życie publiczne - życie prywatne

05.01.13, 14:45
Zadałam to pytanie na FB, ale i tu wrzucę, bo zastanawiam się ostatnio nad tym zagadnieniem, a nie dość, że nie każdy ma konto na FB, to jeszcze nie czyta tego, co tam na swojej stronie skrobię.
>>
W latach 70. Amerykanie odkryli, że Tomi Ungerer to nie tylko autor książek dla dzieci, ale i erotyków (a dla niektórych porno). Na spotkaniu, na którym został "zdemaskowany", obraził zgromadzonych bibliotekarzy. Konsekwencje były ogromne. Wszystko, co zrobił zostało usunięte z bibliotek, nie opublikował w Stanach nic przez 20 lat. To było w czasach "sprzed internetu". Czy dla was ważne jest, co robi twórca dla dzieci "po godzinach"?
    • ash3 Re: życie publiczne - życie prywatne 05.01.13, 15:05
      źle się stało, że jego książki dla dzieci usunięto z bibliotek. Co to znaczy "obraził bibliotekarzy" (zebranych na sali, czy przedstawicieli tego zawodu w ogóle, w jaki sposob)?
      Żałuję że nie dotarłam na pokaz dokumentu o TU w Warszawie.
      Dla mnie jest on artystą. Nie bardzo może rozumiem problem - po pierwsze, dlaczego "publiczne" i "prywatne"? Po drugie, rysownik rysuje różne rzeczy: pluszowe misie i penisy czy damy w skórzanych wdziankach, czy też trupy- czy to oznacza że misie są "gorsze" lub mają jakis "problem"? Czy też chodzi o osąd nad jego wizją świata, jego światopoglądem?
      Uwielbiam Nowosielskiego nawet bardziej po obejrzeniu jego rysunków erotycznych z kolekcji G. Kulczyk. Uważam, że człowiek to tajemnica...
      • steffa Re: życie publiczne - życie prywatne 05.01.13, 15:21
        Zdenerwował się człowiek, kilka faków im rzucił i przypieczętował stwierdzeniem, że gdyby nie pier...lili, to by ich tu wszystkich nie było. I ich dzieci. Tak z grubej rury. ;-)
        Wrzucę jeszcze link do dyskusji na FB. Myślę, że to skomplikowany problem 'w dobie internetu'. Przed bym się nie zastanawiała.
        www.facebook.com/ZORROBLOG/posts/411882115552557
        • ash3 Re: życie publiczne - życie prywatne 05.01.13, 15:56
          Hm, dla mnie rzeczywiście problem jeszcze abstrakcyjny (dostęp dzieci do internetu), ale z drugiej strony - erotyka jest wszędzie, właśnie w tym kiosku czy reklamie w witrynie nocnego klubu itd... Nic łatwiejszego niż ściągnąć z półki album czy katalog matki...
          Pytanie może z gatunku tych: czy nadal uwielbiam wiersze Celana po przeczytaniu jego korespondencji między nim a dwiema kobietami (I i G)? Ale - kto "upoważnił" mnie do czytania jego korespondencji?
          Zresztą chodzi o zdjęcie nagiego twórcy (nie zawuażyłam w linku w dyskusji na fb) czy o rysunki czy plakaty polityczne (ostre rzeczywiście).
          Swoją drogą nieźle musiał ich wkurzyć, tych bibliotekarzy... Albo chodziło o coś jeszcze?
          • steffa Re: życie publiczne - życie prywatne 05.01.13, 16:03
            Jeszcze? "That was it". ;-)
            W latach 50. można było zostać zatrzymanym w Stanach za literaturę erotyczną.
            Taki sobie przyjechał Ungerer ze Strasburga i myślał, że na nich wszystkich kicha. No więc go "kichnęli".
            PS. Moje dzieci też jeszcze nie grzebią w internecie (choć jak idzie do kolegi, on mu różne rzeczy pokazuje). Ja grzebiąc znajduje różne ciekawostki.
    • pepperann Re: życie publiczne - życie prywatne 05.01.13, 18:04
      Hmmm, ja właśnie przetłumaczyłam śmiałą powieść erotyczną. Mam nadzieję, że nie odetnie mnie to od możliwości gmerania przy kulturze dziecięcej ;-)

      Nie. Raczej nie przeszkadza mi, co autor robił po godzinach. Nie tylko autor dla dzieci. Może zależy też, co dyskwalifikuje. Bo moim zdaniem wydanie powieści pornograficznej, ani wydanie słabiutkiej powieści dla pieniędzy nikogo nie przekreśla jako pisarza...Może odrzucałby mnie udział w jakimś zbrodniczym systemie typu SS czy Ku Klux Klanie (ale naprawdę udział - nie tam że kantata Słowo o Stalinie). Ale wszak alkoholicy,hazardziści, niemoralnie się prowadzący i niewierni wielcy pisarze się zdarzali. A zresztą nawet Heideggerowi wybaczono, a myślę, że od filozofa bardziej można wymagać niż od artysty...


      Marianna 27 sierpnia 2007
      Helena 16 marca 2009

      cosłychaćudziewczynek
      • steffa Re: życie publiczne - życie prywatne 05.01.13, 18:51
        Specjalizujesz się w tłumaczeniach erotycznych? ;-)
        Ostatnio obejrzałam w TVP1 "Hell Ride", film "ze stajni Tarantino".
        Tam to się musiał tłumacz nagimnastykować: "strażaku, posadź mnie na swoim hydrancie", "ugaś mój ogień swym ognistym językiem". Film taki sobie, ale warstwa tekstowa spowodowała, że porzucilam wszelkie zajęcia. :D

        Wracając: czyli na przykład autorka dla dzieci decydująca się na rozkładówkę w Playboy'u, albo autor w magazynie gejowskim nie powoduje w waszych głowach zamętu? A gdyby taki był jeszcze znany ze swoich nocnych alkoholowych libacji uwiecznionych przez jakiś superekspres też nie wpłynęłoby to w żaden sposób na odbiór sztuki?

        W dokumencie o sobie T.U. wspomina, jak to zgłosiła się do niego pewna dziewczyna i powiedziała, że chce być jego niewolnicą. Przyjął ją. ;)
        Oglądajcie!
        • anndelumester Re: życie publiczne - życie prywatne 05.01.13, 19:58
          Nie powoduje.
          Dzieło to jedno, autor to drugie.
        • pepperann Re: życie publiczne - życie prywatne 05.01.13, 19:59
          Nie specjalizuję się, ale podjęłam takie wyzwanie, teraz na fali Greya sporo takich cudów wychodzi.

          Jakoś trudno mi sobie wyobrazić autorkę dobrych książek dla dzieci na rozkładówce, więc za swoje emocje nie ręczę. Ale gdyby się tak zdarzyło, to przypuszczam, że by mi to nie przeszkadzało. Zresztą nie śledzę rozkładówek, a pisma kolorowe czytuję tylko w poczekalni w szkółce baletowej i u fryzjera, więc np. na moją ocenę aktorów i aktorek ich udział bądź brak udziału nie wpływa... Pisarz-gej by mi nie przeszkadzał.

          Zresztą mam przykład Grochowiaka, który był alkoholikiem i mieszkał w mojej że tak powiem rodzinnej kamienicy, a ja się bawiłam z jego wnukami. Nie znałam go osobiście, ale słyszałam wielkroć od babci plotki i opowieści o różnych jego skandalicznych zachowaniach, a na odbiór jego twórczości jakoś nie miało to mnie wpływu. Nie czytałam nic jego dla dzieci, ale chętnie się zapoznam :-)
        • rzezucha.ma Re: życie publiczne - życie prywatne 05.01.13, 20:23
          Nie powoduje.
      • basca_basca Re: życie publiczne - życie prywatne 06.01.13, 19:14
        Levinas w "Czterech lekturach talmudycznych" nie wybacza Heideggerowi, właśnie ze względu na to kim był. Nie wiem czy później zmienił swoje stanowisko.
    • rzezucha.ma Re: życie publiczne - życie prywatne 05.01.13, 18:30
      Stany, zwłaszcza z tamtych czasów, ale i teraz są specyficzne. Rola bibliotek tam również. Niezbyt dobry przykład chyba.

      Rysowanie "gołych bab" po godzinach przez artystę, który rysuje dla dzieci, jakoś mnie nie rusza. A może jest odwrotnie? Może obrazki dla dzieci maluje po godzinach, żeby odetchnąć, od "gołych bab"?

      To, że nie podoba mi się ktoś jako człowiek, nie znaczy, że nie podoba mi się jego twórczość, osiągnięcia i ją odrzucę. Chyba. Przynajmniej jeszcze na taki impuls nie trafiłam. "Gołe baby" to za mało ;) Mam wrażenie, że żaden z Wielkich (w dowolnej dziedzinie) nie był kryształowy.

      Po obejrzeniu tych obrazków z Google, to Mleczko tez nie powinien ilustrować książki dla dzieci. A ostatnio zdaje się popełnił, olaboga (co z tego, że kiepską).
      Swoją drogą na podglądaniu Mleczki (nie w internecie, w biblioteczce rodziców) się wychowałam, może stąd moje liberalne poglądy na ten temat ;)
    • angazetka Re: życie publiczne - życie prywatne 05.01.13, 18:43
      Na studiacj chodziłam na zajęcia z literatury dla dzieci i mlodzieży, gdzie m.in. poznawaliśmy biografie kanonicznych jej twórców. Niewielu tam było aniołów ;)
      Wniosek: nie, nie przeszkadza mi to, co autor robi "po godzinach", chyba że chodzi o, bo ja wiem, propagowanie faszyzmu.
    • bbkk Re: życie publiczne - życie prywatne 05.01.13, 22:51
      Nawet nie przyszłoby mi to do głowy.
    • jo-asiunka Re: życie publiczne - życie prywatne 05.01.13, 23:40
      Jakoś mnie to nie rusza.
      Kochanowski obok Trenów też napisał sporo o swoim priapusie, jak go nazywał, i co z tego?
      • steffa Re: życie publiczne - życie prywatne 06.01.13, 01:04
        Czyli to, co mogłyby znaleźć dzieci wrzucając w neta imię i nazwisko rozwiązłego ilustratora dajmy na to (;-)) was nie przeraża? Piękne mamy społeczeństwo na naszym forum. :)
      • modrooczka Re: życie publiczne - życie prywatne 06.01.13, 01:05
        A ja raz zobaczyłam "ambasadorkę" pewnej kampanii czytelniczej dla dzieci w rozbieranej sesji (nie szukałam specjalnie, była na okładce). Zniesmaczyło mnie. Albo rybki albo akwarium. To tak jakby nauczycielka ze szkoły prezentowała wszystkie wdzięki. jej ciało, jej sprawa a zawód zaufania publicznego. Pewne zachowania po prostu nie przystają do twórców dziecięcych. Oczywiście nie mówię tu o ich sztuce kierowanej do dorosłych, zadaniem rodzica jest nie pokazywać dziecku rzeczy przeznaczonych dla dorosłych. Autor może robić co chce, o ile nie krzywdzi innych ale prywatnie. Publicznie powinien zachować pewien umiar, który wyznacza jedynie granica dobrego smaku (jak wiadomo u każdego inna, co nie ułatwia sprawy). Nie tylko nagość jest dla mnie przekroczeniem granic. Wystąpienie w durnym teleturnieju, który polega na mieszaniu z błotem kandydata na cokolwiek byłoby w moich oczach jeszcze gorsze.
        • zona_mi Re: życie publiczne - życie prywatne 06.01.13, 22:55
          Chyba z tego wszystkiego najbliżej mi do Modrooczki.
          Szczególnie przykład z nauczycielką mnie przekonuje.
    • atzaga Re: życie publiczne - życie prywatne 06.01.13, 01:41
      Jak dla mnie erotyczna czy pornograficzna twórczość nie jest niczym złym.

      Ale myślę, że są rzeczy z biografii, które mogłyby mnie odrzucać. To muzyczne porównanie, ale kiedyś słuchałam Noir Desire - jego wokalista pobił kobietę ze skutkiem śmiertelnym. Nie słucham ich raczej.

      A co do erotyki. Baranowski tworzył świetne komiksy dla dzieci (Profesorek Nerwosolek) i komiksy erotyczne. Nienacki - "samochodziki" i literaturę mocno erotyczną. Cóż w tym złego...
      • bazia8 Re: życie publiczne - życie prywatne 06.01.13, 12:34
        poznawanie twórczości Roalda Dahla rozpoczęłam od Wujka Oswalda:), fragmenty drukowane były w piśmie "Fikcje i Fakty"; dopiero po latach dowiedziałam się o jego innym obliczu.
        • bir.ke Re: życie publiczne - życie prywatne 06.01.13, 22:12
          erotyka, poglady polityczne, alkohol, dragi raczej nie, ale juz mocniejsze rzeczy, typu pedofilia - na pewno.
    • cipcipkurka Re: życie publiczne - życie prywatne 07.01.13, 09:06
      Pamiętam, jak dziecięciem będąc (takim już odrośniętym od ziemi, bo czytałam pana Samochodzika) natknęłam się w księgarni na okładkę "Wielkiego lasu" (tę ze zdjęciem). Pomimo zainteresowania i dreszczyku emocji chyba głównie czułam się... zagrożona? zagubiona? oszukana? Nie umiem teraz dokładnie powiedzieć.
      W pierwszym odruchu chciałam napisać, że każdy ma prawo do życia erotycznego i nie należy oceniać twórczości dla dzieci danego autora po tym, co rysuje dla innego grona odbiorców, ale przypomniałam sobie tę sytuację z Nienackim. I bliska mi jest opinia Modrooczki - nie każdemu przystoi.
    • effie1980 Re: życie publiczne - życie prywatne 07.01.13, 11:40
      Nie przeszkadza mi. Uwazam, ze dzielo mowi samo za siebie i jest tworem niezaleznym od autora.
      W dobie internetu trzeba dzieci uczyc jak go uzywac, wprowadzac zasady, korzystac z blokad rodzicielskich - to temat na inne rozwazania. Dziecko i tak najpierw wpisze w google 'dupa', zanim poszuka autora swojej ulubionej ksiazki i dopiero sie naoglada ;)

      • modrooczka Re: życie publiczne - życie prywatne 07.01.13, 15:47
        Jakie dziecko? Bo moje miało ostatnio poszukać zdjęcia Moni Nilsson i wpisało "Moni Nilsson". Nie widziałam, żeby dziewięciolatka miała potrzebę wpisania słowa dupa.
        • effie1980 Re: życie publiczne - życie prywatne 07.01.13, 17:00
          no zalezy jakie dziecko, bo moi siostrzency (7 i 9) jak sie w lato dorwali do mojego laptopa to wlasnie takich slow jak pierdzenie, kupa czy dupa szukali, a nie autorow ksiazek... Dlatego uwazam, ze edukacja dzieci i swiadomosc rodzicow w zakresie internetu jest w dzisiejszych czasach kluczowa, ale to marginesie dyskusji.
    • ciociacesia do pewnego stopnia tak 07.01.13, 16:30
      nie sledze zycoa prywatnego pisazy ale na pewno sa sytuacje które by mnie od danej twórczosci odstreczyły. przestałam ogladac polańskiego jak doczytałam o co chodzilo, nie ogladam Zamachowskiego, a jednoczessnie wieksza sympatia darze tych o których wiem 'dobre' rzeczy
      • anndelumester Re: do pewnego stopnia tak 07.01.13, 20:25
        Ciekawe podejście, jednak moim zdaniem bardzo zubażające kulturalnie.
        W zasadzie trudno znaleźć dobrego/wybitnego twórcę (nie tylko dla dzieci), który byłby wzorem dla dużych i małych, jadł owsiankę na śniadanie, warzywa pięć razy dziennie, nie przeklinał, nie pluł na chodnik, nie nadużywał używek, uprawiał seks małżeński po bożemu i śpiąc, trzymał ręce na kołdrze.
        • steffa Re: do pewnego stopnia tak 07.01.13, 20:46
          Ale on może robić różne rzeczy, żeby tylko nie informował wszystkich o tym na swojej stronie autorskiej. ;-)
          • oqo_loco Re: do pewnego stopnia tak 07.01.13, 21:02
            A mogłabyś link podać do tych "bulwersujących treści". Byłam na stronie T. U. kilka razy i jakoś mi nie podpadła.
          • anndelumester Re: do pewnego stopnia tak 07.01.13, 21:13
            To go prędzej czy później obsmarują jako hipokrytę.
            Swoją drogą, wolę czytać dzienniki i listy różnych wielkich i mniejszych niż strony netowe.
        • tom_papioh Re: do pewnego stopnia tak 07.01.13, 20:52
          To ciekawe, że kiedyś się mówiło, że artysta to nie jest porządny człowiek (pije, klnie, pluje i cudzołoży) i lepiej z takimi się nie zadawać - a teraz mówi się, że artysta z definicji nie może być grzeczny, porządny tylko musi być rozwiązły, kląć, pluć itp. bo jak nie, to co z niego za artysta... Ten sam mieszczański punkt widzenia, tylko odwrócony o 180 stopni. Od czasów Młodziaków to się widać tylko zintensyfikowało... ;-)
          • steffa Re: do pewnego stopnia tak 08.01.13, 14:20
            Gdy nie było internetu wszystko było proste. Musiałeś dowiedzieć się "ze swoich źródeł", że autor niecnym jest człowiekiem, a tak wtedy zachowywałeś to dla siebie, przecież dziecięciu nie opowiadałeś, że ten pan, co pisze to sodomita, a ilustrator, pożal się Boże, zdrajca. ;-)
            Ta strona, to w przenośni, a przykład TU daleki, ale bliski. Niby mówimy o kimś konkretnie, ale jednak ogólnie, bo on nie nasz. Cały czas podkreślam: to, co wy wiecie o autorze, to jedno, ale czy przeszkadza wam fakt, że dowiedziałyby się dzieci? Może zachęciłoby je do czytania, gdyby okazało się, że autor/ka ma w sieci nagie zdjęcia? ;-P
            • anndelumester Re: do pewnego stopnia tak 08.01.13, 14:28
              Mojego syna to chyba nic nie zachęci do czytania, nagie zdjęcia tym bardziej. Idei jarania się golizną nie rozumie, bo u nas gołe baby/chłopy na ścianach, w albumach i na żywo.
            • anna_mrozi Re: czy przeszkadza? 08.01.13, 16:25
              Steffa, gdyby nie było Internetu to podobno nie wiedzielibyśmy jak wielu idiotów jest na świecie...

              Ta dyskusja przypomina mi wątek o Bettelheimie i o tym, jaki wpływ na jego drogę twórczą miała depresja. A na odczytanie jego pracy - samobójstwo, które popełnił. Były głosy za tym, żeby jednak brać to pod uwagę. Czyli jednak życie twórcy wpływa na ocenę jego dzieła.

              Mnie przeszkadza, kiedy "życie" wkracza na tereny, z którymi się nie zgadzam (rasizm, nietolerancja, nachalna ideologizacja). I które zaprzeczają "sztuce". Czyli nieszczerość. Rozebrane zdjęcia mnie nie rażą, chyba że wcześniej ktoś lansowałby purytańskie metody życia. Czy jednak podstawowe kryterium "nieszczerość". Albo załatwianie pod płaszczykiem "bajek" spraw dorosłych (był taki przypadek ostatnio w Łodzi).

              Czy przeszkadza mi, że dowiedziałyby się o tym dzieci? Chyba nie, byłby to po prostu kolejny temat do przedyskutowania, choć na razie ten problem jest dla mnie bardzo abstrakcyjny. Dzieci nie interesuje twórca jako taki (przynajmniej na tym etapie, na którym jesteśmy).
              Czy starsze dzieci szukają informacji o autorach? Czy tworzą "fan kluby" i śledzą prywatne życie twórców? Podobno pisarze, ilustratorzy to nie materiał na celebrytów ;)
              A może dzieci//młodzież spodziewa się, że autor=podmiot autorski i przenosi swoje wyobrażenia na realną postać człowieka z krwi i kości?
        • ciociacesia jesli chodzi o mnie 08.01.13, 14:34
          nie musi byc wzorem cnót wszelakich, ale sa sytuacje skreślające, nie wiem jakie cudo by musiało powstac zeby sie w moich oczach zrehabilitowac
          • zona_mi Re: jesli chodzi o mnie 15.01.14, 14:58
            U mnie wystąpił taki problem z pewnym autorem - nie wiem jak byłoby z książkami dla dzieci - poradników. Niby wciąż zgadzałam się z wieloma jego poglądami, tym, o czym pisał itd. ale odkąd dowiedziałam się o jego brzydkich sprawach - przestałam czytać, nie byłam w stanie oderwać się od myśli tym, co robił niewłaściwego. Nie zrehabilitował się, zmarł.

            Zasadniczo nie przeszkadza mi dopóki ktoś działa na własną rękę, nie krzywdząc przy tym innych. Gołe - nie "o lekkim zabarwieniu erotycznym" lecz bliżej pornograficznych - zdjęcie w sieci do znalezienia przez czytelnicze dziecko to już dla mnie poważniejsza sprawa.
            • gopio1 Re: zona_mi 15.01.14, 15:19
              Odjechany dialog w sygnaturce :-D
              • zona_mi Re: zona_mi 15.01.14, 21:33
                Dlatego mam zmienną, żeby i on mógł zaistnieć.
                Bowiem facet doprowadził mnie do osłupienia :D
                • bir.ke Re: zona_mi 16.01.14, 13:00
                  boska sygnaturka:)
    • danaide Re: życie publiczne - życie prywatne 15.01.14, 19:35
      To co w tym kontekście zrobić z nieszczęsną "Alicją w Krainie Czarów". Udajemy, że nie wiemy, czy może nie ma co udawać, bo nic takiego się nie stało, tylko skąd te pogłoski?

      Szkoda, że TU nie podszedł do kwestii bardziej pragmatycznie i z humorem. Ameryka jest pruderyjna, ale i pragmatyczna: "Pisałem, i owszem, gdyby tak dało się opłacić wszystkie rachunki pisaniem książek dla dzieci...". Oby tylko to co pisał było jednak literaturą. Mam na półce ciągle nie tkniętą "Cipę Ireny" Aragona. Podobno rewelacyjne!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja