Lektury w szkole syna- to chyba żart!!!

16.10.12, 16:19
Zobaczyłam listę w 1 klasie i zamarłam jak można wybierać tylko starocie?? To są moje lektury. Te wszystkie książki też musiałam czytać kiedy byłam mała. Może to pomyłka i ktoś opublikował listę ze starego podręcznika?
Bahdaj A. Pilot i ja.
Brzechwa J. Brzechwa dzieciom
Duszyńska J. Cudaczek Wyśmiewaczek
Grabowski J. Czarna owieczka
Janczarski Cz. Jak Wojtek został strażakiem
Januszewska H. Kopciuszek
Jaworczakowa M. Jacek, Wacek i Pankracek
Konopnicka M. Co słonko widziało
Konopnicka M. Na jagody
Kownacka M. Kukuryku na ręczniku
Kownacka M. Plastusiowy pamiętnik
Kubiak T. Gdy zapadnie noc
Papuzińska J. Nasza mama czarodziejka
Porazińska J. Psotki i śmieszki.
Szelburg – Zarembina E. Najmilsi
Klasa 2 Tragedia też nic nowego
Andersen H. Ch. Dziecię elfów
Centkiewiczowie A. Cz.Zaczarowana zagroda
Grabowski J. Puc, Bursztyn i goście
Guro J. Wakacyjna przygoda.
Knutsson G. Przygody Filonka Bezogonka
Kruger M.Karolcia
Kryłow J.Bajki dla dzieci
Lofting H. Doktor Dolittle i jego zwierzęta
Michałkow S. Nie płacz koziołku
Milne A. A. Kubuś Puchatek
Porazińska J. Szewczyk Dratewka
Szelburg – Zarembina E.Idzie niebo...
Tuwim J. Sloń Trąbalski
W klasie 3 nadal straszy Oto jest Kasia i Anaruk chłopiec z Grenlandii
Nadal mamy Awanturę o Basię i O psie ktory jeżdził koleją!
    • abepe Re: Lektury w szkole syna- to chyba żart!!! 16.10.12, 16:35
      To nie żart. Skorzystaj z wyszukiwarki - przekonasz się;)
      • tymianek21 Re: Lektury w szkole syna- to chyba żart!!! 16.10.12, 16:44
        Tylko że byłam pewna że wśród staroci będą też nowości. Może Pan Kuleczka albo Bzyk Brzęk ( można by wpisać wiele...)
        • mamapodziomka Re: Lektury w szkole syna- to chyba żart!!! 16.10.12, 17:56
          Och, pani z naszej popoludniowej polskiej szkolki, ktorej nie obowiazuje zadne programy, ani ramy nauczania tez meczy Oto jest Kasie, Psa ktory jezdzil koleja, Karolcie i Kajusiowe przygody. Pani bardzo mloda i teoretycznie powinna byc na czasie, nie mowiac juz o tonach ksiazek, ktore w poprzedniej klasie znosilam. ym razem sie poddalam, jest jak jest i trudno, jak pincet innych rzeczy trzeba w domu nadrabiac.
          • sylwina76 Re: Lektury w szkole syna- to chyba żart!!! 16.10.12, 19:21
            Mój syn już trzeci rok "przerabia" ww. Aktualnie Puca, Bursztyna i gości. A potem Dzieci z B. Kasię też będą w tym roku mieli...
            • tymianek21 Re: Lektury w szkole syna- to chyba żart!!! 16.10.12, 19:42
              Panie są młode pracują w szkole zaledwie kilka lat więc nie powinny być zafascynowane tylko takimi lekturami! jedynym wytłumaczeniem jest dostępność - pewnie Jacków, Wacków oraz Kukuryku mają tony a nowości albo wcale albo jedną. Pzdr
              • steffa Re: Lektury w szkole syna- to chyba żart!!! 16.10.12, 20:37
                Bo uważa się, że "jest podstawa, którą trzeba znać".
                • mamapodziomka Re: Lektury w szkole syna- to chyba żart!!! 16.10.12, 20:46
                  U nas nie da sie ego wylumaczyc takze dostepnoscia, bo w czerwcu dostalismy liste ksiazek, ktore trzeba bylo kupic w ciagu wakacji (sporo osob jezdzi do Polski w wakacje, reszta moze labo poprosic innego rodzica, albo sobie sciagnac poprzez Merlina na przyklad). Wiec spokojnie mozna bylo Pana Kuleczke zamowic, nawet cenowo nie wyszloby to specjalnie drozej.

                  Wiec jednak kwestia "trzeba znac" najprawdopodobniej, albo materialow dla nauczyciela.
                • beataj02 Re: Lektury w szkole syna- to chyba żart!!! 17.10.12, 09:24
                  steffa napisała:

                  > Bo uważa się, że "jest podstawa, którą trzeba znać".
                  Koniecznie ?? Szkoda, że ta podstawa jest stała od stu lat ;-) A na poważnie - zawsze można znaleźć złoty środek, zaproponować dzieciom coś starszego i coś nowszego. Tylko trzeba chcieć, a przeważnie gronu nauczycielskiemu się nie chce :(
                  W naszej klasie, żeby choć jedna rzecz była nowa i fajna, zamierzamy kupić na zakończenie roku coś, co będzie lekturą w trzeciej klasie. Póki co pracujemy nad panią, żeby się zgodziła, bo troszkę mnoży problemy - a to, że nie ma kart pracy, a to że brak opracowanych sprawdzianów (sic!), bo argument o braku w bibliotece właśnie zlikwidowaliśmy naszym pomysłem.
                  • steffa Re: Lektury w szkole syna- to chyba żart!!! 22.10.12, 00:21
                    Nie do mnie to pytanie. Ja już się naprodukowałam w wątku, który został wcześniej przytoczony.
                    Nie chce się mi co roku bić piany.
                    • abepe Re: Lektury w szkole syna- to chyba żart!!! 30.10.12, 16:25
                      I doczekaliśmy się lektur - "Psa, który jeździł koleją" i "Dzieci z Bullerbyn". Pierwszego nie zna, drugie zna chyba na pamięć. Ale w wersji Kwiatkowskiej, wreszcie będzie okazja, żeby przeczytał sam;)
            • gumitex Re: Lektury w szkole syna- to chyba żart!!! 18.10.12, 12:05
              A co jest złego w Dzieciach z B.?
              To jest ulubiona książka mojego syna! Moja zresztą też.
              Chętnie czytamy nowe rzeczy, ale stare nie zawsze są złe.
              • rzezucha.ma Re: Lektury w szkole syna- to chyba żart!!! 18.10.12, 12:40
                Dzieci z B. są super, mój syn też bardzo je lubi. Tylko on ma 5 lat, nie jestem pewna, czy w 2.klasie będzie jeszcze zainteresowany. Zwłaszcza, że będzie nad książką wisiała etykietka "dla maluchów".

                Hmmm, teraz widzę, że to moja wina będzie. Trzeba było dziecko trzymać w nieświadomości i nie czytać mu takich "dorosłych" książek. Dobra nauczka - może przejrzę ten kanon lektur, żeby wiedzieć, czego unikać (nie przyjdzie mi to chyba z trudnością zresztą...) ;)
                • sylwina76 Re: Lektury w szkole syna- to chyba żart!!! 18.10.12, 12:52
                  Lindgren lubimy bardzo. Dzieci z B czytałam synowi jak miał pięć lat. Rok później jeszcze raz. A od czasu gdy ma audiobooka w wykonaniu Ireny Kwiatkowskiej, Dzieci z Bullerbyn zna chyba na pamięć. W przyszłym miesiącu to będzie właśnie ich lektura :) Tekst zna doskonale, "ćwiczyć" się w czytaniu nie musi zupełnie. Anaruka też już przeczytał. I Baśnie Andersena (przerabiają Dziewczynkę z zapałkami).
                  Z lektur "późniejszych" zna i bardzo podobają mu się: Pan Samochodzik i zakon..., Narnia, Pinokio, W pustyni i w puszczy.... muszę sprawdzić wykaz lektur w szkole podstawowej :)
                  • rzezucha.ma Re: Lektury w szkole syna- to chyba żart!!! 18.10.12, 13:24
                    No więc chyba są dwie metody: albo teraz wcisnąć (znaczy przed szkołą), kiedy jeszcze chętny i chłonie (nawet gnioty), a potem będzie, że "czytałem/znam" i z głowy. Albo wręcz przeciwnie, zamknąć kanon pod kluczem i udostępnić w stosownym czasie, niech się męczy ja będzie "w odpowiednim wieku".
                    ;)
                    • abepe Re: Lektury w szkole syna- to chyba żart!!! 19.10.12, 19:58
                      rzezucha.ma napisała:

                      > No więc chyba są dwie metody: albo teraz wcisnąć (znaczy przed szkołą), kiedy j
                      > eszcze chętny i chłonie (nawet gnioty), a potem będzie, że "czytałem/znam" i z
                      > głowy. Albo wręcz przeciwnie, zamknąć kanon pod kluczem i udostępnić w stosowny
                      > m czasie, niech się męczy ja będzie "w odpowiednim wieku".
                      > ;)

                      Ej, nie! To, że mój syn Dzieci z Bullerbyn poznał gdy miał 3 lata a Narnię gdy miał 5 nie oznacza, że nie będzie ich chciał czytać kilka lat później. Dobra książka się nie "przeterminuje", po prostu inaczej ją dziecko obiera.
                      Chodzi raczej o książki, którymi w ogóle trudno dziecko zainteresować, ale dzieci mają różne zainteresowania - jedno "Oto jest Kasia" znudzi, inne zachwyci. Mój starszy syn, obecnie trzecioklasista, na razie miał fragmenty lektur w podręczniku, w całości nic nie czytali. Nie martwię się o niego i kilkoro innych czytających dzieci z jego klasy - mają czas na czytanie tego co lubią. Rozmawiałam pod koniec drugiej klasy z wychowawczynią i zapowiadała, że w trzeciej klasie zaczną się lektury. Nie wiem dlaczego zmieniła zdanie. Nie słyszałam na wywiadówce, żeby rodzice byli tym problemem zainteresowani, może dlatego.
                      Podejrzewam, że inaczej będzie w klasie młodszego syna, pięciolatka - zerówkowicza. Pani jest ambitna, wie, że część dzieci czyta, inne uczą się więc liter, podejrzewam, że czytanie też będzie. Ciekawa jestem jakie to będą lektury? I czy już w pierwszej klasie?
                      Co do listy - nie martwiłabym się o forumowe dzieci. Ale o te, które nie mają pociągu do czytania. Tą grupę nieatrakcyjne lektury mogą całkiem zniechęcić.
                      • sylwina76 Re: Lektury w szkole syna- to chyba żart!!! 19.10.12, 23:35
                        abepe napisała:

                        > Podejrzewam, że inaczej będzie w klasie młodszego syna, pięciolatka - zerówkowi
                        > cza. Pani jest ambitna, wie, że część dzieci czyta, inne uczą się więc liter, p
                        > odejrzewam, że czytanie też będzie. Ciekawa jestem jakie to będą lektury? I czy
                        > już w pierwszej klasie?

                        U córki w zerówce dużo dzieci czyta. Lektury też już mają - Pani prosi by rodzice przeczytali dzieciom (klasykę - baśnie, legendy te bardziej znane) a potem dzieci wykonują do tekstu ilustracje w tzw lekturniku. Mnie się to podoba, mojej córce jeszcze bardziej (bardzo się cieszy, że też ma prace domowe jak starszy brat). Na wykonanie ilustracji dzieci mają tydzień.
                        U syna w trzeciej klasie trochę przyśpieszyli z lekturami, ale generalnie 1 lektura w miesiącu.

                        > Co do listy - nie martwiłabym się o forumowe dzieci. Ale o te, które nie mają p
                        > ociągu do czytania. Tą grupę nieatrakcyjne lektury mogą całkiem zniechęcić.

                        To prawda - taki Wojtek strażak w I klasie mógł skutecznie zniechęcić co niektórych... W zeszłym roku u syna w klasie nauczycielka wprowadziła tzw "prezentacje" ulubionych książek. 1 -2 razy w tygodniu wybrane dziecko miało 45 minut by poprowadzić zajęcia z ulubionej/czytanej aktualnie książki. Dzięki temu WSZYSCY w klasie syna przeczytali Magiczne drzewo, Biuro detektywistyczne...i przynajmniej przejrzeli HP. Mój syn m.in. pod wpływem tych zajęć chciał założyć bloga książkowego :)
                        Nie wiem, może mamy szczęście, bo u syna w klasie większość czyta - naprawdę Hm a lektury syn traktuje jak pracę domową - nie zawsze jest fajna, zabiera czas na inne, ciekawsze rzeczy ale cóż.... trzeba przeczytać szybko (tak jak odrobić pracę domową) i zająć się innymi, bardziej interesującymi rzeczami..

                        Ps. większość książek z "naszego" kanonu lektur to pozycje NK. Większość była albo w promocji albo w " uszkodzonych". Mamy je więc wszystkie (oprócz nieszczęsnych Dzieci pana Astronoma niedostępnych już w bibliotece).

    • anpes Re: Lektury w szkole syna- to chyba żart!!! 16.10.12, 19:43
      Niestety, to nie żart ;(
      Główny powód to dostępność książek w bibliotekach. Pana Widłaka znajdziesz w 1-2 szt ale już nieszczęsnego Grabowskiego w 30 szt. (jak nie więcej). Lektury kosztują też znacznie mniej niż "nasze" książki.
      Ja teraz mam 4 klasistę i lepiej nie jest. Do strawienia jest jedynie 1 część Narnii, reszta szkoda gadać... No jeszcze Księga Dżungli ale jak nam nie pozwolą w tłumaczeniu Polkowskiego to pójdę na skargę ;)
      Ale powiem szczerzę, że z jednej strony psioczę ale z drugiej jednak się cieszę. Samo me dziecię nigdy by nie sięgnęło po te książki, ja również bym mu ich nie wciskała a to jakaś tam nasza klasyka jest.
      U nas jest naturalny podział lektury i książki do czytania. To pierwsze trzeba, a to drugie jest dla przyjemności. Problem robi się gdy jest tylko to pierwsze. A pewnie tak jest niejednokrotnie...
      • mama_kasia Re: Lektury w szkole syna- to chyba żart!!! 16.10.12, 21:27
        > Główny powód to dostępność książek w bibliotekach.

        O! Właśnie tak mówiła Pani mojej córki. Dzieci mają czytać same (III-a klasa).
        W bibliotece książek nie ma, więc ona wybiera te, które są :(
    • muchomorek23 Re: Lektury w szkole syna- to chyba żart!!! 16.10.12, 19:55
      U mojej córki w 1 klasie nie ma lektur ( a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo), ale codziennie pani im czyta. Najpierw były to różne legendy a ostatnio Pompona w rodzinie Fisiów. Ciekawe co dalej będzie.
    • violik Re: Lektury w szkole syna- to chyba żart!!! 17.10.12, 09:18
      Ja ze swego doświadczenia mogę powiedzieć, że w praktyce może to wcale nie wyglądać tak źle. Wszystko zależy od nauczyciela.
      U nas w klasach I-III pani przerabiała lektury w formie wspólnego czytania na lekcji - niektóre z nich są bowiem krótkimi opowiadaniami. Za to w klasie była taka akcja, że każde dziecko mogło zaproponować do wspólnego czytania swoją książkę. I wspólnie przeczytali Pompona w rodzinie Fisiów, Kuleczkę, Pięcioro dzieci i Coś oraz inne pozycje, które nie były lekturami.
      Szkoła ma też pomysł na braki w szkolnej bibliotece. Nawiązała współprace z biblioteką dzielnicową. I kiedy zgłasza zapotrzebowanie na lekturę, ta dzielnicowa biblioteka dostarcza wybrane tytuły do szkoły. Słyszałam, że tę współpracę wspierają rodzice.
      Jako rodzic także mam wpływ na to, co dzieje się w szkole. Więc jak mogę, to wspieram bibliotekę szkolną jakimś tytułem. Myślę, że każdy ma jakiś pomysł na swoją współpracę ze szkołą. Jeśli więc sprawa lektur wzbudza w kimś emocje, myślę, że warto wyjść ze swoim pomysłem na zmianę.
      • anna_mrozi Popieram 17.10.12, 09:39
        Violik masz rację. Oprócz bibliotek szkolnych są przecież biblioteki dzielnicowe lub gminne (w mniejszych miejscowościach). A do tego (będę się powtarzać) każdy rodzic ma prawo do współuczestniczenia w procesie edukacji. Nie zawsze jest to łatwe, ale zawsze - w jakimś stopniu - wykonalne.

        U nas z listą lektur nie jest źle, choć nie wiem do końca jak to będzie wyglądało (chyba dzieci same nie będą czytać). Na razie Pani czyta dzieciom w szkole. Chętnie przyjmuje propozycje.
        Na razie na topie "Moje szczęśliwe życie" (Rose Lagercrantz, ilustracje: Eva Eriksson) - przy okazji "programowych" wątków (a więc tych, z których nauczyciel jest rozliczany; nikt i nic jednak nie nakazuje na jakiej podstawie mają być realizowane).

        Na Dzień Nauczyciela Pani dostała "Kłopot" :)
        • chaber69 Re: Popieram 17.10.12, 15:03
          U nas w gimnazjum w ubiegłym roku pani polonistka wprowadziła pierwszą część "Jutra" Marsdena. Zuchwały pomysł - tak sobie pomyślałam, kiedy do biblioteki przybiegło kilkanaście dzieciaków po książkę, a otrzymała tylko pierwsza, bo więcej egzemplarzy nie mamy. Na szczęście biblioteka szkolna (a raczej pan dyrektor sypnął kasą) i kupili kilkanaście egzemplarzy. Ale to i tak było za mało, bo uczniów jest ponad 20 w klasie. Czy "Jutro" będzie przerabiane od tej pory co roku? Nie wiem. I nie mam żadnej gwarancji. W swojej bibliotece mamy sporo lektur w wielu egzemplarzach i z reguły dajemy radę wespół z biblioteką szkolną, żeby dla wszystkich chętnych starczyło. Co innego zresztą "Jutro" przeczytać, a co innego "Naszą szkapę". Ale nie wyrywam się do tego, aby kupować do swojej biblioteki dodatkowe np. 10 egz. "Jutra". Po pierwsze książka kosztuje ok. 23 zł czyli o wiele więcej niż tzw. zwykła lektura z Grega czy Zielonej Sowy. Po drugie: nikt mi nie zagwarantuje czy "Jutro" będzie lekturą przez lat wiele czy to była jednorazowa inicjatywa.
          Stąd może niechęć do zmian w kanonie. Książki, które nie są lekturami z dziada pradziada są na rynku po prostu drogie. Zmian w kanonie chociażby np. dotyczące połowy tytułów nie udźwignęłyby po prostu biblioteki szkolne. Ich po prostu na to nie stać. Zwłaszcza takie z małych miejscowości. Zawsze w budżecie szkoły jest coś ważniejszego niż biblioteka.
          • abepe Re: Popieram 17.10.12, 15:58
            Tak, a rodzice pewnie za chętnie nie kupią. Macie na to jakąś radę? Wybierać książki w taniej wersji ebook?
            • bruy-ere Re: Popieram 17.10.12, 16:35
              Nękać wydawnictwa o duże rabaty.
              • agika a moze zmienic system ? 19.10.12, 15:17
                Moje dzieci sa we francuskich szkolach (mieszkamy we Francji). Od pierwszej klasy w klasie jest biblioteczka, z ktorej dzieci pozyczaja ksiazki co pare tygodni , w pierwszej klasie - co 2 miesiace , w trzeciej - co 2 tygodnie. Dzieci ksiazki czytaja i po uplywie zadanego terminu, pisza sprawdzian ze zrozumienia, przy okazji opowiadajac co im sie w ksiazce podobalo , co nie. Ksiazki sa rozne - i klasyka i pozycje nowsze. Oprocz tego wychowawczyni wybiera kilka ksiazek do czytania i omawiania w klasie (docelowo kazdy dostaje pozniej swoja pozycje , ale w sumie jest ona bardziej na pamiatke) . Wybor ksiazek do czytania na lekcji jest chyba w gestii nauczycielki - zalezy od tematow ktore chce pozniej omowic z uczniami . I jeszcze trzeci "sposob " na ksiazki - prezentacje ksiazek - dwojka dzieci w tygodniu przynosci swoje ulubione ksiazki, opowiada o nich, czyta fragmenty i zostawia w klasowej biblioteczce na jakis czas , zeby inni mogli przeczytac.
                W sumie dzieci czytaja duzo i roznorodnie (po francusku). I dobrze - bo w domu czytamy tylko po polsku :)
                • violik Re: a moze zmienic system ? 20.10.12, 14:15
                  Droga Agiko, sorry, ale zupełnie nie rozumiem o co Ci chodzi ze zmianą systemu. A jaki to sytem chciałabyś zmienić i na co? Twój opis postępowania w szkole Twoich dzieci nie jest moim zdaniem jakiś super nowatorski. Widzę podobieństwo do postępowania naszej nauczycielki w Polsce. To o co chodzi?
                  • agika Re: a moze zmienic system ? 21.10.12, 09:23
                    Wyglada na to ze niejasno sie wyrazilam. Ach ten jezek gientki..
                    Zrozumialam z waszych wypowiedzi , ze glownym powodem , dla ktorego nauczycielki nie wprowadzaja nowosci do lektur szkolnych jest brak owych nowosci (w odpowiedniej liczbie - zeby cala kalsa mogle wypozyczyc) w bibliotece szkolnej. Zrozumialam tez ze wiele dzieci (ktorym rodzice nie zapewniaja dostepu do ksiazek) czyta tylko co wymagane w szkole.
                    Stad moze rodzic sie problem czytelnictwa - mlodzi ludzie znaja tylko lektury, ktore w czesci napisane sa jezykiem nieuzywanym juz dzisiaj (tak, pamietam moje proby tlumaczenia slow w kukuryku). Czyta sie trudno , badz nudnie , wiec mlody czlowiek zniecheca sie do czytania.
                    Obraz lektur w szkole, ktory zobaczylam (ow "System", jak go nazwalam i chcialam zmienic) to wszyscy uczniowie czytajacy lektury (i tylko lektury) w tym samym czasie, pozyczone w wiekszosci przypadkow z biblioteki.

                    Proponuje podejscie bardziej elastyczne:
                    - czesc pozycji czytanych tylko w klasie (odpada problem brakow bibliotecznych) - mozliwe w nizszych klasach , gdy ksiazki maja mniej tekstu.
                    - prezenacje ksiazek robione przez dzieci (mowie o tym co lubie , zachecam innych)
                    - zamiast kanonu lektur, lista proponowanych ksiazek do przeczytania w danym roku (badz idac dalej, lista ksiazek ktore mlody czlowiek po skonczeniu cyklu klas powinien znac). Lista zawiera i klasyke i nowosci, Nauczycielka ustala pewien rytm czytania, np. co x tygodni nowa ksiazka, uczniowie wybieraja pozycje, czytaja, zaznaczaja w zeszycie , opisuja, ewentualnie pisza sprawdzian - dla tych co potrzebuja kontroli (rozwiazany problem brakow bibliotecznych , bo wystarcza 1 -3 sztuki kazdej pozycji, jako ze czytanie rozlozone jest na caly rok)

                    Oparlam sie na przypadku francuskiej szkoly moich dzieci , bo wspolczesnej polskiej szkoly nie znam (tzn. znam tylko korespondencyjna). Notabene daleka jestem od gloryfikawania francuskiego szkolnictwa, ale to temat na inna dyskusje.
                    Nie twierdze , ze podejscie jest nowatorskie, jest po prostu inne i mysle sensowne. I w zadnym wypadku nie chcialam tworzyc opozycji Polska - Francja. , raczej , podejscie w jednej szkole - podejscie z innej szkole.
                    • abepe Re: a moze zmienic system ? 21.10.12, 12:19
                      Agiko, masz rację - padło na forum stwierdzenie z ust naszej "konsultantki - bibliotekarki" - chaber, że zmiana kanonu lektur jest utrudniona przez konieczność zakupu dużej ilości nowych książek.
                      Violik chodzi o to, że pojedyncze nauczycielki w Polsce stosują podobne do opisanych przez Ciebie sposoby, więc nie jest to na naszym rynku specjalnie nowatorskie. Ale faktycznie - jako system to nie funkcjonuje. Czy we Francji ten sposób promowania czytelnictwa jest powszechny, obowiązujący?
                      Myślę też, że, niestety, tak jak piszesz ten system sprawdza się tylko w przypadku młodszych klas.
                      Pamiętam, jak zmieniał się system lektur gdy byłam w liceum (zaczęłam je w 89'). W kanonie pojawiło się "Zdążyć przed Panem Bogiem" Hanny Krall. Nie było tej książki w bibliotekach, więc dostała ją do przeczytania jedna uczennica i potem dokładnie na lekcji nam opowiedziała, wraz z nauczycielką. Dało się ją w ten sposób omówić. Zainteresowani mogli potem do niej zajrzeć, przechodziła z rąk do rąk. Ale to jest niewielkiej objętości książka. Nie wyobrażam sobie "przerabiania" w ten sposób grubszej pozycji.
    • tattarak Re: Lektury w szkole syna- to chyba żart!!! 30.10.12, 22:52
      Pierwsza samodzielna lektura siedmiolatków - "Szewczyk Dratewka" J. Porazińskiej. Byłam zdziwiona, że aż tak bardzo się podobał.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja