"Gdzie jest moja czapeczka?"

14.05.12, 12:37
tekst i ilustracje: Jon Klassen, wydawnictwo: Dwie Siostry.
Jak wam i dzieciom podoba się książka bez dobrego zakończenia?
Mi trochę kojarzy się z Czerwonym Kapturkiem w wydaniu współczesnym;)
Pojawia się też w forumowej dyskusji:
forum.gazeta.pl/forum/w,16375,135795141,135834382,Re_Klopot_.html
ps. dla mnie ilustracje ładne, ale trochę nudne - bo każda powtarza pewien sposób rysowania. Ciekawe rozwiązanie typograficzne - proste, a zarazem nie banalne.
    • niebioska Re: "Gdzie jest moja czapeczka?" 14.05.12, 13:07
      Mnie zachwyciła. Dziecięciu jeszcze nie czytałam, bo kupiłam ostatnio kilka książek i powoli dawkuję. Zresztą, nie jestem pewna, czy trzylatek domyśli się, co tak naprawdę przydarzyło się zajączkowi.
    • bruy-ere Re: "Gdzie jest moja czapeczka?" 14.05.12, 13:30
      To powtórzę, co napisałam już wcześnej.
      Czapeczkę mamy (bardzo spodobały mi się ilustracje). Moim zdaniem sugestia zjedzenia jest bardzo wyraźna. Chyba odczytał to też mój 4-latek, bo pierwszym przeczytaniu cisnął książką o ziemię (nigdy tego nie robi), co interpretuję jako wyładowanie emocji. Zjedzenie królika zatem nie spodobało mu się.
      • modrooczka Re: "Gdzie jest moja czapeczka?" 14.05.12, 13:46
        Moim się bardzo spodobało, ale one są starsze i łapią ten rodzaj humoru (8 i 6,5, chociaż 5-latka też żywo reagowała).
        • steffa Re: "Gdzie jest moja czapeczka?" 14.05.12, 15:10
          Lubię tę książkę. Dla mojego dzisięcioletniego syna oczywistością było, że złodziej został chapsnięty. Na jednej ze stron widzę krew. ;-)
          • rykam Re: "Gdzie jest moja czapeczka?" 14.05.12, 17:06
            Faktycznie niedźwiedź nieco pochlapany ;) Wcześniej nie zauważyłam, bo to dość subtelnie jest zaznaczone ;)
            Mnie książka zachwyciła od pierwszego przeczytania. Po pierwsze swoją prostotą i przygaszoną kolorystyką, po drugie odpowiedziami winowajców i zakończeniem ;) Podobają mi się rysunkowe zwierzątka i to, że książka pozwala odetchnąć po tych wszystkich wielobarwnych, wielowątkowych pozycjach z fajerwerkami typu tam okienko, tu dziurka ;) One też są oczywiście potrzebne i niektóre również mnie zachwycają :) ale miło, że jest taka różnorodność - można sobie dopasowywać lekturę do nastroju itp. :)
            • rykam Re: "Gdzie jest moja czapeczka?" 14.05.12, 17:10
              Hyh, zapomniałam napisać o dziecku ;) 2,5 latka lubi oglądać i prosi o czytanie, ale za mała na docenienie konceptu i zrozumienie w pełni zakończenia.
              • basca_basca Re: "Gdzie jest moja czapeczka?" 14.05.12, 20:05
                A ja mam jeszcze mieszane uczucia. Chyba brakuje mi jakiegoś myśliweczka w Postscriptum książki;)
                • ap77 Re: "Gdzie jest moja czapeczka?" 18.05.12, 20:42
                  a ja kompletnie nie trawie takich, nie wiem jak je nazwac...pseudofilozoficznych ksiazek dla malych dzieci...
                  • oqo_loco Re: "Gdzie jest moja czapeczka?" 18.05.12, 20:49
                    Dla nas to zilustrowany dowcip, żart. Taki, co to sobie ludzie opowiadają na imieninkach, przy ognisku. A tu nagle: cyk! Ktoś wpadł, żeby książkę dla dzieci tak skonstruować.
                  • basca_basca Re: "Gdzie jest moja czapeczka?" 18.05.12, 21:12
                    Ja czasami też nie mogę się przekonać. Chyba nie wypada o tym pisać, ale np "Król i morze" - fajna graficznie, ale tekst do mnie nie trafia.
                    • wrzosowa11 Re: "Gdzie jest moja czapeczka?" 26.12.12, 15:17
                      Jest to dowcip dla dorosłych dobry na rysunkową historyjke satyryczna do jakiejś gazety.Mówi o mściwości, bezwzględności i tępocie umysłowej ludzi dorosłych w ich życiowych rozgrywkach i pozwala dorosłemu zdystansować sie do tych brzydkich postaw. Na dziecko nie wywrze dobroczynnego skutku i dziwie się, że ksiazeczka jest adresowana do dzieci.
                      • marturka Re: "Gdzie jest moja czapeczka?" 27.12.12, 08:45
                        O matko! Po co takie wielkie i trudne słowa?
                        Czy naprawdę książka dla dzieci musi mieć jakieś szczególne jednoznaczne przesłanie i z zasady musi wywierać dobroczynny skutek? Ja osobiście bardzo nie lubię łopatologicznych książeczek z morałem. Dla mnie ta książka jest cenna, bo właśnie ma otwarte zakończenie i nie jest jednoznaczna. Można ją interpretować na wiele sposobów. Moje dzieci bardzo ją lubią i każde z nich (5- i 2-latek) odczytuje ją po swojemu. Żadne z nich nie dopatrzyło się jeszcze, że niedźwiedź kogoś pożarł, za to świetnie rozumieją ból misia po utracie czapeczki.
                        • ciociacesia ja ja lubie 27.12.12, 11:55
                          bo ma malo tekstu (nie dostaje zadyszki) ascetyczne ilustracje (dziecko odpocznie od bodzców) i zostawia pole na zmiany glosu i interpretacje dialogów
                          • kazia4 Re: ja ja lubie 27.12.12, 13:28
                            A ja nie, zatem poprę wrzosową. Kiepski to pomysł - taka historyjka dla dzieci. I co z tego, że dziecko jeszcze "nie chwyciło" co się stało? A jak chwyci już? Dalej będzie fajnie? A jeśli trzylatek "chwyci"?
                            Poza tym niektórzy z oburzeniem odrzucają Maksa (tego od smoczka, misia itp.) - bo on do pieska/o piesku mówi "głupi" - a zeżarcie zajączka przez misia jest superhistorią...

                            • marturka Re: ja ja lubie 27.12.12, 14:18
                              Jestem zaskoczona, że Maks budzi takie emocje, bo mówi do nocnika "głupi nocnik". Ja tam jestem wdzięczna Maksowi za jego ekspresję - dziećmi miotają emocje, często niszczycielskie, a lektura Maksa nieraz dawała nam możliwość skanalizowania tych emocji (jak się kilka razy krzyknie "głupi nocnik", to od razu robi się lżej na duszy).
                              A co do misia, to mam wrażenie, że robi się nam tutaj dyskusja o tym, czy czytać dziecku, co się stało z wilkiem w Czerwonym Kapturku czy jednak podawać mu wersje ocenzurowane i polukrowane.
                              Ale ja i tak mam wrażenie, że cała ta książka ma jednak głębszy sens i nie chodzi tu tylko o pytanie: "zeżarł czy nie zeżarł?". Jeśli macie w domu rodzeństwo, to wiecie, że czasem dzieci odczuwają autentyczną żądzę mordu na bracie/siostrze - może to dobry punkt wyjścia, by pogadać o uczuciach odwetu?
                            • ciociacesia moze to nie sa ci sami? 27.12.12, 14:54
                              ci co odrzucaja maxa i lubia czapeczke? bo ja np maxa nie odrzucam, ani glupiego dziada z 'filipa i mamy ktora zapomniala' ani głupiej głupiej kuzynki z 'czyja babcia', ani nawet macochy co zmarła na mrozie w bajce o 12 miesiacach
                              • rzezucha.ma Re: moze to nie sa ci sami? 27.12.12, 23:00
                                Mogą być ci sami :) Ja nie polubiłam Maksa, też z a głupi nocnik, bo to większość treści w treści tej książki. A czapeczke lubię, choć moje dzieci dość obojętnie póki co do niej podeszły. Jest przewrotny i dobrze zilustrowany (czasem wybaczam treść dobrym ilustracjom; zauważyłam, że właściwie nigdy za to złych ilustracji nawet niezłym tekstom...).
                                Za to "głupiego dziada" odkrył przede mną dopiero 2latek, który z lubością powtarza, (właśnie przechodzi tajemną fascynację Filipem - dziadkowi kazał czytać po 5x dziennie w Święta) przy lekturze ze Starszym nawet nie zauważyłam, przeszło bez echa.
                                • modrooczka Re: moze to nie sa ci sami? 27.12.12, 23:06
                                  To i tak nic, przy tym jak Marzi z komiksu do nielubianego kolegi mówi: "wyglądasz jak dupa mojego pradziadka". I poważnie się zastanawiam, czy nie skonfiskować po cichu zanim córka pożyczy komuś w szkole i znów najadą na mnie inni rodzice... Ja tam lubię Maksa (choć nie czytam tych podpisów) a czapeczkę uwielbiam.
                                  • steffa Re: moze to nie sa ci sami? 28.12.12, 00:22
                                    "Matkobosko!", że tak powiem mało inteligentnie.
                                    chce mi się śpiewać. ;-)
                                    Mój syn uwielbia takie kwiatki. Nawet wymyślamy mu specjalnie, żeby zabłysnął przed kolegami. Jeden z naszych lepszych to MERSEDES.
                                    O mało nie udławił się kolacją ze śmiechu.
                                    PS. Do "głupiego" w Maksie musiałam się jednak przyzwyczaić, naiwnie myślałam, że to słowo da się zdusić w zarodku. Nie da.
                                • ciociacesia :) 28.12.12, 11:15
                                  czytasz i nie zauwazasz? czad. ja zauwzyłam ale mnie nie ruszyło, dopiero w jakiejs recenzji ktos zwrócił uwage. tylko ze ja sie czasem sama w smoka zamieniam wiec mnie takie rzeczy nie ruszaja
                                  • rzezucha.ma Re: :) 28.12.12, 14:20
                                    :) widać też mnie nie ruszyło. Normalnie zauważam, wiem, że coś tam było u Janoscha... Ale w tym przypadku czytanie ze Starszym zupełnie nie dało żadnej refleksji na temat niestosowności doboru słów ;) Serio. dopiero jak Młodszy zaczął powtarzać, to dotarło :) Ale dla niego największą obelga i tak jest "jesteś Głupi Gabryś!" :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja