O topieniu szczeniaków i świniobiciu

20.02.13, 15:36
Chciałabym wam opisać książki które jakiś czas temu czytałam mojemu synowi. Obie czytało się świetnie, syn (7 lat) zasłuchany, już w trakcie czytania chciałam je polecić ale...
1 książka to "Dziennik pazia- Pamiętnik Tobiasza Burgesza" R. Platt`a to opowieść pisana jako dziennik przez młodego chłopaka który zostaje paziem na dworze swojego wuja. Opisuje wszystko co tam dzieje się: jest rozdział gdzie mówi jak piecze się chleb, przygotowuje się do turnieju, o polowaniu, pasowaniu na rycerza, o tym jak uczy się, jak choruje a nawet sprząta się latrynę itp. Niestety jeden rozdział opowiada o świniobiciu - jest tam bardzo dokładny opis "kiedy świnia miała ryj w wiadrze cios powalił ja na ziemię świniarz w mgnieniu oka przeciął jej gardło"...to tylko jedno zdanie bo opis jest znacznie dłuższy i dokładniejszy.
2 książka to Ali Gator J. Ostapowicz- o przygodach chłopaka który poznaje na wakacjach prawdziwego Aligatora. I tu też oprócz przygód pojawia się wątek gospodarza, który wrzuca do jeziora worek ze szczeniakami - na szczęście Aligator zdążył je wyłowić.
Oba fragmenty ominęłam, nie chciałam ich czytać synowi i tak zastanawiałam się po co w książkach dla dzieci umieszczono je. CDN
    • tymianek21 Re: O topieniu szczeniaków i świniobiciu 20.02.13, 15:44
      CD- podzieliłam na dwie części bo kiedyś mi taki długi post nie przeszedł. Wiem że baśnie Grimmów są równie okrutne i ciągle ludzie dyskutują czy czytać fragmenty mrożące krew w żyłach dzieciom czy też omijać je, ale te 2 książki to nie baśnie i wg.mnie można by je całkowicie ominąć bez żadnej szkody dla fabuły. Nie posuwały akcji do przodu, nie pokazywały "kto dobry a kto zły", bo o gospodarzu co topił psy było wiadomo że jest zły. W Dzienniku Pazia był rozdział o polowaniu więc dzieci mogły zrozumieć że mięsa nie kupowało się w sklepie. Tak więc polecam te książki, ale nie mam żadnego pojęcia po co autorzy dali takie okrutne opisy. Pzdr
      • abepe Re: O topieniu szczeniaków i świniobiciu 20.02.13, 15:56
        Może to znak czasu? Kiedyś świniobicie czy topienie szczeniaków nie były tematem dzieciom obcym (w którymś z opowiadań A. Lindgren tez topione są kotki czy pieski). Mój syn niedawno obserwował jak babcia przygotowuje rybę na obiad i był w szoku. Ja kupuję filety.
        Ostatnio odkryłam, że mój syn nie wie dlaczego w jednym z rozdziałów "Ja i moja siostra Klara" dzieci pod koniec bolą pupy!
    • anndelumester Re: O topieniu szczeniaków i świniobiciu 20.02.13, 16:09
      Mieszkam w Małopolsce, gdzie okrucieństwo dla zwierząt jest powszechne - bicie i zabijanie psów (na smalec - wyrok sądu, że tradycja), kotów, koni.
      Dobre zwierzę to takie, które na siebie zapracuje (zwróci się) albo/i da się je zjeść.
      O traktowaniu koni tutaj - w Krakowie i na Podhalu bywa od czasu głośno na całą Polskę.
      Dużo o tym jest też w wiadomościach a prawie dziesięciolatka nie da się odizolować od świata jak dwulatka.
      Mój syn od jakiegoś czasu wie, że żeby zjeść mięso trzeba zabić zwierzę. Miał z tym w pewnym momencie problem, że śliczne świnki w gospodarstwie agro, w którym byliśmy będą przerobione na szynkę i kiełbasę, ze spuszczonej krwi zrobi się kaszankę. I że w innej skali, ale będzie z nią się podobnie działo jak z kurą i z rybą. Te ostatnie widział rozbierane - bo oprócz jedzenia kręci go też anatomia i babcia kupiła wiejską kurę z zawartością i przerobili temat.
      Generalnie uważam, że dzieci XXI wieku są coraz bardziej oderwane od reala i to idzie w chorym kierunku.
      • tymianek21 Re: O topieniu szczeniaków i świniobiciu 20.02.13, 16:48
        mój mąż (prawie 40 latek) też mi opowiadał jak w czasie wakacji na wsi u babci i dziadka widział świniobicie i mówił że wszystkie dzieci ze wsi to widziały "a nie mają traumy" ale w tych książkach te opisy wydały mi się nie na miejscu, zbyt okrutne i powiem że bardzo się ucieszyłam że syn czyta samodzielnie dopiero czytanki szkolne. Pamiętam jak w szkole podstawowej koleżanka mówiła mi że jej dziadek topił w wiadrze szczeniaki i ona mi to mówiła jedząc bułkę jakby mówiła o pogodzie. Okrucieństwo w baśniach mnie nie dotyka, ale te opisy we współczesnych książkach mną wstrząsnęły. Ta książka o paziu ma świetne, bardzo szczegółowe rysunki więc mogłabym dopisać do wątku o książkach rycerskich, ale przez ten fragment ktoś może mieć żal bo dziecko za wcześnie o tym przeczyta.
    • mika_p Re: O topieniu szczeniaków i świniobiciu 20.02.13, 16:49
      Ale masz świadomość, że "Ali Gator" został napisany ponad 30 lat temu?
      I ja widze co najmniej dwa powody, dla których ta sytuacja jest opisana:
      1. akcja - dzięki temu, że Ali uratował szczeniaki, łapka sie z nim zaprzyjaźniła i przekazała wazne informacje
      2. cel wychowawczy - pokazanie, że to jest smutne. Tym, którzy wiedzą, po co gospodarz wywiózł pieski w worku. Bo ci, co nie wiedzą, mogą nie zrozumieć jak Ali. Nie jest napisane dokładnie, o co chodziło.
      • tymianek21 Re: O topieniu szczeniaków i świniobiciu 20.02.13, 17:13
        Tak wiem że Ali był napisany 30 lat temu -ale nazwałam ją współczesną dla porównania z baśniami, które słyną z opisów pełnych okrucieństwa. Zaczęłam czytać ten fragment synowi i w trakcie czytania zmieniłam że gospodarz wsadził ten worek ze szczeniakami żeby je przewieść na druga stronę. Nie mogłam tego czytać tak jak było opisane- wiem że zaraz byłyby pytania a ja nie jestem na to gotowa bo jak powiedzieć że ludzie topią psy. Choć może za bardzo go chronię a ma już 7 lat. Zmieniałyście czasami treść w czasie czytania waszym dzieciom? Pamiętacie dlaczego?
        • beataj02 Re: O topieniu szczeniaków i świniobiciu 20.02.13, 17:50
          Przeważnie nie zmieniam. W przypadku topienia szczeniaków na pewno bym tego nie zrobiła, wręcz zwróciłabym uwagę na okrucieństwo niektórych ludzi wobec psów. Ale może twierdzę tak dlatego, że ten temat jest bardzo aktualny w naszym domu, suńka jest właśnie uratowana, nie przed utopieniem, ale przed wyrzuceniem do lasu :(, psy u taty są ze schroniska i w ogóle dużo o tym gadam.
          Co do uboju świni, to dziś była ciekawa rozmowa w "dzień dobry tvn" - o tym, że na wsiach robiło się to bez zbędnych ceregieli, żeby zwierze nie cierpiało, z zachowaniem szacunku, nawet niektórzy starzy gospodarze robili znak krzyża nad tym zabijanym zwierzakiem. Mam świadomość, że równie często byli tacy, których to zupełnie nie obchodziło, a nawet robili widowisko ze świniobicia. Ale skoro jemy mięso, to nie mogę dziecku (w pewnym wieku, ale już szkolniak IMO może wiedzieć) mówić, że to się bierze z powietrza. Tak się dzieje, na wsiach nawet dziś. Swego czasu, po kolejnych odwiedzinach w zaprzyjaźnionym gospodarstwie agro i oglądaniu małych prosiaczków, syn miał dylemat, czy schabowe i grill są na pewno konieczne, ale nie porzucił mięsa całkowicie. Zresztą podobnie, z żalem, reaguje na sytuację zjadania jednego zwierzaka przez drugiego, zwłaszcza gdy zjadany jest lubianym gatunkiem.
          Co nie znaczy, że dopuszczam czytanie o każdym okrucieństwie, we wszelkich postaciach i bez względu na wiek odbiorcy.
          • tymianek21 Re: O topieniu szczeniaków i świniobiciu 20.02.13, 19:40
            Ten opis świniobicia był faktycznie opisany z wielkim szacunkiem do zwierzęcia. Z tego co pamiętam to świniarz najpierw ją głaskał i poczekał aż zajmie się jedzeniem a potem opowiedział paziowi, że musi to robić żeby było jedzenie, ale mimo wszystko uważam że ten wątek autor mógł pominąć.
            Teraz coraz więcej ludzi kupuje na Wigilię płaty karpia a kiedyś chyba w każdym domu pływały żywe karpie w wannie. Pzdr
        • pa_yo Re: O topieniu szczeniaków i świniobiciu 21.02.13, 07:24
          Tak, ja zmieniałam czytaja Igorowi rok temu "Jaśki", odrzucalo mnie czasem zbyt wulgarne slownictwo i nazbyt dosadne opisy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja