Bajeczni kłamcy

08.07.12, 20:09
Po chyba 30 latach udało mi się "odzyskać" tytuł książki, którą czytałam jako kilkulatka.
Pamiętałam tylko górniczą lampę, dzięki której bohaterowie przenosili się w przeszłość.
Już nawet myślałam, że wydrukowano tylko jeden egzemplarz, ten, który był w mojej szkolnej bibliotece ;) bo nawet na tym forum nikt jej nie kojarzył, jednak okazuje się, że ta książka nawet dziś jest do kupienia w antykwariatach czy na aukcjach.
Właśnie zaczęłam czytać Kacprowi (8), bo okazuje się, że jest tam sporo słów, których znaczenia nie rozumie. Opisy długachne i kwieciste, język - no, sprzed kilkudziesięciu lat... Ale czytam z przyjemnością i syn też się wciągnął.
Bajeczni kłamcy Franciszka Klona - pamięta ktoś?

https://antykwariatkujawski.home.pl/userdata/gfx/17a55249c4cae0df084d76c394230e93.jpg
    • chaber69 Re: Bajeczni kłamcy 09.07.12, 09:09
      Ja miałam na pewno w domu, a w zasadzie raczej mój brat miał. Tyle że książka miała inną okładkę, która nie wiem czemu mnie odrzucała i nigdy jej nie przeczytałam. Teraz widzę, że na tej drugiej okładce są skrzypy i paprocie - czy więc książka jest m. in. o przenoszeniu się w czasie właśnie w te okresy historyczne, gdzie dinozaury, potem mamuty, tygrysy szablastozębne i leniwce, etc?
      Przepraszam za tego leniwca, byłam właśnie na czwartej części "Epoko lodowcowej" i tak mnie jakoś naszło.
      • zona_mi Re: Bajeczni kłamcy 09.07.12, 17:03
        Leniwca nie pamiętam ;)
        Ale tak - olbrzymie skrzypy i widłaki, wielkie jak drzewa, jakieś dinozaury chyba, pancerne ryby (?).
        W bliższą przeszłość chyba też się cofali, bo coś mi się majaczy, że w czasy, kiedy byli już ludzie.
        Pamiętam, że zrobili zdjęcie, ale aparat sfotografował czas teraźniejszy - zamiast na drzewie, siedzieli na wieży kościoła.
        To nie jest najlepsza książka do czytania na głos (mały druk i no język), ale strasznie się na nią z Kacprem napaliliśmy, to się poświęcam :)
    • zona_mi Wymiękłam... 26.07.12, 12:29
      Nie dałam rady, poddałam się zaraz po ukończeniu pierwszej podróży w przeszłość.
      I to nie kwestia "tracenia myszką" tylko w ogóle języka tego autora.
      Trudny, niezrozumiały, łamańce językowe. Stwierdziłam, że Kacper jednak nie musi poznać tej historii w całości, skoro ma mnie to kosztować tyle irytacji podczas samego czytania, a także tłumaczenia co oznaczają różne słowa.
      Bywa.
Pełna wersja