abepe 02.02.13, 20:25 Tłumacz wspomniał o tym tłumaczeniu w poprzednim Alfabecie. Czy ktoś je czytał? Czy jest bardziej strawne od poprzednich? Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
steffa Re: "Przygody Tomka Sawyera" w tłumaczeniu Beręse 02.02.13, 22:52 A mnie się doskonale czytało to stare (mimo że stare). Odpowiedz Link
abepe Re: "Przygody Tomka Sawyera" w tłumaczeniu Beręse 02.02.13, 23:15 Mnie też, ale syn odpuścił (czytał samodzielnie). Odpowiedz Link
marturka Re: "Przygody Tomka Sawyera" w tłumaczeniu Beręse 03.02.13, 13:21 niedawno powstała praca magisterska porównująca dwa przekłady "Tomka" i generalnie wyszło na to, że to starsze tłumaczenie ma sporo archaicznych zwrotów, które mogą zniechęcić młodego czytelnika (np. "O psiakryda!"), chociaż z pomocą rodziców nie byłoby pewnie tak źle, szczególnie że w starym tłumaczeniu jest sporo obrazowych zwrotów "ciemno choć oko wykol" (dla porówniana w nowym: "Gęsty mrok opanował okolicę"). Za to na rzecz nowego przekładu przemawia wierność światu wyjściowu (nie "ciotka Polcia" tylko "Polly"), przypisy wyjaśniające co trudniejsze zwroty ("obłóż cumę na polerze") oraz brak błędów, których jest w starym przekładzie sporo (chociaż bez porównania z oryginałem raczej się ich nie wychwyci). Często jest tak, że starsze tłumaczenia są na pewnych poziomach słabsze, ale całościowo czyta się je bardzo dobrze, bo chyba są bliżej klimatu i języka. Ja obecnie czytam sobie stare przekłady opowiadań E. T. A. Hoffmanna w przekładzie Antoniego Langego i choć można się tam przyczepić do drobnych filologicznych nieścisłości, to jednak całość (swą młodopolską manierą) bliska jest światu Hoffmanna, także mocno przerysowanemu i odrealnionemu. Odpowiedz Link
abepe Re: "Przygody Tomka Sawyera" w tłumaczeniu Beręse 03.02.13, 13:53 marturka napisała: > niedawno powstała praca magisterska porównująca dwa przekłady "Tomka" A które? Bo było ich z 10! i general > nie wyszło na to, że to starsze tłumaczenie ma sporo archaicznych zwrotów, któr > e mogą zniechęcić młodego czytelnika (np. "O psiakryda!"), "O psiakryda!" u nas byłaby zachętą!;) chociaż z pomocą rod > ziców nie byłoby pewnie tak źle, szczególnie że w starym tłumaczeniu jest sporo > obrazowych zwrotów "ciemno choć oko wykol" (dla porówniana w nowym: "Gęsty mro > k opanował okolicę"). Ha! Coraz mi trudniej czytać starszemu, jemu się nie chce czekać aż będę miała czas czytać ciąg dalszy, woli sam sięgnąć po książkę. > Za to na rzecz nowego przekładu przemawia wierność światu wyjściowu (nie "ciotk > a Polcia" tylko "Polly"), przypisy wyjaśniające co trudniejsze zwroty ("obłóż c > umę na polerze") oraz brak błędów, których jest w starym przekładzie sporo (cho > ciaż bez porównania z oryginałem raczej się ich nie wychwyci). > Często jest tak, że starsze tłumaczenia są na pewnych poziomach słabsze, ale ca > łościowo czyta się je bardzo dobrze, bo chyba są bliżej klimatu i języka. Ja ob > ecnie czytam sobie stare przekłady opowiadań E. T. A. Hoffmanna w przekładzie A > ntoniego Langego i choć można się tam przyczepić do drobnych filologicznych nie > ścisłości, to jednak całość (swą młodopolską manierą) bliska jest światu Hoffma > nna, także mocno przerysowanemu i odrealnionemu. Właśnie dlatego nie odrzucam z góry starszych tłumaczeń. Mam nadzieję, że czasem są szansą na przeniesienie się w inne czasy. Odpowiedz Link
steffa Re: "Przygody Tomka Sawyera" 03.02.13, 16:23 "Psiakryda" dla mojego syna też jest atutem tłumaczenia. ;-) Razem czytaliśmy wydanie "Przygód TS" z początku lat 80 (chyba Kazimierza Piotrowskiego tłumaczenie). Teraz sam wziął sobie "Przygody Hucka". Nie zdarza się często, żeby mój syn mówił, że musi iść do swojego pokoju, bo właśnie coś czyta. A tu tak jest. Sprawdzę, jakie tłumaczenie czyta. Odpowiedz Link
steffa Re: "Przygody Tomka Sawyera" 03.02.13, 16:27 Agnieszka Kuligowska, Olesiejuk 2012 Odpowiedz Link
zuzannao Re: "Przygody Tomka Sawyera" w tłumaczeniu Beręse 03.02.13, 16:59 Nie jestem przesadną wielbicielką współczesnych przekładów, a moje dziecko z archaicznym językiem jest za pan brat, ale przekłady Beręsewicza kupuję w ciemno. "Tomka" zaczęłam czytać na głos najpierw w anonimowym tłumaczeniu z 1951 roku (wydanie z ilustracjami Uniechowskiego) i, co rzadko się zdarza, na twarzy dziecka nie było żadnej reakcji. Nic. Twarz-blacha. Po paru tygodniach wypożyczyliśmy przekład Beręsewicza i był to jeden z większych zeszłorocznych hitów - świetnie się to czytało na głos. Dziesięciolatek zachwycony, nawet kwestie "romansowe", na które jest uczulony, zniósł z godnością. Odpowiedz Link