Świat. Poema naiwne - miłość od pierwszego dotyku

10.04.13, 21:03
Wykorzystajcie okazję, by wziąć tę książkę do ręki - zaskakujące uczucie ;) Okładka jest twarda, gruba, ale matowa (niepowlekana?), ma jednak wyczuwalną pod palcami fakturę - taki jakby leciuchny meszek oraz widoczne pod światło błyszczące drobinki (?)
Papier grubszy, matowy, kremowy (też z tymi drobinkami).

Bardzo podoba mi się typografia (tak się to nazywa? :) czyli kształt, wielkość i dobranie czcionek - litery drukowane są takie jakby zaokrąglone? miękkie. Bardzo ładnie zakomponowany spis treści. Ładnie wyglądają numery stron w górnych a nie dolnych rogach. Tekst zwykle jest na kremowym tle (poza 6 stronami). Ilustracje są całostronnicowe, kilka dwustronnych. Moim zdaniem bardzo pasują, może nie tyle do świata, o którym opowiada Miłosz, ile do świata, który czaił się za jego plecami. Nie wiem, czy zasugerowałam się tym, że wiem, w jakich okolicznościach te wiersze powstały, czy inni też tak te ilustracje odbierają. Jest w nich coś niepokojącego. I te czerwone chlapnięcia / rozprysk farby np. wokół głowy ojca - dla mnie przejmujące. Bardzo podoba mi się zastosowana technika tła / podkładu? - jakaś taka miła dla oka jednolitość. I dopiero na niej są widoczne ślady pędzla czy rozmazań farby i takie tam malarskie techniki / triki :)
W internecie okładka wydała mi się niepozorna i z jednej strony nie jest w stanie oddać tego, co jest w środku, ale z drugiej stronie po lekturze stwierdziłam, że ten akurat obraz jest dobrym wyborem, dobrze ilustruje tytuł. I dobrze, że format jest większy niż typowe tomiki.

Dla przypomnienia Zorrropodgląd.

Wzruszyłam się oczywiście czytając, choć moje skojarzenia i wspomnienia dotyczyły akurat dziadka, nie rodziców. Bardzo dobrze czyta się je na głos. Myślę, że z przyjemnością będę wracać do tej pozycji, zarówno w całości jak i na wyrywki.
Świetnie, że ktoś pomyślał, żeby wydać wiersze w takiej formie. Mimo tego, że same w sobie są perełkami, to oprawa graficzna nijak nie zakłóca ich odbioru, nie góruje ani nie zostaje w tle. Porównałabym ten duet do udanej adaptacji książki. Czasem i film i książka może być swoim światem, nie ujmującym przyjemności obcowania z żadną z form.

Mogę podpisać się pod słowem z tyłu okładki:
Zatapiam się w świecie Miłosza przepełnionym zapachami, barwami i dźwiękami znanymi nam z dzieciństwa. Czuję się w nim otoczona opieką i bezpieczna. Odpływam do lepszej rzeczywistości (...) Aga Zaryan
    • rykam Te rzeczy najzwyczajniej na świecie są 10.04.13, 21:22
      I jeszcze z posłowia Magdy Heydel, które może być wskazówką dla rodziców, ale napisane jest tak przyjaznym językiem, że spokojnie może być czytane przez same dzieci.

      "(...) tak wiele zależy od naszej uważności. Ten poemat uczy nas patrzeć tak, żeby nie przeoczyć drobiazgów świata. Uczy, że nasze patrzenie jest najważniejsze, a ten, kto nie patrzy z uwagą, niewiele zobaczy. Pewnie tylko dziecko zauważy, że mama, idąc po schodach, mocuje się z groźną głową dzika; że tacie, kiedy czyta, na głowie robi się korona, bo słońce prześwieca mu przez włosy. Tylko uważne dziecko powie, że Europa, nad której mapą się pochyla, to "mieszkanie ludzi, psów, kotów i koni", a makówka to kosmos pełen światów, na którym może stać domek z ogródkiem i szczekającym pieskiem; ze drzewa w lesie o zachodzie to potężne świeczniki, na których płonie słońce; że ludzie są tacy mali, a świt chodzi po wodzie na szczudłach, kiedy dzwoni wschodzące słońce. I to wszystko naprawdę jest na świecie. Miłosz pisze: "Gdybyśmy lepiej i mądrzej patrzyli, / Jeszcze kwiat nowy i gwiazdę niejedną / W ogrodzie świata byśmy zobaczyli".(...)"

      "(...) Pamiętacie, jak kończy się cały poemat? Niech człowiek nie patrzy prosto w słońce, pisze poeta, bo oślepnie, "pamięć rzeczy, które widział, straci". Lepiej "niech przyklęknie, twarz ku trawie schyli / I patrzy w promień od ziemi odbity. / Tam znajdzie wszystko, cośmy porzucili: / Gwiazdy i róże, i zmierzchy i świty"."
Pełna wersja