Zlatanka i cudowne niedopowiedzenie...

08.10.12, 10:31
Wyciągam Zlatankę z jesiennego wątku forum.gazeta.pl/forum/w,16375,138846445,138846445,Jesienne_zapowiedzi_2012_na_co_czekacie_.html
Warto ;-)
Przeczytałam dwa razy. Uważnie. I mam problem. Bo nie znalazłam w treści książki żadnych wzmianek o tym, że Stef jest partnerem Toniego. Przeciwnie - tekst jest tak skonstruowany, że można Stefa odbierać i jako partnera, i jako dobrego przyjaciela. Jak komu lepiej/bliżej. Jest to więc książka o zazdrości. Równie dobrze Zlatanka mogłaby być zazdrosna o pracę ukochanego wujka. Albo o jego czasochłonne hobby. Nawet o psa czy kota. Sprawdźcie...
    • abepe Re: Zlatanka i cudowne niedopowiedzenie... 08.10.12, 10:53
      Pamiętam, że Pija Lindenbaum mówiła o tym, że chciała pokazać związek mężczyzn, ale pewnie, że można go potraktować jako związek przyjacielski jeżeli nie ma wyraźnych wskazówek co to erotycznego jego charakteru.
      A pewnie najlepiej byłoby sprawdzić reakcję dzieci. Co Twoje, tzn. pewnie Twoja córka, na to? (o ile jeszcze daje się namówić na książki 3+:)

      • i2h2 Re: Zlatanka i cudowne niedopowiedzenie... 08.10.12, 11:07
        Moje takie tematy przyjmują bez ekscytacji. Norma - inna niż nasza, ale norma. Mamy drugą część "Króla i króla" (po angielsku oczywiście, po polsku raczej nie wyjdzie w najbliższym czasie) i kiedyś tego szukałam po całym domu. Pokazałam pierwszą część, żeby wiedzieli czego szukam, a któreś spokojnie: "A, o tej adopcji, tak?". Nie widzieli w temacie problemu.
        NB syn też zagląda do takich książek: jest już na tyle poważny, że znów może ;-)
        • basca_basca Re: Zlatanka i cudowne niedopowiedzenie... 08.10.12, 11:23
          Chyba nie ma wątku chwalone, a rodzicom się nie spodobało;)
          Bo zdarzyło mi się w bibliotece na miejscu przeczytać "Nusia i bracia łosie" i mnie nie zachwyciło.
          Więc stąd u mnie niechęć ogólna do Piji.
          • i2h2 Re: Zlatanka i cudowne niedopowiedzenie... 08.10.12, 18:21
            Mam wrażenie, że kiedyś był taki wątek, ale może tylko przy okazji jakiegoś tytułu, nie pamiętam już :-)
          • abepe Re: Zlatanka i cudowne niedopowiedzenie... 08.10.12, 19:05
            basca_basca napisała:

            > Chyba nie ma wątku chwalone, a rodzicom się nie spodobało;)

            Był i wątek "dziecko uwielbia, rodzice nie cierpią" i "chwalone, a u nas nie wypaliło" i "mnie się podoba, dziecku wcale":)) Wszystko już było na tym forum;)

            Moim zdaniem można dopisywać takie informacje przy odpowiednich książkach. Ku przestrodze i refleksji, że różnimy się upodobaniami:)) A i łatwiej wyszukiwarka znajdzie!
      • sylwina76 Re: Zlatanka i cudowne niedopowiedzenie... 08.10.12, 11:27
        i2h2 napisała:
        Przeczytałam dwa razy. Uważnie. I mam problem. Bo nie znalazłam w treści książki żadnych wzmianek o tym, że Stef jest partnerem Toniego. Przeciwnie - tekst jest tak skonstruowany, że można Stefa odbierać i jako partnera, i jako dobrego przyjaciela. Jak komu lepiej/bliżej. Jest to więc książka o zazdrości. Równie dobrze Zlatanka mogłaby być zazdrosna o pracę ukochanego wujka. Albo o jego czasochłonne hobby. Nawet o psa czy kota. Sprawdźcie...

        Dokładnie! Zupełnie się z tym zgadzam. Stef mógłby być kimkolwiek/czymkolwiek....Jest to przede wszystkim książka o zazdrości. O tym uczuciu. Ja byłam bardzo ciekawa reakcji mojej córki zanim jeszcze przeczytałyśmy książkę. A temat jaki poruszyłyśmy po jej lekturze dotyczył li i wyłącznie zazdrości. I tej którą odczuwała Zlatanka i tej którą czasem odczuwa moja sześciolatka. O mnie. O brata. I o tatę. I koleżanki. Nie było tematu miłości, związków dwóch mężczyzn. Na to w ogóle nie zwróciła uwagi. Owszem, rozmawiamy z dziećmi na temat miłości w każdym jej aspekcie, są otwarte, nie dziwi je widok mężczyzn trzymających się za rękę, całujących. Jednak po lakonicznych wpisach na forum trochę obawiałam się jak ten temat zostanie ukazany. Pija Lindenbaum uchodzi niekiedy za kontrowersyjną autorkę. Jak dla mnie ta książka jest mniej kontrowersyjna niż inne napisane przez Lindenbaum.

        A - moja córka była jeszcze niemile zdziwiona, ze rodzice Zlatanki polecieli na wakacje, na Majorkę bez niej. Jak to sami, bez dzieci - ja bym była bardzo zazdrosna powiedziała :)
        • marturka Re: Zlatanka i cudowne niedopowiedzenie... 08.10.12, 11:55
          My na Zlatankę dopiero czekamy, ale mam wrażenie bardzo podobne, że często dorośli robią problem z czegoś, czego dziecko w ogóle nie zauważy albo odczyta po swojemu. Pamiętam, jak kupiłam synkowi "Igora i lalki", i jakoś tak dziwnie się czułam, gdy czytałam o przebieraniu się w damskie ciuchy. Moje dziecko kompletnie nie tym się zajęło. Wtedy pomyślałam, że jako osoba tzw. dorosła mam wykoślawione spojrzenie.
          • basca_basca Re: Zlatanka i cudowne niedopowiedzenie... 08.10.12, 12:22
            > Wtedy pomyślałam, że jako osoba tzw. dorosła mam wykośla
            > wione spojrzenie.
            A ja mam odmienne wrażenia.
            Dorośli żyją świadomie w świecie kultury. I do nich należy wprowadzenie w nią dzieci. Zawsze można zrobić to lepiej lub gorzej, ale od kultury nie uciekniemy.
            Co nie znaczy, że świeże spojrzenie dziecka - jeszcze w pełni nie zanurzonego w świat znaków i symboli - nie jest dla dorosłych twórcze.
          • abepe Re: Zlatanka i cudowne niedopowiedzenie... 08.10.12, 12:45
            Moi synowie kompletnie zignorowali motyw miłości między mężczyznami w jednej z części o Lassem i Mai. Czekałam na pytania a tu nic:)

            Ale mieliśmy niedawno przypadkowe badanie w szkole dotyczące "płciowości" zabawek i typowości zachowań. Mój zerówkowicz może przynosić do szkoły raz w tygodniu zabawkę. Chłopcy najczęściej przynoszą jakieś "hirołsy". On własnego nie posiada, brat na pożyczkę się nie zgodził. Więc do szkoły raz wziął autko, potem kręgle (piłkę nosił regularnie, bo wynegocjował z wychowawczynią, że to nie zabawka a sprzęt sportowy). W ostatni piątek wziął pluszaka, żeby się bawić z niejaką Zosią. Ale Zosia własnego pluszaka nie wzięła i mój syn, nieco zawstydzony kazał mi pluszaka schować. Wcześniej starszy syn, trzecioklasista stwierdził, że weźmie przykład z brata i też spakował swojego pluszowego psa.
            Po lekcjach dowiedziałam się, że kaczka młodszego zrobiła furorę wśród koleżanek i kolegów z klasy starszego a starszy dowiedział się, że jeden z chłopców z jego klasy także śpi w pluszakiem a klasowy zabijaka ma pluszową jaszczurkę. Nie słyszałam, żeby ktoś wyśmiał moich chłopców!
            Potem rozmawiałam z młodszym - "może weźmiesz swoją lalkę, przecież z nią śpisz?". "Śpię, ale do szkoły jednak jej nie wezmę". No tak, są granice;))
            • alistar1 Re: Zlatanka i cudowne niedopowiedzenie... 08.10.12, 13:17
              abepe napisała:

              > Moi synowie kompletnie zignorowali motyw miłości między mężczyznami w jednej z
              > części o Lassem i Mai. Czekałam na pytania a tu nic:)

              A mnie było jakoś niezręcznie. I chyba ominęłam to miejsce, chociaż nie cenzuruję książek dla dzieci. Ale naprawdę nie umiałabym wytłumaczyć.
              Pamiętam, że kiedy w szkole szukaliśmy prezentów na zakończenie roku szkolnego, odradziłam tę część. Sama w sobie bardzo mi się podoba, ale uznałam, że to jednak byłoby pewne nadużycie. Jeśli ktoś chce dzielić się taka wiedzą ze swoim siedmiolatkiem, zrobi to bez naszego udziału. Może jestem staroświecka, trudno.
              A Zlatanki nie znam. W takich sytuacjach zawsze ciekawią mnie intencje autora.
            • ap77 Re: Zlatanka i cudowne niedopowiedzenie... 01.01.13, 21:42
              Jesteśmy z synem świeżo po lekturze-podoba nam się! 5,5 latek na pytanie o czym jest ta książka-odpowiedział, no nie wiesz mamo? O przyjaźni;)
              A co do stereotypów płciowych. U nas w przedszkolu założyłam synowi kilka razy skarpetki z lekkim paskiem różowym. Po jakimś czasie poprosił, żebym mu ich nie zakładała, bo chłopcy się śmieją i mówią, że "dziewczyńskie". Ze sportowej bluzy w różowo-granatowe paski już dawno musiałam zrezygnować:(
              Najgorsze jest to, że jak zakłada dwie różne skarpetki w neutralnych kolorach, to też uchodzi za "dziwaka" ( u nas to rodzinne ja też tak mam:)
              Smutna na nasza, polska rzeczywistość, zero luzu, szaleństwa...
              • abepe Re: Zlatanka i cudowne niedopowiedzenie... 18.01.13, 22:00
                ap77 napisała:

                > Smutna na nasza, polska rzeczywistość, zero luzu, szaleństwa...

                Ale pozostali wujkowie Zlatanki też wyglądają na sztywnych nudziarzy!
    • steffa Re: Zlatanka i cudowne niedopowiedzenie... 08.10.12, 13:31
      No, bo Stef mieszka u Toniego "niezupełnie", a cudowne i pozorne niedopowiedzenia książki ilustrowanej robią swoje. Chyba jednak nie masz wątpliwości, że to jednak partnerzy, Ty, kobieta? ;-) Mogę się tylko odwołać do swojego dzieciństwa i miłości do Limahla i jemu podobnych - przez myśl mi nie przeszło 25 lat temu, że nie mam u niego szans. ;-) Nawet Boy George nie wydawał mi się gejem (jak mogło być inaczej, jeśli nie miałam pojęcia, że możliwe są takie opcje). Trudno jednak uznać Zlatankę za literaturę neutralną światopoglądowo. Autorka chciała upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Wątek zazdrościowy świetny. Zakończenie tylko trochę marne i mało spektakularne. Czyżby zabrakło pomysłów?
      PS. Mój dziesięciolatek wie, że niektórzy wiążą się jednopłciowo. Że "tak bywa".
      • i2h2 Re: Zlatanka i cudowne niedopowiedzenie... 08.10.12, 15:34
        To nie ja mam nie mieć wątpliwości :-)
        Tak samo nie da się uznać za neutralną światopoglądowo żadnej książki z rodziną 2+1 (bo rodziny wielodzietne mogą się poczuć źle), 1+1 (niezależnie od sytuacji informuje o możliwym zagrożeniu pozbawienia jednego z rodziców ;-)).
        A już bardziej poważnie: to trochę tak, jak z koleżankami i kolegami dzieci: do pewnego ich wieku powiedzmy Kasia jest wg nich powolna/kłótliwa/ma głupie pomysły albo przeciwnie ładnie rysuje/wymyśla świetne zabawy etc. A dla rodziców Kasia jest ciemnoskóra albo ma tylko mamę, bo tata ich zostawił. Zresztą większości z wiekiem to nie mija.
        • basca_basca Re: Zlatanka i cudowne niedopowiedzenie... 08.10.12, 16:55
          > A już bardziej poważnie: to trochę tak, jak z koleżankami i kolegami dzieci: do
          > pewnego ich wieku powiedzmy Kasia jest wg nich powolna/kłótliwa/ma głupie pomy
          > sły albo przeciwnie ładnie rysuje/wymyśla świetne zabawy etc. A dla rodziców Ka
          > sia jest ciemnoskóra albo ma tylko mamę, bo tata ich zostawił.
          Ja mam przekonanie, ze dzieci widzą więcej niż nam się wydaje. I że dostrzegają, że Kasia jest ciemnoskóra lub nie ma taty. Czasami nie o wszystko pytają.
          • abepe Re: Zlatanka i cudowne niedopowiedzenie... 08.10.12, 16:59
            basca_basca napisała:

            > Ja mam przekonanie, ze dzieci widzą więcej niż nam się wydaje. I że dostrzegają
            > , że Kasia jest ciemnoskóra lub nie ma taty. Czasami nie o wszystko pytają.

            Albo jeszcze inaczej - widzą to, ale nie jest to dla nich najważniejsza cecha dziecka.
            • i2h2 Re: Zlatanka i cudowne niedopowiedzenie... 08.10.12, 17:06
              I po co ja sobie manikiur zdzieram, skoro w jednym zdaniu napisałaś to, co ja w pięciu ;-P
              • abepe Re: Zlatanka i cudowne niedopowiedzenie... 08.10.12, 22:51
                i2h2 napisała:

                > I po co ja sobie manikiur zdzieram, skoro w jednym zdaniu napisałaś to, co ja w
                > pięciu ;-P

                Nie myśl, że ktoś będzie Ci współczuł - masz duże zaległości w zdzieraniu manikiuru na forum;)
          • i2h2 Re: Zlatanka i cudowne niedopowiedzenie... 08.10.12, 17:05
            Gdzieś czytałam albo z kimś rozmawiałam (zabij, nie pamiętam), że do pewnego wieku postrzegają kolor skóry tak samo jak kolor włosów, wzrost, kolor oczu - jakaś tam inność, która nie wpływa na jakość zabawy. Wcale mnie to nie dziwi: w końcu dla mnie też ważne jest to, co robię, a nie to, z kim (tzn. jeśli ktoś jest dobry w tym, co robi, to kompletnie mi nie zależy, jakie ma poglądy, jakie upodobania) .Natomiast to, że dzieci świetnie odbierają nasze sądy, upodobania, pewnie też uprzedzenia, to zupełnie inna sprawa. Podejrzewam, że widzą nawet te, których samych nie jesteśmy świadomi. Ale na ile je oceniają?
            • basca_basca Re: Zlatanka i cudowne niedopowiedzenie... 08.10.12, 18:15
              Dla mnie ważne jest poznanie kogoś z kimś współpracuję. To mi ułatwia pracę:) Zdecydowanie lepiej się czuję, jeśli jest to mi osoba bliska, niż Japończyk, mówiący co prawda w języku polskim, ale wychowany w innej kulturze. I nie dlatego że ma skośne oczy, ale dlatego że wychowanie w innej kulturze sprzyja wzajemnym nieporozumieniom. Nie znaczy że całkowicie zrezygnuję ze współpracy z Japończykami, ale mam w świadomości, że będzie to praca trudniejsza dla mnie, bardziej wymagająca.
              Myślę że po to jest świadomość własnej tożsamości - kim jestem, skąd wychodzę. Pozwala na lepsze "poruszanie się po świecie." Ma oczywiście ona swoje okrutne oblicze - agresję w stosunku do obcych, nienawiść, stereotypy.
              • abepe Re: Zlatanka i cudowne niedopowiedzenie... 08.10.12, 22:53
                basca_basca napisała:

                > Dla mnie ważne jest poznanie kogoś z kimś współpracuję. To mi ułatwia pracę:) Z
                > decydowanie lepiej się czuję, jeśli jest to mi osoba bliska, niż Japończyk, mów
                > iący co prawda w języku polskim, ale wychowany w innej kulturze. I nie dlatego
                > że ma skośne oczy, ale dlatego że wychowanie w innej kulturze sprzyja wzajemnym
                > nieporozumieniom. Nie znaczy że całkowicie zrezygnuję ze współpracy z Japończy
                > kami, ale mam w świadomości, że będzie to praca trudniejsza dla mnie, bardziej
                > wymagająca.
                > Myślę że po to jest świadomość własnej tożsamości - kim jestem, skąd wychodzę.
                > Pozwala na lepsze "poruszanie się po świecie." Ma oczywiście ona swoje okrutne
                > oblicze - agresję w stosunku do obcych, nienawiść, stereotypy.

                A mnie się nasz kraj wydaje okrutnie nudny z tą jednokolorowością i prawie jednonarodowością.
            • abepe Re: Zlatanka i cudowne niedopowiedzenie... 08.10.12, 22:49
              i2h2 napisała:

              > Gdzieś czytałam albo z kimś rozmawiałam (zabij, nie pamiętam), że do pewnego wi
              > eku postrzegają kolor skóry tak samo jak kolor włosów, wzrost, kolor oczu - jak
              > aś tam inność, która nie wpływa na jakość zabawy.

              Mój młodszy syn jako trzylatek zachwycił się ciemnym kolorem skóry spotkanego na jakimś weselu chłopca. Myślę, że ta skóra wpłynęła na jakość zabawy, Młodszy przez rok chyba wspominał jak "świetnie było grać w piłkę z Antkiem z czekoladową skórą!!!":)
        • steffa Re: Zlatanka i cudowne niedopowiedzenie... 08.10.12, 18:59
          Małe dziecki porządkują sobie świat wg innego wzorca niż dorośli. Jeśli nie są intensywnie "nastawiane". Jednak widzę, że wraz z wiekiem coraz bardziej zwracają uwagę na inność, a ta inność ich niepokoi. Mój syn dziwi się, że dwóch facetów czy dwie kobiety mogą tworzyć rodzinę, mimo że zawsze przedstawiałam mu tę opcję neutralnie, jako jedną z możliwości, ew. "bycie gejem" np. mojego syna w ogóle mnie nie przerażało (wizja braku wnuków, pewnych utrudnień, możliwego odrzucenia). Jednak nadużyciem jest wrzucić książkę o "dwóch wujkach" do jednego wora z rodziną heteroseksualną z jednym dzieckiem czy też o samotnej matce z dzieckiem. W naszym kraju w każdym razie. Tak więc jakkolwiek Zlatanka byłaby zbudowana na niedopowiedzeniach i tak zostanie odrzucona przez ludzi, którzy nie akceptują takiej czy innej wizji świata. Norma to większość. I mówię to nie jako przeciwniczka książki.
      • sylwina76 Re: Zlatanka i cudowne niedopowiedzenie... 08.10.12, 15:42
        steffa napisała:

        > no jednak uznać Zlatankę za literaturę neutralną światopoglądowo. Autorka chcia
        > ła upiec dwie pieczenie na jednym ogniu.

        Niby tak, ale wątek "dwóch wujków" potraktowany marginalnie, mimochodem. No, może na końcu bardziej "dosłowna" ilustracja.

        >Wątek zazdrościowy świetny. Zakończenie tylko trochę marne i mało spektakularne. Czyżby zabrakło pomysłów?
        Też miałam takie wrażenie, książka jakoś tak się urywa.

        > PS. Mój dziesięciolatek wie, że niektórzy wiążą się jednopłciowo. Że "tak bywa"

        Mój 9 latek i 6 latka też od bardzo dawna. Nie dziwi ich to zupełnie. Bardzo dużo rozmawialiśmy na te tematy po lekturze książki Aleksandry Maxeiner To wszystko rodzina.

        A syn również nie zwrócił uwagi na ten wątek w Biurze detektywistycznym. Też byłam przygotowana a tu nic :)
      • abepe Re: Zlatanka i cudowne niedopowiedzenie... 08.10.12, 22:44
        steffa napisała:

        > PS. Mój dziesięciolatek wie, że niektórzy wiążą się jednopłciowo. Że "tak bywa"
        > .

        Mój starszak też wie. Chyba, bo trudno przepytywać. Na pewno temat już kiedyś się pojawił, ale czy pozostał w głowie?
    • pepperann Re: Zlatanka i cudowne niedopowiedzenie... 09.10.12, 10:03
      No nie wiem, czy to jest cudowne niedopowiedzenie. Raczej nazwałabym to delikatnym ujęciem tematu - bo trudno żeby w książce dla dzieci pokazywać dwóch panów (czy też pana i panią) w bardziej czułych pozach niż ta na ostatniej stronie.

      Książka jest o zazdrości - jasne, mogłaby być to zazdrość o narzeczoną, o pracę, o hobby, o adoptowane dziecko na wózku. Ale tu pojawia się chłopak wujka - raczej ilustracje, fakt, że "mieszkają razem niezupełnie", a jednak Stef krząta się po kuchni jak u siebie nie pozostawiają wątpliwości.

      A dzieci nie muszą tego odczytać. Mogą świetnie rozumieć emocje w tej książce, nie wnikając w naturę więzi łączącą panów. Natomiast kiedy się zetkną z tematem (a moje na przykład pewnie szybko się zetkną, mając w bliskiej rodzinie osoby homoseksualne, nie ukrywające swojej orientacji), nie będą miały poczucia, że "o tych sprawach się nie mówi", "to jakieś ciemne sprawki, nie dla dzieci".
    • zo_79 Re: Zlatanka i cudowne niedopowiedzenie... 09.10.12, 14:29
      Pytanie tylko czy chcemy oswajać dzieci ze zjawiskiem homoseksualizmu, bo taki jak sądzę jest pośredni cel autorki, obok zazdrości oczywiście. Ja nie chcę, dlatego Zlatanki nie zamierzam kupować, mimo że wszystkie poprzedni książki Piji mamy i lubimy.
      • abepe Re: Zlatanka i cudowne niedopowiedzenie... 09.10.12, 15:41
        zo_79 napisała:

        > Pytanie tylko czy chcemy oswajać dzieci ze zjawiskiem homoseksualizmu

        Oczywiście wszystko zależy od uznania lub nie faktu istnienia takiego zjawiska. Moim zdaniem nie da się go zignorować i chyba lepiej, żeby dziecko dowiedziało się od nas z dobrej książki niż od wulgarnego kolegi.
        Zastanawiam się jakie jeszcze pojęcie wolę wprowadzić sama nie czekając na kolegów?

        Po zapoznaniu z pojęciem można wyrazić dezaprobatę. Ja tego nie zrobię, ale jeśli ktoś ma inne poglądy - dlaczego nie powiedzieć tak bywa, ale mnie się nie podoba?
        • zo_79 Re: Zlatanka i cudowne niedopowiedzenie... 10.10.12, 10:21
          Oczywiście, w każdym innym przypadku uznałabym, że fakt wymaga po prostu komentarza z mojej strony i tyle. Jednak ponieważ mój syn ma niecałe 5 lat, nie sądzę żeby świadomie zwrócił uwagę na nietypowy układ wpleciony w szerszy kontekst opowiadania. Co za tym idzie oswoi się z nim poprzez czytanie, a tego bym nie chciała. Z drugiej strony uważam, że na rozpoczynanie rozmowy na temat, jest jeszcze czas.
          • marturka Re: Zlatanka i cudowne niedopowiedzenie... 11.10.12, 14:10
            NIe bardzo rozumiem, co to znaczy: "oswoi się z nim [nietypowym układem] poprzez czytanie"? To brzmi, jakby "Zlatanka" była "propagandą homoseksualizmu". Czy jak książka traktuje np. o wojnie (temat chyba jeszcze trudniejszy niż orientacje seksualne), to dziecko czytając taką książkę "oswaja się" z wojną, czyli zaczyna ją lubić, akceptować, popierać?
            Zgadzam się z Abepe, że lepiej poprowadzić dziecko za rękę po trudnych tematach niż udawać, że problemu nie ma (a koledzy na podwórku opowiedzą w tym czasie swoją wersję wydarzeń). Też mam w domu pięciolatka i nie odczuwam potrzeby opowiadania o homoseksualizmie,ale jeśli temat się kiedyś pojawi, to będę się mogła odwołać np. do Zlatanki.
            • zo_79 Re: Zlatanka i cudowne niedopowiedzenie... 11.10.12, 18:09
              marturka napisała:

              > NIe bardzo rozumiem, co to znaczy: "oswoi się z nim [nietypowym układem] poprze
              > z czytanie"? To brzmi, jakby "Zlatanka" była "propagandą homoseksualizmu".

              Biorąc pod uwagę, że adresatami książki są dzieci około pięcioletnie, które raczej z homoseksualizmem świadomie się nie zetknęły, to właśnie tak to odbieram. Zgadzam się, że jako rodzic mamy obowiązek podjąć trudne tematy zanim zrobi to za nas ktoś inny, ale dla mnie Zlatanka nie jest dobrym tłem do rozmowy na ten temat.
              • steffa Re: Zlatanka i cudowne niedopowiedzenie... 11.10.12, 23:22
                Chyba chodzi o to, że przy Zlatance można NIE rozmawiać, a w stosownym momencie (później) się na nią powołać ("tak, jak w Zlatance). W ten sposób zrozumiałam poprzednie wpisy o "wykorzystaniu Zlatanki".
    • lunatica Ojtam ojtam... 31.10.12, 14:42
      ...najważniejsze, że Zlatanka kopie piłkę i lubi Zlatana Ibrahimovicia! Ha! Zapunktowała u nas bardzo! :-)))
      • ciociacesia mi sie podoba szczególnie 31.10.12, 14:57
        jej nadąsana mina w kinie :)
        ale tekstowo jest jakby uboższe niz pozostale czesci - no i nie ma zadnej magii. jestesmy absolutnymi fannkami mamy zamienionej w smoka, wiilków i owieczek, łosie srednio do mnie przemawiają, a zlatanka, owszem spodobała mi sie, ale szału nie ma
      • lunatica Re: Ojtam ojtam... 03.11.12, 20:25
        lunatica napisała:

        > ...najważniejsze, że Zlatanka kopie piłkę i lubi Zlatana Ibrahimovicia! Ha! Zap
        > unktowała u nas bardzo! :-)))

        Po kolejnym czytaniu synalek stwierdził, że jest jak Toni - lubi podróżować i sushi! A Stef jest po prostu jego przyjacielem! :-)))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja