steffa
20.03.13, 09:54
Na fali przeróżnych dyskusji pół żartem, pół serio, toczących się na granicy, przy której ostatnie niedobitki męskie zdają się walczyć z feminizmem (rozumianym jako prawa kobiet w przestrzeni publicznej), zaczęłam się zastanawiać, czy są książki, których lektura wpływa znacząco na świadomość przynależności do płci i jej rzekomych obowiązków. Zawiłe mi to zdanie wyszło, bo i problem jest właściwie rozległy. Chodzi mi o opowiadania, bohaterów, które budowałyby coś na kształt etosu płci i byłyby zalążkiem pokojowego porozumienia pomiędzy. Wierzę w coś, co nazywane jest "kryzysem męskości", czyli trudności w zdefiniowaniu nowej roli mężczyzny (nie awanturnik-zdobywca, czy wojownik, tylko odpowiedzialny obywatel, dbający o swoje otoczenie, budujący, nie niszczyciel, ucywilizowany dyskutant). Oczywiście zdaję sobie sprawę, że wzorce "wynosi się" z domu, jednak w pochodzą one także z kultury.
Powiedzmy, że"Grzeczna" Gro Dahle może być "feministyczną" lekturą, właściwie "Ania" też wpisuje się w nurt kobiecości w literaturze, choć niestety już delikanie przeterminowany, dlatego dodałam "właściwie". Seria o Basi pokazuje "nową dziewczynkę". Czy jest coś o "nowym mężczyźnie"?