teksty piosenek dla dzieci

15.06.12, 09:51
Chciałabym odnieść się do tekstów piosenek dla dzieci (nierzadko śpiewanych przez dzieci) po wysłuchaniu płyty "Potwory wychodzą z nory" (muzyka: Joszko Broda, tekst: Debora Broda).
Piosenka "Świat stworzony jest tak", a z tej piosenki takie oto piękne zwrotki (myślałam na początku, że się przesłyszałam):

>>Świat stworzony jest tak,
że spodnie to ubranie chłopięce.
Dziewczęta wyglądają pięknie,
kiedy chodzą w sukience.

Świat stworzony jest tak,
że chłopcy nie muszą być grzeczni.
Lubią przygody,
lubią być niebezpieczni.<<

Super, co? Płyta jest bardzo dobra muzycznie, dzieci śpiewają wyraźnie (w odróżnieniu od wykrzyczanych płyt Arki Noego) i miałam wrażenie, że to super sprawa. A teraz nabrałam do tego przedsięwzięcia głębokiej niechęci, bo nie lubię takiego manipulanctwa (dodam, że zwrotkę o dziewczynkach śpiewa chłopiec, a o chłopcach śpiewa dziewczynka). No chyba że to płyta dla Mormonów. To wtedy jest ok.

    • rykam Ale to już było ;) 15.06.12, 10:05
      forum.gazeta.pl/forum/w,16375,99905448,99905448,stereotypy_plciowe_w_piosence_Dzieci_z_Broda_.html
      • marturka Re: Ale to już było ;) 15.06.12, 12:02
        ojej... jak zwykle, gdy o czymś pomyślę, to na 100% już o tym mówiono na tym forum... teraz już nigdy nie zapomnę o wyszukiwarce. Przepraszam
        • abepe Re: Ale to już było ;) 15.06.12, 18:32
          I tak, jeżeli chcesz ciągnąc temat musisz mieć nowy wątek, bo tamten się zarchiwizował;)

          Proszę bardzo, na ten temat ja zawsze chętnie;) Cały czas zastanawiam się czy takie teksty są szkodliwe czy po prostu tylko śmieszne (dla niektórych mniej dla innych bardziej). W sumie można by temat podciągnąć pod stereotypy w szeroko pojętej sztuce dla dzieci. I wtedy wracamy do nieszczęsnych baśni;)

          To jeszcze tylko dodam, że byłam dzisiaj w księgarni z drugoklasistą i zatrzymał się na dłużej przy serii Holly Webb. Jakiś czas temu opowiadał mi, że czytają ją dziewczynki z jego klasy, a on się wstydzi je wypożyczyć.
          • basca_basca Re: Ale to już było ;) 15.06.12, 18:37
            A ja się zastanawia czy to takie męskie śpiewać piosenki;)
          • basca_basca Re: Ale to już było ;) 15.06.12, 18:43
            Gdzieś tam czytałam, że w dzieciach tkwi potrzeba identyfikacji płciowej. Dzieci same się dzielą na grupy pod tym względem, same przypisując odmiennej płci pewne zachowania. Obserwacje dotyczyły kibuców.
            pl.wikipedia.org/wiki/Kibuc
            • abepe Re: Ale to już było ;) 15.06.12, 18:56
              basca_basca napisała:

              > Gdzieś tam czytałam, że w dzieciach tkwi potrzeba identyfikacji płciowej.

              Oczywiście, że tkwi. Mój młodszy syn gdy był długowłosy cierpliwie wszystkim tłumaczył, że jest chłopcem.

              Dziec
              > i same się dzielą na grupy pod tym względem, same przypisując odmiennej płci pe
              > wne zachowania.

              Jasne, one bardzo dobrze WIEDZĄ, jakie zachowania, zabawki i kolory są dziewczyńskie a jakie chłopackie. Sek w tym, że całkiem spora grupa, gdy jej na to pozwolić, zachowuje się dość nietypowo.
              Pisałam już chyba jak to mój młodszy zrobił mi awanturę na temat :"masz mi kupić te DZIEWCZYŃSKIE klocki!!!". Określi je jako dziewczyńskie bo były pastelowe, ale nie przeszkadzało mu to ich pożądać.
              Dostaliśmy z mężem z jakiejś okazji garnek do gotowanie na parze. Młodszy orzekł, że to prezent dla mamy mimo, że tata gotuje tak samo często.
              Pewnie, że można uznać, że to moje dzieci są nietypowe i nie mogę ich zachowań uogólniać na inne (chociaż znam wiele innych mniej stereotypowych dzieci). Problem polega na tym, że gdybym się upierała, że mogą się zachowywać tylko i wyłącznie jak "typowi chłopcy" byliby dość nieszczęśliwi. Nie jestem zwolenniczką zmuszania dzieci do zachowań typowych dla płci przeciwnej, jestem za tym, żeby pozwolić im zachowywać się jak chcą!
              • zuzannao Re: Ale to już było ;) 15.06.12, 19:16
                He, he, ciekawe,jak byś reagowała, gdyby Twój syn czteroletni, oglądając reklamy w telewizji Minimini, mówił z uczuciem w głosie: "Barbie to moja kochaneczka!";)
                • abepe Re: Ale to już było ;) 15.06.12, 19:28
                  zuzannao napisała:

                  > He, he, ciekawe,jak byś reagowała, gdyby Twój syn czteroletni, oglądając reklam
                  > y w telewizji Minimini, mówił z uczuciem w głosie: "Barbie to moja kochaneczka!
                  > ";)

                  A nie wiem, pewnie bym pękła ze śmiechu:)) W każdym razie w poprzednim przedszkolu Barbie była pierwszą zabawką, która się zainteresował:) Drugą była zabawkowa kuchnia.
                  • basca_basca Re: Ale to już było ;) 15.06.12, 19:59
                    To nie mieliście zabawkowego zestawu do gotowania w domu;)
                    • abepe Re: Ale to już było ;) 15.06.12, 20:33
                      basca_basca napisała:

                      > To nie mieliście zabawkowego zestawu do gotowania w domu;)

                      Oczywiście, że mieliśmy! Serwis i garnki. Starszy dostał kiedyś od męża w ramach prezentu z Warszawy;)
                      Ale nie mieliśmy dużej kuchenki (za to mamy zabawkowy dom piętrowy na palach). Przed ostatnią gwiazdką młodszy spisał długą listę naczyń i produktów spożywczych (wcześniej przejrzał ofertę IKEA'i) w liście do św. Mikołaja!
                  • marturka Re: Ale to już było ;) 15.06.12, 20:13
                    Dziękuję za podtrzymanie wątku. Dla mnie te stereotypy są naprawdę krzywdzące i bardzo szkodliwe.
                    Mieszkam teraz na wsi i to, co się tutaj wyrabia w tej kwestii, jest naprawdę przygnębiające:
                    1. sąsiadka, która ma dwóch synów, pragnie córki, no bo kto jej w domu posprząta i naczynia zmyje;
                    2. inna sąsiadka mówi do swojej wnuczki, która świetnie się bawi z kolegami w kałuży: Haniu, przestań, dziewczynki nie mogą być takie brudne;
                    3. trzyletni sąsiad bił mojego (wówczas 1,5 letniego!) syna - gdy poprosiłam sąsiądkę o jakąś reakcję, powiedziała mi, że chłopcy muszą się bić i "poczekajmy do pierwszej krwi" (autentyk).

                    Dlatego, gdy słyszę takie przyśpiewki, to jestem chora. Bo to wzmacnia te wszystkie automatyczne, bezmyślne, krzywdzące uprzedzenia.
                • marturka Re: Ale to już było ;) 15.06.12, 20:17
                  mój pięcioletni syn często tak robi i jakoś nie pękam ze śmiechu - raczej podziwiam jego zdolność do wypróbowywania różnych ról i wewnętrzną wolność
                  Zresztą pękanie ze śmiechu rezerwuję dla sytuacji, które nie mają związku z ocenianiem i wartościowaniem moich dzieci. Czułabym się chyba mocno niekomfortowo śmiejąc się z jakichkolwiek spontanicznych odruchów własnego pięciolatka
                  • abepe Re: Ale to już było ;) 15.06.12, 20:26
                    marturka napisała:

                    Czułabym się chyba mocno niekomfortowo
                    > śmiejąc się z jakichkolwiek spontanicznych odruchów własnego pięciolatka

                    Ależ moje dzieci doskonale wiedzą kiedy pękam ze śmiechu z sympatii do nich!
                    • marturka Re: Ale to już było ;) 16.06.12, 08:53
                      Abepe, jasne. Trochę niezgrabnie się wpisałam w tym wątku i nie wiadomo, do czego to odpowiedź. Generalnie odpowiadałam Zuzannie, że chłopczyk przemawiający czułym głosem do Barbie wcale nie jest jakimś kuriozum.
                      • zuzannao Re: Ale to już było ;) 16.06.12, 17:33
                        Ależ nigdy w życiu nie przyszłoby mi do głowy, że moje dziecko to jakieś kuriozum!;)
                        • marturka Re: Ale to już było ;) 16.06.12, 20:17
                          Zuzanna, przepraszam Ciebie i synka. Mam najwyraźniej kłopoty z czytaniem ze zrozumieniem. Chyba ta piosenka tak mnie zdołowała...
                          • abepe Re: Ale to już było ;) 16.06.12, 20:47
                            Marturka, plączesz się w zeznaniach:))
                          • zuzannao Re: Ale to już było ;) 16.06.12, 20:49
                            Spokojnie, ja się wcale nie gniewam:) W ogóle w takich sytuacjach raczej parskam śmiechem, jak Abepe, z sympatii, ale i dlatego, że jestem przekonana, że moim dzieciom żadne popadnięcie w stereotyp nie zagraża. O czym świadczy m.in. opisywana już kiedyś przeze mnie historia, jak malutki Sz. bawił się na placu zabaw wyłącznie wypożyczonym od koleżanki wózeczkiem z lalką, na co babcia koleżanki zareagowała typową gadką o tym, że to przecież zabawka dla dziewczynek . "Co mu przyszło do głowy?" - nie mogła się nadziwić. "Pewnie ma to po tatusiu" - odparował mój mąż, który codziennie wyprowadzał go w wózeczku na spacer. Tak więc, przekonana, że synom nie grozi bycie macho, spokojnie obserwuję ich dojrzewanie do roli mężczyzny. Bo założenie, że wyrosną na mężczyzn, to chyba nie popadanie w stereotyp?;)
                            • marturka Re: Ale to już było ;) 17.06.12, 10:08
                              Uff, miło, że nikt się nie pogniewał za moje plątanie się w zeznaniach.
                              Chyba temat trudny i mnie przerósł :)
                              U mnie w domu też szczęśliwie pewne rzeczy są nietradycyjne - gotuje mój mąż, przez co syn ciągle nie może zrozumieć, dlaczego mama w "Jak mama została Indianką" tak się męczyła z tymi kotletami. Tak samo, jak szczęśliwie nie rozumie, dlaczego Igor z "Igora i lalki" tak się musiał ukrywać ze swoją laleczką. Takie chwile cieszą.
                              • abepe Re: Ale to już było ;) 17.06.12, 12:21
                                A abstrahując od naszych poglądów na temat cech o zachowań płciowych i wracając do tematu tekstu piosenki - uważacie, że teksty przekazywane w twórczości dla dzieci mogą być szkodliwe? Czy jednak większego wpływu nie ma postawa rodziców? Słuchając pierwszy raz tego tekstu miałam poczucie, że robi on wiele zamętu w głowach dzieci. Ale coraz mniej jestem tego pewna. Widzę po moich synach, że nawet prawdy usłyszane od rówieśników, którzy w wieku szkolnym zaczynają mieć coraz większy wpływ na dziecko, są przez nich powtarzane (czasem na serio, czasem z krytycznym komentarzem), ale nie wpływają na ich postawę wobec świata.
                                Teksty, które są nam obce są za to świetną okazją do rozmowy o tym co myślą dzieci. Więc może - im ich więcej tym lepiej?
                                • marturka Re: Ale to już było ;) 17.06.12, 18:46
                                  ja się już lepiej nie będę odzywać i poczekam, co powiedzą inni, a raczej inne :)
                      • zuzannao tak na marginesie 17.06.12, 17:23
                        Poza wszystkim, co już poniżej na ten temat napisałam mniej lub bardziej serio - to akurat stwierdzenie "Barbie to moja kochaneczka" jest trudne do obrony z pozycji walki ze stereotypami itp. Myślę, że to stuprocentowo samcze marzenie, nie uważacie?;))
                        • abepe Re: tak na marginesie 17.06.12, 20:40
                          zuzannao napisała:

                          > Poza wszystkim, co już poniżej na ten temat napisałam mniej lub bardziej serio
                          > - to akurat stwierdzenie "Barbie to moja kochaneczka" jest trudne do obrony z p
                          > ozycji walki ze stereotypami itp. Myślę, że to stuprocentowo samcze marzenie,
                          > nie uważacie?;))

                          Zależy w jakim wieku. Myślisz, że czterolatek ma już zapędy do bycia macho marzącym o długonogiej milczącej blondynie?

                          • zuzannao Re: tak na marginesie 17.06.12, 21:23
                            Ten egzemplarz jest szczególny. Jak sam wyznał, najbardziej lubi filmy o miłości (powiedział tak, kiedy złapałam go na oglądaniu, z zapartym tchem, filmu "Co się zdarzyło w Madison County"). To jest zresztą bardzo ciekawe, bo starszy ma alergię na wszystko, co choćby ociera się o romans ( "Mamusiu, nie mogłem przeczytać tej twojej nowej książki, bo tam się raz całują"), a młodszy uwielbia wszelkie romantyczne klimaty ("Piękna jest ta piosenka. Na pewno o miłości, prawda, mamo?"). Myślę, że to kwestia etapu rozwoju, ale pewnie trochę też osobowości. W każdym razie nie zdziwiłabym się, gdyby pojawiła się w życiu mojego młodszego syna jakaś długonoga blondyna. Choćby czteroletnia:))
                            • abepe Re: tak na marginesie 17.06.12, 21:53
                              To rzeczywiście szczególny egzemplarz.
                              U nas jest tylko troszkę podobnie. Starszy nigdy nie miał narzeczonej (dopiero kilka miesięcy temu zaczął się robić kompletnie ociężały umysłowo na widok koleżanki ze szkoły muzycznej - jakieś 5 lat starszej i 30 cm wyższej - więc nie ma na razie szans na związek;), może jest zrażony, bo od lat męczy go o obietnicę małżeństwa najbliższa kuzynka. Kiedyś wyznał mi zrezygnowany, że będzie musiał się ożenić z siostrą bliźniaczką najlepszego kumpla, bo kumpel chce być jego szwagrem.
                              Do młodszego ustawia się w przedszkolu kolejka (ale w sumie maluchów obu płci;), ma koleżankę, z którą planuje ślub ("mamo, te kapcie są za małe, zostawimy je dla dziecka, które N. mi urodzi"!!!). Koleżanka jest typem mimozy - stara się małego usidlić. Gdy podczas imprezki z okazji Dnia Dziecka powiedział mi, że ma ochotę na kiwi - po chwili miał pod nosem łyżeczkę z kiwi i raczej nie mia szans odmówić, gdy zainteresował się ostatnim kawałkiem ciasta - ciasto natychmiast wylądowało na jego talerzu. Przydźwigała dzbanek z wodą, który nawet ja musiałam chwytać oburącz;)
                              Nawet nie miałam szans poznać jej mamy, bo dziewczynka przez całą uroczystość towarzyszyła nam;)) Silna determinacja, prawda?
                              Ale poza tym temat miłości specjalnie ich obu nie zajmuje.
                              • violik Re: tak na marginesie 20.06.12, 13:38
                                Co do piosenki, to usłyszałam ją po raz pierwszy, gdy wykonano ją publicznie na tegorocznej mszy komunijnej szkoły katolickiej w W-wie. Wzbudziło to mój ... niesmak. I także część rodziny była lekko zważona. Taki mały zgrzyt. No i w tym kontekście usłyszałam komentarze osób postronnych o "katolach" i "moherowych beretach". Czyli myślę, że nie jest ten tekst tekstem na nasze czasy.
                                Jako mama dziewczynek, raczej nie sądzę, aby służył taki tekst pozytywnie moim córkom. Zwłaszcza, że młodsza lubi zdecydowanie spodnie i piłkę nożną. Po przenosinach do nowej szkoły, to że chłopcy wybrali ją do gry w piłkę było dla niej dopiero sygnałem, że nowa klasa ją zaakceptowała. W sukience nie da się dobrze grać w nogę.
                                Nie cierpię stereotypów!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja