abepe
13.01.13, 22:32
Wątek z przymrużeniem oka.
Może nie tylko ja mam taki problem, że książki, które bierze syn do babci na wakacje okazują się za straszne. Gdy miał prawie 8 lat wziął "Kroniki Kresu" - podobno nie mógł po nich spać. Wrócił z serią o Baltazarze Gąbce (chociaż mamy komplet w domu, teraz mamy dwa;) Gdy miał prawie 9 - "Ci niesamowici Egipcjanie" byli powodem do rozmowy ze mną "czy czytać mu o wyciąganiu mózgu przez nos?". Dostał Pana Samochodzika, chociaż nie wyglądało na to, że rozumie różne zawiłości, które akurat w tej części wystąpiły;)
Teraz jedzie na ferie i zastanawiam się co by tu bezpiecznego, nie strasznego mu dać. Typuję "Wielką, większą, największą" Broszkiewicza z serii Mistrzowie Ilustracji.
Generalnie babcia jest naprawdę w porządku. Uważa tylko, że nasz wrażliwy trzecioklasista na pewne treści nie jest jeszcze gotowy.