        Ale generalnie, wolę maluchy trzymać po szkole
        > w domu, bo to ostatni czas w życiu, gdy można się jeszcze trochę pobyczyć. A i
        > przy okazji czegoś nauczyć. Potem już tylko harówa do końca zycia (choć mu te
        > go tak nie przedstawiłam ;-))
        > Zatem, jak możecie się domyślać, 3-latka chodzi ''tylko'' do przedszkola. :D

        Właśnie! Myślisz tak jak ja! (poza tym są te wszystkie książki do przeczytania;) Aż dziwnie się czułam, gdy zapisywałam trzylatka na treningi socatots. Ale biorąc pod uwagę, że przez pierwsze tygodnie płakał i wściekał się gdy się zajęcia kończyły (potem jakoś się z tym faktem pogodził, ale nie zdarzyło się, żeby powiedział nie chcę dziś jechać, w wakacje opuściliśmy tylko jeden trening z powodu gości) wększej frajdy nie mogłam u zrobić:)
        • alistar1 Re: Zajęcia pozalekcyjne 13.09.11, 07:46
          U nas zapowiadają się jedne zajęcia dodatkowe w tygodniu na głowę i myślę, że to wystarczy. Rozkręcamy je, więc zobaczymy które wypalą. Dodatkowo niewykluczony jeszcze basen i łyżwy zimą (ale to we własnym zakresie, nie pod okiem trenera). O nadmarze zajęć dodatkowych ciekawie mówił dokument polecany jakiś czas temu na forum. Sama też uważam, że nadmiar zajęć pozaszkolnych może być zwyczajnie męczący (kiedyś trzeba też odpocząć, ponudzić się, porozmawiać i pobawić się z dziećmi z sąsiedztwa) ale z drugiej strony warto zaszczepić w dzieciach przekonanie, że po szkole można robić coś ciekawego, rozwijać pasje itd.
          • anna_mrozi Re: Zajęcia pozalekcyjne 13.09.11, 09:25
            Dokument "Wyreżyserowane dzieciństwo" popadał w przesadę, ale ja też jestem z tej opcji, że kilkulatek ma raczej grzebać w ziemi, uczyć się wspinać na drzewo, szukać swoich skarbów i "uczyć się" co zrobić sam ze sobą i "nudą" (nie wiem czy istnieje takie pojęcie w przypadku dziecka w wieku przedszkolnym;)
            Wolność to cenna "rzecz". Dziecko powinno się chyba przyzwyczaić/wiedzieć, że samo wpada na dobre pomysły.
            Poza tym tą wolność ogranicza trochę dom i rodzice ;) Ich inspiracje.
            Są obowiązki domowe, wychodzenie "do ludzi" (w różne miejsca, w różnych sytuacjach) - uczenie się jak sobie poradzić. Wyjazdy, wycieczki.
            Jest aktywność - nie zawsze taka, za którą trzeba płacić (choćby uwielbiany u nas basen), ale do tego zalicza się i chodzenie po krawężnikach, i trzepak i min. kilkukilometrowe wycieczki rowerowe.

            Jest i przedszkole, które w naszym przypadku "stymuluje" wielokierunkowo, tzn. dziecko "samo się stymuluje", przedszkole podsuwa tylko narzędzia, a nauczycielka podpowiada co można z nimi zrobić :)
        • zuzannao Re: Zajęcia pozalekcyjne 13.09.11, 10:04
          Podpisuję się pod opinią Steffy i Abepe. Trzylatek hasa luzem, nawet przedszkole ma odroczone:) Dziewięciolatek od zeszłego roku uczy się grać na pianinie (na własne życzenie), chociaż różnie to bywa z entuzjazmem i dyscypliną. W zerówce przez rok trenował aikido, ale odkąd chodzi do szkoły i bierze udział we wszystkich kółkach piłkarskich i sportowych, uznaliśmy, że to za dużo.
          W tym roku szkolnym na główne zajęcie pozalekcyjne wyrasta... "Pankot i kotpan", bo zajmuje najwięcej czasu;) Oprócz tego usiłujemy nakłonić go do chodzenia na basen - w zeszłym roku miał w szkole obowiązkową naukę pływania, ale szło to opornie i z wielkim trudem. Chcielibyśmy tylko, żeby przestał bać się wody i opanował pływanie, on na razie wymiguje się jak umie. Zobaczymy, kto wygra:)
    • mama_kasia Re: Zajęcia pozalekcyjne 13.09.11, 08:11
      Obecnie nie chcą chodzić na żadne zajęcia pozalekcyjne. Wolą być w domu.
      Co mnie mimo wszystko nie cieszy.
    • magtek Re: Zajęcia pozalekcyjne 13.09.11, 11:20
      Mój ośmiolatek zaczął teraz chodzić do drugiej klasy. Na zajęcia pozalekcyjne i pozaprzedszkolne zaczął chodzić jak skończył 5 lat. Zapisaliśmy go wówczas na zajęcia ruchowe z elementami judo, bo wg nas był taki "łamażny" i bojaźliwy. Zajęcia 2 razy w tygodniu po 45 minut oraz na szachy. Nauczył się grać w szachy i bardzo chciał grać z innymi dziećmi więc te zajęcia były idealne (raz w tygodniu). Do tej pory chodzi na jedne i drugie i uważam, że decyzja o zapisaniu go wtedy na te zajęcia była słuszna. Sportowo fajnie się rozwinął. Z czasem mają coraz więcej elementów judo, są walki, latem obóz, egzaminy, a on to bardzo lubi. Judoka pewnie z niego nie bedzie :) ale mam nadzieję, że bedzie to wspominał jako fajną przygodę. Szachy lubi nadal bardzo ale są okresy kiedy zapał mu troszkę mija i pewnie odnosiłby większe sukcesy gdyby wiecej trenował ale ja nie naciskam, ma to mu przede wszystkim sprawiać przyjemność, nic na siłę.
      Od zeszłego roku chodzi również na Uniwersytet Dziecięcy. Zajęcia są co 2 tygodnie w soboty i baaaaaaaaaaaaaaaaaardzo je lubi. Zajecia są w formie ćwiczeń. Chodził również w ostatnim roku 2 razy w tygodniu na basen ale w tym roku chcemy żeby basen był tylko raz.
      Ponieważ chłopak siedzi na świetlicy do 16tej, chodzi też na zajęcia szkolne w tym czasie: kółko matematyczne, plastyczne, korekcyjną i grę na gitarze.
      Z żadnych zajęć nie chce zrezygnować, tzn. chetnie by zrezygnował z basenu ale tutaj my nie chcemy odpuścić, bo dla jego postawy lepiej żeby pływał. Zobaczymy co bedzie dalej. Myślę, że jak przejdzie do czwartej klasy trzeba będzie jeszcze raz się nad tym zastanowić. Będzie więcej obowiązków w szkole i być może z jakichś zajęci trzeba bedzie zrezygnować.
    • anndelumester Re: Zajęcia pozalekcyjne 13.09.11, 13:32
      Wszelkie zajęcia pozalekcyjne moj syn miał do tej pory w szkole , albo organizowane przez szkolę( a oferta jest bardzo szeroka i ciekawa - w szkole miał lekcje pianina, ceramikę, zajęcia teatralne, przyrodnicze, plastyczne, szachy - od tego roku wprowadzili też sekcję piłkarską, tennis, sekcję pływacką , dodatkową matematykę, narty snowboard (zimą) - jest w czym wybierać - i na część tych zajęć mój syn chętnie chodził) , co ze względów logistycznych było bardzo wygodne. Mw. po godzinie 16.30 czy 17 było po wszystkim i popołudnie wolne. Jedynym zajęciem spoza szkoły, na które chodził było aikido. W tym roku dojdzie szkoła muzyczna nie bardzo wiem jak to logistycznie wytrzymamy.
      • violik Re: Zajęcia pozalekcyjne 13.09.11, 15:30
        Ech, to ja się też wypowiem, jako ta matka, która może spojrzeć wstecz ;-)
        Od razu zaznaczę, że mieszkamy nieomalże w centrum i wszystko stąd logistycznie jest łatwiej ogarnąć. A dzieci chodzą tylko na to, co chcą. Nic na siłę.
        Moja córka ma 12 lat i jest w szóstej klasie szkoły państwowej beznadziejnej. Moja druga córka ma lat 10 i jest w czwartej klasie szkoły państwowej z ambicjami :). Jedna szkoła w ogóle nie oferuje żadnych zajęć dodatkowych, a druga oferuje mnóstwo, ale nie są one dostosowane logistycznie do planu dnia i trochę do zainteresowań córci.
        Różnorakie zajęcia dodatkowe nasze dzieci zaczęły w wieku ok 4 lat - najpierw najbliżej - w dzielnicowych domach kultury. Teraz chadzają do Pałacu Młodzieży, co jest dla nas tanie i wygodne (rodzice), a dla dzieci poręczne (łatwo dojechać tramwajem) i ciekawe.
        Od dzieciństwa kładłam nacisk na języki oraz sport. Na języki, ponieważ nie wierzyłam i nie wierzę, aby dziecko nauczyło się języka w państwowej podstawówce. W tym roku mają 2 x w tygodniu po godzinie angielskiego w PM ; 2 x francuski + 1 lekcję prywatną francuskiego w domu.
        Na sport, ponieważ ile by szkoła nie zapewniała - WF pierwszy wypada z rozkładu zajęć z jakichkolwiek powodów. WF w podstawówce to porażka i odstraszające zajęcia dla dzieci. I to potwierdza moje doświadczenie w szkole córki starszej, u młodszej jest całkiem OK.
        Starsza córcia w wieku 5-ciu lat zapałała miłością do zajęć przystojnego senseja - podtrzymywaliśmy to uczucie - stąd ma niebieski pas w Aikido i kontynuuje 1 x w tygodniu zajęcia w pobliskim dojo (dojeżdża rowerem na 19.00, potem będzie autobus). Młodsza po przygodzie z szermierką i innymi sportami w tym roku chodzi na piłkę nożną do PM 2 x w tygodniu. Do tego obie jeżdżą na nartach od niespełna 3 roku życia, a na snowbordzie od 3 lat = co roku na 2 tygodnie wyjęte z są ze szkoły podczas roku szkolnego z powodu narciarsko- snowbordowego obozu sportowego.
        Do tego pływają (obie mają kartę pływacką, starsza ma patent żeglarza) - basen rodzinnie zaliczamy w soboty, zajęcia z żeglarstwa są w PM. Do tego będą ze mną w weekendy chodzić kolejny rok na jogę.
        Resztę zajęć wybrały sobie wg własnego uznania i możliwości logistycznych (w tym roku ceramika, informatyka). Kontynuują także Uniwersytet Dziecięcy.
        Potwierdzam, że dzieci muszą naprawdę być zorganizowane, aby mieć zajęte popołudnia. Zawsze patrzę na nie i staram się elastycznie podchodzić do okoliczności. Nic na siłę.
        Niezmiernie bawi mnie opinia o tym, że zabiera się dzieciom dzieciństwo, zabawę, wyścig szczurów, itp, itd. Jak widzę, obecnie wolny czas na zabawę dzieci spędzają przed ekranem TV lub kompa. A spotkania z przyjaciółmi są głównie wirtualne.
        To ja już wolę, jak ten czas spędzają poza ekranem. I spędzają czas w realu z dziećmi, które mają podobne do nich pasje.
        Mimo tylu zajęć obie córki są w czołówce klasowej (świadectwo z czerwonym paskiem, odznaka wzorowego ucznia). No i nie wspomnę, ile czytają :) I chciały mieć kotka - więc mamy jeszcze zwierzaka, którego opieka i dbałość o czystość jest ich obowiązkiem. Mają przyjaciół w realu, spotykają się, oglądają TV i grają na komputerze w ulubione gry. Czyli da się normalnie żyć i mieć jakieś zajęcia dodatkowe.
        Obecnie moje działania w procesie ich nauczania i koordynowania zajęć sprowadzają się przy tak dużych dzieciach do drobnej pomocy logistycznej i do finansów. Ze szkołą - typu dopilnowanie lekcji, czy coś w ten deseń - jakoś nie mam wielu problemów. Określiłabym to jako działania korygujące. Ale gdy były młodsze, to różnie bywało. Ale warto. Warto dzieciom pokazywać po prostu inne możliwości. I nawet jak są super zajęcia w szkole, to warto przy okazji zajęć poza pokazać miasto lub innych ludzi. Takie jest moje zdanie. Cenię sobie wartość poznawczą tych zajęć jako taką, a nie przykładam koniecznie wagi do ich ilości.
        Jestem dumna z moich dzieci, że tak świetnie sobie radzą. I podkreślam, że plan zajęć dodatkowych może z dnia na dzień ulec zmianie, bo gdyby zdecydowanie i przemyślanie nie chciały - absolutnie nie musiałyby wcale na nie uczęszczać.
        • abepe Re: Zajęcia pozalekcyjne 13.09.11, 18:00
          Violik, przeczytałam to, co napisałaś i pomyślałam, że dużo zależy także od temperamentu, typu osobowości dzieci i rodziców.
          • violik Re: Zajęcia pozalekcyjne 13.09.11, 20:09
            Jak najbardziej się zgadzam. Każde dziecko jest inne. Każda rodzina jest inna. Może to jest tak, że te dodatki trzeba serwować na wyczucie. Nie ma uniwersalnej recepty i tyle.
            • steffa Re: Zajęcia pozalekcyjne 13.09.11, 22:59
              Nie sądzę także, żeby na tym forum problemem była alternatywa: zajęcia dodatkowe kontra siedzenie przed kompem. Szczególnie w przedziale 3-7 lat. ;-)
              Zgodzę się: różne są dzieci i ich rodzice. Ja zapisana jestem do fanklubu ''Nie biegam'' i świętuję kolejne weekendy ''niebiegania''. ;-)
              • per-vers Zajęcia teatralne Warszawa 14.09.11, 10:01
                Znacie takowe? Szukam takich na dobrym poziomie, bo często tego rodzaju zajęcia to jakaś ściema... Wiem oczywiście o Teatrze Ochoty, ale moja córa ma dopiero 6,5 roku, a tam przyjmują od 10 lat.
                • ap77 pervers 14.09.11, 10:49
                  www.instytut-teatralny.pl/?go=aktualnosci&id=866
                  i a Kalimbie czytalam cos organizuja
                • r0sie Re: Zajęcia teatralne Warszawa 14.09.11, 12:36
                  zajęcia na Ursynowie, DK Stokłosy, widziałam świetne przedstawienia grup dzieci uczęszczających na te zajęcia, chociaż nie udało nam się dostać z powodu braku miejsc w zeszłym roku...
                  www.stoklosy.art.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=101
                  • r0sie Re: Zajęcia pozalekcyjne 14.09.11, 12:50
                    tak sobie czytam ten wątek z zainteresowaniem, bo jak w wielu domach, tak i u nas, to temat numer 1 w ostatnich dniach
                    należę do rodziców, którzy zakładali nie przesadzać z zajęciami dodatkowymi dla dziecka, ale gdy doszło co do czego...

                    moje dziecko - 7 latka, klasa sportowa z basenem 3x w tyg. w ramach wf, mieszkamy w dużym mieście więc wybór zajęć jest ogromny i kuszący... dziecko generalnie jest z tych co chce chodzić na wszystko ;)

                    córka chodzi na balet od 2 lat, kontynuujemy w tym roku, jest możliwość chodzenia 2x w tyg. ale organizacyjnie nie damy rady więc jest 1 w tyg. - balet jest ulubionym zajęciem pozaszkolnym mojego dziecka
                    poza szkołą będzie jeszcze angielski prywatnie 1x w tyg.
                    w szkole mamy duży wybór zajęć w godzinach gdy dzieci są w świetlicy - w tym roku będzie to córki - zajęcia teatralne i taniec, chciałaby spróbować też judo, ale na razie odpuszczamy, bo sport ma codziennie w ramach wf
                    tym sposobem mamy jedno popołudnie wolne od zajęć pozalekcyjnych...

                    weekend pozostawiamy całkowicie dla siebie, bez jakichkolwiek zajęć dodatkowych wówczas doraźnie możemy próbować czegoś nowego i ciekawego 'na mieście' :)
    • irmeline Re: Zajęcia pozalekcyjne 14.09.11, 10:08
      Ech, tak sobie czytam i czytam, i myślę, że taki tryb życia pełen dodatkowych zajęć pozaszkolnych jest przede wszystkim dla zorganizowanych rodziców. Do których ja niekoniecznie należę, hm. Jak już dotrę do domu z pracy, przejechawszy całe rozkopane miasto z jednego końca na drugi, to na samą myśl o tym, że miałabym za chwilę znowu w nie wjeżdżać, żeby dotrzeć na jakieś zajęcia, mam gęsią skórkę. Dlatego niezmiernie się cieszę, że szkoła do której (do zerówki) chodzi moja córka (5,5) oferuje basen jako wf i dodatkowe zajęcia pozalekcyjne. Te kółka jeszcze nie ruszyły, ale mamy w planie dwa: plastyczne i teatralne. Oprócz tego, też w szkole - dodatkowy angielski. Dzięki temu o 16.00 można już wrócić do domu i po prostu na spokojnie pobyć ze sobą. A jeśli pogoda dopisuje, wyganiam córkę na podwórko, gdzie razem z dzieciakami z sąsiedztwa sama twórczo organizuje sobie czas do wieczora ;-)
    • blankaz Re: Zajęcia pozalekcyjne 14.09.11, 10:59
      Młodszy będzie chodził w zerówce na angielski, ale nie liczę na to, że specjalnie dużo się na nim nauczy :) No i logopeda (państwowo+prywatnie).
      Starszy, 8-latek - gimnastyka korekcyjna z basenem i zajęcia z integracji sensorycznej. Chciałabym jeszcze angielski, ale to chyba zostawię na przyszły rok, bo teraz jeszcze przygotowania do pierwszej komunii się zaczynają.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja