steffa 19.11.12, 22:28 Szczegóły konkursu TU. Proszę wpisywać tytuł i autora w temacie, a jak się nie da to tytuł w temacie, a autora w treści dorzucić. No i sam cytat. Do boju! Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
abepe "Tere-fere-ku ku" I 21.11.12, 11:59 czyli "Stare i nowe wyliczanki", Natalia Usenko i Danuta Wawiłow "Siedzi sowa na słupie, liczy gwiazdy przez lupę. Wtem się księżyc odwrócił i pokazał jej figę". str. 12 Rozumiem, że chodzi o zamierzone zakończenie nie tym strasznym słowem, które dziecko chętnie wypowie, ale jak się powiedziało A, trzeba powiedzieć B!!! Odpowiedz Link
abepe Re: "Tere-fere-ku ku" II 21.11.12, 12:17 "Toczyła się torba z wysokiego gorba, a w tej torbie chleb, pszenica. Z kim się dzielisz, październica?" str.29 Głupie! Odpowiedz Link
abepe "Tere-fere-ku ku" III 21.11.12, 12:26 Tym razem Elżbieta Wasiuczyńska: str.16 Bez komentarza! Odpowiedz Link
zona_mi "Herbata z jaśminem" A. Gil 21.11.12, 17:04 "Mocno już łysiał, miał okrągłe oczka, bystro spoglądające zza dość grubych szkieł, i pokaźne wąsy w pobliskim spożywczym." str. 103 Odpowiedz Link
atama Pan Soczewka na księżycu 21.11.12, 17:46 Na księżycu: "Ujrzał przed sobą widok niezwykły: W promieniach Śłońca opary nikły, A z tych oparów się wyłaniały Śnieżne pagórki, lodowe skały, Gdzieniegdzie krater szklisty i biały, A dookoła świat karłowaty: Więc oblodzone maleńkie kwiaty, Więc karłowate krzewy i drzewka, Które sfilmował wnet pan Soczewka. Jak wynikało z badań pobieżnych, Na tych obszarach białych i śnieżnych Była powietrza cienka warstewka..." itd. ciągnie się opis nagłych zmian w przyrodzie księżyca, żółtych traw, małych zwierzątek czy pachnących jabłek. Trudno się to czyta w świetle wiedzy, którą dziś dysponujemy. Nawet przedszkolakowi. Odpowiedz Link
atama Rymowane bajki na dobranoc 21.11.12, 18:20 Raz w trzewiku staruszka z dziećmi mieszkała. "Co z nimi robić?" - głowę sobie łamała. Zalewajki talerz każdemu dała I cała czeladka grzecznie już spała. Urocza inspiracja Odpowiedz Link
rykam "Kilka słów o sowach dwóch" Paweł Mazur 21.11.12, 21:33 Wanda z wanny wyszła z żalem, z tym że raczej opieszale. To z tym że jakoś mi zgrzyta za każdym razem jak czytam - jak gdyby na siłę to tam wstawiono dla rymu, bo znaczeniowo to niezbyt mi gra - masło maślane? Skoro z żalem, to przecież opieszale a "z tym że" sugerowałoby coś wręcz przeciwnego. Czy się mylę? :) Odpowiedz Link
abepe Re: "Kilka słów o sowach dwóch" Paweł Mazur 21.11.12, 21:50 rykam napisała: > Wanda z wanny wyszła z żalem, z tym że raczej opieszale. > > To z tym że jakoś mi zgrzyta za każdym razem jak czytam - jak gdyby na s > iłę to tam wstawiono dla rymu, bo znaczeniowo to niezbyt mi gra - masło maślane > ? Skoro z żalem, to przecież opieszale a "z tym że" sugerowałoby coś wręcz prze > ciwnego. Czy się mylę? :) A może autor uważa, że żal za szybko wychodzić z wanny, więc z tego żalu, że ma szybko wychodzić wyszła opieszale? Odpowiedz Link
rykam Re: "Kilka słów o sowach dwóch" Paweł Mazur 21.11.12, 21:54 No tak, a dla mnie "z tym że" to jest bardziej jak "ale": slowniki.gazeta.pl/pl/z+tym+%C5%BCe Odpowiedz Link
abepe Re: "Kilka słów o sowach dwóch" Paweł Mazur 21.11.12, 22:01 rykam napisała: > No tak, a dla mnie "z tym że" to jest bardziej jak "ale": slowniki.gazeta.pl/pl/z+tym+%C5%BCe A czy ja napisałam, że mądrze tłumaczę? Głupi konkurs, głupia odpowiedź! Odpowiedz Link
rykam Re: "Kilka słów o sowach dwóch" Paweł Mazur 21.11.12, 22:14 No tak, zawsze się dam wpuścić w maliny. Mąż mnie przezywa pelikan ;) Odpowiedz Link
abepe Re: "Kilka słów o sowach dwóch" Paweł Mazur 25.11.12, 21:36 rykam napisała: > No tak, zawsze się dam wpuścić w maliny. Mąż mnie przezywa pelikan ;) Taaa, mąż musiał mi wyjaśnić dlaczego pelikan! Odpowiedz Link
rykam Re: "Kilka słów o sowach dwóch" Paweł Mazur 26.11.12, 07:56 Człowiek się uczy caałee życie :D Pozdrowienia dla Męża! :)) Odpowiedz Link
steffa Re: "Kilka słów o sowach dwóch" Paweł Mazur 18.12.12, 14:46 Pewnie dlatego, że połyka wszystko "jak pelikan grabie". Odpowiedz Link
steffa Re: "Kilka słów o sowach dwóch" Paweł Mazur 21.11.12, 22:03 Pewnie, ale mnie bardziej podoba się, że wyszła "z żalem i z tym że". Pytanie: jak wygląda "tymżec"?! Odpowiedz Link
aggala A, a, a, kotki dwa (autor się nie ujawnił) 22.11.12, 10:33 A, a, a, kotki dwa, Wydawnictwo Wilga, autor tekstu nieznany. www.legolas.pl/9788373755758/a--a--a--kotki-dwa-poeci-dziecion-wilga.html Nie udzielam się na forum, chociaż czytam regularnie, ale tym razem nie mogłam się oprzeć. A, a, a, kotki dwa szare bure obydwa. jeden szary, drugi biały, jeden młody, drugi stary, poleciały do lasu, narobiły hałasu. Nic nie będą robiły, tylko dzieci bawiły. Jeden chodzi po sieni, nosi dzieci w kieszeni, drugi chodzi po dworze, nosi dzieci we worze, trzeci siedzi na strychu, łapie myszki po cichu, czwarty siedzi na dachu i skrobie się po uchu. A wy moje koteczki nie róbcie mi szkodeczki. Chodźcie do mnie nocować, małe dzieci pilnować. A ja sobie będę spać, kotek będzie kołysać. Zdecydowanie najgorsza książka, która trafiła do naszego domu i to, że z dwóch kotków zrobiły się nagle cztery, jest chyba jej najmniejszą wadą. Na dodatek ktoś szumnie dodał na okładce: "poeci dzieciom". Odpowiedz Link
minerwamcg Re: A, a, a, kotki dwa (autor się nie ujawnił) 18.12.12, 21:58 Mamy to cudo! Swojego czasu było dla nas źródłem zjadliwej uciechy i sprowokowało do pisania sequelu: Czwarty siedzi na słupie, Kopie dzieci po d.. Piąty siedzi na szafie, Kąpie dzieci w kijafie, Siódmy siedzi pod stołem, Karmi dzieci rosołem, Ósmy siedzi nad rzeką, Czeka aż się przywleką... Odpowiedz Link
modrooczka Re: I kobniec bzdur? 04.12.12, 20:27 Ja mam jedną, ale muszę ją namierzyć, bo widziałam na wakacjach. Byłaby w czołówce. Odpowiedz Link
mama-ola Tuwim, Lokomotywa 06.12.12, 15:22 I pełno ludzi w każdym wagonie, A w jednym krowy, a w drugim konie... itd. Odpowiedz Link
mama-ola Tuwim, Słoń Trąbalski 06.12.12, 16:12 > O! Super, świętości też można poszargać! Skoro tak lubisz szarganie świętości, to proszę uprzejmie: Błąka się, krąży, jest coraz później, Aż do kowala trafił, do kuźni. Ten chciał go podkuć, więc oprzytomniał, Przypomniał sobie to co zapomniał! A teraz wyszczególnienie podmiotów: Błąka się, krąży [słoń], jest coraz później [taka pora dnia], Aż do kowala trafił [znów słoń], do kuźni. Ten chciał go podkuć [kowal], więc oprzytomniał [słoń], Przypomniał sobie to co zapomniał [słoń]! Odpowiedz Link
bir.ke Pan Brumm obchodzi BN - D.Napp 06.12.12, 22:03 nie mialabym smialosci sama z siebie, ale zgodnie z sugestia abepe;) "Z pewnością Ryjkowie dziś jeszcze pójdą do kościoła. A wtedy my zabierzemy nasze drzewko! (...) - Ty będziesz stał na czatach, a my w tym czasie przyniesiemy drzewko (...) Ale nagle z przedpokoju zabulgotało: -Ryjkowie wracają! A choinka przecież jeszcze nieubrana!" Odpowiedz Link
mama-ola Re: Pan Brumm obchodzi BN - D.Napp 07.12.12, 08:47 Akurat choinkę można ubrać. W bombki, łańcuchy itd. Można ubrać osobę, misia, lalkę i choinkę właśnie. Odpowiedz Link
abepe Re: Pan Brumm obchodzi BN - D.Napp 07.12.12, 08:55 mama-ola napisała: > Akurat choinkę można ubrać. W bombki, łańcuchy itd. Można ubrać osobę, misia, l > alkę i choinkę właśnie. Ale tu chodzi o to, że autor/tłumaczka nie może się zdecydować czy Brumm chce tę choinkę wynieść/przynieść/ubrać;) Albo my nie rozumiemy dowcipu;) Odpowiedz Link
mama-ola Re: Pan Brumm obchodzi BN - D.Napp 07.12.12, 10:56 "Z pewnością Ryjkowie dziś jeszcze pójdą do kościoła. A wtedy my zabierzemy nasze drzewko! (...) - Ty będziesz stał na czatach, a my w tym czasie przyniesiemy drzewko (...) Ale nagle z przedpokoju zabulgotało: -Ryjkowie wracają! A choinka przecież jeszcze nieubrana!" > Ale tu chodzi o to, że autor/tłumaczka nie może się zdecydować czy Brumm chce t > ę choinkę wynieść/przynieść/ubrać;) Albo my nie rozumiemy dowcipu;) Nie znam tej historii, ale z powyższego fragmentu zrozumiałam, że ktoś chce pod nieobecność Ryjków (będą w kościele) zabrać im drzewko. Chce zabrać, bo rości sobie do niego prawo ("zabierzemy nasze drzewko). Potem ktoś stoi na czatach (jak rozumiem - na zewnątrz domu), a ktoś inny przynosi mu to drzewko (z tegoż domu). Potem są (...) więc coś wycięto. Jak sądzę, chciano choinkę ubrać, zanim Ryjkowie przyjdą. A tu oni idą, a choinka jeszcze nieubrana. Czyli: ojej, nie zdążyliśmy. Taka historia. Nie widzę w niej nic nonsensownego. Autorka postu podkreśliła nieubranie, więc wnioskuję, że myślała, że to błędnie jest. (A nie jest). Pozdrawiam :) Odpowiedz Link
bir.ke Re: Pan Brumm obchodzi BN - D.Napp 07.12.12, 21:39 nie bede przytaczala calego tekstu, bo to bez sensu. podobnie jak historia Brumma;) w skrócie: bohaterowie odkrywaja, ze choinka ktora sobie upatrzyli, zostala podstepnie wycieta i ukradziona przez Ryjka. zakradaja sie do jego domu, by ja odzyskac, kilkukrotnie jest o tym mowa. zostawiaja Kaszalota na czatach, a sami wlamuja sie do domku Ryjka. I zaczynaja sie posilac swiatecznym obiadem (to wyciety fragment). Na sygnal Kaszalota, ze Ryjkowie wracaja, pada wytluszczona kwestia i zaczyna sie gonitwa po domu w poszukiwaniu roznych rzeczy (???? dlaczego po prostu nie uciekli z choinka???), Brumm wpada na pomysl, ze odwroci uwagę RYjkow, przebierając sie za Mikolaja itp. itd. imho: brak konsekwencji tlumaczka/autor w kwestii choinki, ponadto w ogóle historia lekko nonsensowa, ale moze to nie moja konwencja;) Odpowiedz Link
steffa Re: Pan Brumm obchodzi BN - D.Napp 18.12.12, 14:47 Też uważam, że ta opowieść Brumma jest głupia. W każdym razie wiele dyskusyjna moralnie. ;) Odpowiedz Link
abepe Re: Tuwim, Słoń Trąbalski 06.12.12, 23:30 mama-ola napisała: > Skoro tak lubisz szarganie świętości, to proszę uprzejmie: > > Błąka się, krąży [słoń], jest coraz później [taka pora dnia], > Aż do kowala trafił [znów słoń], do kuźni. > Ten chciał go podkuć [kowal], więc oprzytomniał [słoń], > Przypomniał sobie to co zapomniał [słoń]! A nie, to jest zawiłe, ale nie bzdurne;) Jak szargać świętości to odpowiedzialnie!!! Odpowiedz Link
mama-ola Re: Tuwim, Słoń Trąbalski 07.12.12, 08:46 > A nie, to jest zawiłe, ale nie bzdurne;) Jak szargać świętości to odpowiedzialn > ie!!! Zbyt zawiłe dla małych dzieci. Ale bzdurne nie :) Odpowiedz Link
pepperann Irena Tuwim, Pampilio 11.12.12, 21:17 Zastrzegam, że książkę lubimy i że rozumiem zamysł, że to co nienazwane nie istnieje, ale... " - Powiedz nam, królu Lwie Złotogrzywy, jak nazywa się to drzewo i czy możemy jeść jego owoce. Bo jesteśmy bardzo głodni. Król spojrzał na owoc (...) i powiedział: - Jest to dobry owoc. Możecie go jeść. A nazywa się drzewo Pampilio. Potem na posłańca - nosorożca "wszystkie zwierzęta czekały (...) na brzegu rzeki. - No i co, Nosorożcu Pałęto? Mów, jak się to drzewo nazywa! Bo ledwo żyjemy z głodu". Nosorożec nie pamięta, ale nie ma mowy o tym, żeby zapomniał o tym, że to dobre drzewo i król pozwoli jeść jego owoce. A zwierzęta "były coraz bardziej głodne. Obsiadły więc to wielkie drzewo dokoła i zczęły rozmyślać". I tak ledwie żywe z głodu jszcze trzykrotnie wysyłają posłańców. Przyznam, że ich dobre maniery i wstrzemięźliwość są godne pozazdroszczenia. Odpowiedz Link
pepperann Re: Irena Tuwim, Pampilio 11.12.12, 21:23 Tak naprawdę nie wiem, czy mieści się to w wymogach konkursu, bo nie ma konkretnego cytatu - bardziej że cały koncept wymaga przymknięcia oczy na realia (z tymi Ryjkami chyba podobnie :-)) Odpowiedz Link
bruy-ere Re: GŁUPI KONKURS 2012 - zgłoszenia 16.12.12, 11:59 "Franklin i ciasteczka", wyd. Debit, str. 15 Odpowiedz Link
rykam Franklin i ciasteczka - Bruce Robb 16.12.12, 12:07 Czemuż, ach czemuż musiałam to zobaczyć :( ;) Odpowiedz Link
bruy-ere Re: Franklin i ciasteczka - Bruce Robb 16.12.12, 12:12 Sorry... Zbyt drastyczne? Odpowiedz Link
rykam Re: Franklin i ciasteczka - Bruce Robb 16.12.12, 12:17 :) Śmieję się - bezlitosne są te ludzkie skojarzenia ;) Odpowiedz Link
abepe Sroka w krainie entropii 17.12.12, 21:25 Sroka w krainie entropii Markéta Baňková Książka jest naprawdę ciekawie napisana i nie ma w niej nic głupiego, ale gdy widzę w tytule srokę a na okładce szympansa - podejrzewam, że albo ktoś nie przemyślał sprawy albo sobie ze mnie żartuje. I odczuwam silny dysonans poznawczy! Odpowiedz Link
basca_basca Re: Sroka w krainie entropii 17.12.12, 21:39 albo nie mieli zdjęcia;) rzeczywistość bywa czasami prozaiczna Odpowiedz Link
abepe Re: Sroka w krainie entropii 17.12.12, 21:47 Jeżeli nie mieli zdjęcia, to rzeczywiście...głupio! Odpowiedz Link
basca_basca Re: Sroka w krainie entropii 17.12.12, 22:04 ...albo nie odkryłaś "migotania sensów" dysonans poznawczy mi się spodobał :P Odpowiedz Link
abepe Re: Sroka w krainie entropii 17.12.12, 22:13 basca_basca napisała: > ...albo nie odkryłaś "migotania sensów" > dysonans poznawczy mi się spodobał :P Przez ten dysonans nie odkryłam!!! Dysonans poznawczy Festingera to jedna z pierwszych teorii, które nam na wykładach z psychologii społecznej tłumaczył prof. Wojciszke i bardzo byłam mu za to wdzięczna,wreszcie zdiagnozowałam co często mi dolega w kontaktach z otoczeniem:)) Odpowiedz Link
basca_basca Re: Sroka w krainie entropii 17.12.12, 22:17 haha:))) a mnie teraz ratuje (dysonans, nie prof. Wojciszke ;) od delikatnej depresji zimowej Odpowiedz Link
mama-ola Grzegorz Kasdepke, Co to znaczy 18.12.12, 09:26 Nie podam cytatu, bo nie podoba mi się schemat, według jakiego pisane są wszystkie te teksty. Już samo to, że jest schemat (jak można pisać tak od linijki!), i to, jaki jest. A jest taki: do domu wpada Bartuś, który rozumie dosłownie jakieś powiedzonko, czyli go nie rozumie. Rzuca tekst w stylu "tato/wujku/mamo/babciu, jak mogłeś/mogłaś!", potem pada pytanie, o co chodzi, więc Bartuś mówi, o co chodzi (np. drzeć z kolegami koty, siedzieć u babci na garnuszku, porastać w piórka). Potem narrator nas informuje, że cała rodzina wybuchnęła śmiechem i tak się śmiała, że nie mogła przestać. No po prostu rżeli jak konie. Fajnie, tylko czemu czytelnik się nie śmieje. To powinno być tak napisane, żebym to ja, czytając, wybuchnęła śmiechem. Ale tego Kasdepke nie umie. A potem leci definicja słownikowa danego wyrażenia, wyjaśnienia po przecinku, jedno za drugim - kto tak tłumaczy małemu dziecku? To jest nienaturalne. No i na koniec Bartuś się obraża, bo się z niego nabijali (słusznie jest mu źle z tego powodu). Ewentualnie pada: - Aha... Taka pointa na miarę Kasdepke. Okropność. (W ogóle nie cenię Kasdepke i zdumiewają mnie pochwały, którymi jest zasypywany). Cytat może i dołożę, jak będę mieć książkę pod ręką. Odpowiedz Link
ciociacesia tez mnie to mocno rozczarowało 18.12.12, 22:41 ale moze dzieciom sie to podoba? Odpowiedz Link
pepperann Nadchodzi Gwiazdka 19.12.12, 11:46 Skoro nawet organizatorka mówi, że można tutaj, to wklejam (chociaż zdawało mi się, że tu chodzi o absurdalne pomyłki, a nie o całkowity brak kompetencji tłumacza ;-)) "Nadchodzi Gwiazdka", il. Ruth Morehead Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 1997 Odpowiedz Link
rzezucha.ma Piernikowe miasto, Franciszek Fenikowski 20.12.12, 20:21 Na fali atmosfery przedświateczno-piernikowej wygrzebałam moją starą książkę Piernikowe miasto. Są w niej legendy toruńskie w bardzo fajnym wyborze i opracowaniu, co ciekawe przeplatane całkiem przyjemną twórczością poetycka na tematy toruńskie (jak rozumiem autora opracowania). I znalazłam taką uroczą ramotkę, która dość nas rozbawiła, nie powiem: Co rok w noc Trzech Króli krótko przed dwunastą, Toruń się zamienia w piernikowe miasto. Piernikowy anioł fruwa ponad grodem, rzuca z chmur pierniki woniejące miodem. Na rynku wyrasta piernikowe drzewo, jabłka zeń piernicze zrywa Adam z Ewą. [...] :) Piernikowe miasto, Franciszek Fenikowski, ilustrował Wiesław Majchrzak, wyd. Nasza Księgarnia 1972 Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Piernikowe miasto, Franciszek Fenikowski 20.12.12, 22:18 Ja pierniczę, znalazłaś mi coś, czego szukałam od lat! Pamiętałam z własnego dzieciństwa fragmenty wiersza, aż do tych pierniczonych jabłek, ale nie znając autora nie mogłam namierzyć książki. Dzięki!!! I samych słodkich pierników na święta! Odpowiedz Link
rzezucha.ma Re: Piernikowe miasto, Franciszek Fenikowski 20.12.12, 22:40 Do usług ;) I Tobie słodkości pierniczych. Odpowiedz Link