Zosia z ulicy kociej - znacie?

24.09.12, 08:31
Szukam informacji - czy to fajna seria? Ktoś z Was miał ja w rękach?
www.nk.com.pl/zosia-z-ulicy-kociej-2-na-tropie/1506/ksiazka.html
Poszukuję książki dla oczytanej 10-latki, wielbicielki kotów, lubiącej zagadki. Ta mi wyjątkowo pasuje, bo też Zosia, ale jeśli jest taka sobie, to się nie napinam.
A może polecicie coś innego? Na drugim miejscu mam kota Deweya, ale jego mogę jej sprezentować i za lat kilka.
    • rykam Re: Zosia z ulicy kociej - znacie? 24.09.12, 08:39
      Zdaje się, że tu można poczytać.

      I jeszcze mogę zaproponować recenzje :)

      czas dzieci
      tu-czytam
      Prowincjonalna nauczycielka
      za-kochanie
      mini-kultura
      • gopio1 Re: Zosia z ulicy kociej - znacie? 24.09.12, 22:17
        O, dziękuję! ;-)
    • mama_kotula Re: Zosia z ulicy kociej - znacie? 26.09.12, 00:14
      Dawno mną tak nie trzęsło z powodu książki dla dzieci, prawdę mówiąc, więc nieco dziwią mnie entuzjastyczne recenzje.

      Powiem tak: pani Musierowicz i jej jeżycjadowy podział świata na my-szlachetni i wy-cała reszta się chowa, bo tu, u pani Tyszki, jest to mówione wprost, włożone w usta 9-latki - jacy to my jesteśmy wspaniali, a wszyscy inni to chłam.

      Wszyscy to chłam, którzy oglądają telewizję/noszą różowe sukienki/mają bardziej niż "Zosia" wyszukane imiona. Na przykład Laura i Wanessa (casus Sandry Wątroby z M jak DżeM, czyli nieprzepracowana trauma pt. córka autorki i koleżanki, wyś-miać, wyś-miać!).

      Dziwni (pogarda) są też sasiedzi, u których w ogrodzie rośnie tylko trawa, bo najlepiej, jak rośnie gąszcz. I beznadziejny jesteś, jak przycinasz żywopłot i nie chcesz mieć w ogródku dzikiej dżungli. I jak twoje dziecko nosi sukienkę baletnicy.

      Natomiast jeśli jesteś normalną, zwyczajną dziewczynką o zwyczajnym, ładnym imieniu, możesz powiedzieć o tym chłamie, że to głupie dziewczyny są. I możesz je wyśmiać, pogardliwie. Bo nie jesteś chłamem, jesteś skromna, oryginalna, cenisz ciepło rodzinne (jak wiadomo, ludzie bogaci mają wyłącznie zimno i to nie rodzinne) i w ogóle jesteś taka super, więc możesz innymi gardzić i wyśmiewać ich styl życia, gdyż twój jest Jedyny Słuszny.

      Wieszanie majtek na sznurku na własnym podwórzu jest dowodem na to, że jesteś ograniczona umysłowo i niewychowana. I twoje majtki też.

      Tu fragmenty: www.dropbox.com/sh/8uwx3p5dccw1znf/AdXRGo14pD

      Jednocześnie bohaterka mówi "Leonia była trochę grubsza niż reszta dzieciaków w grupie, ale czy to powód, żeby się z niej naśmiewać?" - jak koledzy wymyślili piosenkę "Leonia większa od słonia". Och, och, a co by było, jakby gruba Leonia nosiła różową bluzkę z Hannah Montaną i cekinami, i oglądała seriale? Zapewne już można by się z niej było naśmiewać. Albo, przynajmniej, gardzić nią w milczeniu.
      Jest tam jeszcze coś o dbaniu o wizerunek i karierę w odniesieniu do 9-latek. I dojrzałe przemyślenia trzecioklasistki na temat nieprawdziwego, plastikowego, hanamontanowego świata. I jaka ta Penelopka biedna, że nie zna się na motylach, pewnie dlatego, że cały swój czas poświęca dbaniu o wizerunek i karierę wokalną. Bo Penelopka ma na koszulce koronę z kryształków, okropnie nie lubię tego typu ozdób, a wy? :P

      Jak bozię kocham, mam ochotę tej szlachetnej, kryształowej Zosi coś bardzo niemiłego zrobić. Mimo, ze też nie znoszę "księżniczkowej mody", nie oglądam telewizji, a w ogródku planuję dziki gąszcz, jak już będę mieć ten ogródek. Zosia jest wredną zarozumiałą, wywyższającą się dziewczyną, tyle powiem.

      Końcówka książki. Opadło mi wszystko, co tylko mogło. Wydaje się, że bohaterka przejrzała nieco na oczy i zorientowała się, że jednak te koleżanki w och! bolerku z futerkiem nie są takie złe...

      "Za nimi przybiega Laurka w bolerku z futerkiem i ogłasza, że ich występ odbędzie się za 15 minut i że nas bardzo zapraszają. Dziękujemy, ona odbiega w podskokach. Może to nawet jest trochę miłe z jej strony? Specjalne zaproszenie. Tak sobie myślę, przyznajecie, że dość życzliwie, gdy Mania nachyla mi się do ucha i mówi:
      - To bolerko pasuje jej jak PIĘĆ DO KOTA!*
      - Och Maniu! Ty, oczywiście, znowu masz rację! - wołam i obydwie zaczynamy się śmiać."

      Promowanie mody na "normalność"? Satyra na modę "ksieżniczkową"? na litość, po lekturze autentycznie mam ochotę celowo paradować pod zosinymi oknami w różowej bluzce z cekinami i wyrykiwać przeboje Hanny Montany, co by tej zarozumiałej smarkuli na złość zrobić. Jeśli to miało mieć takie przesłanie, to niestety, nie udało się.


      Tyle ode mnie. Córce - 8-latce - książka się nawet podobała. Ale córka łyka wszystko do czytania, niestety.
      • steffa Re: Zosia z ulicy kociej - znacie? 26.09.12, 11:44
        Ho ho, niezła lektura! ;)
        • mama_kotula Re: Zosia z ulicy kociej - znacie? 26.09.12, 11:49
          steffa napisała:

          > Ho ho, niezła lektura! ;)

          <zaniepokojona> ale że mojego wpisu, czy Zosi...? ;)
          • steffa Re: Zosia z ulicy kociej - znacie? 26.09.12, 12:51
            Z Twojego. Jest na antypodach recenzji zalinkowanych bym rzekła. Ale z tego, co wyczytałam we fragmentach książki bije - jak to nazwać? - dym uprzedzenia (autorki)?
            • chaber69 Re: Zosia z ulicy kociej - znacie? 26.09.12, 14:02
              O, to Zosia by mnie pogoniła. Bo ja co prawda - powiedzmy ostrożnie - jestem w miarę mądra, gąszcz u mnie rósł, kiedy jeszcze miałam ogród, ubieram się zwykle na czarno, HM nie znoszę, ale mam telewizor i oglądam czasem dla higieny umysłowej, a czasem dla rozrywki (Oh God!) takie programy, które są lub byłyby uznane przez Zosię za najgłupsze. Dobrze, że moja córka już jest duża i nie trafi na tę książkę. Chociaż z uwagi na udziwnione imię, ją też Zosia mogłaby pogonić.
              • abepe Re: Zosia z ulicy kociej - znacie? 26.09.12, 14:24
                chaber69 napisała:


                > Chociaż z uwagi na udziwnione imię, ją też Zosia mogłaby pogonić.

                Czy mnie się dobrze kojarzy, że to imię m. in. rzymskiej wrednej cesarzowej?
                • chaber69 Re: Zosia z ulicy kociej - znacie? 26.09.12, 14:27
                  Zaraz "wredna" - operatywna kobieta po prostu była.
                  • abepe Re: Zosia z ulicy kociej - znacie? 26.09.12, 14:33
                    chaber69 napisała:

                    > Zaraz "wredna" - operatywna kobieta po prostu była.

                    Bardzo lubię to imię, brałam pod uwagę przy dziecku płci żeńskiej (ale nie mam takiego:)
              • modrooczka Re: Zosia z ulicy kociej - znacie? 26.09.12, 14:26
                Uwielbiam uczciwe, soczyste recenzje, rzadki to dzisiaj zwierz. A Zosię chyba sobie przejrzę do poduszki :-)
      • gopio1 Re: Zosia z ulicy kociej - znacie? 26.09.12, 15:07
        Miałam napisać, ale nie miałam kiedy...
        Najpierw poczytałam recenzje - zachęcające. Zerknęłam na rysunki - sympatyczna prosta kreska. Zostawiłam sobie otwartego linka do treści i dopiero wczoraj wieczorem przekartkowałam. Pierwszy rzucił mi się w oczy fragment, gdy mama Zosi "wrzeszczy jak opętana" na panią, której pies zrobił na trawnik kupę, że jej nie sprzątnęła i dzwoni z tego powodu po straż miejską. A potem wygłasza taką kwestię: "Mam tego dość Lucjuszu! Nie chcę już dłużej mieszkać w tej okropnej Warszawie!"

        Yyyy... też mieszkam w Warszawie, widuję ludzi, którzy nie sprzątają po swoich czworonogach, nie rzadko ktoś z nas wdeptuje w psią niespodziankę, reagujemy różnie, ale przyznam szczerze, że taka reakcja, jak ta mamy Zosi jest po prostu... żałosna.

        A potem to:
        "Różowe bolerko Laurki! W życiu nie słyszałam czegoś takiego. Według mnie to bolerko powinno wisieć na sznurze w towarzystwie najbardziej spranych majtek stulecia. Może jestem złośliwa, ale chyba mnie rozumiecie. Te nadęte pannice o wymyślnych imionach to jakiś koszmar!"

        Nie, nie rozumiemy.
        Czy naprawdę autorka szufladkuje dzieci pod względem imion?
        Od kiedy to dziecko ma wpływ na to, jakie imię nosi???
        Czy dlatego Zosia czuje się lepsza od Laury?
        Czytałam i nie dowierzałam.

        A ten fragment recenzji jest dla mnie przegięciem:
        "Agnieszka Tyszka zafundowała tu czytelnikom niezłą satyrę na pewne trendy w literaturze czwartej i zachowaniach rówieśników – i być może swoją książką przekona dzieci do normalności."
        Normalność to rzecz względna. A takim wyśmiewaniem się z innych do niczego dobrego autorka nie przekona. Satyra? Ciekawe jak się poczuje 8-letnia dziewczynka o imieniu Laura, której ta książka wpadnie w ręce :-/
        • mama_kotula Re: Zosia z ulicy kociej - znacie? 26.09.12, 15:38
          gopio1 napisała:
          > Czy naprawdę autorka szufladkuje dzieci pod względem imion?
          > Od kiedy to dziecko ma wpływ na to, jakie imię nosi???
          > Czy dlatego Zosia czuje się lepsza od Laury?
          > Czytałam i nie dowierzałam.
          (...) Ciekawe jak się poczuje 8-letnia dziewczynka o imieniu Laura, której ta książka wpadnie w ręce :-/

          Gopio, pamiętasz może ten wątek? Mniej więcej te same spostrzeżenia na temat książek, niespodzianka, tej samej autorki :)
          forum.gazeta.pl/forum/w,16375,57215798,57215798,_M_jak_dzeM_Agnieszki_Tyszki_czyli_szlag_mnie_.html
          • gopio1 Re: Zosia z ulicy kociej - znacie? 26.09.12, 18:00
            Nie znałam tego wątku, niezły ;-)
            Ciekawe jak dziś, po prawie 6 latach, córka autorki postrzega tamten wątek. Bo sama autorka jak widać, taktyki nie zmieniła...
            • steffa Re: Zosia z ulicy kociej - znacie? 26.09.12, 23:07
              Matko, ostro kiedyś było.
          • i2h2 Re: Zosia z ulicy kociej - znacie? 26.09.12, 20:51
            Mam déjà vu... ;-)
        • agni71 Re: Zosia z ulicy kociej - znacie? 27.09.12, 18:21
          > Normalność to rzecz względna. A takim wyśmiewaniem się z innych do niczego dobr
          > ego autorka nie przekona. Satyra? Ciekawe jak się poczuje 8-letnia dziewczynka
          > o imieniu Laura, której ta książka wpadnie w ręce :-/

          O to to. Najpierw recenzje mnie nieco zachęciły, opis ksiązki ze strony wydawnictwa też. Ale jak poczytałam o tym wysmiewaniu dzieci z powodu ich imion, to mi ręce opadły.
          Dodam, że jedna z moich córek ma na imię Laura. Moim zdaniem piękne, klasyczne imię ;-)
          • abepe Re: Zosia z ulicy kociej - znacie? 27.09.12, 18:49
            agni71 napisała:

            > Ale jak poczytałam o tym wysmiewaniu dzieci z powodu ich imion
            > , to mi ręce opadły.
            > Dodam, że jedna z moich córek ma na imię Laura. Moim zdaniem piękne, klasyczne
            > imię ;-)

            Oj, już dawno przestałam się przejmować imionami. Bardzo się zmienia pogląd na poszczególne. Z linkowanej rozmowy na forum o imionach dowiedziałam się, że drugie imię mojego starszego syna oraz pierwsze młodszego pochodzi z nizin społecznych. Jakoś słabo mnie to poruszyło:) Faktycznie pamiętam, że po urodzeniu się młodszego dowiedziałam się, że jego imię jest w czołówce popularności (obu synom imiona wybierał mąż i na pewno ma w nosie kto jak je ocenia:). Na pierwszych wakacjach wszędzie je słyszałam. Trochę mnie to męczyło. Na szczęście dane były warszawskie a na wakacjach byliśmy na południe od domu. W przedszkolu i w klasie mój syn nie ma imiennika. Widocznie w naszym regionie dominują jednak inne.
            Pamiętam jak moja kuzynka nadała swojej córce prawie 17 lat temu imię Julia. To była ekstrawagancja. Teraz - banał;) To samo dotyczy np. Franciszka.
            Mój mąż nosi imię od kilku lat będące na pierwszym miejscu częstości nadawania i na pewno w całej Polsce. Gdy był w szkole inne dzieci śmiały się z niego, bo znały je tylko jako imię nadawane koniom i psom;) A teraz wciąż je słyszy;)
            A co do innych niezbyt dobrze widzianych imion - mój syn ma w klasie w szkole muzycznej Jessikę (nie wiem jak pisaną). Bardzo urocze i miłe dziewczę.
            • rzezucha.ma OT imienny 27.09.12, 21:48
              No muszę, bo się uduszę.
              "Profesor uważa, że Aleksis będzie się pojawiała, dopók9 będziemy społeczeństwem na dorobku.
              - Kiedy staniemy się już pewni siebie, jako społeczeństwo dosytu cywilizacyjnego, to i poczucie wartości polszczyzny, pięknej i poprawnej się utrwali. Może wrócą Zośki, Antki, Józki - marzy profesor."
              Profesor - Jan Miodek, za Mariusza Szczygła "Pokaż język" z "Niedzieli, która zdarzyła się w środę" rok 1996.

              Więc, Panie i panowie, nie wiem, jak Wy, ale ja osiągnęłam dosyt cywilizacyjny :D Dość mnie to podnosi na duchu. A marzenia pana profesora się spełniły. A razem z nim, jak rozumiem, autorki książki o "normalności".
              • steffa Re: OT imienny 28.09.12, 16:01
                A ja się cieszę, że ludzie mogą spełniać swoje marzenia, nadając dzieciom dziwne imiona. Serio.
                • steffa Re: OT imienny 28.09.12, 16:02
                  A w zasadzie ''dziwne''. Bo dziwne one są tylko z polskiej perspektywy.
    • gopio1 A tom drugi? 26.09.12, 18:09
      A czy 2 tom, który jako pierwszy rzucił mi się w oczy - Zosia na tropie - też leci takimi schematami?
      merlin.pl/Zosia-z-ulicy-Kociej-Na-tropie_Nasza-Ksiegarnia/browse/product/1,1062400.html
    • unamujer1 Re: Zosia z ulicy kociej - znacie? 01.10.12, 12:58
      Dziękuję za oba wątki.
      Nie zdążyłam kupić. I tym razem nie będę nadrabiać zaległości.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja